Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Pani Profesor']siedzi i jedzie wozem jak królowa :D prześmiesznie to wygląda, Bóbr rozsadzony na środku karocy, rozgląda się wkoło i pozdrawia łapiną :D :D :loveu:

Mój to na zakupach w wózku sklepowym, musi do każdego pomachać, uśmiechnąć się :D Jak do tej pory, wszyscy mu odpowiadają uśmiechem i do niego machają ;) Takie dzieci po prostu zarażają uśmiechem :loveu:

Posted

Mój Dawidek taki zaczepniś był, niby autyzm , niby brak kontaktu a w wieku 4 lat gdy odwiedził mnie w pracy kobieta zapomniała portfela on wziął zaniósł jej i wręczając powiedział "proszę kochanie".... babka padła z wrażenia i poleciała szybko lizaka kupiła ;)

Posted

[quote name='agutka']Mój Dawidek taki zaczepniś był, niby autyzm , niby brak kontaktu a w wieku 4 lat gdy odwiedził mnie w pracy kobieta zapomniała portfela on wziął zaniósł jej i wręczając powiedział "proszę kochanie".... babka padła z wrażenia i poleciała szybko lizaka kupiła ;)

Jak słodko :loveu:
Theoś bardzo lubi dawać buziaki :evil_lol: Pewnie jak zacznie mówić, to będzie podobne teksty co Twój syna gadać :evil_lol:

Posted

Dzieńdobry :)
Moje cudowne dziecko obudziło mnie przed 6.00:placz:

ewaal1982 napisał(a):
Boże, jak ja zazdroszczę dobrze wychowanego psa. Nie wyobrażam sobie spaceru z tym potworem szarym i wózkiem.Zdjęcia macie tak cudne, że siedzę i sobie oglądam - raz u jednej , razu u drugiej :-D


Oj tam oj tam Wald wcale taki idealny nie jest, choć coś tam w łepetynie ma, co czasem wykorzystuje, a czasem zapomina że coś wiedział i robi po swojemu :D
Do tej pory przy wózeczku pięknie chodził , jakoś sam zakumał że wózek oznacza względny spokój, bo chodzenie przy wózku się opłaca - wtedy idzie się na spacer razem z dzidziusiem.
Teraz odchodzę pomału od zabierania i Waldka i wózka. Po pierwsze ze względu na to że nie jestem w stanie pilnować wózka (gdzie defacto jest coraz ruchliwsza Kinia domagająca się uwagi) i psa naraz - branie Waldka i kontrola na pół gwizdka odbiła się nieco na jego posłuszeństwie, przez co teraz mam 2 razy więcej pracy, bo do tego doszedł bunt młodzieńczy... W krzaki też nie wejdę i tym zepsułam trochę psa, który wystawiał i liczył na moje komendy, a mnie nie było więc sam coś wymyślił.
Względnie Wald jest ok, ale to że nie jestem w pełni mobilna daje mu jakąś tam nową możliwość na nieposłuszeństwo, więc teraz chodzimy w dwie osoby - ktoś wózek, a ja psa - albo chodzę sama. No i wróciliśmy do szkolenia regularnego, bo przyznam że trochę odpuściłam, tak jak i bieganie wieczorne :oops:
I nie wspominam o kwestii psów do mnie dobiegających kiedy sama nie wiem czy ratować psa, wózek czy siebie, a właściciel na prośbę zabrania psa reaguje idiotycznym śmiechem i gadką typu "on się chce pobawić,to młoda suczka, ale on nic nie zrobi...itd" Nie mając żadnej wolnej ręki cięzko jest w takiej sytuacji coś zrobić, a też Waldka nie mogę winić za to że interesuje się innymi psami (szczególnie jak je mija, a one lecą za nim i wskakują na grzbiet:roll:).
Teoretycznie rozwiązanie jest jedno - puścić Walda.
I wczoraj nawet to uczyniłam jak dobiegł do nas mały biały piesek - oczywiście pędził na Patryka, ale Wald go zatrzymał włażąc pomiędzy nich na linię frontu na co tamten nieśmiało zaczął bulgotać pod nosem. Czekałam tylko jak się rzuci, ale Wald go szybko zignorował. Pani była niepocieszona, bo wyraźnie chciała żeby w ramach dobrego wychowania jakiś pies go pogryzł - tylko nie wiem czy by aby na pewno się ucieszyła jakby jej białą kuleczkę wziął w obroty pies pokroju Waldka i poszedł na całość :roll: Potem mały jeszcze próbował z joggingującym staffikiem, ale pan też pieska szybko zabrał na smycz...

