ewaal1982 Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 4Łapki napisał(a):Lubię patrzeć na pływające psy. Pewnie dlatego moja nawet krocząc przez kałużę stara się nie zmoczyć i prawie się nad nią unosi :evil_lol: Ja tak samo cieszę oczy tymi zdjęciami z wody :D bo moje to omija wszystko, co większe od kałuży:D Moja Mama oglądała Waldka i Patona i mówi , Rany Boskie, Kosmita miałby szlachetnie urodzonego przyjaciela i podobnego do siebie! I zdjęcia jakie piękne:D I mam zapytać , gdzie Wy się włóczycie z tymi psiurami?;) Quote
Szura Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 A ja w przyszłą sobotę będę w Krakowie, ale chyba znowu z pociągami na styk! Poza tym jakbym po kilku godzinach pracy Ewy rzuciła jej dzieło w paszczę Waldka, tooo bym umarła. Tym bardziej, że dzień później wystawa. :evil_lol:Ale ja chcę, żeby Yuki z Waldkiem się w końcu zakumplowali! :loveu:W ogóle to poproszę od Ciebie internetowy kurs handlingu, bom ostatnia dupa. ;) Quote
Majkowska Posted March 27, 2014 Author Posted March 27, 2014 Ewa - My chodzimy nad Zakrzówek. Mam najbliżej i najłatwiej żeby wziąć dzidziusia ze sobą. Tam mogę ją postawić w słoneczku i zając się pieskiem:diabloti: Wczoraj nawet myślałam nad Bloniami, ale stwierdziłam że bez sensu iść samej, bo Wald na błoniach się nudzi:roll: Albo wystawia wrony albo kopie, biegać jako tako nie biega... Jedna wada - Zakrzówek jest pełen zwierzyny, dużo młodych saren i full bażantinich... Kiedyś normalnie zaproszę jakiegoś myśliwego tam, Wald go naprowadzi i niech wszystko wystrzela żebyśmy mieli czysty teren do spacerków :evil_lol: Zapraszamy was kiedyś nad Zakrzów, Wald jest trenerem ds pływania - większość psów się od niego zaraża entuzjazmem jak widzi w jakim amoku Wald rzuca się do wody :D Szura - cóż, nie będę ukrywać że Wald jak się bawi to panierka z błota obowiązkowa :D Choć zawsze można wprowadzić elementy terroru i trzymać psy na smyczy ;) Ja i takimi spacerami nie gardzę, bo wszystko jest dobre do nauki opanowywania, że można iść z psem obok spokojnie ;) Nie wiem jak by z Yukim było ,ale z Kubą i Felkiem Wald się nie bawi jako tako. Coś tam podskakuje koło nich, ale nie przypomina to jego zabawy z innymi pieskami. Z Patem też się tak nie bawi. Jak chce to portafi zachować się grzecznie ;):) CZasami :D Ty mi tu z handlingiem nie wyskakuj bo ja jestem zero totalne w tej kwestii :D Tym bardziej w kwestii bedli :D Swojego ustawiam jako tako, choć obecnie jestem załamana, bo mi się rozjeżdza jak nigdy :D Miał być dumny show reprezentant hodowli, a jest kundel z polskiej wsi :diabloti: Ewentualnie mogę polecić kogoś ;) A gdzie macie wystawę?? Quote
Szura Posted March 27, 2014 Posted March 27, 2014 Wystawę mamy na razie w Nowym Dworze, jeżdżę tylko tam, gdzie blisko albo dobry dojazd. ;) Ja tam smyczowych spacerów nie lubię, Yuki umie (po paru minutach MAMO JA KCE DO PIESKA), ale co to za frajda. :P Jakby Waldek podskakiwał koło Yukiego, to Yuki by dłużny nie pozostał. ;) On nie ze wszystkimi psami się fajnie bawi, jak psy nie reagują od razu na jego zaczepki albo potem same nie zaczepią, to odpuszcza. Ale lubi i się ganiać, i tarzać po ziemi, i zagryzać, i wszystko. Jak zaboli, to piśnie, ale po sekundzie nie pamięta. :evil_lol: Quote
