Majkowska Posted June 28, 2014 Author Posted June 28, 2014 Ja jestem typem który lubi od ludzi odpocząć. Mogę chodzić wszędzie z kimś dzień w dzień przez miesiąc, ale potem miesiąc od niego odpoczywam :D Czasem trzeba zostawić i dzieciątko, i tż i Wartkunię nawet ;) Choć bez tego ostatniego jeszcze się nie nauczyłam... Quote
Małgonia Posted June 29, 2014 Posted June 29, 2014 Ja planuje zostawić jutro mojego TŻta z Hanką i Rico :evil_lol: Ni cholery, jestem już padnięta widokiem ciągle dziecko+pies i czasem do tego skłądu dołącza TŻ. Jade na zakupy, po lumpach połazić, za ubrankiem na chrzciny dla Hanki i wstąpie do kolezanki do pracy, zjemy obiad razem może. Ogolnie to nie mam nawet kiedy lakieru z pazurów zmyć, nawet nie wiem jakim cudem je pomalowałam :cool3: Quote
marmara_19 Posted June 29, 2014 Posted June 29, 2014 Majkowska napisał(a):Ja jestem typem który lubi od ludzi odpocząć. Mogę chodzić wszędzie z kimś dzień w dzień przez miesiąc, ale potem miesiąc od niego odpoczywam :D Czasem trzeba zostawić i dzieciątko, i tż i Wartkunię nawet ;) Choć bez tego ostatniego jeszcze się nie nauczyłam... Czasem lubie jak cos sie dzieje.. ale wole byc "sama".. Chociaz jest jeden wyjatek od kilku lat.. i z nm mogla bym ciagle przebywac.. No, moze nie doslownie ciagle.. Ale jednak;) Witamy sie na watku;) Quote
Ty$ka Posted June 29, 2014 Posted June 29, 2014 Ja też raczej jestem indywidualistką, lubię towarzystwo ludzi, ale o wiele bardziej potem od nich się odciąć. ;) Spacer Waldka z Patem się odbył? :p Quote
Majkowska Posted June 29, 2014 Author Posted June 29, 2014 Owszem, spacer z Patem odbył się ;) Nawet powiem że zaczął się bardzo miło, bo upał pomógł Wartkuni włączyć mózg i wreszcie szedł idealnie na smyczy. Nieśmiało zacznę powiadać że widzę rezultaty ćwiczeń. Na początku spaceru czekając na PP spotkalismy naszego znajomego Tahira, który poszedł z nami. Miałysmy ambitne plany puścić pieski coby pogoniły, ale w efekcie nic z tego nie wyszło, bo mieliśmy towarzystwo 2 innych psich grupek. Przywiązałyśmy nasze nieogarnięte psy do drzewa :evil_lol: i pousadawiałyśmy tyłki na trawie w cieniu. Tahir usiadł sobie spokojnie, Pat obczajał nadchodzących wrogów, a Wald... wykopał sobie norkę i tam czarny od błota leżał chłodząc się z błogą miną... To dziwne, dlaczego właśnie zawsze Warchliczemu jest najbardziej gorąco że musi się aż biedny chłodzić naturalnymi sposobami... A może to tamte takie niepomyślne i nie wpadają na pomysł że można tak : lub tak : Cóż, po tym ostatnim białe przestało być białe, więc podkusiłam ciotkę żebyśmy poszły pocałować nad zalew zamkniętą bramkę. I , wiedziałam że świat nie skrzywdzi aż tak Wartkuni, bramka była otwarta. Zlazłyśmy więc nad zalew przepłukać pieski w atmosferze ogólnego rozpoznania - jestem sławna jako włascicielka jodłującego i rzucającego się z 20 metrowych skał pieska ;) Znów udało nam się trafić na fajnych ludzi, psiolubnych, nie przeszkadzało im że psy gonią po wodzie, nawet trochę zaczepiali (na co Wald wynurzającego się z głebin potwora obszczekał, a Pat na smyczy rzucił się w jego obronie). PP podsunęła mi też bardzo dobry pomysł - żeby przejśc się ze szkoleniowcem nad zalew. Sama jestem ciekawa co zrobi i jak zapanuje nad psem w takiej ekscytacji. Fajnie by było