Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

magdabroy napisał(a):
I nie dałaś Waldusiowi poużywać :diabloti:
Głupia baba, puszcza sukę z cieczką bez smyczy i jeszcze ma pretensje, że pies chce ją przelecieć :mad:


Nie denerwuj mnie , bo mam takie ciśnienie że aż mnie oczy pieką...o gębie nie wspominam, bo ciśnienie to mi po kolrze można ocenić :D

To nie pierwszy raz, nieraz Waldek miał taką randkę, kiedyś z tż szliśmy i do Waldka podbiegła goldenka i się mu centralnie nadstawiła,a ludzie mi tylko oznajmili że ona ma cieczkę i poszli...:roll:Tylko wtedy Wald był młody i głupi i napawał się suką liżąc ją, a od ostatniego czasu nabrał jakiejś wprawy i nawet nie wącha tylko od razu na sukę:roll: Nie wiem skąd on taką celnośc sobie wyrobił, ale mam nadzieję że nigdy się z żadną cieczkującą kundlicą na uboczu w krzakach nie spotkał....

Zastanawiałam się jeszcze niedawno dlaczego Wald potrafi chodzić pół roku jak w zegarku, a nagle jednego dnia robi wszystko na opak... Teraz już chyba wiem...

Posted

[quote name='Majkowska']

A teraz się pochwalę naszym spacerkiem , dawno nie było miło...:loveu:

Wychodzę z pieskiem a piesek pobudzony , piszczy, rwie na przód...:roll:Pomyślałam że może pieseczkowi się chce kupkę, może się podniecił nadmiernie że idziemy na spacerek itd... ale piesek radośnie rozpłaszczył się jak pająk i rwie przed siebie. Jak nie przykleił się w kilku miejscach tak nie mogłam go oderwać:roll:
Stwierdziłam że biedactwo przebiegnę w parku bez Jagi bo coś się nie mogliśmy zgadać, więc pędzimy sobie radośnie i nagle piesek robi skok w bok i ziuuuu do siurów, a ja wpadam na krawężnik i wykręcam sobie nogę w kostce.
Jak dziadem nie miotnęłam spowrotem na chodnik, a ten pisk w miejscu i dalej do trawniczka bo tam sunia czeka na niego...:mad:
Przechodzimy przez ulicę a on dalej jękoli i łeb mu lata z prawa na lewo w nerwach jakby się bał po ulicy chodzić......
Przeleźliśmy i widzę w oddali jakieś światełka jadące po chodniku w naszą stronę - jedzie facet calkiem młody na bardzo nowoczesnym wózku inwalidzkim. Wald od czasu jak zaczęła go najeżdzać na przystanku wózkiem babka lubi na wózek szczeknąć w obawie że zostanie zaatakowany, ale tu szedł całkiem nieźle... Do momentu jak gość już był prawie za nami i nie wydał jakiegoś dziwnego dźwięku - nie wiem czy to tik był czy może on to zrobił na psa, ale Wald ryknął jak dziki i odskoczył z podkulonym ogonem... I tu następuje punkt kulminacyjny - smycz Walda zaczepia mi się o nogę i chcąc go szarpnąć do tyłu rzucam Waldka na ziemię, nadeptuję mu na środek przedniej łapy, a jego zaćwiekowana obroża wbija mi się w nogę:roll: Miotnęłam nim znowu dodając do tego najgrosze wyzwiska, jakaś baba spojrzała na mnie i pokiwała przecząco głową, Waldek zaczął przeraźliwie wyć i wyciągać łapę do przodu, a ja poczułam że noga mnie grzeje niesamowicie i ociekam krwią...
Ludzie się patrzyli na mnie jak na idiotkę, a ja z wyjącym i kulejącym Waldkiem niestając na jedną nogę zaczęłam się oddalać czymprędzej żeby nie robić z siebie widowiska... Stwierdziłam że wejdę do parku, obejrzę Waldka nogę , swoją, ochłonę i może trzeba będzie dzwonić po ojca żeby nas do weta zabrał, bo dość mocno mu stanęłam i w bardzo kiepskim miejscu...Z jednej strony mi go było szkoda, z drugiej miałam ochotę go rozszarpać za te radosne wyczyny:angryy:...
W parku trochę zapomniał i zaczął jojczyć, więc widząc że jest puściutko odpięłam smycz, a on się położył za ławką i zaczął lizać łapsko:roll:Podniosłam swoją nogawkę i zobaczyłam jakieś 5 rządków dziurek i kresek z których ciekły sobie strużki krwi... Siedzialam chwilę, aż Wald zaczął sobie biegać i niuchać, więc stwierdziłam że może złamanej łapy nie ma... Całkowicie zapomniał o bólu jak zza górki wyłonił się pies bez smyczy. Zerwał się z miejsca z piskiem olewając moje stój i nie i podbiegł jak i tamten zresztą i... wsiadł od razu na nowego przybysza. I wtedy wypadła babka zza górki z wrzaskiem że " ONA MA CIECZKĘ!!!!!!!!! " Złapałam Waldka za obrożę i ciągnę , a on jedzie na suce dalej i już prawie wsadził jej co trzeba gdzie trzeba, więc desperacko łapię go w pasie i ciągnę razem ze suką... Suka oczywiście pisk i zaczęła się odgryzać łapiąc mnie za rękawy kurtki, a baba spanikowana coś tam wrzeszczy:shake:Wkońcu złapałam Waldka za obydwa uszy i pociągnęłam do tyłu :oops: i się odczepił, ale jechał jeszcze w powietrzu długo długo. A baba do mnie z gębą dlaczego on nie ma kagańca :crazyeye:Byłam już zagotowana , więc wrzasnęłam jej tylko " nooo, chyba na h......!!!!!" odeszłam z Waldkiem. Nawet go nie miałam jak zwyzywać bo tak był zajęty wylizywaniem interesu, ale widać było że się boi mnie i zdaje sobie sprawę ze coś przewalił...
Potem droga powrotna do domu też była owocna ...
Ledwieśmy z parku wyszli to wpadliśmy na jakiegoś typkowatego pijaczka który wyszedł z bramy i został przywitany salwą ujadania:angryy: Za chwilę na seans głosowy załapał się duży czarny worek stojący koło kosza na śmieci, a na koniec kiedy stałam na przejściu dla pieszych nad Waldkiem nachyliła się baba i wpatrując sie w przycisk zarechotała żabim głosem " świeci się tam??" , więc od razu Wald powiedział ładnie pani że się świeci...:angryy: za co został ostatecznie spier..... doszczętnie, a za nim i ja, bo pani była zbulwersowana katowaniem psa...
A ja szłam tylko powtarzając wszelkiej maści epitety i przeplatając to " zobaczysz, nie masz już jaj kundlu!!"
Doszłam do domu i mówię do tżta, licząc na zrozumienie , :" ty wiesz co się stało?! Co Wald odpi......?!". Na to tż hipnotyzując komputer odpowiedział nieme "nooooooo???" , więc nawet już nie opowiadałam...