Majkowska Posted March 27, 2014 Author Posted March 27, 2014 Lubiłam jeździć do Nowego Dworu, zawsze przyjemne były te wystawy :):) Daj znać jak wam poszło ;) Ja też nie lubię spacerów smyczowych toteż zawsze durnia puszczałam i teraz taki ze smyczką nieobyty :D Wald umie chodzić z innym psem na smyczy, wprawdzie czasem się ekscytuje ale np jak biorę jeszcze jakiegoś psa z nami to on należy do bardziej opanowywalnej i grzeczniejszej częsci. Ostatnio jak szłam z Jagą to aż mnie zaskoczył, bo na jej zaczepki zabawowe nie reagował. Gorzej że on siedział grzecznie na dupsku, a ja ją goniłam rozplątując jak radośnie sobie skakała :D Mimo wszystko spacer był dobry, poza tymi drobnymi chwilami amoku :D Jak chodzę ulicą to też już odeszłam od witania się z psami na smyczy i zaowocowało mi nieco , bo Wald umie minąć, na ujadanie nie reaguje wcale, także nie jest źle ;) Quote
Pani Profesor Posted March 27, 2014 Posted March 27, 2014 dokładnie tak, Ewa, Zakrzówek/Skałki Twardowskiego/Park Twardowskiego, o ile na same skałki nie lubię chodzić (bo mam lęk wysokości :diabloti:), tak okoliczne polanki i leśne tereny są super. w sumie z Kurdwanowa masz ładny przestrzał przez Łagiewniki :D (kiedyś tam mieszkałam ;) ) Quote
ewaal1982 Posted March 27, 2014 Posted March 27, 2014 Pani Profesor napisał(a):dokładnie tak, Ewa, Zakrzówek/Skałki Twardowskiego/Park Twardowskiego, o ile na same skałki nie lubię chodzić (bo mam lęk wysokości :diabloti:), tak okoliczne polanki i leśne tereny są super. w sumie z Kurdwanowa masz ładny przestrzał przez Łagiewniki :D (kiedyś tam mieszkałam ;) ) Na nogach tego nie widzę, ale mam bratanicę, która spacery z Kosmitą kocha:D I nas podrzuci autem pewnie chętnie :) I myślę, że problemu z regularnym podrzucaniem nie byłoby, ale szczegóły będziemy dogadywać jak auto się naprawi:D Quote
Majkowska Posted March 28, 2014 Author Posted March 28, 2014 Ewa , jeśli masz w pobliżu tylko jakieś ładne poletka i tereny do pobiegania piesków to ja mogę iść pieszo wszędzie :evil_lol: Ogólnie stwierdziłam że trzeba zebrać się w psią grupę i zrobić kilka tra takich jak : - Zakrzów - Lasek Wolski - Salwator - Pychowice - Tyniec itd... Dzisiaj z tż poszliśmy właśnie na Tyniec. Wyszliśmy z domu przed 15, a wróciliśmy chwilę temu. Włażą mi nogi tam skąd wyrastają ale jestem zadowolona. Wreszcie z Waldkiem coś podziałałam polnie. Szliśmy prosto uliczką kiedy na poboczu znieruchomiał. Wiedziałam że tam coś jest, bo emocje i skupienie sięgneły zenitu, ale zleźć nie było jak, bo nie dość że skarpa to jeszcze chaszcze. Stał tak dobre 15 minut, aż byłam zaskoczona, TŻ wypalił w tym czasie papierosa, ja go obfociłam, a on dalej stał a na ruszenie moje jeszcze bardziej go wmurowywało...Hałasowaliśmy obok i wpuściłam go trochę żeby poruszał krzakami ale nic nie wylazlo, więc go odciągnęłam. Gdy szliśmy z powrotem Wald znów teatrzyk powtórzył, ale tym razem po staniu zerwał się bażant i wleciał w dół wału nad Wisłę. Poduważyłam gdzie drań przysiadł w trawach koło drzew, więc podpięłam linę i polecieliśmy, bo akurat dało się zejść. Ale już uciekł chyba piechotą, bo rozpłynął się, choć Wald szukał intensywnie i momentami merdał ogonem jak szalony a potem przystawał. Nie znaleźliśmy już nic prócz bazy menelskiej w którą Wald wpadł z impetem... No i nie pohamował się jak o wskoczenie do Wisły chodzi, i choć trzymałam go na linie to wlazł zaczepiając się o korzeń i oplątując łapami, a jak już doleciałam to usiłował pływać, co zakończył skruszony na sam mój widok... Spacer uważam za udany, ale za to foty nie udaly się bo mi coś sie przestawiło na najniższą rozdzielczość i w gruncie rzeczy lepiej by już wyszły jakbym cykała telefonem:D Dodawanie fot zacznę od wyjścia z domu - tak mi się to spodobało że chyba będę cykać jedną codziennie :diabloti: Błagam, powiedzcie że ja też idę... Quote
