Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Co będzie super, powrót do pracy ?? :P

Nie no jakoś trzeba ogarnąć. Mam zamiar pół tego rozgardiaszu powywalać, względnie sprzedać, a jechać na nowe czysta i urządzać się od początku.
Nie wyrzucę tylko Wartkuni , choć zastanowię się jeszcze czy jego też gdzieś nie upłynnić.
Albo wolno puścić - niech zostanie na skałkach, przecież tak je lubi, raj tam dla niego , bażanty, pola, jeziora...

Dziś Wartkunia we współpracy z Małą Pańcią rozbroiła panciowi pamiątkę.
Ze 3 lata temu tż dostał na święta w pracy taką "bombkę" -plastikowa przeźroczysta kula i w środku 3 kolorowe cukierki, pierdółka ale wyglądała bardzo ładnie. Oczywście jak Kinka zobaczyła na półce to zaraz dopadła i turlała, a dziś jak poszła się kąpać kula zniknęła. Wchodzę do kuchni a kula rozpracowana na 2 częsci , elegancko otwarta i Warchl między łapami trzyma pięknie rozprostowany papierek po czekoladce...:roll:
A dopiero dyskutowaliśmy z tż że taki ładny upominek mu dali i że to będzie stać przez lata i dobrze wyglądać...









Posted

[quote name='Majkowska']Myślisz że by go nie ciapła do ziemi?
ZAuważyłam że pointery strasznie wkurzają onki. Nie wiem, może to jakaś pobudliwość na ruchliwość, ale to nie tylko moje spostrzeżenie. Czasem jak widzę spotkanie Waldka i onka ( a przewaznie jeszcze Wald ma kaganiec a ON nie) to aż dziękuję że Wald ma szybkie biegi :roll:

A powrotu do pracy:grab:[/QUOTE]

Nie ma takiej opcji ;) Tora nie bawi się w ten sposób. Tora to tylko bieganie, bieganie i jeszcze raz bieganie :D
Jak jakiś pies nie chce z nią biegać, to idzie sobie wąchać. A jeśli jakiś chce się bawić poprzez skakanie po niej, boksowanie itp. to wtedy warknie albo podgryzie delikwenta :diabloti:
A nowo poznane psy zawsze liże po pysku i zachęca do biegania-to wszystko :)

Powrót do pracy :scream7:
Właśnie w tym tygodniu muszę uaktualnić moje CV i zacząć poszukiwania :roll::-(

Posted

Jak ostatnio szukalam pracy w nowym miejscu zamieszkania to się mocno załamywałam.
Rozmowy kwalifikacyjne to jakaś porażka, HR, którym się wydaje,że są tacccy cwani i profesjonalni.:razz:

Posted

[quote name='Obama']Jak ostatnio szukalam pracy w nowym miejscu zamieszkania to się mocno załamywałam.
Rozmowy kwalifikacyjne to jakaś porażka, HR, którym się wydaje,że są tacccy cwani i profesjonalni.:razz:[/QUOTE]

i te standardowe pierdoły :loveu:
"jaka jest pani największa wada?"
"och, największa wada to zbytni pedantyzm i pracoholizm, a także to, że bardzo wcześnie wstaję!" :grin:


byłyście kiedyś na takim gównie jak grupowa rozmowa kwalifikacyjna? to jest dopiero festyn wyuczonych formułek :grin:

Posted

K.... !
Dziewczyny jestem w takich nerwach że oszaleję... Któraś ma może jakąś wiedzę prawną, ptrzebujemy pomocy...

