Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pani Profesor napisał(a):
najgorsze jest przenoszenie betów i rozkładanie, później idzie z górki i ogarniasz, że jednak...było warto :cool3:
No właśnie... A ja mam tyle zbędnych rzeczy, że aż się zastanawiam czy tego wszystkiego nie wywalić w pieron i nie iść z pustymi rękami...

A tak btw - mam antyczny monitor komputerowy do pozbycia się - moze ktoś chce? :P

Posted

Majkowska napisał(a):
No właśnie... A ja mam tyle zbędnych rzeczy, że aż się zastanawiam czy tego wszystkiego nie wywalić w pieron i nie iść z pustymi rękami...

A tak btw - mam antyczny monitor komputerowy do pozbycia się - moze ktoś chce? :P


współczuję nieprzespanej nocy, wg. mnie nie ma nic gorszego, co w takim stopniu rozwala człowiekowi funkcjonowanie w ciągu dnia...

a co do gratów, to polecam racjonalne szacowanie "czy będę tego używać" + "czy użyłam tego przez ostatni rok", jeśli nie - won, albo na bazarek, albo do śmietnika, jeśli się nie nadaje.

Posted

O rzeczach na bazarki nie wspominam, bo zwoziłam jej namiętnie przez ostatni rok, nawet z Bielska... Teraz muszę to zabrać, bo przecież nie wyrzucę jak sie mogą bezdomniakom przydać. Aleeee... bazarku zrobić nie mam kiedy...

Posted

[quote name='Majkowska']No właśnie... A ja mam tyle zbędnych rzeczy, że aż się zastanawiam czy tego wszystkiego nie wywalić w pieron i nie iść z pustymi rękami...

A tak btw - mam antyczny monitor komputerowy do pozbycia się - moze ktoś chce? :P

Wystawilismy ostatnio taki wraz z komputerem koło kontenera PCK :D Komputer szybko zniknał, monitor został rozbity kamieniem.

Posted

Panna Cotta napisał(a):
on na chodzie jeszcze jako takim byl ;p ale tylko zagracał...
Nasz też jest na chodzie - nawet bardziej niż nowsza od niego j.c. ...


Zgłasza się porzucenie i zaniedbanie pieska!
Dziś Wartkunia spojrzał smętnie za nami gdyśmy z bobasem zamykały drzwi. Został, biedny, samotny, został w domu, mimo że myśmy poszły,mimo że słońce świeciło i wszyscy jego kumple przyszli na łąki...
Dziś nie miałam siły, po cudownie rozpoczętym poranku jakoś uszło ze mnie powietrze. Dziś wyjątkowo nie miałam już siły taszczyć ze sobą Warchlaczka, choć prawdę mowiąc w połączeniu z wózkiem nie jest taki zły jakby się wydawało
Natomiast stałam na łące i obserwowałam piesku z punktu obserwatora, i szczerze uśmiałam się z tych babeczek :D
Kooochane, jakie to jest miłe gdy jako jedyna na łące nie masz problemu z psem....bo go nie masz :D


Mimo braku Wartkuni przy boku dzień był spoko, bo odrobiłam się ze wszystkim wreszcze - miałam dużo czasu bo mała praktycznie od południa do 17 przespała...Wstała z zapuchniętymi oczami jakby chlała wódę przez rok, i widać było ze poszłaby chętnie dalej spać, nawet przepuszczając obiadek.. :shake:Właściwie miałam już nigdzie nie iść, ale musiałam kupić kefir i brokuła bo tż zażyczył sobie dzisiaj taki obiad +jajko, więc poleciałam. Przewrotność chciała że wczoraj i przedwczoraj jak walczyłam z dzieckiem to obiadu nie było(bo nie było komu zrobić), a dziś, jak tylko zakomunikowałam że idę do sklepu kupić produkty na obiad, to teściowa zaraz po moim przyjściu wyjechała zupełnie "nieświadomie" z rozmrażającą się rybą... :rolleyes:
Uwielbiam być panią mojego domu i żoną mojego męża :loveu:
Mimo wszystko dzisiaj zaliczam do dobrych dni, bo sporo sobie zrobiłam, a i uniknęłam gdakania izolując wręcz młodą od babci , wykąpałam ją w asyście Wartkuni i smacznie zasnęła. I dziwnym trafem jestem niemalże pewna że będzie spać jutro do 7 przynajmniej...