agutka Posted March 28, 2014 Posted March 28, 2014 Majka toć to pita masz :grin: https://lh5.googleusercontent.com/-w6gLbY7YSbg/UzW4MvdxaDI/AAAAAAAAW2c/wYTP9_rui4c/s512/Tyniec%20092.jpg sylwetka idealna niema co narzekać ;) Quote
Majkowska Posted March 28, 2014 Author Posted March 28, 2014 Dlaczego pita? Pity wystawiają ? :evil_lol: Zawsze marzyłam podnieśc sobie ego nibypitem albo nibyastem :D:D Wszyscy by się mnie bali - choć i tak Wartkunia robi wrażenie :diabloti: Ale dziś byłam zaskoczona bo wszyscy odnosili się bardzo do Waldka pozytywnie, a puściłam go kilka razy a to na zdjęcia, a to na chodzenie przy nodze. Jedna babka coś tam zaczęła panikować żebym psa tylko nie puszczała bo jej psa pogryzie ( a pies się rzucał jak dziki na żrącego trawę Waldka na smyczy), ale tak , bardzo spoko. Nawet ludzie siedzący na murku po którym zapylał Wald z miną "zejśc mi z drogi bo ja tu idę" bardzo byli nim zainteresowani :D Nawet rowerzyści byli bardzo przychylni wobec niego, ale Wald też im nie zawadzał swoim zachowaniem :) Ba! Nawet dziadek który stanął przypatrując się co Wald tam w trawach poszukuje nie oparskał nas że pies zabija zwierzynę itd. Raczej odniosłam wrażenie że pan ocenia pracę psa bo coś z myśliwstwem miał wspólnego ;) A już myślałam że będzie o-pe-er i wzywanie policji ;) Chyba zmienię tereny spacerowe ;) Quote
agutka Posted March 28, 2014 Posted March 28, 2014 nie chodziło mi o wystawianie a o piękne udeczka ;) Ja z całego Krk i podejścia do mojej świni byłam zadowolona ;) Quote
ewaal1982 Posted March 28, 2014 Posted March 28, 2014 https://lh3.googleusercontent.com/-s9x53nS4eyo/UzW4a6sycxI/AAAAAAAAW4U/GxY-tWGGMQY/s640/Tyniec%20151.jpg Cudo :loveu: Dotarliście o dobrej słonecznej godzinie :D Ładne zdjęcia. Ja lubię do Mogilan jeździć, zdjęcia takie typowo leśne, gdzie jestem ja i Kosmita razem, są właśnie z Mogilan. Chodzić tutaj też mamy gdzie, łąki i pola i kawałek lasu też mamy.Wiadomo,że im bliżej osiedla tym więcej ludzi z psami różnymi, ale mamy parę takich miejsc fajnych ;) Lasek Wolski, Salwator są świetne na spacery i polecam, ale w tygodniu! Absolutnie omijać w weekendy. Koszmarna ilość ludzi, psów i spacer w takim tłumie nie jest już przyjemny. Okolice zabierzowa, dolinek też są świetne spacerowo! Quote
Majkowska Posted March 28, 2014 Author Posted March 28, 2014 Ja dawniej prefeorwałam Przylasek, Proszowice i Kryspinów, a teraz ze względu na dzidziusia obieram jak najkrótsze trasy zeby szybko dotrzeć i porobić jak najwięcej z psem. Niestety też dużo włażę tam gdzie łażą ludzie, w szczególności emeryci którzy się opalają pół dnia w jednym miejscu, babcie z kijkami czy rowerzyści - i w większości z puszczeniem mojej torpedy jestem pogrzebana. A jeszcze jakby wypłoszył bażanta to wiszę na pierwszym lepszym drzewie...:D Jak już się psy zaprzyjaźnią to może byśmy poszły sobie do Lasku Wolskiego, pod Kopiec, Zoo?? To były moje dawne trasy z Amorkiem... Też staram się unikać ludzi choć raz na jakiś czas wpycham się z Waldkiem ku dobrej socjalizacji na Rynek czy w jakieś inne uczęszczane miejsce. Wald nie ma jakiegoś problemu z byciem w tłumie, ale zawsze warto połazić :) On nawet w ciasno zapchanym autobusie nie przemuje się nadłokiem, co innego jak ktoś go zaczyna zagadywać... Zauważyłam już chyba zasadę - on się boi osaczenia. Ostatnio obszczekał tż PP jak ten go zaczął osaczać nachylając się nad nim i chyba przytulając na dzieńdobry. Niestety Wald nie spoufala się na wejściu toteż zawsze przy powitaniu