Przed chwilą mieliśmy telefon od chrzestnej tżta że jego ciotka zapisała mieszkanie jakiemuś chłopu i przyleciała z płaczem że on wyrzuca ją właśnie na bruk...
Do tej pory mieszkanie było zapisane tż za opiekę, spłaca nadal za nie raty, ale chrzanić to, bo reszta sytuacji nie wygląda lepiej.
Ciotka związała się z chłopem około 30letnim, ona sama ma coś koło 80, dla niego odizolowała się od rodziny i mimo że dochodziły głosy że on jest dla niej potworem ale ona zawsze zaprzeczała że jest jej cudownie z nim... Od ponad 2 lat mieszkali razem choć gość ma rodzinę po rozwodzie, a dziś zadzwoniła że on ją przez ten cały czas katował, bił, wyganiał z domu, a teraz ona mu zapisała mieszkanie i on ją wywala na bruk...
Omal nie zemdleliśmy... Ciotka nie jest bez winy, bo już kilka razy mieszkanie zapisywała ( przynajmniej na 5 osób), ma długi a opiekował się nią sztab ludzi a i jest łatwowierna i nie zdaje sobie sprawy z rzeczywistości...
To dokładnie ta ciotka którą też opiekowałam się ja dzięki czemu poznałam TŻ.
Ten chłop wyrzucił jej z domu koty, podobno zmusił ją żeby oddała je do schroniska, znęcał sie nad nimi i katował je, wyrzucił kilkakrotnie z domu, podobno uciekała kiedyś przed nim z tym kotem bo chciał go zabić... Teraz nie wiem jak to się stało ale jednego kota ma i ten psychol nadal go katuje, podobno oskalopwał go i uciął mu kawałek ogona nożem...
Namawiam tż żeby tego kota wziąć do nas, choć zupełnie tego nie widzę, ten kot jest potwornie zeschizowany, na granicy psychicznej, jest też stary i chory...
Całość sytuacji jest makabryczna i co najgorsze teraz są telefony do nas żebyśmy jakoś pomogli ...

Posted

Pewnie za dużo nie pomogę, ale:
-kontakt do schroniska z zapytaniem czy koty, które oddała były katowane
-wizyta u weta z obecnym kotem, z zapytaniem o stan zwierzęcia
-może obdukcja ciotki-jakieś stare siniaki itp. może są
-pogadać z sąsiadami ciotki, którzy potwierdzą jakąkolwiek kłótnie, pobicie, znęcanie się psychiczne...
I założyć sprawę z powództwa cywilnego.
Oprócz tego, warto się przejść do notariusza i adwokata i zapytać, jak można cofnąć zapis mieszkania ;)

Posted

[quote name='Majkowska']K.... !
Dziewczyny jestem w takich nerwach że oszaleję... Któraś ma może jakąś wiedzę prawną, ptrzebujemy pomocy...

Przed chwilą mieliśmy telefon od chrzestnej tżta że jego ciotka zapisała mieszkanie jakiemuś chłopu i przyleciała z płaczem że on wyrzuca ją właśnie na bruk...
Do tej pory mieszkanie było zapisane tż za opiekę, spłaca nadal za nie raty, ale chrzanić to, bo reszta sytuacji nie wygląda lepiej.
Ciotka związała się z chłopem około 30letnim, ona sama ma coś koło 80, dla niego odizolowała się od rodziny i mimo że dochodziły głosy że on jest dla niej potworem ale ona zawsze zaprzeczała że jest jej cudownie z nim... Od ponad 2 lat mieszkali razem choć gość ma rodzinę po rozwodzie, a dziś zadzwoniła że on ją przez ten cały czas katował, bił, wyganiał z domu, a teraz ona mu zapisała mieszkanie i on ją wywala na bruk...
Omal nie zemdleliśmy... Ciotka nie jest bez winy, bo już kilka razy mieszkanie zapisywała ( przynajmniej na 5 osób), ma długi a opiekował się nią sztab ludzi a i jest łatwowierna i nie zdaje sobie sprawy z rzeczywistości...
To dokładnie ta ciotka którą też opiekowałam się ja dzięki czemu poznałam TŻ.
Ten chłop wyrzucił jej z domu koty, podobno zmusił ją żeby oddała je do schroniska, znęcał sie nad nimi i katował je, wyrzucił kilkakrotnie z domu, podobno uciekała kiedyś przed nim z tym kotem bo chciał go zabić... Teraz nie wiem jak to się stało ale jednego kota ma i ten psychol nadal go katuje, podobno oskalopwał go i uciął mu kawałek ogona nożem...
Namawiam tż żeby tego kota wziąć do nas, choć zupełnie tego nie widzę, ten kot jest potwornie zeschizowany, na granicy psychicznej, jest też stary i chory...
Całość sytuacji jest makabryczna i co najgorsze teraz są telefony do nas żebyśmy jakoś pomogli ...[/QUOTE]

Majka, to kwalifikuje pod znęcanie, a jako że wy o tym wiecie, macie niezwłoczny obowiązek zgłosić na policję. Dodatkowo możesz napisać o tym fakcie do TOZu czy innej takiej fundacji.