Posted

Wald dużo potrafi - o dziwo mało z tego jest dobre :diabloti:

Dziś spędziliśmy dzień u kotów, bo pojechałam z Wartkunią załatwiać sprawy.
Znów zrobiło się smutno - im częsciej wracam do rodziców tym bardziej zauważam jak bardzo brakuje tam Amorka.
Dzisiaj byliśmy ze Sralą u weta i kiedy czekaliśmy na wynik moczu zajrzałam do pomieszczenia obok sali operacyjnej i przypomniało mi się jak leciałam po Amorka po operacji, a on tam leżał w klateczce półprzytomny. Powitanie było takie jakbyśmy się nie widzieli przez lata, naprawdę za nim się stęskniłam... Wspomniał mi się ten czas jak bardzo się bałam i denerwowałam jak dostał głupiego jasia i go zabrali na stół ... Przypomniały mi się potem wszystkie badania, każda jedna wizyta u weta, jego słabnięcie z dnia na dzień... I oczy mi zmokły zaraz...Chlipałam sobie po cichu w poczekalni, aż wstyd mi było wejść do gabinetu potem...

U weta na początku było wesoło bo mój tata miał za zadanie zebrać kici mocz i dumnie przyniósł pani doktor w strzykawce. Więc kiedy pani doktor wyszła do poczekalni z uśmiechem i zapytała " i jak tam? ma pan dla mnie prezent??" Mój tata odpowiedział poważnym służbowym głosem " Mocz?" :evil_lol:
Potem zrobiło się mniej radośnie...
Srali kamień w pęcherzu (bo jednak ma go w pęcherzu, a nie nerkach) na usg wyglądał już na znacznie mniejszy, ale za to wyszło podwyższone ph (co nie sprzyja podobno rozpuszczaniu kamienia) i co najgorsze glukoza prawie 3. Dopierośmy się śmiali z panią doktor, a zaraz zrobiło się strasznie. Pani doktor przemówiła na temat wszystkich skutków cukrzycy która kicię czeka i jak zwykle zaczęła tłuc gadkę o karmieniu. Mój tata przerażony, ale odnoszę wrażenie że nadal do niego nie trafia że jedzonkiem kota zabija...
W dodatku jak do nich przyszłam chciałam przeczesać kicię i nagle zauważyłam sklejoną ropą sierść - okazało się że ma ropną ranę o średnicy jakichś 5mc:crazyeye: Przerażona wmówiłam tacie że to hotspot z zaniedbania kota i dopuszczenia do zadredzenia. Tym hotspotem zaczęłam się mądrzyć u wetów, ale pani doktor sprowadziła mnie na ziemię że to zapewne reakcja na ostatni zastrzyk. Z zupełnym spokojem oczyściła ranę, choć na początku przestraszyłam ją mówiąc że mamy powtórkę z ran Inki:lol: Także Kicia ma znów kolejny łysy placek , to już trzeci - bok, brzuch i tyłek...
Cieszę się że poszłam, bo mnie ta wizyta podbudowała. Szczerze to trochę zwątpiłam w naszych wetów :oops: Wydawało mi się jakieś rozlazłe i bezskuteczne to leczenie kici, ale po dyskusji z panią doktor upewniłam się że robią wszystko co mogą najrozsądniej jak mogą, a gdyby mój tata pomógł karmiąc kota mniej to by wszystko ruszyło do przodu...
Wzięlam też Waldkowi advantix i tabletę na odrobaczanie. Miałam wprawdzie go badać z kału, ale za nic nie mogę się z tym zwlec, ciągle coś mi wypada...
Idziemy jeszcze raz w piątek, więc zastanawiam się czy nie wziąć Wartkuni z nami żeby go pani doktor obejrzała i żeby z nią pogadać o kastracji chemicznej, badaniach itd.
Sralnik wtedy będzie miała powtórzoną krew na glukozę i umówiliśmy się na bilans seniora czy jak to się zwie. Planuję też wziąć Inkę, bo jej też lata mijają, a miała ostatnie badanie robione po zatruciu levamisolem. No i chyba nie jest szczepiona przez akcję z raną...
Ale ona przy Srali to pikuś...

