Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

O ile się nie mylę to Ty ją masz skądś, nie od szczeniaka tak?
Może ma jakieś złe wspomnienie z wodą własnie :(

Co do podnoszenia to nie mówię tu o wnoszeniu do wody, a podtrzymywaniu jej jak już płynie żeby czuła się statecznie - ale pies musi ufać że jak go złapiesz to nie trzaśniesz nim wprost do wody, tylko podtrzymasz i będziesz podparciem gdyby miał zamiar się zacząć topić ;) Ja Waldka 22 kg trzymałam, w wodzie to jest piórko ;)

Posted

4Łapki napisał(a):
Ale mi zachęta, ledwie widać :(

Ja szukając fizjo trafiłam do Kakadu (nasz jeden zoolog na pewno ich nie ma, w drugim muszę jeszcze dopytać). Mają albo fizjo dla jorków :lol:, albo jakieś takie... I mówią, że jedynie to zostało, dzwonili już do centrali, bo jest u nas zainteresowanie innymi rozmiarami, ale centrala nic nie ma. W ciemno nie chcę kupować.


Ja zamówiłam w ipo-sklep chopo i wymieniałam bo niby był dobry na długość i szerokość, ale za niski i nie mógł ziewać ;)
I muszę bardzo pochwalić ipo sklep bo nie ma najmniejszego problemu z wymianą i odsyłają od razy po otrzymaniu paczki z prośbą o wymianę i kaską na przesyłkę :)
Teraz Dex ma wypas kagan,dalej trochę niezadowolony, że ma coś na nosie ale co tam... może ziajać, ziewać i w ogóle wygląda jak zabójca :D

Majkowska napisał(a):
Wg mnie przede wszystkim nie należy psa wrzucać - Amora dla dobra tej zasady zrzuciliśmy za szczeniecych czasów z wodospadu i już nigdy nie wszedł do wody:roll: Nawet jak byliśmy nad rzeką to uciekał ode mnie ,jak go spuszczałam ze smyczy to sam leciał pić i moczyć łapki, ale jak byłam ja to 5 metrów od brzegu i ode mnie.
Pies dość szybko panikuje i zacina się, niemal każdy znany mi pies który został choć raz wrzucony do wody trzyma się od niej teraz możliwe daleko i widzi w niej wroga. Ludzie często nie wiedzą,zachęcają, przyciągają , biorą na smycz i ciągną, albo gorzej - na ręce i wypuszczają psa nie umiejącego pływać na środku wody:roll:
Ja bym na psa nie naciskała, a raczej potraktowała wodę jako przyjemność, bo woda to naprawdę świetny sport i relaks dla psa. Jeżeli pies nie potrafi pływać można mu pomóc, ale musi nam ufać - Waldkowi np leciała dupa pod wodę i stawał pionowo i toczył tam pianę zanurzając się, ja długo chodziłam z nim po płyciznie i trzymałam pod brzuch albo za ogon :D i wtedy płynął. Jak już wyłapał sobie równowagę to zaczął zasuwać tak własnie jak na obrazku widać :P
No i zawsze wszystko w formie zabawy, chcesz-wejdź, nie-napij się i siedź na brzegu. Myśmy chodziły też większą ilością psów to zawsze te zabawy w wodzie były normą, no a jak stado wchodzi to czemu jedno ma stać na brzegu ;)


Ja poprzedniego psiaka, Baskiego, uczyłam pływać i wchodzić do wody po dobroci. Był czas, że nad życie kochał plaskikowe butelki a ja dużo żeglowałam, więc rzucałam mu a miejscu z łagodnym zejściem butelkę, najpierw bliziutko a potem coraz dalej i dalej i tak nauczył się pływać. Potem nawet z żaglówki chętnie wyskakiwał do jeziora bo o była jego alternatywa, żeby zwiać i po eksploatować teren na własną łapę :D
Także popieram Majkowską, wszystko po dobroci nic na siłę.
Kropa kiedyś przy zabawie z psiakiem wpadła do jeziora za szczeniaka i od tamtego momentu do wody zbliża się tylko bez obstawy ludzko psiej.
Chociaż, sama też potrafi wpaść do wody i ma potem z tego radochę :P

Majkowska, ale jak na ponad 600 zdjęć to BARDZO mało wrzuciłaś! :mad:

Posted

a Patryk się boi wody, tzn. nie kocha na tyle, żeby sam z siebie wlecieć jak torpeda, ale jeśli inny pies wchodzi, albo rzucę mu patyk/piłkę, to wskoczy i aportuje :)
sam jednak raczej nie eksploruje, raczej łapie aport i się kieruje do brzegu, choć umie pływać.

dziwne jest jednak to, że prosi żeby mu miotnąć do wody z powrotem, a później jojczy i wraca, otrzepuje się i ...znowu :cool3: taka tam sprzeczność wewnętrzna w piesku ;)

Posted

Tak, ze schronu we Wrocławiu. Wielu rzeczy mogę się domyślać, podobnie jak tego, że siedziała w nim dłużej, niż mi powiedzieli (po wpisach w książeczce) :-( Niestety, nikt nie zna jej historii sprzed wyłapania... Ale jak sobie przypomnę, że kiedyś bezpieczniej czuła się 5 metrów od brzegu jakiejkolwiek wody... myślę, że jest szansa. Nie chcę championa na zawodach pływackich ;)