Ale dzisiejsze zachowanie Waldka ugotowało mnie na twardo...
Pies który chodzi normalnie między ludźmi, jest zsocjalizowany, nikogo nie zaczepia, odwołuje się grzecznie i względnie dobrze współpracuje.........

sory, ja wiem, że Ci nie do śmiechu raczej po dzisiejszym, ale...


...wyję na głos :grin::grin::grin: makabra, dawno nie słyszałam takiej kompilacji tragedii na jednym spacerze :grin:

Posted

Pani Profesor napisał(a):
sory, ja wiem, że Ci nie do śmiechu raczej po dzisiejszym, ale...


...wyję na głos :grin::grin::grin: makabra, dawno nie słyszałam takiej kompilacji tragedii na jednym spacerze :grin:


Już się uśmialiśmy z tż na balkonie jak poszliśmy zapalić :D
Opowiedziałam mu i prawie się posikał ze śmiechu. Najbardziej mu się spodobała pani " a to się tam świeci?" :lol: Fakt faktem była śmieszna, mała pokurczona z roszczochranymi krótkimi piórkami na głowie i dwoma wielkimi siatami, do tego ten żabi głos :D
Ale on tez miał dziś przygody spacerkowe - rano Wartkunia w ferworze lizania szczochów załapał się też na gówno... Po tym jak tż opowiadał jak pies chętnie zjadł jego połowę stwierdziłam że musiało być ludzkie :roll:Lepiej że tż miał go na smyczy, ale był tak zaspany z rana że wogóle nie patrzył do czego pies się tak przykleił...