żeby Wald na widok wody jednak nie stawał się niepoczytalny. Z miłych akcencików dodam jeszcze że zakończyłyśmy spacer uroczo. Kiedy wyszyśmy znad wody odkryłam że nie mam już siły iśc do domu, więc stanęłyśmy chwilę. I oto wena mię naszła żeby pokazać PP jakiż to mój piesek umiejętny i jak ogarnia pięknie nową sztuczkę pt "łapki". Ogarnął z takim entuzjazmem że pazurem rozciął mi skórę na nadgarstku, więc do domu wróciłam ociekając krwią... Bardzo przyjemne to było zakończenie, nie tylko spacerów, ale i naszych sztuczek, bo od dziś nie będę się już palić żeby cos z łapkami mojego pieska mieć wspólnego... Quote
4Łapki Posted June 29, 2014 Posted June 29, 2014 Jak Wald nabrał rozumu, to Viki ogłupiała. Ma deprechę :-D po powrocie do miasta ze wsi. Quote
Majkowska Posted June 30, 2014 Author Posted June 30, 2014 Dzieńdybry. Jesssssssos, dziecko mi wstało już, a ja chciałam jeszcze spać ;( Quote
Talia Posted June 30, 2014 Posted June 30, 2014 Majkowska napisał(a):Dzieńdybry. Jesssssssos, dziecko mi wstało już, a ja chciałam jeszcze spać ;( Udawanie, że śpisz nie pomaga? :P Ja tak robię czasem Meri jak o 7 ma porę karmienia i marudzi o żarcie :evil_lol: Quote
Majkowska Posted June 30, 2014 Author Posted June 30, 2014 Nie pomaga, tym bardziej motywuje ją to do krzyku "mamusiu, wstawaj , bo ja już nie śpię ":evil_lol: Dzień nam się zaczął jakoś tragicznie. Za wcześnie wstaliśmy, rozbolała mnie głowa, mleka do kawy nie ma. No czyż może byc coś gorszego...? No może.. Mała połaziła chwilę i ok 7 przysnęła to z kolei obudził mnie Warchlak... Nie wiem w jaki sposób tż go rano wyprowadził (szedł na 5 do pracy) ale juz od 6 piszczał, wreszcie jak już stwierdziłam że on jest bliski popuszczenia i nie kłamie to zebrałam pieronem cały mój majdan, mała pod pachę, parasol w jedną, pies w drugą i na spacerek. Lał chyba 20 minut :crazyeye: A spojrzenia ludzi bezcenne, oto dzielna i nieobliczalna matka ze swoim potomstwem stoi w ulewie ogarniając spacer z psem, noszenie dziecka i trzymanie parasola naraz :lol: Kosmos... Dotarłam do domu i stwierdzając że o tym zapominamy poszłam się kąpać i znalazłam sobie na plecach w okolicy nerkowej kleszcza. Ni pierona go wyrwać samemu, czekam właśnie na rodziców żeby mi wpadli popilnować małą a ja się udam do lekarza. Wieeem, jestem nieoptymistyczna, ale już widzę jak siedzę w gigantycznej kolejce, a potem czekam 2 miesiące na rejestrację do chirurga...(wybaczcie pesymizm, ale nauczyły mnie chociażby moje wypady z bólem brzucha gdzie ja się zwijałam a kazali mi czekać na wizytę, albo wyznaczali termin za kilka tygodni...) Quote
marmara_19 Posted June 30, 2014 Posted June 30, 2014 do lekarza z kleszczem czy czym innym? Bo przecie kleszcza sie wyciaga w domu/na spacerze czy tam gdzie sie jest;) U nas leje.. Chyba doopa z dlugiego spaceru :( Quote
Majkowska Posted June 30, 2014 Author Posted June 30, 2014 Na porpwawę humoru (choć wcale nie mi się nie poprawia jak hostinguję po jednym...) cd wczorajszego spacerku... Zgadnijcie kto przejawiał wczoraj największą werwę do rozwalenia nam uroków siedzenia w miejscu :D Typuję że nie zgadniecie :P Nie żeby walki psów :D Moje ulubione :loveu:choć rozmazane Patek Quote
