Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ale wy tam macie fajnie :loveu: mieliśmy plany na majówkę ale niestety nie wyszło przez znajomych :placz:

Kinia w wiaderku :loveu: małe wiaderko a tak cieszy ;)

Posted

Ja też chcę takie wolne :placz:

I te widooooki :placz: Jadę do Was!

Hahaha, mały patyczek sobie Walduś znalazł :evil_lol:

Kinia jaka już duża. A słownictwo zastanawiające... zwłaszcza ten "le-nin" :diabloti:

Posted (edited)

agutka, no teraz to mnie zawiodłaś...;(

ty$ka,
moje wolne dobiega końca. Nie tylko to tutaj,ale też cały macierzyński.
Strach myśleć. Czuję się jakby mnie kto z zamarzniętej rzeki wyłowił i wiem że łatwo nie będzie się na nowo wdrązyć w pracę, opiekę nad dzieckiem i jeszcze wybiegiwaniu psa... Nie wspominam o przeprowadzce, która nas czeka lada moment...

ooo tak pięknie tu mamy , choć dziś pogoda totalnie do kitu, przeszło kilka gradobić, co nie przeszkadzało Waldkowi stać na tarasie i obserwować. Widok małego pokulonego pieska pod drzewem zasypywanego przez grad - bezcenny. A na każden jeden grzmot ( a jak przywali to aż ściany się trzęsą) wyskakuje z domu i szuka gdzie strzelają. No kosmiczny jest, ale patrzę na niego i dziękuję niebiosom że nie ma tego lęku który miał Amor.
Zresztą, ma bardzo dużo fantastycznych cech, których Amorkowi brakowało i nadal ich ciągle porównuję...
A Amor... ciągle wraca o nim jakieś wspomnienie. Tu wszystko odżywa nawet w najmniejszym drobiazgu jak chociażby to że Am obrywał zawsze główki od mleczy, a teraz jak go nie ma to wszystko zarosło na żółto i chwast się rozrasta...
A Wald prócz obsrywania działki i kopania dziur nie wnosi nic w życie ogrodu.

Le-nin było cudne,takie wyraźne.
Śmiejemy się że dziecko powtarza to co w domu zasłyszy :D

Edited by Majkowska
Posted

Oj, to współczuję bardzo. Musi to być bardzo bolesna zmiana, powrót do pracy.
Jednak dasz radę, Kinia też.

Hehehe... to u nas dzisiaj skwar, można było się smażyć. Chyba jednak ten skwar lepszy, przynajmniej słońce było :lol:
Jej, no proszę, doceniasz w końcu swojego Waldi, jestem wzruszona :lol:

To uważajcie, co mówicie :p

Posted

czemu zawiodłaś ?? ja nie mam w planach na majówkę jechać do Krk tylko gdzieś nad jeziorko ;)


Współczuję nadchodzącego powrotu do pracy:shake: ja sobie teraz nie wyobrażam wrócić do pracy na cały etat
zostawić Ledę bez kontroli w domu, moją babkę i Dawida - masakra, codziennie bym kur... rzucała po powrocie ;)

Posted

a ja nie chcę nigdy pracować na etat :diabloti:

nie to, że mam zamiar być na czyimś garze, ale mnie najbardziej interesuje freelance + praca w domu.
serio, uwielbiam to - za starych czasów z moim ex-tżtem obiecaliśmy sobie, że nigdy w życiu nie pójdziemy do korpo na etat i co?
i on już tak żyje :diabloti:, pracuje z domu, cały dzień robi co lubi,a w nocy zlecenia... super sprawa.

Posted

mój ex ma taki zawód, że akurat doskonale pasuje, bo jest artystą plastykiem, grafikiem i ilustratorem.
tworzy głównie alternatywną sztukę, czasem użytkową (typu koszulki), ale wszystko w obrębie tego, co chce - odrzuca propozycje koncernów i agencji reklamowych, strasznie chciałabym móc mieć taką niezależność, żeby przebierać w ofertach zgodnie z sumieniem.

to człowiek nieco znany w swoich kręgach, pewnie wiele z Was kojarzy jego prace z mediów;) ale nie wiem, czy mogę go tu wrzucić.