proszę osobę, która dochodzi do nas żeby nie rzucała się mu na szyję ani nie titała o ślicznościach, bo zostanie objechana gromkim rykiem.Najlepiej nie zwrócić na niego uwagi, a on jak już zaakceptuje tą osobę to można z nim robić wszystko. Od długiego czasu zbieram wszystkich obszczekanych do jednego wora i szukam cech wspólnych - są to osoby które hipnotyzują Walda lub lecą do niego z oddali zagadując że zaraz go przytulą, osoby które nachylają się nad nim twarzą lub próbują go w jakiś sposób przyciągnąć do siebie, osoby które poruszają się dziwnie lub są w jakimś stopniu upośledzone, wydają dziwne dźwięki, albo zaniepokoją mnie a ja się spinam. I niestety na liście mamy też ludzi na wózkach inwalidzkich co mnie bardzo gryzie bo zawsze starałam się Waldka do wózków ustosunkowywać pozytywnie i nie miał z tym problemu do czasu jak na osiedlu u rodziców zaczęliśmy na przystanku regularnie spotykać panią na wózku która się bardzo chciała zaprzyjaźnić...Wald kilka razy wypatrzył ją na ulicy i już z daleka zrobił ogromną spinę, ale takiej ewidentnej panicznej histerii chowając się pod ławki, trzęsąc i ujadając...Do tej pory nie widziałam jakoś problemu z wózkami, ale ostatnia akcja z facetem wyjeżdzającym z mroku mnie zastanowiła... Quote
ewaal1982 Posted March 28, 2014 Posted March 28, 2014 http://imagizer.imageshack.us/a/img811/7662/jakniewitacsie.jpg Każdy człowiek powinien znać to ! Każdy! Quote
Majkowska Posted March 28, 2014 Author Posted March 28, 2014 To byłby świat idealny:roll: wydrukuję i chyba będę nosić ze sobą... Niestety Wald jest tym typem psów które przyciągają... Bo jest fajny, ruchliwy, rzuca się w oczy, śmiesznie się porusza i wbrew wszystkiemu wygląda bardzo przyjaźnie i mało kto się go boi. Wręcz bym powiedziała że wpatruje się czasem jakby był mocno zakochany w danej osobie. Dopiero po tym jak ktoś zacznie do niego wylewać miłość okazuje się że wcale taki zakochany nie jest, ba , nie jest spragniony z obcymi kontaktu wcale. Choć właściwie jego szczekanie to przypadek 1/100 osób, większość zaczepiaczy potrafi ominąć ignorując. Tyle że ludzie czasem mają mrok na oczach i jak mówię " proszę nie dotykać" to jest zaraz gadka aaa ja lubię pieski, on napewno pozna że ja jestem psiara itd... Więc już nie mówię nie dotykać tylko "obszczeka" albo "rzuci się":diabloti: To drugie działa lepiej, choć psuje mu trochę opinię, ale cóż, ważniejszy dla mnie jego spokój ducha, bo kiedy go ma to porafi do ludzi podejść i dać się poznać normalnie, a wręcz włazi na kolana. Quote
Baski_Kropka Posted March 29, 2014 Posted March 29, 2014 Oooo z tym prosze nie dotykać... albo proszę nie zaczepiać.. jak mnie to denerwuje! Ludzie to są tempaki czasami... z całym szacunkiem. Ale sytuacja taka, socjalizuje czarnego idę z nim na dworzec, jeżdżę pociągiem chodzę po mieście w włażę do zoologów... A ludzie o jeju jaki śliczny, o jeju chyba młody mogę pogłaskać... A ja zawsze odpowiadam tym samym proszę psa nie zaczepiać, proszę się nie nachylać, proszę się nie zbliżać (myślicie, ze ludzie słuchają? mają mnie w dupie dopóki nie wyjdę przed psa, nie wyciągnę ręki pokazując STOP, i nie powiem stanowczo - Proszę go nie dotykać! ... albo sytuacja taka - pociąg, jedziemy pierwszy... drugi raz. Pies się jeszcze boi bo ludzi jest sporo, bo dużo się dzieje, więc Dex najczęściej w pierwszych chwilach robi za galaretę... większość ludzi przechodzi obojętnie co niezmiernie mnie cieszy aż napawa wręcz radością. Siada za nami jakiś dziadek i cmoka i gwizda, upomniałam, nie zaczepiać