A co do ściągania - chyba muszę poćwiczyć,zawsze wyjdzie taniej niż sterylka aborcyjna cudzej suki... Bo jeśli psy się już zczepią to ciągnięcie za nic już nie pomoże...
Ostatnio też mi się przykleił tak do innej suki , tylko tamta stała spokojnie patrząc na niego z przymrużonymi oczami ("tak mi rób, tak mi dobrze" :diabloti:) , a pani mi powiedziała że od 6 lat jest wysterylizowana, więc nie gnałam na takim alarmie...

Posted

Nie wiem co by wtedy było... Nigdy o tym nie myślałam, a tak naprawdę się to moze zdarzyć każdemu psu który jest szczęśliwym posiadaczem jąder...
Nieraz bywało tak że np Wald w krzakach spotkał sukę z cieczką, bo i te wypuszczały się na odludzie właśnie z tego powodu, ale zawsze był odwoływalny. Teraz już ma takiego fizia na suki że nie umie nad sobą zapanować...

W kilku hodowlach była już akcja że pies pokrył przypadkiem sukę nie tą co trzeba. Takie sprawy przeważnie zamiata się pod dywan i wychodzą dopiero po latach, szczególnie jak np są to psy różnych ras...:roll:

Posted

Jako właścicielka suczki, która cieczkę miała co prawda raz w życiu, ale jednak, nie wyobrażam sobie tego, co ta baba zrobiła i jeszcze pretensje o KAGANIEC? Bo przecież pies zębami zapładnia. Chyba w jakimś szoku była, bo pytanie o kaganiec jest najgłupszym, jakie można zadać w tej sytuacji :roll: Gdzie ona ma smycz, a przede wszystkim mózg, by puszczać suczkę w cieczce wolno?!

Sama miałam sytuację, gdy pies chciał mi wsiąść na Viki podczas cieczki. A babsztyl tylko stał i się patrzył, jak jej piesek sobie używa dobre kilkadziesiąt metrów od niej :angryy: Przerażenie, jakie mnie wtedy ogarnęło, jest nie do opisania. Że po pierwsze, uda mu się coś zmajstrować, po drugie, że mi pies ucieknie - Viki była u nas drugi czy trzeci tydzień, a w amoku zerwała mi się razem ze smyczą i gnała spory kawałek w stronę ulicy. Ludzie przystawali i się gapili na widowisko. Już nawet nie pamiętam, jak udało mi się ją złapać i przegonić tego psa...

Posted

4Łapki napisał(a):
Jako właścicielka suczki, która cieczkę miała co prawda raz w życiu, ale jednak, nie wyobrażam sobie tego, co ta baba zrobiła i jeszcze pretensje o KAGANIEC? Bo przecież pies zębami zapładnia. Chyba w jakimś szoku była, bo pytanie o kaganiec jest najgłupszym, jakie można zadać w tej sytuacji :roll: Gdzie ona ma smycz, a przede wszystkim mózg, by puszczać suczkę w cieczce wolno?!

Sama miałam sytuację, gdy pies chciał mi wsiąść na Viki podczas cieczki. A babsztyl tylko stał i się patrzył, jak jej piesek sobie używa dobre kilkadziesiąt metrów od niej :angryy: Przerażenie, jakie mnie wtedy ogarnęło, jest nie do opisania. Że po pierwsze, uda mu się coś zmajstrować, po drugie, że mi pies ucieknie - Viki była u nas drugi czy trzeci tydzień, a w amoku zerwała mi się razem ze smyczą i gnała spory kawałek w stronę ulicy. Ludzie przystawali i się gapili na widowisko. Już nawet nie pamiętam, jak udało mi się ją złapać i przegonić tego psa...


Gdybym była posiadaczką suki to jeszcze może być jakoś dała radę, sterylka itd... Ale jeśli mój pies by zapłodnił sukę, co gorsza np jakąś małą chorą kundlicę to miałabym mega plamę na honorze. A mogło by być tak że dla kogoś by to była przysługa wręcz, bo pies ładny, rasowy i szczeniaczki można sprzedać. Śmię twierdzić że ktoś kto świadomie puszcza sukę w cieczce wolno może iść tym tokiem...
Nawet ostatnio myślałam jeśli Wald byłby reproduktorem to czy napewno chciałabym powoływać po nim miot...Czy napewno bym zniosła świadomośc że coś się z jego dziećmi dzieje , że może któreś siedzi w kojcu czy jest mu nienajlepiej a ja nie mam na to wpływu... Nie mówiąc o tym że oszalałabym gdyby szczenię po moim psie trafiło do schroniska...