A wracając do Waldka to jutro po raz kolejny wybieramy się na intensywny trening.
Podejrzewam że teraz dojdzie do skutku, bo będzie nasz szkoleniowiec i pół naszej rodziny : Kora, Artemis, Argo ...
Teraz wyjdzie szydło z worka jak bardzo zepsułam psa:roll:

Posted

Cukier u kota.... Też to przerabiałam :roll: Tzn. Lumpek nie ma cukrzycy, ale też mi wetka kazała na cito odchudzić kota, bo jak nie, to będzie miał cukrzycę :oops: No i trochę go odchudziłam, ale pewnie i tak za mało :roll: Tylko, że on już nie chce chudnąć :shake:

Posted

Mnie w całej sytuacji najbardziej martwi to że tata nie rozumie jakby że ma nie dawać jeść kotu.
Przez ten cały czas kupował Srali Royal Urinary, a Inka miała Purinę - tylko że sypał do jednej dostępnej miski purinę i Stella jadła nie tą karmę co potrzeba:roll:
Mało tego ona je o jakieś 4 porcje za dużo...

Posted

Ukradłam Angi zdjęcia z wystawy ;)

Waldemar on the show :




Bałam się że gdzieś do świata dotrze mój terror wobec niego, ale nie, na szczęscie nie uchwyciła jak go piorę po łbie,tylko jak głaskam mojego kochanego pieska :loveu:



Moje kochane oślątko :loveu:

A to jest najlepsze - spodoba się pani profesor, którą cieszy moja "strójwymiaryzowana dupa":roll: Bez kitu, myślałam że ta tunika mnie choć trochę wyszczupla...


i edit :
Jestem zrozpaczona, bo okazało się że z jutrzejszego treningu nici.
Moja mama ubzdurała sobie że musi zrobić całodzienną wyprawę po ryby i nie będzie jej w domu, więc nie ma się kto zaopiekować Kinią...:placz:

Posted

Kurcze, taka zmiana planów jest straszna. Nastawi się człowiek, a w ostatniej chwili się okazuje, że nic z tego ;/
https://lh5.googleusercontent.com/-QWvJlWjBFu0/UzHagfAyOeI/AAAAAAAAGfM/2rXnJ3Uu6_8/w702-h468-no/IMG_1172.JPG:loveu:
Cudny jest, nieduże cielątko do zagłaskania :D
Co do zdjęć i zorientowania się ,że nie wygląda to tak , jak w moim lustrze niestety mam ich za dużo! I za dużo mam takich ciuchów, w którym myślałam, że jestem ciut smuklejsza :angryy: A jeszcze, jak poźniej słyszę (po oglądnieciu owych fot), ze co ja chcę, przecież dobrze wyglądam to :shake: Szkoda słów, zatem łączę się w bólu. Znam to!

Posted

Majkowska napisał(a):


A to jest najlepsze - spodoba się pani profesor, którą cieszy moja "strójwymiaryzowana dupa":roll: Bez kitu, myślałam że ta tunika mnie choć trochę wyszczupla...


hahaha, durna! :D nie Twoja dupa mnie cieszy, a słowotwórstwo :cool3: "dresy trójwymiaryzujące dupę", no błagam :D :D

Posted

[quote name='ewaal1982']Kurcze, taka zmiana planów jest straszna. Nastawi się człowiek, a w ostatniej chwili się okazuje, że nic z tego ;/
https://lh5.googleusercontent.com/-QWvJlWjBFu0/UzHagfAyOeI/AAAAAAAAGfM/2rXnJ3Uu6_8/w702-h468-no/IMG_1172.JPG:loveu:
Cudny jest, nieduże cielątko do zagłaskania :D
Co do zdjęć i zorientowania się ,że nie wygląda to tak , jak w moim lustrze niestety mam ich za dużo! I za dużo mam takich ciuchów, w którym myślałam, że jestem ciut smuklejsza :angryy: A jeszcze, jak poźniej słyszę (po oglądnieciu owych fot), ze co ja chcę, przecież dobrze wyglądam to :shake: Szkoda słów, zatem łączę się w bólu. Znam to!

