Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Są jeszcze w aparacie :D
Zgram jak dziecko nam uśnie (narazie wróciła od teściowej z zabawy i chyba się zapowiada że zmienia pory spania...) zjemy kolację,ogarniemy się itd.

Ale czekajcie cierpliwie bo foty mam całkiem fajne ( o ile wyszły) :D

Posted

ja Ci dam PP :mad: za publikację mojego ryja grozi uduszenie poprzez nałożenie na łeb worka ze szmatami, na których spał mój piesek :mad:

...czekam na foteczki :loveu: (ale nie mojego wrzeszczącego ryja! :angryy::D)

Posted

[quote name='Pani Profesor']ja Ci dam PP :mad: za publikację mojego ryja grozi uduszenie poprzez nałożenie na łeb worka ze szmatami, na których spał mój piesek :mad:

...czekam na foteczki :loveu: (ale nie mojego wrzeszczącego ryja! :angryy::D)[/QUOTE]

ty,ty weź przestań się sadzić:mad::-D

Majka- więc czekamy :)

Posted

W drodze na skały zahaczyliśmy o stację, bo tż musiał kupić sobie hotdoga :D
Stałam z wózkiem i z psem gdy stwierdziłam nagle że Wald ma cholernie ciasną obrożę. Odpięłam ją więc i reguluję, a jakaś babka wytrzeszcza na mnie oczy i jakimś dziwnym tonem " no nie wierzę , bez smyczy, zdjęła mu pani obrożę a on stoi... ulica, auta, hałas..."
Mam zaliczyć to jako komplement ? :D

Potem wleźliśmy na łąkę babce która rzucała swojemu pieskowi patyk. Ja wiem że to dość nie miłe, ale stwierdziłam że skoro ze mną się nikt nie certoli (pan z tym samym pieskiem niejednokrotnie wlazł na mnie jak ćwiczyłam ) to czemu ja mam z dzieckiem nie siąść na ławce spokojnie. Pat oczywiście naryczał na pieska, więc pani poszła.
Żadnych innych psów nie było już potem a szkoda, bo bym Walda wygoniła z jakimś psem. Przechodził tylko jeden goldenowaty z którym Wald się przywitał.
Mojej ukochanej babci z jamniczkiem nie było :evil_lol:
Za to w powrocie spotkałam naszego przyjaciela z osiedla - tego "astowatego" który zawsze wypada nagle zza śmietnika ciągnąc pana na szeleczkach z których się wysmykuje :loveu: Gość usiłował nam zejść z drogi ale piesek się nie dał ruszyć, więc stanął niebezpiecznie blisko i kiedyśmy przechodzili to wypalił tak że słyszałam tylko jak gość z nim walczy ślizgając się na żwirku i modliłam się żeby tylko go utrzymał ani się nie potknął... Wald go olał, bo patrzał smutno w pola ale tamten gdyby mógł to by rozerwał go na strzępy - to właściwie jedyny pies którego się boję, może dlatego że wiem że był do ataku uczony,a właściciele wyglądają jakby średnio nad nim panowali... Sram w gacie jak widzę go idąc z dzieckiem i z Waldkiem że któregoś pięknego dnia go nie utrzymają albo szeleczki trzasną...

Pat dziś nam zaprezentował swój nowy nabytek.

Muszę powiedzieć że wygląda w nim szałowo,choć jak nie-Pat , uszy jakieś takie stojące, chudszy jakby, mniejszy jakiś...
Oczywiście Wald musiał przetestować kaganiec czy dobry i czy wygodny :evil_lol:

To śmieszne ale to już któryś z kolei kaganiec który względnie pasuje na obydwóch :D




Na Waldka wprawdzie idealny nie jest, ale i tak nie przeszkadza mu jak wszystko inne.
Zastanawiam się mocno między materiałowym a fizjo, tyle że testowałam ten też przy podskokach i szczęka klaska dość intensywnie. Jak to stwierdziła PP - dźwięk rozłupywanego kokosa :D

Posted

Pat się wydaje chudszy i mniejszy, bo stracił futro ;)
a kaganiec na Waldka za maaały! na styk, taki do autobusu, ale morduchny nie otworzy w nim za mocno, Patryk ziaje swobodnie w tym, Walduś mniej :evil_lol:

dawaj link na PW, to i ja coś ukradnę :loveu:

Posted

Cóż za miła, sielankowa relacja. Bo brak wielu psów to sielanka by rzec :lol:

Buhahaha, jesteś okrutna. Każesz psu namordnik nosić i to nie swój :D

Posted

[quote name='gops']O bosz biedny Wald w tym kagańcu ledwo język wysunął :lol:[/QUOTE]

Co Ty , bardzo dobry kaganiec :D Nie ma dobrze tak jak w naszym skórkowym że i nosek i jęzor wychodziły przez otwory :D

Nie no tak serio to on jest malutki. I tak się zdziwiłam że włożyłam. I nie przejął się nim tak straszliwie - miał na sobie fizjo swojego brata to chciał rozerwać.

Posted

[quote name='Ty$ka']Cóż za miła, sielankowa relacja. Bo brak wielu psów to sielanka by rzec :lol:

Buhahaha, jesteś okrutna. Każesz psu namordnik nosić i to nie swój :D[/QUOTE]
Mnie tam psy nie przeszkadzają. Gorzej z Patem.
Ale i tak wypadałoby się wybrać na jakiś spacerek cywilizacyjny.
Mam trochę do zrobienia z psem, bo coś mu miasto rozum odebrało...