A co do gwałtów to ...:lol:
Kiedyś moja mama wyszła z Amorkiem na wsi na spacer i doleciał do niego duży czarny pies w typie onka i wsiadł na niego. Podobno ciachał go równo w tyłek, Amor się usiłował bronić ale tamten się wczepił tak mocno że był nie do odczepienia :D
Moja mama stała i wrzeszczała " jezuuuuu!! Ratunku!!! pomocy!!!! Gwałcą mi psa!!!! Gwałcą!!!!!!!!" :lol:

Posted

Angi napisał(a):
ponawiam pytanie, gdzie i o której wystawiają się w Spodku pointery, bo kcem fotki porobić :p


RING 2, płyta główna
Sędzia: Patsy Hollings (GB)

10:00 - Pointer
Psy
klasa Pośrednia
1759 Wind Tamer CHIANTI
klasa Otwarta
1760 APOLLO z Halikarnasu czyli Wartkunia :loveu:
1761 DYK z Hovoran
klasa Championów
1762 COCOS z Karczewskiej Zagrody

Suki
klasa Pośrednia
1763 DHANYA z Karczewskiej Zagrody
klasa Otwarta
1764 Chesterhope FRANKA

Czy tak będzie to sie okaze na wystawie, wstępnie ma to jakoś tak wyglądać ;)

Posted

Hah, ludzie pewnie by się jeszcze zbiegli i zaczęli szczeniaczki zamawiać. Po Amorku i ON-kowatym niezłe by musiały wyjść :lol: I pomyśleć, że niektórzy mają ten problem notorycznie, że inne psy traktują kastratów jak suczki w cieczce :crazyeye:

Posted

Majkowska napisał(a):

W kilku hodowlach była już akcja że pies pokrył przypadkiem sukę nie tą co trzeba. Takie sprawy przeważnie zamiata się pod dywan i wychodzą dopiero po latach, szczególnie jak np są to psy różnych ras...:roll:


a tak na logikę - co wtedy, jeśli to naprawdę wspaniała suka, która dopiero co wyrobiła hodowlankę i jest super rokująca jeśli chodzi o potomstwo? i ktoś jej za wszelką cenę nie chce sterylizować?

ja chyba bym już te szczeniaki 'przebolała' i zostawiła, nawet jeśli to byłyby psy dwóch różnych ras,to oddałabym gdzieś po prostu w przysłowiowe dobre ręce - myślisz że na mixa dwóch rodowodowych, fajnych psów by nie było chętnych (oczywiście rozdanych za darmo, jako "bękarty") jakby taki Wald dorwał np. haszczankę, czy wyżełkę?

Posted

4Łapki napisał(a):
Hah, ludzie pewnie by się jeszcze zbiegli i zaczęli szczeniaczki zamawiać. Po Amorku i ON-kowatym niezłe by musiały wyjść :lol: I pomyśleć, że niektórzy mają ten problem notorycznie, że inne psy traktują kastratów jak suczki w cieczce :crazyeye:


Kiedyś wpadliśmy z kolegą na pomysł żeby Amorka rozmnożyć z jego jamniczką:roll: Na szczęscie Amor zachorował dość szybko i nie brał się za suki, a potem stracił migiem jajka...Ale ofert "krycia" miałam wiele. Kiedyś na spacerze wyskoczyła z okna babka z suką IDENTO jak Amor, bardzo rozżalona była że pies jest odjajczony, bo ona szuka wszędzie takiego szczeniaka i nigdzie nie ma...
Bo takich psów jak Amor nie było i nie będzie :(




Pani Profesor napisał(a):
a tak na logikę - co wtedy, jeśli to naprawdę wspaniała suka, która dopiero co wyrobiła hodowlankę i jest super rokująca jeśli chodzi o potomstwo? i ktoś jej za wszelką cenę nie chce sterylizować?

ja chyba bym już te szczeniaki 'przebolała' i zostawiła, nawet jeśli to byłyby psy dwóch różnych ras,to oddałabym gdzieś po prostu w przysłowiowe dobre ręce - myślisz że na mixa dwóch rodowodowych, fajnych psów by nie było chętnych (oczywiście rozdanych za darmo, jako "bękarty") jakby taki Wald dorwał np. haszczankę, czy wyżełkę?


Gdzieś była taka sytuacja - hodowczyni sprowadziła sukę, którą dopadł pies innej rasy będący już na emeryturze, czy jakoś tak. Pierwsza cieczka i od razu wpadka... Oficjalnie się przyznała i tak samo oficjalnie została zlinczowana, ale suki nie wysterylizowała bo kupiła ją dla hodowlanki właśnie...