Posted

Warchliczowa.... masz teściową rodem z kawałów o teściowej??
Rany chyba by mnie kurwio*a ogarnęła... podziwiam cierpliwości...

Moja wydaje się super spoko, ale jak bym z nią miała pomieszkać to nie wiem czy było by tak super... :P

Posted

Baski_Kropka napisał(a):
Moja wydaje się super spoko, ale jak bym z nią miała pomieszkać to nie wiem czy było by tak super... :P
Mnie też się wydawała cudowna, bo i pozwoliła mi z nimi mieszkać i zawsze na luzie , gotowa na imprezę, flaszkę, do zabawy ale małymi szczegółami zmieniła swój wizerunek (np wszystkim zarządza, wszystko przekłada, cokolwiek gdziekolwiek położę to muszę być przygotowana ze znajdę to albo za koszem na śmieci albo za łóżkiem, swojego chowa, z naszego korzysta, zarządza moim dzieckiem i nie widzi nic złego w wychowywaniu swojego żonatego już synka...). To są podstawy z którymi na dłuższą metę nie da się żyć, bo drobiazgi drobiazgami, ale urządź dom jak coś ktoś cały czas w nim przestawia...

Posted

Dlatego ja za nic w świecie nie chciałabym mieszkać ani z rodzicami TŻta, ani z moimi. Nawet moja mama powiedziała, że wolałaby nam jakoś pomóc finanswobylebyśmy mieszkali sami, niż siedzieć jej na głowie :D Teściowa już w sumie nam chciała odstąpić dwa pokoje na górze u siebie, ale Bogu dzięki ie trza było. Za to mieszka 7km od nas, bywa czasami ale nie natarczywie :)
Kiedys jak powiedziała do Hanki " Jakby babcia mieszkała blizej to by codziennie u Was była" to blada aż się zrobiłam i jak będziemy szukać kiedyś mieszkania to nigdy tam u niej na wsi :D Dobra z niej kobieta, ale co za dużo to nie zdrowo :)

Pospała Ci Kinia do 7? :cool3: Jak tak to zazdroszcze. My 5:45 dzisiaj :loveu:

Posted

Mi Hanka teraz w bujaku odpłyneła, ale ja juz sie ubrałm to nie bede świrować i iść spać. :D

A Rico zwymiotował :loveu: Cudowny dzień się zapowiada!

Posted

Pięęęękne to zrobiłaś. Ukradłabym bardzo chętnie, gdybym umiała sama podlinkować :-( Ale ja jestem niekumata jak chodzi o takie techniczne sprawy :-(

Posted

[quote name='AMIGA']Pięęęękne to zrobiłaś. Ukradłabym bardzo chętnie, gdybym umiała sama podlinkować :-( Ale ja jestem niekumata jak chodzi o takie techniczne sprawy :-(Uwaga, próbuję "naokoło".Sprawdzić czy działa ;)

Posted

[quote name='Majkowska']Uwaga, próbuję "naokoło".Sprawdzić czy działa ;)

Działa, działa hurrraaaaaaaaaaa. Dzięki wielkie. Poprzednia sygnatura była też bardzo ładna, ale wieeeelka.
A tak w innym temacie - gratuluję przeprowadzki na "Własne śmiecie". Pewnie są i minusy i plusy tego, że będziecie Sami, ale chyba plusów jest o wiele więcej niż minusów :-)

Posted

O FB trzeba pytać ciotkę, widziałąm ją ogłaszaną, nie wiem jak z wydarzeniem.