Posted

Ooj nie zazdroszczę powrotu do pracy. Po dłuższej przerwie ciężko się wdrożyć, a logistycznie to wszystko ogarnąć to też nie lada wyzwanie... opieka nad dzieckiem, psem domem daje w kość + praca... najważniejsze, żeby małżon pomagał :P

Posted

Ha, ja też nie planowałam nigdy pracować nigdzie na stałe, ale tak mi się porobiło - w końcu z wyprowadzania piesków i prac dorywczych nie ma żadnej emertyurki itd, choć nie powiem że kasy mi nigdy z tego nie brakowało ;)
Teraz modlę się tylko żeby potraktowali mnie ulgowo i dali jakieś ludzkie godziny pracy, bo nie ukrywam że w ciąży nikt się ze mną nie bawił i nie patrzył czy jest 30pare stopni czy jestem opuchnięta i słaba, rąbałam po 12,5h i gdyby nie moja nowa zmienniczka to bym prędzej zdechła.

Życia po przeprowadzce sobie nie wyobrażam jak my to pogodzimy - pracować, zajmować się dzieckiem i jeszcze spełnić wygórowane potrzeby psa i do tego gratis urządzanie mieszkania...
Teoretycznie mamy blisko dziadków którzy na pewno pomogą , ale i tak zamieszanie na początku będzie duże.

No i musimy znaleźć nowe tereny spacerowe żeby było gdzie pieska biegać :roll:
Na tym osiedlu mieliśmy fajnie bo od razu skały , jezioro, przeprowadzimy się bardziej w miejski teren, więc może być ciężko , pewnie wrócimy na stare śmieci czyli lotnisko.

Posted

Oooooooooooooooo i to brzmi całkiem ciekawie dla nas
No tylko poczytałam niepotrzebnie co Walduś robi ze słabszymi pieskami, a moja "kulawka" raczej do twardych psów nie należy

Posted

Ciociu Amigo, możecie być spokojne, Wald od tego ma mnie żebym opanowywała jego szalej ;)
A czyżby kulawka zostawała na zawsze??:loveu:
Bo my dopiero w czerwcu zmienimy miejsce zamieszkania, mimo wszystko już rozglądam sie co i jak tam, gdzie jakieś przedszkole, gdzie jakieś parki... Nie ukrywam też że będę szukać jakichś petsitterów - na moim osiedlu miałam zawsze kogoś kto w razie wu wziąłby psa do siebie czy wyprowadził na spacer...



Mam troszeńkę fotek, głównie przyrodnicze, bo jaszczurek, żab i nawet dziś mi się zaskroniec znalazł w obiektywie ;)
Muszę sobie obfocic bo niedługo nie będzie ani pół jaszczurki - purchawa zjada wszystko, ostatnio pożarła zieloną wielką zwinkę na którą polowałam z aparatem od kilku dni. Potrafi cały dzień przeleżeć w jednym miejscu aż jaszczurka nie wejdzie jej w pysk, a zżera chyba jednym połknięciem, nawet ogon na deserek zjada. Jest podła.
Za to Inka...dzis scenariusz się powtórzył - gradobicie a tu ni stąd ni z owąd zniknęła nam Inusia:roll: Po całodniowych poszukiwaniach okazało się że Inusia jest cała i zdrowa w....bagażniku samochodu. Jak szła burza to ojciec zamknął samochów a w środku i Inusię.
Niesamowity jest ten kot, zawsze trzeba sprawdzać wszytskie kąty czy czasem Indu nie zapragnęła wejśc do pralki czy lodówki :roll:

Posted

A ja ??:placz:
Wezmę was z nami ;)
W ramach opłaty za czynsz będziesz mi pilnowała Wartkuni i chodzić z nią 16 razy dziennie na spacerkowanie:evil_lol:

Wartkunia pyta czy ciocia się zgadza?






Jaszczura


Posted

[quote name='Majkowska']Ciociu Amigo, możecie być spokojne, Wald od tego ma mnie żebym opanowywała jego szalej ;)
A czyżby kulawka zostawała na zawsze??:loveu:
[/QUOTE]

Kulawka jest wciąz ogłaszana. Wprawdzie dość dawno była ta ostatnia seria ogłoszeń. Ale z tablicy i ze dwóch chyba jeszcze portali mi co jakiś czas przychodzi informacja, że ogłoszenie straci ważność i ja stale go odnawiam.
Ale telefonu nadal nie było ani jednego :-(

Posted

a mi przepadła majówka :watpliwy: od 5 lat mamy ze znajomymi tradycję, że jedziemy naboją 15 osób w góry do domku babci jednej znajomej, dzikość totalna, wodospad pod domem...i w tym roku nie wypali :placz:

Posted

Dzieńdobry :):)

No właśnie my juz stąd wyjeżdzamy jutro ;(

Ale dobrze , bo juz mam lekko dość wsi.
Szczególnie że codziennie odbywam przynajmniej jedną rozmowę z sąsiadką na tematy życiowe - własnie wyszłam zobaczy co robi pies i wpadłam na nią i dowiedziałam się że Aldo ma dopiero 2 lata i jeszcze nie jest ukształtowany więc w każdej chwili może coś dziecku zrobić jak dostanie jakiegoś odbicia...Uwielbiam dyskusje tego pokroju :loveu:

Już miałam się frustrować ale zobaczyłam w necie coś cudownego - fotkę najgrubszego kota świata :



20 kg żywego kota.
Kurcze, a mysmy się martwili że Srala jest gruba, a ona ma dopiero 8 kg :D

Gdyby taka waga nie wiązała się z chorobami to wszystko spoko.
Ciekawa jestem jak u Srali będą wyglądać wyniki po powrocie do domu...
Mam nadzieję że zatrzymamy cukrzycę...

Posted

purchawie jeszcze trochę brakuje, ale tak to już by była serio baronowa :cool3:

kiedy, kochana, idziemy na spacer?
ja wracam w niedzielę ale jadę na cały dzień do znajomych, pewnie w poniedziałek będzie luźniej bo odwołali mi pół zajęć :cool3:

(co prawda nie wiem co będzie z Patem, bo dziś kontuzja, ale to pewnie nic groźnego)

Posted

PP, jutro w godzinach popołudniowych będziemy już.

Pożegnalismy sie dziś z naszymi terenami i aż się łezka w oku kręci że trzeba wracać:-( Wald dzis w polu biegał jak nigdy, chyba wiedział że to ostatni raz.
Wprawdzie jak go spuściłam to kolezanka skomentowała krótko " nie masz już psa" bo tak pognał jak usłyszał "idź" , ale nawet ładnie się trzymał mimo że teren wyraźnie był "czyjś" - po czarnych bobeczkach podejrzewam znów moje ulubione dziki :D No i zapomniałam gwizdka więc cudownie mi się nim sterowało głosowo:roll:
No i był numer dnia - wkońcu coś odwalił :loveu:
Po powrocie poszliśmy do koleżanki na kawę i jak miała nas podwieźć do domu to Wald zaczął się czaić jakby tu nie wychodzić z jej ogrodu ze mną do auta. Nie wiem co mu ale strasznie nie lubi jej samochodu. Dostaje amoku jak tylko Magda podjeżdża pod naszą bramę, a i ją uwielbia i nic nigdy z tym samochodem mu się nie stało. Ilekroć wsiada to trzęsie się jak galareta, sapie nerwowo, a wsadzenie go do tego auta to kosmos! Nie ma mu się też co źle kojarzyć bo zawsze tym autem jeździ z nami na spacerki, zawsze biega, jest głaskany, tulony, karmiony, ma całe siedzenie dla siebie i absolutnie mu się nic nie dzieje.
Tym razem postanowił że nie wsiądzie i koniec i najpierw usiłował skryć się w jej ogródku, a potem jak juz go wywołałam to ominął mnie łukiem i uciekł w drugą stronę niczym kundel obrzucony kamieniami, który jeszcze trochę ufa ale strasznie się boi...
Oczywiście mieliśmy obserwatorów - grupka jakichś facetów patrzała podśmiechując się i kibicowali mi kiedy sobie pieska złapię więc czułam się jak pajac. A on w tę i w tamtę..kiedy już był przy mnie robił łuk i znów leciał w drugą stronę, wnet by pieszo do domu pobiegł ib już go nawet miałam zostawić bo bym własnego psa nie dołapała :mad: Na szczęście jak faceci zobaczyli że pędzi prosto na nich to zeszli z punktu obserwacyjnego, a ja zawróciłam psa głośnym i szlachetnie brzmiącym epitetem :diabloti: Wszedł do auta, położył się na siedzeniu i jak ręką odjął mu przeszly wszelkie dolegliwości...
Przenigdy mi takich cyrków nie robił, co jak co ale akurat auta dobrze kojarzy.


Foty dodam jutro bo mi się coś zacięlo i nie chce się naprawić.
Zresztą nie ma co oglądać, Wald dziś nie był dobrym obiektem do zdjęć ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...