Muszę jakoś przełknąć, że tak wyszło, szczególnie że hodowczyni powiedziała mi o tym wczoraj i ja jakoś o 18 zaczęłam snuć plany. Bardzo mi zależało, bo wiem że Waldowi w tej chwili szkolenie byłoby zbawienne, a gość jest taki że raz weźmie psa na smycz i pies chodzi jak w zegarku, w dodatku mam do niego pełne zaufanie i wiem że np Waldka nie złamie tylko zrobi z nim wszystko super dostosowując do jego temperamentu.
Tu trafiła się okazja że to on przyjeżdza do nas i tymbardziej mi zależało. No ale cóż. Tata obiecał mi za to że podjedziemy kiedyś do niego na szkolenie, fajnie, ale bardzo w to wątpię...

Ja po dzidziusiu wyglądam jak słoń z obwisłym brzuchem, nawet patrzeć na siebie nie mogę, a co dopiero robienie zdjęć... I nic tego nie zatuszuje, wypadałoby dopiero schudnąć, ale to nie takie łatwe. Dawniej dużo goniłam z psami, nie miałam czasu jeść, pić , spać... :lol:Teraz prowadzę bardzo ospały trub życia - większość dnia przesiedzę na tyłku z dzidziusiem,co najwyżej się poruszam trochę po domu... A i formę ruchu z psem zmieniłam na bardziej statyczną, bo już nie lecę przed siebie w pola tylko bardziej skupiam się na szkoleniu.
Potem wrócę do siedzącej pracy to juz w ogóle będzie cudownie:loveu:

[quote name='Pani Profesor']hahaha, durna! :-D nie Twoja dupa mnie cieszy, a słowotwórstwo :cool3: "dresy trójwymiaryzujące dupę", no błagam :-D :-D
Nie lubisz mojego tyłka?? :diabloti::placz::placz:

Ciocia PP, zapraszam dzisiaj na spacer ;)

Posted

Majka, masz dwa wyjścia ;) Pierwsze, to przestać narzekać, wziąć się za siebie i już ;) Albo drugi sposób: zaakceptować siebie w nowej wersji ;) Ja po ciąży, zrobiłam to drugie :D

Posted

Pies koło niego to nasz wystawowy kumpel - mimo że konkurent na ringu to bardzo się lubimy :):) Może mają wspólne żeberka, ale tamten jest wyższy, przez co u niego chudość wygląda inaczej - ale chudy tak samo jak Wald, bo i za sukami tęskni i średnio za jedzeniem przepada ;)
Wald jest zwyczajnie mały i drobny. I choć i tak zmężniał (myślałam już że zawsze będzie kosteczkami na szczudełku) to nazywają go suczym. Fakt nie jest taki "psi" jak jego czarny konkurent, ale nie jest też zły.
Jego wujek Kastor też zawsze miał zarzucone że jest suczy,mimo że pies wg mnie jest idealny (tyle że jest drobny, ale przez to w polu jest błyskawica ) i do tej pory żałuję że nie zdecydowaliśmy się na Kastora jak był do oddania. Miałabym fajnego wychowanego już psa, a nie takie cuś z czym w dodatku źle się prezentuję na zdjęciach :diabloti:

Posted

Z tej perspektywy na zdjęciu wydaje się, że posturę mają bardzo podobną.

Psy w ogóle powinny się ogarnąć. Albo zbyt masywne, albo zbyt drobne... O mojej suczce niektórzy mówią, że jak samiec wygląda :-o

Ale chyba dobrze, że im to zwisa i powiewa :evil_lol:

Posted

U nas co drugi komentarz jest " a to sunia??" :D
Dośc często zdarza mi się że np Wald bawi się w stadzie psów i nagle jakaś właścicielka innego samca pyta mnie " a jak pani sunia ma na imię??" Na co jak odpowiadam że Waldek to jest panika " ojezu, to one się bawią?! Mój nie trawi żadnych samców!!". ;)


A tak serio - Wald jest chudy, ok, ale czy naprawdę jest ZA DROBNY???
Być może jestem skrzywiona bo nie leżą mi masywne psy ( a za masywne już szczególnie :D) ale naprawdę u Waldka nie widzę aż takiej drobnej postury.

Posted

Majkowska napisał(a):

Nie lubisz mojego tyłka?? :diabloti::placz::placz:

Ciocia PP, zapraszam dzisiaj na spacer ;)


uwielbiam :loveu::evil_lol:

ciocia nie ma jak, mam dwa dni na napitolenie 40 stron mądrości, bo mi się terminy posrały i okazało się, że mam coś skończyć do końca marca, a nie kwietnia :roll: Patryk dziś pod dowodzeniem TŻ-ta, a później mam zajęcia do cholera wie której, chyba do 19...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...