Do do spraw notarialnych-nie wiem.

Posted

[quote name='magdabroy']Pewnie za dużo nie pomogę, ale:
-kontakt do schroniska z zapytaniem czy koty, które oddała były katowane
-wizyta u weta z obecnym kotem, z zapytaniem o stan zwierzęcia
-może obdukcja ciotki-jakieś stare siniaki itp. może są
-pogadać z sąsiadami ciotki, którzy potwierdzą jakąkolwiek kłótnie, pobicie, znęcanie się psychiczne...
I założyć sprawę z powództwa cywilnego.
Oprócz tego, warto się przejść do notariusza i adwokata i zapytać, jak można cofnąć zapis mieszkania ;)[/QUOTE]
Dzięki.

Byliśmy dzisiaj u babci tż i była też ciotka "od kotów"...
Wygląda na to że sprawa "ludzka" jest nie do ruszenia, ciotka się dziś nie odezwała ani słowem, siedziała otępiała ,podejrzewam że była na jakichś prochach uspokajających bo gadała sama do siebie. Z opowiadań jak najbardziej wynika że facet nie jest bezpieczny dla otoczenia, ale ciotka wcale nie ma zamiaru nic zmieniać, zapisała mu mieszkanie i jak jej poderżnie gardło to nie nasza sprawa. Nasze wtrącanie nic nie da, bo nie chce świadczyć przed policją że coś jej robił, jej jest chyba dobrze jak jest. Nie rozumiem...

Za to chciałabym wyciągnąć z tamtąd tego kota, o ile żyje...
To stare kocisko, ma już jakieś 10 lat, ono nie zasłużyło na to żeby się działo z nim coś złego, tym bardziej jak jego pańcia wyląduje na zbitym pysku pod mostem. Będę próbować po dobroci tylko najpierw sprawę muszę jakoś ułożyć bo w tej chwili nic sensownego mi nie przychodzi do głowy gdzie go umieścić ani jak.
I jeszcze jedna kwestia... Kot jest teraz własnością faceta. Ciotka oddała koty do schroniska na jego życzenie , a potem chciała je dostać z powrotem, ale jej nie wydali więc dokumenty podpisał on. Jednego kota się pozbyli, ten drugi stary nieszczęśnik został...
Nie wiem jak teraz się to potoczy,ale będę próbować...

Posted

Facet nie powinien się skapnąć jak go "ukradniesz". Ciotka jak jest na prochach (nie wiem jak często) też.
Jest jeszcze możliwość zainstalowania kamer w ukryciu tak żeby nagrać jak on katuje kota.

Posted

nie chce mieszać tu sprawy mojej matki ale ten gościu to zwykły wyłudzacz , sprawa jeśli twoja ciotka ma zamiar go zasądzić jest dość skomplikowana ale po żmudnej zabawie w sądy jest do wygrania...

Kot jeżeli ma widoczne ślady katowania może być "dowodem" znęcania się , ktoś to musi zgłosić i znowu twoja ciotka musi być świadkiem

Posted

Nie mieszkam już na tym osiedlu, sprawę znam tylko z opowiadań rodzinnych i sąsiedzkich i tego co zasłyszałam od mojej mamy a ona z kolei na osiedlu...
Od 2 lat ciotka nie wpuszcza nikogo znajomego do mieszkania, bo ten chłop jej nie pozwala...On ją zastraszył już chyba kompletnie, wysyła ją o 1 w nocy w koszuli nocnej po 8 piw i papierosy, to jest tragedia rodzinna, w której ofiara nie chce od nas żadnej pomocy prócz może kasy...