psa, cmoka dalej... nie wytrzymuje i już za którymś razem pytam GŁUCHY PAN, CZY PO POLSKU NIE ROZUMIE PROSZĘ GO NEI ZACZEPIAĆ!. No to usłuchał. Albo pod sklepem, nigdy Dexa nie zostawiam, ale rękę rozcięłam na spacerze i potrzebowałam szybko coś z tym zrobić więc w drodze do domu, zapinam psa przed drzwiami, żeby mieć na niego dobry widok, stoi jakaś kobieta i jeszcze psa nie przypięłam ona już ciucia i łapska wyciąga, upomniałam ją, nib zakumała. Wchodze za drzwi a ona znowu, widziałam że Dex już się wycofuje ale smycz się skończy i może być kuku bo nie wiem jak zareaguje w sytuacji stresowej bez wyjścia. No to wyskakuje przed psa ręka ze znakiem STOP! Czy Pani nie zrozumiała, że pies sobei nie życzy ani ja sobie nie życzę!? No to się oburzyła i odeszła... Szlak mnie trafia! Quote
Majkowska Posted March 29, 2014 Author Posted March 29, 2014 Mnie raz gość w tramwaju ochrzanił za to że upominałam żeby nie głaskać,a w efekcie na jego olanie mojej prośby powiedziałam że pies się boi i zaatakuje - usłyszałam wtedy lament że skoro on jest taaaaaki agresywny to dlaczego z nim wsiadam do mpk i zagrażam ludziom... Gdzieś o tym pisałam - to ten co stwierdził że pies w środkach publicznej komunikacji jest publiczny i ma prawo go głaskać każdy...:roll: Ja ogólnie jestem nadkulturalna i rzadko zwracam uwagę komuś, nie mówiąc już o ochrzanie, ale teraz jeśli ktoś osacza mojego psa to zwyczajnie mówię że się rzuci, albo słodkim głosem mówię " Walduniu, nie warcz na panią, pani cię nie dotknie, nie bój się i nie atakuj bo nie ma po co ":evil_lol: I ogólnie ostatnio już trochę się wyrabiam w nowoczesnym psiarstwie zaawansowanym i odchodzę od zasad szacunku wobec ludzi którzy nie szanują mnie - jeśli ktoś mi puszcza kozacznego psa na mojego to i ja odpinam smycz, jeśli ktoś mi się wwala w szkolenie z pieskiem który goni za moim to nie łapię mojego jak tamtego w porywach radości przekotłuje...I powiem szczerze że to działa - puszczam Waldka, on tamtego powala, tamten turla się z piskiem i już jest właściciel , już jest smycz i jest mnóstwo wolnego terenu na którym sobie mogą oni przebywać nie włażąc na mnie... A i Wald jest spokojniejszy, bo zmuszony do czegoś zaczyna się stresować tak jak chociażby kiedy próbuję z nim kontynuować coś nie zwracając uwagi na pieski które za nami lecą... Jak odpinam smycz to zanika mu granicja presji i wtedy przeważnie wybiera słuchanie mnie i solidarywowanie się w odpędzaniu natręta... A już najbardziej wyostrzają mnie paniusie które na moje "proszę wziąć psa " stoją 5 kilometrów ode mnie i flegmatycznie powtarzają " Guuuuuciuuuuuu, Guuuuuciuuuu, no chodź już, zostaw pieska bo cię ugryzie, no chodź, no, szybciutko bo ja idę do domku, Guuuuuciooooooooooo" :roll:Nieraz się zabieram i odchodzę razem z Guciem, a wtedy funduję i paniusi jogging :D Albo teksty typu " a niech go pogryzie! Może go to czegoś nauczy!" - no cóż innego zrobić jak nie puścić na przykładowego Gucia psa... Wald wiem że nie ugryzie, ale jak Gucio jest choć trochę mniejszy to zrobi sobie z niego piłeczkę, a jak Gucio spanikuje to tym lepsza zabawa że króliczka można gonić i przyprawić pańcię o zawroty głowy :evil_lol: Tyle że to mogę z Waldkiem,bo on jest miękki jak masełko i uległy, z Amorem by już nie przeszło,mogłoby się skończyć śmiertelnie dla któregoś. Choć zawsze myślę co ludzie mają w głowach - widzą dużego psa a i tak nie zapinają smyczy. A przecież na pysku żadnemu się nie maluje że jest seryjnym mordercą....:roll: Quote
