Pani Profesor Posted May 24, 2014 Posted May 24, 2014 rzucić jako aport cytrynę :diabloti: (choć pewnie nie na wszystkie psy podziała, Patrykowi cytryna niestraszna, w ramach oduczania sępienia dostał kiedyś plaster, zżarł ze smakiem i czekał na jeszcze) Quote
agutka Posted May 24, 2014 Posted May 24, 2014 czasem sobie wysysam plasterka cytrynki i gdy Leda próbuje zaczepiać szczekaniem to pozostałości z plasterka wciskam jej w japę a ona sama ucieka zniesmaczona:diabloti: Quote
Majkowska Posted May 24, 2014 Author Posted May 24, 2014 Heheheh cytryna świetna, Wald jak był mały też zżerał,ale jakoś mu przeszło, tak jak i jabłka. Dzisiaj zgubiłabym pieska :oops: Mieliśmy iść na spacer jak słońce trochę zelży ale że zaszły czarne chmury to stwierdziłam że go szybko wyprowadzę żeby nie czekał niewiadomo na co. Ledwośmy wyleźli zaczęło lać, a potem zmieniło się to w całkiem duży deszcz. Wald biegał długo po łące nieporuszony aż zrobiło się solidne oberwanie chmury. Zaczęliśmy zmykać, a Wald puścił się skulony przodem ścieżką w osiedle. I nie wiem co sie stało ale jakoś mi weszło do łba że on ucieka do domu, bo ostatnio na szkoleniu żeśmy go trzymali w deszczu i mu się źle skojarzyło, że tu ulewa za dużo i sie przestraszył. I zamiast stanąć i zawołać to ja puściłam się biegiem za nim (no trzeba być idiotą żeby usiłować dogonić pointera :diabloti:), wleciałam w osiedle i dopiero wtedy zaczęłam gwizdać. Na szczęście wyleciał zza moich pleców wyraźnie spanikowany - widocznie biegał po łące i mnie szukał... Alem dowaliła...a byłam pewna że nie ma szans żebym zgubiła własnego psa...:roll: Przed chwilą tż wziął puszkę po pringelsach i zrobił sobie tubę i zaczął do niej śpiewać przed dzieckiem. Wald przyleciał i obszczekał go tak że tż aż się przestraszył że go ugryzie:-o Na mnie nie szczekał aż tak, może mam mniej gruby głos, ale fakt faktem wygląda ostro...:roll: Quote
agutka Posted May 24, 2014 Posted May 24, 2014 Moje dwa futra uwielbiają jabłka :) Majka no wiesz... zgubiłaś Waldusia??? :DTeraz to się wydaje śmieszne ale wyobrażam sobie jaka to panika się z obu stron robi ;) Przechodziłam to już raz ;) Gadanie przez tutkę wielu psom się nie podoba ;) Quote
Majkowska Posted May 24, 2014 Author Posted May 24, 2014 agutka napisał(a): Majka no wiesz... zgubiłaś Waldusia??? :oops::oops: Sama się nie spodziewałam. Że Amora zgubiłam nieraz to norma była, bo on szedł i nagle w tyl zwrot i truchcikiem do domku, ale Warchlina... Wszystko przez moją głupią reakcję, ale naprawdę przestraszyłam sie ze on leci gdzieś pod auto... Kolejny dzień nie poćwiczyliśmy tak jak chciałam. Mało tego - nie poćwiczyliśmy wcale. Wyszłam z domu na szelach, pies się załatwił i polecieliśmy truchtem wkoło osiedla. Wald biegł bardzo ładnie, równo, prosto, jak nie Wald. Potem wkroczyłam na łąki żeby poćwiczyć w ciszy i wpadłam na dwie moje ulubione panie. Chyba zacznę chodzić ćwiczyć pod Wawel, bo na tych łąkach za duże rozproszenie :diabloti: Quote
Majkowska Posted May 25, 2014 Author Posted May 25, 2014 (edited) Warchlicze dzisiaj popływało :) Warunki w pełni niesprzyjające,masa ludu i psów ale wleźliśmy w tłum i siedliśmy w wolnym miejscu z dala od ludzi. Warchlicz nad zalewem- tra-ge-dia. Każdy skok kogokolwiek do wody to salwa wycia i podniecenia. Pewnie gdybym go puściła to by gonił od jednego skaczącego do drugiego a jeszcze by się pewnie rzucał z nimi do wody:roll: Kawałek dalej (u góry na skale) była grupa ludzi ale kulturalnie zapytałam czy mogę psa puścić i byli jak najbardziej za, bo Wald się od razu zaprezentował jako