Mamy dziś komiczny dzień.
Popołudniu pozliśmy na spacer do parku. Luksus, bo park pusty, na wejsciu tylko jakichś dwóch chłopców prowadziło walki na maczety czy jakieś katany czy diabli wiedzą co , a na ławce dalej siedział spokojnie sobie starszy pan i czytał książkę. Weszliśmy z tż na ławkę w oddali żeby nikomu nie przeszkadzać i wtedy zaczęło... starszy pan na wstępie obdarzył nas dość hmmm prowokującym spojrzeniem znad książki, wyraźnie jakby oczekującym "no , już, puśc psa, a mnie popamiętasz"... Tak przyglądał się morderczo mimo że Wald był blisko i miał kaganiec, aż wreszcie powiedziałam do tż że nie wytrzymam presji, boję się że pan mnie zabije jak rzucę psu patyk ,więc tż przejął psa a ja spacerowałam z małą... Wartkunia była grzeczna do czasu jak nie oddaliła się i nie stanęła koło faceta a następnie .... wskoczyła prosto w kwietnik tuż przed starszym panem, na znak " a możesz mi naskoczyć, ja jestem Wartkunia i mnie wolno". Facet myślałam że zemdleje, tymbardziej że Wald nie przebiegł, a wjechał w roślinki kagańcem i jaaaazdaaa niczym rylec... Tż dopadł go za fraki i odciągnął w bezpieczne miejsce... Oddaliliśmy się, ale czułam się jakbym czekała jak ktoś do mnie strzeli...
Potem z kolei obserwowała nas starsza pani, ale już raczej pozytywnie, z jakimś rozczuleniem, całe szczęście. Choć nie znoszę tego właśnie, Waldek powoduje że się wszyscy na nas gapią, chcę spokojnie pobyć z dzieckiem i z psem a zamiast tego wywołuję sensację, ludzie siadają na ławkach i patrzą na nas niczym w kinie. Cholera, chyba zmienię psa, kupię nowego na spacerki, a Waldka zostawię sobie do chodzenia w pola :D

A z innej beczki - będę za tym tęsknić... ;(

Posted

Jutro w planach mam iść bez tż - on dziś przebumelował dzień, cały tydzień spał sobie z mamusią w pokoju kiedy ja walczyłam z dzidziusiem, a teraz polazł do kumpla na mecz i pewnie wróci po północy... Jutrzejszy dzień tak więc jest mój ;)

Wklejam jeszcze takie cuś dla Nurasa :http://www.dogomania.pl/forum/attachment.php?attachmentid=12774&stc=1&d=1403986006http://www.dogomania.pl/forum/attachment.php?attachmentid=12772&stc=1&d=1403985978http://www.dogomania.pl/forum/attachment.php?attachmentid=12773&stc=1&d=1403985994

Posted

Pani Profesor napisał(a):
ja też oglądam mecz :diabloti: już drugi dzisiaj :evil_lol:
Czyli jest?
Bo wydało mi się dziwnie podejrzane to że tż zapomniał okularów... pomyślałam nawet że może mecz będą rozgrywać między jednym kieliszkiem a drugim...

Posted

Może ja nie mam męża, ale jestem tak samo podejrzliwa jak Ty, Majkowska :cool3: I okropnie zazdrosna, ale jeszcze tylko kilka lat i ślub, co sprawi, że będę mniejszą zazdrośnicą :lol: Poza tym obiecałam sobie, że popracuję nad samokontrolą i nie będę taka nerwowa :D
Tak na marginesie, to ja bym chyba rozniosła cały dom i męża, gdyby mnie zostawił samą z dzieckiem :D

Posted (edited)