Ciotka ma też swoje występki na sumieniu wobec rodziny, ale to niech już zostanie między nami. Jednogłośnie dziś stwierdziliśmy że tam nic się nie da zrobić prócz wezwania policji żeby gnoja zatrzymała a następnie zmienienia dokumentu uznając zastraszenie. We wszystkich innych opcjach jest niemal pewne że cokolwiek zrobimy ciotka za to zapłaci...A jeśli ciotka nie zezna że coś jej się dzieje złego ( a opowiada po ludziach że jest jej cudownie z mężczyzną jej życia) to wzywanie policji może faceta tylko sprowadzić do tego że zacznie być niemiły.
Sory, nie wierzę w nasze prawo...

W tej chwili chcę zabrać z tamtąd kota. Wiem że to okrutne i bezduszne, ale skoro ciotka sama tak chce prowadzić swoją końcówkę życia,nic nie poradzimy...
I to nie moja ciotka, tylko tż, to osoba którą się opiekowałam przed jego poznaniem, a następnie zostałam wyrolowana i oczerniona na osiedlu...

Fajne jest to jeszcze że przez 2 lata facet miał zapisane mieszkanie, tż płacił ciotce nic nie wiedząc raty, a ciotka w żywe oczy łżąc obiecywała że niedługo umrze i będziemy się mogli wprowadzić..



W sprawię kota to myślę że jest dość duża szansa żebym kota dostała do rąk własnych bez udziału żadnych służb, ciotka mi go da, choć nie wiem jak to wygląda kiedy tego kota adoptował prawnie ten facet...
Rodzina mówi żebym się nie narażała dla głupiego kota, bo gośc jest nieobliczalny i skłonny nawet żeby za tego kota znaleźć mnie i ...

To wszystko jest straszne i skomplikowane, leżące na pogłoskach jak z horroru, to co wiem kwalifikuje się dla mnie do więzienia dla tego typa...i to dożywocia... Tylko sama nie zapuszczę się w taką sprawę...

Kot w każdym razie wiem że jeśli zostanie odebrany to szans nie ma - to jest stary kot, chory, po operacji wątroby czy trzustki ( ciotka wyłudziła od nas na to kasę) , znerwicowany i praktycznie nieadopcyjny.
Nawet jeśli myślę o sobie to wiem że to nie wejdzie w grę, bo mam dziecko i psa...

Posted

matko, dopiero przeczytałam Twoje dzisiejsze posty - makabra.


po pierwsze - co to znaczy "zapisała tż-towi mieszkanie w zamian za opiekę"? bo jeśli to było dożywocie (tak się określa ten akt przekazania notarialnego - mieszkanie w zamian za dożywotnią opiekę) to nie można tego tak hop-siup zmienić, więc celowałabym w to, że ciotka może bujać z tym, że przepisała mieszkanie na tego lumpa.

może mówi tak, bo w głębi duszy go broni i nie chce się pozbyć z mieszkania - u mnie w rodzinie była sytuacja, że osoba zapisała dom na dożywocie a następnie chciała zmienić zapis i były z tego tytułu komplikacje.

najlepiej zadzwonić do ośrodka interwencji kryzysowej, często tam doradzają, jakie podjąć kroki - również jeśli nie chodzi o Ciebie, a o jakąś dalszą rodzinę.

kota natychmiast zabieraj, choćby podstępem, choćby do schronu - zawsze to lepiej, niż zginąć przez pijanego sadystę.

w sądzie Wasze zeznania są ważne (włącznie z innymi świadkami), dodatkowo na minus jest ta różnica wieku (seeeerio?), co może sugerować matactwo, czyli że zamiarem faceta było przejęcia mieszkania, a nie wspaniały konkubinat z 50 lat starszą babą.

gorzej, jeśli zapisała mieszkanie właśnie na dożywocie temu typowi - wtedy zaczynają się schody, nie wiem dokładnie jak to działa, ale ten zapis jest relatywnie trudno zmienić.