agutka Posted June 30, 2014 Posted June 30, 2014 Majka coś gorszego z rana to może byc brak kawy.... miałam wczoraj ten problem a w domu wszystko fruwało:angryy: piję kawę zawsze rano bo zawsze boli mnie łeb także wiem co znaczy nie mieć podstawowych składników wybudzania:diabloti: ostatnio w tv słyszałam że ludzie do weta przychodzą wyciągać kleszcze wiec żeby było szybciej może tam uderz ;) Quote
Majkowska Posted June 30, 2014 Author Posted June 30, 2014 Zobaczę jak przyjada moi rodzice, może mi oni wyciągną. Najwyżej jak urwią to wtedy będe miała przyjemność z chirurgiem... Ostatnio miałam kleczcza w nodze, ale to taki płaski farfocl, więc wyciągnęłam, tu mam go prawie na plecach, nie jestem w stanie się tam dobrze podrapać, a co dopiero go wyjąć.. Quote
agutka Posted June 30, 2014 Posted June 30, 2014 niech ktoś z domowników się za niego weźmie bo na naszych pogotowiach to cały dzień stracisz...:roll: Quote
Baski_Kropka Posted June 30, 2014 Posted June 30, 2014 Majkowska napisał(a):Nie pomaga, tym bardziej motywuje ją to do krzyku "mamusiu, wstawaj , bo ja już nie śpię ":evil_lol: Dzień nam się zaczął jakoś tragicznie. Za wcześnie wstaliśmy, rozbolała mnie głowa, mleka do kawy nie ma. No czyż może byc coś gorszego...? No może.. Mała połaziła chwilę i ok 7 przysnęła to z kolei obudził mnie Warchlak... Nie wiem w jaki sposób tż go rano wyprowadził (szedł na 5 do pracy) ale juz od 6 piszczał, wreszcie jak już stwierdziłam że on jest bliski popuszczenia i nie kłamie to zebrałam pieronem cały mój majdan, mała pod pachę, parasol w jedną, pies w drugą i na spacerek. Lał chyba 20 minut :crazyeye: A spojrzenia ludzi bezcenne, oto dzielna i nieobliczalna matka ze swoim potomstwem stoi w ulewie ogarniając spacer z psem, noszenie dziecka i trzymanie parasola naraz :lol: Kosmos... Dotarłam do domu i stwierdzając że o tym zapominamy poszłam się kąpać i znalazłam sobie na plecach w okolicy nerkowej kleszcza. Ni pierona go wyrwać samemu, czekam właśnie na rodziców żeby mi wpadli popilnować małą a ja się udam do lekarza. Wieeem, jestem nieoptymistyczna, ale już widzę jak siedzę w gigantycznej kolejce, a potem czekam 2 miesiące na rejestrację do chirurga...(wybaczcie pesymizm, ale nauczyły mnie chociażby moje wypady z bólem brzucha gdzie ja się zwijałam a kazali mi czekać na wizytę, albo wyznaczali termin za kilka tygodni...) Wiesz co ja robie w sytuacjach nagłych kiedy wiem, że do lekarza mogę się nie dostać? Idę na nocny/wieczorny dyżur do do szpitala czy przychodni dyżurującej :P Luby ostatnio też miał kleszcze, nie udało się go wyciągnąć w całości i pojechaliśmy na dyżur, do tego jak jadł buzia mu puchła jak balon. Przykeli zbadali zaopiekowali leki wypisali :P Quote
Majkowska Posted June 30, 2014 Author Posted June 30, 2014 W tym momencie mam do wyboru albo Warchlaczka albo Kinkę :D Ale dobra wiadomość - udało mi się samej do niego dostać i wylazł cały. Tylko gorsza sprawa że mi się już zdążył zrobić rumień. Tfu tfu tfu... Cd zdjęć :\ Tahir Każdy sobie Pat chciał się napić, ale Waldek zniszczył całą wodę :D wyderki Quote
Pani Profesor Posted June 30, 2014 Posted June 30, 2014 aaaaale foteczek :loveu: zaraz Ci się włamię do albumu i do siebie ukradnę część fot.. a jak byłam przy lekturze posta o kleszczu, to pierwsza myśl - do weterynarza! :D poważnie, klinik jest w cholerę w naszej okolicy, podejrzewam, że spokojnie wyjęliby człowiekowi "po prośbie", a w ostateczności za 5zł jak u psa :eviltong: Quote