Jaaa okrutna??
Szczerze mówiąc to ten jego namordnik jest teraz bardziej niewygodny niż patonowy.
A i warto zauważyć jak Wald jest dobrym przyjacielem - on testuje swojemu kumplowi czy wygodny woli sprawdzić na sobie niż żeby kumpel męczył sie w kaganie :lol:

Posted

Nie pozwoliła :(

Ale mam coś w zamian - starocie prosto z mojej komóreczki ;)

Pointer jedzie na urlop ;


Pointer wystawia żaby

Pointer i przegląd dentystyczny ;)




I na koniec - czyj ten pointer jest :

napewno nie mój, ja kupuję sobie jakiegoś innego pieska...
Zastanawiam się teraz tylko nad rasą :evil_lol:

Posted

[quote name='Pani Profesor']nie zgadzam się, jest okropne, wyglądam jak ziemniak :D :D :D[/QUOTE]

Oj tam oj tam. Lepiej wyglądać jak ziemniak niż jak burak :-)

Majkowska jak to Twoje dzieciątko urosłoooooooooooooooo!! Mała, śliczna panienka już z niej jest :-)

Posted

Nie ma się co dziwić , Kinia niebawem będzie miała rok ;)
Jest uroczą dziewczynką, ale niestety rozpuszczoną jak dziadowski bicz. Usiłuję się jej sprzeciwiać i udowadniać że nie będzie tak jak ona sobie wyterroryzuje ale to ciężkie, bo zawsze znajdzie sie ktoś kto ją uratuje przed wyrodną matką :diabloti:. Na wsi jeszcze jakoś nam to szło - nauczyłam ją zostawać w łóżeczku i teraz potrafi siedzieć sama i się bawić , a to dla mnie zbawienne :loveu: Udowodniłam jej że nie dostanie każdego przedmiotu który sobie upatrzy i oduczyłam wrzasków o wszystko. Jeszcze problem mamy jak chodzi o zapinanie pasów w wózku - PP widziała wczoraj co mała wyprawiała żeby sobie stać:roll:
Ale ogólnie jest fajna i teraz można się z nią dogadać.
Mam nadzieję że mi jej nie rozpuszczą na nowo, choć jak wczoraj teściowa ją wzięła to trochę zwątpiłam... Nie wiem co jest fajnego w notorycznym ograniczaniu dziecka (tylko noszenie albo wciśnięcie jej w fotel z babcią) i narzucaniu mu "zabawy" połączonej z wrzaskiem, podrzucaniem i gdakaniem po czym potem mała nie może zasnąć...Nie mogę przegryźć ich zabaw, choć chcę żeby miała z babcią kontakt, a wyperswadować niczego się nie da...
Z resztą, stwierdzam że nie umiem strawić tu atmosfery ogólnej - teściowa tradycyjnie leży cały dzień na fotelu,odkąd przyjechałam to nie ma nic w lodówce,wszystkie moje rzeczy są pousuwane, wrzucone za kosz, za szafkę czy całkowicie wywalone, wszystko mi tajemniczo znika : dziś rano chciałam dać dziecku jabłko, które tż kupił jej wczoraj i okazało się że jabłka już nie ma... Potem usiłowałam znaleźć moje buty i okazało się że przepadły bez śladu, nie mam nawet kapci choć zostawiłam je na wierzchu jak wyjeżdzałam... Wszystko muszę pytać gdzie jest wychodząc na idiotkę bo zawsze słyszę że nikt nie wie i nikt nie ruszał, a potem ...znajduje to na wierzchu w najbardziej widocznym miejscu. Ogół zabawy jest lekko już męczący...

Ale ciągle sobie powtarzam że już niedługo i tym żyję :p

A teraz zmykam pakować rodzicom pranie - teściowa dobiła pralkę :loveu: Niebiosom dziękuję że to nie ja zepsułam ostatecznie :multi:

Posted

PP żałuj że z nami dzisiaj nie byłaś - tylko tyle powiem !

Nogi mi włażą do tyłka, Wald padł i śpi.
Zaczynam się przekonywać do instytucji flexi :D Jeśli tylko mój tż jej nie rozwali szarpiąc na niej psa to może się przekonam całkiem. Nie jest to smyczka w pole czy na jakiś fascynujący spacer, ale tak po osiedlu całkiem niezła, pies sobie może lać po drzewach po tysiąckroć a ja pozostaję na chodniku.

Wald dzięki tym marnym 4-5 m troszeńkę się poruszał, a że on biega slalomem i na dystansie kilometra on robi dwa to smycz się sprawdziła, szczególnie że dziś w parku była masa psiarzy i to jakoś średnio nastawionych do nas. Jedna pani z jamnikiem co prawda krzyczała z oddali że pies piękny i że ona sobie pójdzie żebym go puściła, ale zaraz nadszedł gończy, facet z ujadającym astem i onkiem, jakieś 2 kundelki i z puszczenia nici.
Za to spędziliśmy czas całkiem pożytecznie ćwicząc ładne chodzenie na smyczy ( i przyznam się że dziś była to metoda średniopozytywna ale owocna) a potem Wald oddał się swoim wariacjom wystawiając gołębie wędrowne (?). Muszę pochwalić go bo fajnie wystawiał i nawet załapał siadanie po zerwaniu się ptaka.
Na koniec była nagródka - zaraz za dwoma tablicami "zakaz wprowadzania psów" :evil_lol: na pobliskiej łączce zobaczyłam bażanta. Od razu poleciałam ale kicha, bo szliśmy z wiatrem, a bażant od razu zwiał pieszo. Odpuściłam mu bo to był jakiś młodziak, chudy, mały. W dodatku zobaczyłam gniewne spojrzenie przyjaciół zwierząt z okna {boże, skąd ci ludzie się biorą nagle w tych oknach?!} i odeszłam. Szkoda, bo to by było dobre uwieńczenie ćwiczenia.
Ćwiczymy sobie na gołąbkach ale wypadałoby coś polnie wreszcie podziałać i to nie samodzielnie ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...