Baski_Kropka Posted March 29, 2014 Posted March 29, 2014 Szkoda adać.. u nas na szczęscie w okolicach nie ma psów za wiele a puzczonych samopas to juz prawie wcale... :) Dex wczoraj robił (jak to któraś z was napisała) fitnes bażantom czy tam kuropatwom... troche to zrobiłam z premedytacją... bo wiedziałam że tam są.. a ucze go jednak się pilnować i jak je pogonił to tylko gwizdnęłam wzięłam nogi za pas i schowałam się.. za drugim razem już 10 razy pomyślał czy je gonić bo się Pani straci... A poza tym u mnie zaraz będzie dużo fotek :D Quote
Majkowska Posted March 29, 2014 Author Posted March 29, 2014 U nas niestety są, bo trudno żeby w środku miasta nie było... I to niestety są pieski które czasem nijak nie są wychowane, paniusia puszcza, bo jest małe, a że lata przechodniom za nogawkami to nic nie szkodzi, a jak doleci do większego psa to zawsze można narobić wrzasku że tamten jest duży i ma mieć kaganiec i być na smyczy ;) Za złoty przykład podaję chociażby naszą stałą bywalczynię na łące z wielokrotnie wspomnianą parówką , choć ona bardziej mnie śmieszy niż zagraża. Ale teraz jedziemy na wieś także odetniemy się od cywilizacji ;) Tam Wald bez smyczy goni prawie cały czas, bo ludzi nie ma, a psy jak są to wolnolatające burki. A burków się nie boję, bo w przewadze to pieski które sobie spacerują same i socjalizują się same. I wiem że nawet jak Waldek się spotka z takim stadem to się potraktują neutralnie. No i na wsi spokojniej się pracuje, Wald jest zupełnie inny, skupia się, wraca do podstaw posłuszeństwa, a ćwiczenie w polach możemy robić codziennie nie martwiąc sie że pani z kijkami nas zwyzywa od morderców :evil_lol: Bażant to akurat nie problem, raczej większośc psów rozumie że bazant przez to że odlatuje jest nieosiągalny, u mnie nr 1 są sarny i liczę że na te natkniemy się wielokrotnie podczas treningu na linie. A wogóle... mam obiecane szkolenie, na które ma mnie zawieźć tata - ciekawe czy jeszcze pamięta:diabloti: Quote
agutka Posted March 29, 2014 Posted March 29, 2014 Kiedyś miało być wprowadzone coś na zasadzie opasek czy kokardek do smyczy i każdy kolor miał oznaczać co wolno a czego nie wolno innym ludziom jak i właścicielom . Przykładowo mój pies jest narwany ale kontakt z ludźmi bardzo wskazany -czyli nie podchodź z psem ale łapę do głaskania możesz wyciągnąć ;) tylko czy nasz tępy naród by się tych kolorów nauczył?? Quote
ewaal1982 Posted March 29, 2014 Posted March 29, 2014 agutka napisał(a):Kiedyś miało być wprowadzone coś na zasadzie opasek czy kokardek do smyczy i każdy kolor miał oznaczać co wolno a czego nie wolno innym ludziom jak i właścicielom . Przykładowo mój pies jest narwany ale kontakt z ludźmi bardzo wskazany -czyli nie podchodź z psem ale łapę do głaskania możesz wyciągnąć ;) tylko czy nasz tępy naród by się tych kolorów nauczył?? Nie nauczył się! Widziałam u siebie na osiedlu , jak do psa z żóltą kokardką mamusia z dzieckiem leciała. Ja mam problem , bo mieszkam między dwoma szkołami. Dzieciaków i to rozdartych i niefajnych jest masa. Nasz poprzedni seter był pieknym psem, wygladał na łagodnego, każdy pchał się z łapami. Szant gryźć by nie gryzł, ale nie specjalnie za dziećmi przepadał. Też mówiłam stanowczym głosem, że proszę nie głaskać psa. Dupel z kolei miał tak ponura minę i ktokolwiek obcy się zbliżał to chowął się za mną. Urody oszałamiającej biedak nie posiadał (dla mnie był najpiękniejszy!) Więc jego ponura mina wystarczała jako stoper. A do Kosmity dzieci nie idą :D więc problemu nie ma :D póki co. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.