Pani Profesor Posted June 30, 2014 Posted June 30, 2014 oho, włamałam się, a tam cisza :-o i nie ma foteczek :( poproszę zatem o link :) Quote
Majkowska Posted June 30, 2014 Author Posted June 30, 2014 Pani Profesor napisał(a):oho, włamałam się, a tam cisza :-o i nie ma foteczek :( poproszę zatem o link :) Nie mam linku, w tym problem że picasaweb mi odmówiło współpracy... Wrzucam przez tinypic, ale mnie cholera bierze bo po jednej fotce widać jak mi idzie. Zgram ci jakoś te foty, tylko jeszcze nie wiem jak :P:P Dotarła karma. Otwarłam worek lekko przerażona że własnie czas zacząć zastanawiać się komu go dać i skąd wziąć kasę na drugi... Jak otwarłam to mię doszedł bardzo przyjemny zapach, nie powiem, ta Race wali 2 razy gorzej. Do Walda też dotarł i natychmiast podleciał do paczki (co mu się nie zdarza) i ...zaczął wkładać głowę do worka. Nasypałam do miski ciągle jeszcze podejrzewając że to zwykła ciekawość była, a on... wsunął z apetytem całą michę. I to w takim tempie że aż mu się boki wciągły. Gdybym nie widziała jak wczoraj zeżarł cały garnek żarcia (sknocony awaryjnie ryż z odrobiną mięsa i łososia) to bym pomyślała że zagłodzony jakiś. Także pierwszy kontakt z HD Lamb&Rice zdał na 6, teraz czekam jak odbije się to w ciągu najbliższego tygodnia,dwóch. Jak narazie całkiem mi się podoba ;) Quote
4Łapki Posted June 30, 2014 Posted June 30, 2014 Oby poszło dobrze z karmą. Myśmy Viki kleszcza urwali na gardle, niecała minutka grzebania igiełką przez weta i główka wyszła ;) Ojciec ma wprawę w wyciąganiu mi w ten sposób drzazg (matka kaktusa przycinała, a ja nie zauważyłam, że w skarpetkach, które się obok niego suszyły mam te małe igiełki :roll:), gdyby to nie było gardło, pewnie sami byśmy sobie poradzili. Innego wyciągał nam groomer, poszło bardzo sprawnie ;) Quote
agutka Posted June 30, 2014 Posted June 30, 2014 no to najważniejsze że Waldowi smakuje ;) trzymam kciuki za twardą kupę:D:D ale może mogłaś mu ją najpierw zmieszać Quote
Baski_Kropka Posted June 30, 2014 Posted June 30, 2014 Ten rumień, to nie rumień tylko odcyn taki ala alergiczny pewnie :) Posmarowałą byś fenistilem i zejdzie. Ale trzeba sie obserwować... :) Quote
Majkowska Posted June 30, 2014 Author Posted June 30, 2014 agutka napisał(a):no to najważniejsze że Waldowi smakuje ;) trzymam kciuki za twardą kupę:D:D ale może mogłaś mu ją najpierw zmieszać Nie miałam już z czym własnie , bo wsunął wszystko ... Wczoraj już mi zabrakło dlatego awaryjnie dostał ryż z tzw byleczym ( o ile łososia i królika mozna tak nazwać) . Leje okropnie ale mi się zapala dzisiaj słońce - widać ten poranek był wstępem do czegoś dobrego. Babcia kupiła młodej na urodzinki nocnik i przywiozła dzisiaj. Ledwo poszli posadziłam Kinkę na nim i powiedziałam "psisisisi" martwiąc się jak ja ją własciwie tego nocnikowania nauczę. Ku mojemu zdziwieniu usłyszałam szum i zobaczyłam że nocniczek zapełnia się. Radość moja nie zna dziś granic. Nie sądziłam że siki mogą tak człowieka ucieszyć :loveu: Quote
Pani Profesor Posted June 30, 2014 Posted June 30, 2014 o kurde, fantastycznie :D pojętny Bogdanek :loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.