Posted

Wola istnienia. napisał(a):
Gdyby mój Tata (myśliwy) obejrzał te zdjęcia to pewnie z chęcią by wymienił naszego dwu i pół miesięcznego Broka (wyżełek) na tego Twojego Waldka! :evil_lol:

Heheh a ja w to mocno wątpię że zechciałby wymienić :diabloti:
Waldek a i owszem ma popęd cholerny, ale przez to jest 2 razy więcej pracy żeby to wszystko opanować i żeby miało ręce i nogi,jest do tego mocno pobudliwy, co ćwiczy baaardzo wytrzymałość nerwową tego kto go prowadzi ;)
Zresztą,zawsze się śmieję że jest jakiś powód dla którego myśliwy wybierają jedną wnk a nie pointery - wydają się być bardziej wszestronne, łatwiejsze w szkoleniu i twardsze ogólnie psychicznie.

Pani Profesor napisał(a):
dawaj ciocia zdjęcia :diabloti:

ja mam jakieś zdjęcia??:lol:



Relacja wieczorna :
Wow, wow wow!!
Coś dziwnego się stało, Waldek dostał mózgu.
To chyba dla przeplotu - jeden dzień diabelski , drugi anielski, niestety na to wygląda że jutro będzie ta gorsza odsłona :evil_lol:
W każdym razie... :piesio dzisiaj wpatrzony w pańcię, szedł między mną a tż rozmerdany, poskakując na łapkach i patrząc w oczy. Wszystko fajnie, szybko, na kontakcie, na przystanku milion rozproszeń a on wpatrzony we mnie, komendy raz dwa trzy , spojrzenie-klik-smak-merdanie ogonka. Coś dziwnego mi się z pieskiem stało ale się cieszę, no cholernie się cieszę! jakie ono jest mądre! Szłam i uśmiechałam się do niego,a on meeeerdał:loveu: No chciałabym nas z boku zobaczyć. Cudownie, cudownie!

Posted

potwierdzam, nawet ciocia profesorka nie latała po chodnikach prowadząc waldzinkę :loveu:


tylko zepsułam królewicza trochę dając mu smaka znienacka za nic, ALE TO W ZEMŚCIE za rozpuszczanie mojej ropuchy :diabloti:
z resztą ciociom wolno :evil_lol:

Posted

Bo chodników nie było :diabloti:
i była specjalna siła szkoleniowa (ale już z nią koniec, bo już szyja brzydko wygląda :placz:)

A komentując nasz wspólny spacer to był chyba dla psów najdziwniejszy - spotkanie się : Waldek wyciąga patyk z bajora , ciotka gasi ekscytację Pata,
potem - zawijanie łapy : dwie ciotki przygwożdzają Patona do ziemi, Waldek dostaje opierdziel żeby siedział w miejscu i czekał. Zawinęłam Pata chyba po mistrzowsku- mam nadzieję że nie zgubił bandaża po drodze :oops:
Potem - psy przy nodze idą na łąkę i co się dzieje?? Nie zostają puszczone ze smyczy - jakaś kobieta komentują że biedne psiny, tak się palą do biegania, niechże panie je puszczą, na co PP odpowiada że jeden jest chory na łapę, a drugi ucieknie :evil_lol:.
Ciotki wałęsają się smętnie narzekając i komentując złą psią naturę, a następnie idą pod skały ( AAAAA ZAPOMNIAŁAM!!! MAM ZDJĘCIE WALDKA NA STOKU URWISKA!!!!:diabloti:) i też nie puszczają psów :crazyeye:
Potem jedna odprowadza drugą i koniec spaceru.
Wyczytałam z oczu W :" wy jesteście normalne?!":lol:
Ale miał nagródkę bo poszliśmy jeszcze na łąkę, tyle że jak zaczął tropić świeże ślady dzików i wyleżane kawałki trawy i coś się ruszało w krzakach to zawróciłam.

Psucie Warchla uznam za dobrą intencję - taka nauka pracy w trudnych warunkach ;)
A ja Pata nie popsułam a uhonorowałam go garścią smaków z racji urodzin. I nie dałam mu za nic, tylko za kontakt wzrokowy:eviltong:

A w śr ok 12 spotykamy się na sąd ostateczny, zobaczymy jak mocny ochrzan dostaniemy:look3:

Posted

dawaj to zdjęcie Waldka na urwisku, niech rozpoczną się igrzyska :diabloti:

a babeczka dobrze, że nie usłyszała mojego drugiego komentarza, tego pod wąsem :oops: ("męczy się to pani skóra na solarium" :oops:) :grin:

Posted

A będziesz mnie ciocia bronić przed hejtem i organizacjami prozwierzęcymi ??:diabloti:

Spotkałam ją jak wracałam, akurat Wald patrzył tęskno w wodę,a ja wymuszałam na nim posłuszeństwo. Ahh jak ona na niego czule spojrzała, współczuła mu wyraźnie...
Swoją drogą zabija mnie ta przewrotność,w tej samej sekundzie ktoś wrzeszczy żeby psa nie męczyć i go puścić , a ledwo odepnę smycz wrzeszczą żeby go nie puszczać, bo coś komuś zrobi...

Posted

To może nie dam...:roll:
No zastanowię się. Zobaczę najpierw jak wyszły bom nie doszła jeszcze do zgrania :D

i tak przez burze mam problemy z łącznością,więc moj czas na dogo jest policzony...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...