Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nie wiem co miała, ale oczy mnie piekły jeszcze rano następnego dnia...

Wczoraj było pięknie, dziś mżawka i zimno.
Mimo to z pieskiem poleciałam do lasu, choć trochę zeschizowana juz chodzę że mnie jakieś zwierzę (lub tez nie zwierzę) napadnie. Tradycyjnie wpadam zawsze na świeżo zrytą ziemię i co korzeń to mi się maluje stado dzików które już na mnie czeka :D
Całość cudownej atmosfery podgrzewa Waldek wdychając wiatr aż po koniec ogona i wpatrując się w miejsca w których ja już widzę coś czego nie ma :D
Wracając do domu odpięłam smycz i Wald juz był w bramce gdy odwrócił się i zaciągnął nawiewanym z lasu powietrzem. Charknął przy tym jak zawsze, a z kierunku gdzie patrzył odpowiedziało mu...charknięcie.Zamarłam!
Ostatni raz byłam w lesie!! Już nigdy nie idę :roll:

Kilka dni temu spacerowałyśmy wieczorem z koleżanką i Wald też zaczął sesję niuchania , najpierw żywo był zainteresowany czymś w krzakach, ale wiedziałam ze tam jest kryjówka jeży, więc nie panikowałam. Przeszłyśmy ścieżkę do lasu i nagle z lasu rozległ się przeraźliwy pisk, wrzask, charkot... Zamarłysmy.
Idealna scena z horroru - samotna kobieta wraca po ciemku z lasu i napada ją jakiś stwór który podżyna jej gardło, a następnie wlecze do swojej jaskini ... Naprawdę zastanawiałysmy się czy to było zwierzę czy człowiek...
Ledwie wróciłysmy do domu,sparaliżowane strachem, że jak będziemy przechodzić koło ścieżki to to na nas wyskoczy :D Nie wyskoczyło i nie zjadło nas,ale mój tata pięknie to skwitował z absolutnym spokojem : " ktoś kogoś zabił... Jakieś zwierze..." . Masakra,kumpela powiedziała że już ze mna wieczorami nie spaceruje :D

Posted

[quote name='Baski_Kropka']Ja może nie Majkowska, ale jak by mam doświadczenie na bieżąco z odczulaniem i budowaniu pewności siebie u psa lękliwego:)
Co potrzebujesz wiedzieć?

[quote name='Majkowska']Yuki , a rozmawiamy o psie czy kocie??
Bo jakoś mechanicznie stwierdziłam że o kocie, ale po poście Baski stwierdziłam że własciwie nie napisalaś o czym mówimy,więc chyba o psie??
Tak na logikę mowa o kocie. Mam tylko jednego kastrata w domu. :mad:

Posted

[quote name='magdabroy']Pójdziemy na kompromis i niech to będą książki dla dzieci :evil_lol:[/QUOTE]

o tym jak czerwony kapturek idzie z pointerkiem przez las i słyszy jak dziki potwór zagryza turystkę :D

[quote name='Yuki_']Tak na logikę mowa o kocie. Mam tylko jednego kastrata w domu. :mad:[/QUOTE]
Nie sprecyzowałaś,więc nie połapałyśmy o czym piszesz.
Jeśli chodzi o kota to prawdę mówiąc wg mnie już lepszy makabrycznie strachliwy pies niż kot na szelkach. Kota wg mnie ogólnie nauczyć czegoś ciężko a narzucić mu swoje zdanie jeszcze trudniej :D
Właściwie dlaczego chcesz spacerować z kotem na szelkach? To nie należy raczej do przyjemności :D

Ja moje kocice prowadzalam na szelkach początkowo na wsi, ale teraz puszczam je luzem.
Srala to inna bajka, bo ją prowadzam dla zdrowia, gdyby nie to to bym wcale się w żadne głupie spacerki nie bawiła. W mieście nie wychodzi wcale.
Kilka razy z nią byłam na działce przy okazji i dziękuję bardzo za takie atrakcje, dla kota to ogromny stres, na szelkach ją sparaliżowało, zaczęła być agresywna,szelki jej przeszkadzały....
Zresztą nie jestem zwolenniczką jako tako wyprowadzania kota na smyczy - mam na osiedlu kilka takich paniusi z namiastką pieska, więc chodzą z tymi kotami i popychają je do przodu narzucając kierunek , kiedyś jedną opieprzyłam nawet bo kot stał i fuczał a ona go dziubała parasolką żeby sobie spacerował chodnikiem mimo że kocisko miało oczy jak 5zł:roll:
Moja znajoma z kolei odkąd kota wyprowadza to ma problem, bo kot chce wychodzić przykładowo w nocy i robi taki terror i wycie że babka musi się pozbierać, zapiąć kota w szelki i pędzić na spacerek...:loveu:
Tego się też bałam ucząc moje wychodzić na pole, że nie załapią że w mieście sie siedzi w domu , a na wsi się spaceruje, ale ich opasłośc i kanapowa natura wygrała z chęcią zwiedzania terenu...