kesencja napisał(a):
Może ja nie mam męża, ale jestem tak samo podejrzliwa jak Ty, Majkowska :cool3: I okropnie zazdrosna, ale jeszcze tylko kilka lat i ślub, co sprawi, że będę mniejszą zazdrośnicą :lol: Poza tym obiecałam sobie, że popracuję nad samokontrolą i nie będę taka nerwowa :DTak na marginesie, to ja bym chyba rozniosła cały dom i męża, gdyby mnie zostawił samą z dzieckiem :D
Nie, to ja zazdrosna o niego nie jestem, ale np nie lubię jak mówi że idzie na mecz a idzie się uchlać z kumplami.Bo niestety mój Tż tak ma - nie pije rok, ale jak już pójdzie to żyga 3 kolejne dni...To się tak zdaje, ale 24h/ dobę razem być nie można bo się niedobrze człowiekowi już na sam widok zaczyna robić :D Ja wyznaję zasadę taką że dzielimy się obowiązkami (póki co ja i tak mam większość) ale i każde robi co chce, nie krępujemy się wzajemnie. Ja chodzę sama w pola z psem, jeżdzę na dogtrekkingi, tż idzie sam do kumpla. Właściwie wstępna wersja to była że kumpel miał przyjść do nas oglądać mecz, ale tak miałam dość jego gadania, "przymusu" goszczenia go, martwienia się że tu za głośno, tu nie zasnę bo się martwię, że wolałam TŻta puścić samego tam.Dzidziuś śpi spokojnie, a to było warunkiem jego wyjścia ;)

A jeszcze dopiszę, co mi się zdaje - jak już się jest po ślubie to chyba bardziej się wymaga i jakoś ta "zazdrość" wzrasta, bo jak to jesteś moim mężem a idziesz sobie z kumplami? Ja nie mam takiego , chcesz idź, ja pójdę, ale jak trzeba się zająć domem to jesteśmy w domu,chociaż mam znajomych którzy np się bez siebie nie ruszają itd...

Edited by Majkowska
Posted

Majkowska napisał(a):
Czyli jest?
Bo wydało mi się dziwnie podejrzane to że tż zapomniał okularów... pomyślałam nawet że może mecz będą rozgrywać między jednym kieliszkiem a drugim...


non-stop są mecze, w końcu mundial ;) teraz właśnie drugi się kończy powoli.

Majkowska napisał(a):
Nie, to ja zazdrosna o niego nie jestem, ale np nie lubię jak mówi że idzie na mecz a idzie się uchlać z kumplami.Bo niestety mój Tż tak ma - nie pije rok, ale jak już pójdzie to żyga 3 kolejne dni...To się tak zdaje, ale 24h/ dobę razem być nie można bo się niedobrze człowiekowi już na sam widok zaczyna robić :D Ja wyznaję zasadę taką że dzielimy się obowiązkami (póki co ja i tak mam większość) ale i każde robi co chce, nie krępujemy się wzajemnie. Ja chodzę sama w pola z psem, jeżdzę na dogtrekkingi, tż idzie sam do kumpla. Właściwie wstępna wersja to była że kumpel miał przyjść do nas oglądać mecz, ale tak miałam dość jego gadania, "przymusu" goszczenia go, martwienia się że tu za głośno, tu nie zasnę bo się martwię, że wolałam TŻta puścić samego tam.Dzidziuś śpi spokojnie, a to było warunkiem jego wyjścia ;)

A jeszcze dopiszę, co mi się zdaje - jak już się jest po ślubie to chyba bardziej się wymaga i jakoś ta "zazdrość" wzrasta, bo jak to jesteś moim mężem a idziesz sobie z kumplami? Ja nie mam takiego , chcesz idź, ja pójdę, ale jak trzeba się zająć domem to jesteśmy w domu,chociaż mam znajomych którzy np się bez siebie nie ruszają itd...


ja tak mam z tż-tem właśnie, że rzadko chodzimy oddzielnie, no ale u nas nie ma dzidzi więc nie ma obowiązku pilnowania jej przez jedno z nas.
jeśli już ktoś idzie sam, to prędzej on niż ja, bo ja preferuję spotkania koedukacyjne ;) bo z "babskich wieczorów" nigdy nic nie wychodzi, zawsze się jakiś chłop przypałęta ;) więc i tak robimy spotkania i wyjścia "mieszane".

z drugiej strony, jakby chciał gdzieś wyjść, to krzyż na drogę i kop w dupsko na rozpęd - mam wolny wieczór dla siebie :diabloti: nie wyobrażam sobie zabraniać takiego czegoś, albo żeby ktoś miał mi zabronić... o nieeee nie nie nie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...