pajac, szczególnie jak zobaczyli jego skoki do wody. Jeden facet stał w wodzie i wyraźnie Waldkowi przypadł do gustu, bo stał przy nim praktycznie non stop. Dotknąć się absolutnie nie dał, ale z całym przyzwoleniem potraktował pana jako wyrzutnia patyczków a i facetowi się spodobało. Zapytał mnie nawet czy może mu rzucić w tzw "uj daleko" więc kiwnęłam głową i powiedziałam że spoko jak tylko za nim w razie wu popłynie :evil_lol: Rzucił kilkakrotnie i tak oto Wald znalazł się na środku jeziora, ku zachwyceniu wszystkich wkoło. Potem przyszło 3 chłopaczków tak w wieku 13-17 lat z malutkim strachliwym pieskiem i uczyli go pływać:roll: Już nie chciałam gościowi tłumaczyć że jak pieska będzie siłą zaprzyjaźniał z wodą to wywoła dokładnie odwrotny efekt. Szczególnie że gośc też "zajął się" Waldkiem mimo że początek przyjaźni nie był zbyt super bo gośc wkraczając na nasz teren poślizgnął sie i zjechał na tyłku ze skarpy robiąc przy tym hałas na który Wald oczywiście zareagował ujadaniem. Ale ci byli jeszcze spoko. Potem przyszła spora grupka takich szczunów z bogatym językiem i z obrzydzeniem patrzyli na psy, trochę podskakiwali trochę się bali no i w efekcie jak tylko Wald przebiegał to wszyscy zrywali się z miejsc uciekając przed wodą, na co Wald sam się przestraszył kilkakrotnie takiej reakcji i już widziałam jak stawia sierść i podnosi ogon, więc żeby nie wywoływać niepotrzebnych scysji. Poszliśmy na pola między skałkami i mieliśmy ochotę posiedzieć, ale Wald akurat napalił się na polowanie. Nie wiem co go cholera dzisiaj strzeliło, ale był taki niedobry, że miałam ochotę zabić i rozwalić. Gonił jak chciał, gdzie chciał, wołaliśmy obydwoje przekrzykując się wzajemnie, ja już klęłam jak szewc, wreszcie poszedł na smycz. W końcowym etapie spacerów bardzo mi się spodobała scenka - robię psu zdjęcia i słyszę że za krzakami siada dwóch kolesi z piwem i coś tam zaczynają tituiać więc Wald się od razu podniecił i już by z ujadaniem poszedł ale huknęłam jak bomba atomowa i przestał, mimo że tamci wyraźnie sie cieszyli że denerwują pieska. Wreszcie po skończonej sesji wychodzimy z krzaków, a kolesie siedzą na skale,Wald ustawił się przodem do nich, mięsnie napięte i patrzy prosto w oczy z miną "który to tu na mnie piszczał?". Jego wyjście skomentowali krótko i treściwie " o k*****" i widziałam tylko jak się podnoszą lekko z tyłków szczególnie jak tż nie mógł założyć mu obroży:diabloti: Fajne padały komentarze , ale najbardziej podobały mi się dwa - jeden z początku, drugi ten z końca spaceru. Pierwszy: Idą dwaj goście. Jeden : " patrz" drugi : " no! ale co to takiego?" "no pies!" " no wiem, ale jaki, jaka rasa!" :evil_lol: A nasze ćwiczenia dziś leżą. Nie było ani jak ani kiedy, zbyt wielkie rozproszenie, zbyt dużo ludzi. Obiecałam sobie wieczorem, zobaczymy co mi z tego wyjdzie... Foty zaraz jakieś dodam bo nacykałam dziś za wszelkie czasy ;) Edited May 25, 2014 by Majkowska Quote
Ty$ka Posted May 25, 2014 Posted May 25, 2014 Mieliście wesoło. Ja nie przepadam wychodzić w miejsca z psem, gdzie mogę spotkać tłum ludzi - przede wszystkim ze względu na komentarze, bo pies zachowuje się spoko ;). Quote
furciaczek Posted May 25, 2014 Posted May 25, 2014 Matko, ja sie juz tez chyba nie nadaje na jakieś takie publiczne wypady...czasami to ręce człowiekowi opadają na zachowania i komentarze społeczeństwa. Na starość zaczęłam doceniać święty spokój bez większych przygód:evil_lol: Chociaż czasami sympatycznie bywało...ostatnio Pani skomplementowała mnie mówiąc cytuje "Ten pies ma taka sama mordę jak Pani " :lol: ... po chwili sie poprawiła ze chodziło jej o twarz, ale ubaw miałam po pachy hihi Quote