Posted

[quote name='Majkowska']
Fajne jest to jeszcze że przez 2 lata facet miał zapisane mieszkanie, tż płacił ciotce nic nie wiedząc raty, a ciotka w żywe oczy łżąc obiecywała że niedługo umrze i będziemy się mogli wprowadzić..
[/QUOTE]

Tak jak wcześniej pisałam, to przejdźcie się do notariusza/prawnika i dowiedzcie się o tę sprawę mieszkaniową ;)
I tak jak napisała PP, jeśli mieszkanie miał dostać Twój tż, w zamian za dożywotnią opiekę, to chyba tego nie da się tak szybko zmienić. A jeśli zostało zmienione, to tż powinien być o tym (chyba pisemnie) poinformowany :)

I jeśli, rzeczywiście mieszkanie jest teraz przepisane na tego kolesia, to możecie żądać od niego zwrotu rat, które tż płacił, nie będąc "przyszłym" właścicielem mieszkania ;)

Posted

tak szczerze to cienko tą sprawę widzę:shake: chyba że wasza ciotka zrobiła się nieświadoma czyli potraciła wszystkie rozumy na starość i wtedy można to zacząć odkręcać w sądzie. Moja matka dla młodego gacha sprzedała mieszkanie bez podziału i takich tam , uciekła z miasta i prawdopodobnie przewaliła pieniądze, według naszego prawa nic nie możemy zrobić chyba że udowodnimy jej niepoczytalność .

Musielibyście polatać trochę po prawnikach i dowiedzieć się czy wygracie chociażby zwrot wpłacanych rat jeżeli to w ogóle jest udokumentowane. Z kotkiem to już tylko TOZ i także widzę marne szanse ponieważ kiedyś długo walczyłam z sąsiadia maltretowaną suczką i skończyło się na tym że pies dalej mieszkał z katem

Posted

[quote name='agutka']Musielibyście polatać trochę po prawnikach i dowiedzieć się czy wygracie chociażby zwrot wpłacanych rat jeżeli to w ogóle jest udokumentowane. Z kotkiem to już tylko TOZ i także widzę marne szanse ponieważ kiedyś długo walczyłam z sąsiadia maltretowaną suczką i skończyło się na tym że pies dalej mieszkał z katem
Do telewizji idź z tym.

Posted

Ciotka zapisała tż mieszkanie za opiekę, ale nie wpuszczała nas od 2 lat do siebie wcale,jedyne co to przychodziła do nas na obiad i po jedzenie i pieniądze...
To co podobno podpisała to było do podważenia jej deklaracją zmiany, mogła podobno nawet na kartce przed śmiercią napisać komu przekazuje i to miało wartość...

Facet był sprytny bo zapisał akt którego nie da się już podważyć. Nie wiem jak i co, ale ciotka ten akt przyniosła wczoraj i sprawa wygląda na przyklepaną. W dodatku ona tak chce, nie czuje żadnej skruchy a to że gość ją wywali na ulicę... cóż, odnoszę wrażenie ze ona przywykła i wręcz czuje że cokolwiek się stanie to rodzina ma obowiązek jej pomóc...

Gośc nie ma chyba nic wspólnego z naszymi ratami, dostał mieszkanie i stał się jego właścicielem...Raty tż spłaca ciotce.
Ogólnie to jest tak że tż płacił raty (na które wziął kredyt) za mieszkanie które ciotka wcześniej zapisała innej babie i oni musieli jej to mieszkanie "odkupić" zapłacić babie koszty i remonty...

Sprawa mieszkania i faceta mogłaby zostać ruszona ale co ruszymy - kobietę która żyje pełnią szczęścia ze swoim ukochanym?? To jest tak namotane i nakręcone, że trudno pojąć, zwyczajnie baba jest głupia i chyba dopóki nie zmądrzeje nie da się z nią nic zrobić...
Rodzina też niezbyt chce to ruszać, bo wiemy że może być tak że my na chłopa naślemy prawo a ciotka chłopa wybroni...
Jak narazie usiłuję coś zrobić z tym kotem...

Posted

Yuki -to tak łatwo nie jest :( pies był na posesji, właściciel wszystkich przegonił dobrą gadką (SM) a pies akurat wszystkie rany i uderzenia miał pod futrem... dodam że na złość w dniu wizyty przestał kuleć ;)
W przypadku Majki może być podobny problem bo jak sama pisze ciotka będzie broniła swojego lubego :roll: no chyba że kota oddadzą z własnej woli ale wtedy zarzut znęcania też na nic

Posted

O matko, to jakis horror!
Sprawy ludzkiej pewnie się nie da przeskoczyc, skoro ciotka nie będzie świadczyć przeciwko mężczyźnie jej życia. Ale kota bym normalnie podkradła. Tylko co z nim dalej?