Jeśli kota to stresuje a nie jest to konieczne to bez sensu go ciągać na szelkach.
Są koty odważne nauczone od maleńkości śmigać między ludźmi na smyczy (spotkałam kilka takich), ale kot to jednak kot, zawsze będzie mial swoje zdanie na temat wolności ;)
Dorosłego kota nauczyć ciężko, koty ogólnie takie są że nie lubią zmian i zmiany je stresują, więc najlepiej chyba kotu pozwolić iść własnymi drogami ;)

Posted

A on wychodzi ogólnie??
Kot to niestety nie pies,on sam decyduje co chce w danej chwili robić i narzucanie mu czegokolwiek powoduje stres. Nie ma sensu kota stresować jeśli się boi, gdyby był odważnym kociakiem mozna by było próbować go oswajać, ale ze starszym kotem przyzwyczajonym juz do czego innego wg mnie nie ma co.
Widzę chociażby jak Srala się stresuje podczas spacerów mimo że jest sam na sam ze mną w lesie i daję jej dość dużą wolność. Ona od początku nie mogła znieść szelek, sam fakt że czuje pasek na brzuchu jest dla niej powodem do niezadowolenia.
Nawet Inka która była zabierana na spacery z Amorem jako kociak i umie chodzić na smyczy tego nie lubi.
Kot to po prostu kot, zwierzę niezależne ;)

Nie wspominam już o kwestii że na spacerach może was zaatakować pies/psy - wtedy jest armagedon, masz dwie smycze w ręku, kot ma zablokowaną możliwość ucieczki, pies podejrzewam że wda się w bójkę z psem który na kota się rzuci, a kot broniący się jest totalnie nieobliczalny.
Niestety niemal każdemu kogo znam i kto wyprowadza kota na smyczy zdarzyła się akcja z psem...

Posted

[quote name='Yuki_']Wychodzi na balkon, i na parapety. ;)
I do transportera do weta.[/QUOTE]
Czyli defacto nie wychodzi praktycznie wcale na spacery, a w związku z tym ma prawo nie znać świata poza domem i sie go bać.
Transporter do weta to wcale nie przyjemność , a okna podejrzewam że masz zasiatkowane więc też okna niewiele mu dają.

Posted

[quote name='agutka']moje dwie kotki też smyczy nienawidziły .... po 14 dniach codziennego wychodzenia stały grzecznie jak zapinałam a na dworze szłam jak z psami ;)[/QUOTE]
Warto spróbować?
Kupić takie szelki ze smyczą jak dla królika?

Posted

Mój Lumpek na widok smyczy spierdziela. Ja go łapię, zakładam szelki i...i kot czeka aż puszcze go do ogródka :evil_lol: Więc z jednej strony jest strach, bo nie lubi być ograniczony (smycz, transporter, auto...), ale potem wygrywa ze starchem to, że będzie mógł wyjść i obejrzeć kawałek świata :)
I do ogródka idzie grzecznie, że czasem sąsiedzi się śmieją, że kota też mam super wytresowanego :D Ale w ogródku, to już oczy dookoła głowy, bo pomimo 5m linki, to trzeba pilnować, bo chce upolować gęś sąsiada :diabloti:

Posted

[quote name='Yuki_']około 5 kilo
to kościotrup, nie kot. :evil_lol:[/QUOTE]

5 kg waży Lumpek i jest gruby :eviltong:
Chodzi mi o to, że jak kot duży, to może się nie zmieścić do kocich/króliczych szelek :shake:
Lumpek ma psie szelki, bo kocie były za małe ;)