Majkowska Posted May 25, 2014 Author Posted May 25, 2014 Myśmy akurat dzisiaj Kinkę oddali dziadkom więc raz jeden jedyny była możliwośc zejść tam nad zalew. Nie dało się nie skorzystać hahah furciaczek przypomniałaś mi jak kiedyś stałam przy bizonie i chciałam zaakcentować że on taki rudy jak i ja i rzuciłam " ma taką samą sierść jak ja".:lol: Ja też średnio lubię chodzić między ludzi, same komentarze mi nie przeszkadzają bo i się uśmiać można, nawet już zaczepiacze mi nie przeszkadzają - zaczepiają to niech się nie dziwią że zostają objechani przez psa :evil_lol: Zaczepiaczy nauczyłam się omijać, kieruję psa w drugą stronę , skupiam jego uwagę na czym innym, drażnię tym ludzi nieraz, ale cieszy mnie to że Wald już nie reaguje tak impulsywnie jak dawniej (co zresztą sama wywoływałam:oops:). No i trochę się nauczyłam uspokajać Warchlinę w tłumie żeby nie obszczekiwał. Dawniej jak tylko warknął to się na niego rzucałam z wrzaskiem i go karciłam, złapałam za łeb, na smycz i do domu, teraz zluzowałam, bardziej pozwalam mu biegać między ludźmi i też spokojniej reaguję , nie wrzeszczę, nie karcę, powiem nie szczekaj, a on jakby widział że prawię śpię i też uznaje obiekt za mało interesujący i nie wart zdzierania gardła ;) To samo zrobił z tymi ludźmi,coś tam mu się z gardła wydobyło ale nim zaczął to skończył i nawet korzyść zobaczył w tym ze jak się z nimi wda w komitywę to będą mu patyczek rzucać. Kończy mi się zgrywać 680 fot :p Quote
Ty$ka Posted May 25, 2014 Posted May 25, 2014 furciaczek napisał(a):"Ten pies ma taka sama mordę jak Pani " :lol: ... po chwili sie poprawiła ze chodziło jej o twarz, ale ubaw miałam po pachy hihi Buhahahahahahahha, leżę :D :lol: Quote
agutka Posted May 25, 2014 Posted May 25, 2014 a ja wam powiem że ostatnio masowo do mojego świniaka wszyscy łapy wyciągają i titają a co najdziwniejsze dziś na Sagata wiele osób uwagę w busie zwracało jeden mijający facet aż się odwrócił :cool3: byłam w szoku że na kundla zwykłego tak wiele ludzi się ogląda ;) a tak ogólnie to do komentarzy i scen przerażenia jestem przyzwyczajona ;) Quote
Franca81 Posted May 25, 2014 Posted May 25, 2014 Podciagne sie do tematu fizjologow. Polecam jak najbardziej. Moja innych nienawidzi a fizjologa akceptuje ale milosc jeszcze musimy wypracowac. Kupowalam w sklepie internetowym (sklep ipo). Zamowilam dwa rozne typowane dla suk boksera. Jeden nam zupelnie nie pasowal i odeslalam z rachunkiem. Kase bez problemu od razu zwrocili. Drugi lekko po bokach poszerzylam i pasuje jak ulal. Jedyny minus fizjologow dla czlowieka to ich wielkosc. Quote
Majkowska Posted May 25, 2014 Author Posted May 25, 2014 [quote name='Ty$ka']I gdzie te fotki?!! Mają na zachętę, reszta jutro Quote
4Łapki Posted May 25, 2014 Posted May 25, 2014 Ale mi zachęta, ledwie widać :( Ja szukając fizjo trafiłam do Kakadu (nasz jeden zoolog na pewno ich nie ma, w drugim muszę jeszcze dopytać). Mają albo fizjo dla jorków :lol:, albo jakieś takie... I mówią, że jedynie to zostało, dzwonili już do centrali, bo jest u nas zainteresowanie innymi rozmiarami, ale centrala nic nie ma. W ciemno nie chcę kupować. Quote
Pani Profesor Posted May 25, 2014 Posted May 25, 2014 matko, jak zazdroszczę tego pływanka.. ja nawet nie miałam czasu dziś wejść na dogo.. a jutro to samo się zapowiada :shake: oczadzieję. patrysiowa łapa dalej poszyta, więc prędko nie popływamy.. Quote
agutka Posted May 26, 2014 Posted May 26, 2014 Wald jest dobry, na środek jeziorka i co on myślał że coś tak z ptactwo wystawi? ;) Quote