Posted

[quote name='Yuki_']Moja mama ukradła dwa razy kota, które były głodzone.I mieliśmy jedną sprawę o znęcanie się nad zwierzętami i wygraliśmy ją.[/QUOTE]
zA kradzież zwierzęcia ponosi się taką samą dpowiedzialność prawną jak za kradzież jakiejkolwiek innej rzeczy.
Skoro Twoi rodzice kradną zwierzęta nielegalnie będąc w Tozie to chyba własnie jest doskonałe zobrazowanie prawa...

Posted

ja też bym ukradła te kocisko, nawet podstępem, skoro ciotka ma syndrom ofiary w stosunku do tego gościa, to i ze stratą kota się pogodzi, "bo tak musi być".
i autentycznie lepiej oddać do schronu, jeśli nie możecie wziąć (no JA przecież nie wezmę, bo kot nie przetrwa 10 minut :razz:), niż miałby zginąć od urwania łba przez psychola.

a odnośnie tych umów, to co to znaczy - zapisała mieszkanie za opiekę? po prostu zapisała jako spadek, a "opieka" była ustaleniem ustnym pt. "będziesz Tomku opiekował się ciocią to dam mieszkanko"?
bo jeśli tak, to lipa - akt dożywocia jest jakoś tam bardziej wiążący, musiałabym się spytać kogoś biegłego w prawie administracyjnym.
być może to właśnie tzw. dożywocie podpisała z tym swoim konkubentem i dlatego są schody.

inna sprawa - nie można zbawić całego świata, jeśli ciotka nie chce pomocy, którą jej oferujecie, to siłą nie zabierzecie jej od oprawcy - niestety. chyba, że jest to osoba, u której dałoby radę wykazać niepoczytalność albo ubezwłasnowolnić, ale to robi bliższa rodzina (o ile taką ciotka ma).
można próbować wprowadzić mediatora, ale to trzeba zadzwonić do ośrodka interwencji kryzysowej i pogadać co, jak, gdzie i kiedy - mediator pomaga się dogadać w trudnych kwestiach, ale ktoś musi CHCIEĆ.

jeżeli chodzi o maltretowanie, to można wezwać policję, jeśli jest się nawet 'świadkiem na odległość', tj. kiedy ciotka poskarży się Wam przez telefon. warto też zagadać z dzielnicowym, czy by nie wysłał wieczorami patrolu tak w ramach kontroli, bo macie podejrzenie, że ciotka jest maltretowana, a nie chce się z tym ujawniać.

no i najgorsze - spłacanie rat... cóż, jeśli to było "masz, ciociu, ratę", to możecie o nich zapomnieć :roll:

Posted

[quote name='AMIGA']O matko, to jakis horror!
Sprawy ludzkiej pewnie się nie da przeskoczyc, skoro ciotka nie będzie świadczyć przeciwko mężczyźnie jej życia. Ale kota bym normalnie podkradła. Tylko co z nim dalej?
Właśnie, co...?
Nic mi nie przychodzi do głowy, gadałam ze znajomymi z organizacji zwierzęcych, nie problem jest zrobić im inspekcję, nie problem kota odebrać, tylko wtedy kot trafia do schroniska i jest dowodem w sprawie. Czyli krótko i zwięźle, ten kot siedzi w schronie do usranej śmierci...
Tego bym nie chciała, zresztą wyobrażam sobie ewentualne skutki zrobienia dymu na tego człowieka...
Najoptymalniej by było go zwyczajnie zabrać, nie mam pojęcia w jakim on jest stanie i jak te opisy są realne, ciotka ma skłonnośc do wyolbrzmiania a z ust do ust i robi się bajka. Chciałabym go zobaczyć, obadać dyskretnie sprawę, ale nie mam takiej możliwości.
Będę pertraktować delikatnie żeby kota mi oddać, wiem że już żadne zwierzę sie tam nie pojawi raczej, gdyby to nie poskutkowało to myślę że tylko inspekcja poskutkowała.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...