Posted

Mój kot całe życie był wychodzący, i kiedy mama się przeprowadziła i w jego ostatnich latach wychodzenie na dwór samopoas nie było już możliwe, to wychodziliśmy na szelkach. Ale szłam tam gdzie chciał iść kot, nie traktowałam go jak psa, który niejako w naturze ma podążanie za człowiekiem.
Pozwalałam kotu stać w miejscu wąchać każdy kwiatek z osobna, ocierać się o drzewka i tarzać w piasku. To sprawiało mu frajdę a przy okazji Kropcia korzystała z tych dobrodziejstw bo ona papugowała za kotem chociaż jest psem :)

Jeśli twój kot się boi, a strasznie koniecznie chcesz go na dwór wyprowadzać, to daj mu chociaż namiastkę wolności. Nie ciągaj go za sobą tylko pozwól samemu po kawałeczku eksploatować teren. Koniecznie wybieraj też porę dnia kiedy nei ma takiego zgiełku i ruchu na dworze, wczesny ranek albo popołudnie.. no sama wiesz kiedy jest spokój :)
Ajeśli bedzie się mocno stresował i mocno opierał to odpuść mu, kot chociaż mega mądra bestia to nie pies... :)

Posted

Jak chodzi o kocie szelki :
Nie polecam osobiście tych mięciutkich , bo już kilka razy mi trzasnęły na kocie. Szczególnie jak piszesz że kot po wyjściu dostaje ataku paniki - nie daj boże żeby pękły i kot w szoku poleciał przed siebie.
Inka ma szelki parciane dla kota, za to Srala ma szelki psie i to nie takie znowu małe.
Te co ostatnio ubierałam były z Amorka, ale były juz zbyt psie, spadają i nie są wygodne.Tyle że u niej szelki to nie element bezpieczeństwa, bo ona nie zwieje - jak jej spadną to poprostu się ucieszy że iśc nie musi... Te szelki zreszta jak widac nie są wygodne...



Jeśli chodzi o moje zdanie co do ogólnego wyprowadzania bojącego się kota to bym zrezygnowała. Nie ma sensu przysparzać kotu stresu jeśli już ma swoje nawyki i czuje się bezpiecznie w domu.
Wyprowadzanie pod blokami na osiedle wcale go może nie ucieszyć, a raczej zestresować, co potem może spowodować jakieś problemy typu sikanie itd. Za duży rumor , ludzie, psy, ruch uliczny itd.
Zabieranie go z psem do lasu nie pozwoli z kolei na danie kotu czasu dla siebie, bo pies jednak chce się ruszać, a kot ma swoje ściezki. Nie wyobrażam sobie w każdym razie mieć dwie smycze.
No chyba że masz faktycznie jakieś przyjemne odludne miejsce gdzie możesz z tym kotem pójść i siedzieć.

Ja otwieram bramkę i mam las, więc kocica praktycznie nie oddala się od ogrodu. Zataczamy jedno kółko wokół naszej działki i wracamy do domu. Głównie dla ruchu,ale czasem mi tak zalegnie w liściach że żadną siłą się jej ruszyć nie da :D Tak czy siak jej to nie cieszy :D

Posted

[quote name='Yuki_']Warto spróbować?
Kupić takie szelki ze smyczą jak dla królika?[/QUOTE]

warto ;) tylko musisz na początku systematycznie wychodzić i sprawić żeby kotka nikt nie spłoszył (pies, dzieciaki czy bliskość głośnej ulicy)

Posted

Majka- moje koty były wyprowadzane w ciche miejsca i stopniowo z dnia na dzień były spokojniejsze . Na tyle się uspokoiły że pod blokiem dzieciaki trzaskały w piłkę a koty interesowały się zapachami i obgryzaniem trawki ;)

Posted

Waldka dzisiejsza ofiara :



Dla wyjaśnienia - kretonowi nie stało się nic. Został tylko wystawiony a następnie po odhlowaniu do domu mistrza łowieckiego został obfocony.
Niestety to niewdzięczny obiekt do fotografowania, bo nie patrzy w obiektyw...


Najwięcej zdjęć mam takich (mucha w gratisie) :


i na koniec...
Nie wiem czy już sie chwaliłam ale nauczyłam się rzucać dysk ...



na szczęście udało się nam go odzyskać rzucając w niego drugim dyskiem ;)

Posted

leśne tło i fajna postawa Waldkowi pasuje- taki pies pracujący ;)


bierz Sralkę na jak najwięcej spacerków to może energii jej trochę powróci bo patrząc na nią to szkoda mi jej troszkę , zamknęła się w swoim leniwym świecie biedaczka .

On tego krecika zatłukł?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...