Majkowska Posted May 26, 2014 Author Posted May 26, 2014 [quote name='4Łapki']Ale mi zachęta, ledwie widać :( No ale ja bliższych nie mam :D Tu był właśnie najbliżej nas bo dopiero odpływał :evil_lol: Nooo dobra, to daję co mam ;) Quote
Majkowska Posted May 26, 2014 Author Posted May 26, 2014 [quote name='agutka']Wald jest dobry, na środek jeziorka i co on myślał że coś tak z ptactwo wystawi? ;) Prócz dwóch kaczek nie było niczego ;) Ale Wald specjalnie kaczkami zainteresowany nie jest, to pies na bażanty, kaczki już nie są takie interesujące ;) Quote
Majkowska Posted May 26, 2014 Author Posted May 26, 2014 [quote name='agutka']Wald jest dobry, na środek jeziorka i co on myślał że coś tak z ptactwo wystawi? ;) Prócz dwóch kaczek nie było niczego ;) Ale Wald specjalnie kaczkami zainteresowany nie jest, to pies na bażanty, kaczki już nie są takie interesujące ;) Quote
Majkowska Posted May 26, 2014 Author Posted May 26, 2014 i żeby nie zanudzać kończę serię wodną zdjęciem z cyklu "znajdź Wartkunię" Mam jeszcze polowe ale póki co dość, i tak tego nikt nie ogląda ;) Quote
4Łapki Posted May 26, 2014 Posted May 26, 2014 Jaka motorówa :loveu: Ja Fikuliny nie mogę przekonać do wejścia do wody. Po piłeczkę tak - ale tylko gdy można zmoczyć łapki, później jest frustracja na brzegu, że za daleko poleciała. Czekam, aż będę mogła sama wejść do wody, wtedy może się przemóc. Pływać cholera potrafi, co udowodniła, gdy wpadła do rzeki za kaczkami. Ale orientuje się, gdzie jest i sruu na brzeg :( Quote
Majkowska Posted May 26, 2014 Author Posted May 26, 2014 Wg mnie przede wszystkim nie należy psa wrzucać - Amora dla dobra tej zasady zrzuciliśmy za szczeniecych czasów z wodospadu i już nigdy nie wszedł do wody:roll: Nawet jak byliśmy nad rzeką to uciekał ode mnie ,jak go spuszczałam ze smyczy to sam leciał pić i moczyć łapki, ale jak byłam ja to 5 metrów od brzegu i ode mnie. Pies dość szybko panikuje i zacina się, niemal każdy znany mi pies który został choć raz wrzucony do wody trzyma się od niej teraz możliwe daleko i widzi w niej wroga. Ludzie często nie wiedzą,zachęcają, przyciągają , biorą na smycz i ciągną, albo gorzej - na ręce i wypuszczają psa nie umiejącego pływać na środku wody:roll: Ja bym na psa nie naciskała, a raczej potraktowała wodę jako przyjemność, bo woda to naprawdę świetny sport i relaks dla psa. Jeżeli pies nie potrafi pływać można mu pomóc, ale musi nam ufać - Waldkowi np leciała dupa pod wodę i stawał pionowo i toczył tam pianę zanurzając się, ja długo chodziłam z nim po płyciznie i trzymałam pod brzuch albo za ogon :D i wtedy płynął. Jak już wyłapał sobie równowagę to zaczął zasuwać tak własnie jak na obrazku widać :P No i zawsze wszystko w formie zabawy, chcesz-wejdź, nie-napij się i siedź na brzegu. Myśmy chodziły też większą ilością psów to zawsze te zabawy w wodzie były normą, no a jak stado wchodzi to czemu jedno ma stać na brzegu ;) Quote
4Łapki Posted May 26, 2014 Posted May 26, 2014 Sama po sobie wiem, jaka była tragedia, jak mnie na siłę "uczyli" pływać. A później sama, bez stresu, doszłam do tego, co i jak i mnie z wody wyciągnąć nie mogli :D Ja tych moich 15 kg szczęścia nie uniosę bezwypadkowo, więc nie próbuję, a tym bardziej ją wrzucać do wody nie zamierzam. To ma być przyjemne dla obu stron doświadczenie ;) Pozostają nam na razie zabawy z piłeczką na brzegu - była tak zaaferowana, że sama ją wrzucała do stawu po pewnym czasie, więc jakiś progres jest :D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.