Bywa przecież też w hodowlach że psy mają innego tatusia niż ten który wpisany jest w rodowodzie, albo mają inny rodowód niż geny. Różne są rzeczy na tym świecie tylko świat o tym nie mówi ....

Ja bym szczeniaków nie przebolała, zrobiłabym wszystko żeby ktoś sukę wysterylizował- zresztą czułabym się zobowiązana sterylkę opłacić...
Na szczeniaki dwóch ładnych ras byłoby napewno wiele chętnych, ale pomyśl - połączenie haszczaka i Waldka u kogoś kto wziął psa bo jest ładny??

Posted

[quote name='agutka']hah... chciałabym usłyszeć jak ktoś krzyczy gwałcą mi psa ... chyba bym padła ze śmiechu i potem biegła pomóc ;)
Moja mama zawsze zrobi jakąś śmieszną akcję :lol:

Kiedyś Amor pogryzł się z psem mojej ciotki - moja mama wyszła z puszczonym Amorkiem przed bramę, a kuzyn wyszedł z puszczonym tamtym. Nie tak miało być, bo tamten zapędził się za rzuconym mu jabłkiem, Amor odszedł kawałek się wysikać i zauważyły się i ciach przez całą ulicę do siebie i mniej więcej w srodku się szczepiły tak że nie mogli ich rozczepić. Moja mama wrzeszczała wtedy " ratuuuuunkuuuuuu!!! Pali się!!!!!!!!" :lol:

Ze śmiesznych historii z Amorkiem w roli głównej była jeszcze jatka z wyżłem od sąsiada - moja mama przywiązała Amora pod sklepem, a akurat sąsiad z wyżłem wyszedł na zakupy , więc rozwścieczony Amor tak się szarpnął że poszła krata i uwiesił się tamtemu na gardle. Też wrzeszczała wtedy jakieś dziwne hasła, ale całą esencją tej przygody było to że sąsiad rozdzielając psy przewrócił się w krzaki i wypadla mu z ust sztuczna szczęka :evil_lol:


Reszta historii z Amorkiem nie była już śmieszna :shake:
Zresztą teraz wspominając zastanawiam sie jak mogliśmy dawniej mieć tak malo mózgu...

Posted

Majkowska napisał(a):

Gdzieś była taka sytuacja - hodowczyni sprowadziła sukę, którą dopadł pies innej rasy będący już na emeryturze, czy jakoś tak. Pierwsza cieczka i od razu wpadka... Oficjalnie się przyznała i tak samo oficjalnie została zlinczowana, ale suki nie wysterylizowała bo kupiła ją dla hodowlanki właśnie...

Bywa przecież też w hodowlach że psy mają innego tatusia niż ten który wpisany jest w rodowodzie, albo mają inny rodowód niż geny. Różne są rzeczy na tym świecie tylko świat o tym nie mówi ....

Ja bym szczeniaków nie przebolała, zrobiłabym wszystko żeby ktoś sukę wysterylizował- zresztą czułabym się zobowiązana sterylkę opłacić...
Na szczeniaki dwóch ładnych ras byłoby napewno wiele chętnych, ale pomyśl - połączenie haszczaka i Waldka u kogoś kto wziął psa bo jest ładny??



nie oszukujmy się, to byłyby psy do regularnej adopcji jako mieszańce,a przecież nie bez powodu psom adopcyjnym się robi ładne fotki i opisy - właśnie po to, żeby ktoś zechciał.
z resztą są ciotki doświadczone w szukaniu domów, tak naprawdę dużo psów 'w typie' jest o wiele większą zagadką, niż Wald + husky, choć nie przeczę, że to byłaby mieszanka wybuchowa :diabloti:

Posted

o matko weź zgub szczękę:D Amorek był niezłym gościem skoro kraty wyrywał ;)
kiedyś mój Czako (podobny do Patryka) złapał się z jakimś tam kundlem gówniary, żarły się chyba 15 min ja trzymałam psa a babcia odganiała napastnika wiesz czym.... pustą reklamówką na której dnie był mały portfelik ;) mało tego kazała właścicielce zabrać psa a ona powiedziała że się boi bo ją jej pies pogryzie :roll: babcia nagle z kur... cy zaczęła tą pustą siatką okładać gówniarę po gębie...

Posted

Podejrzewam że to krata była felerna.Choć Amor siły trochę miał, całe życie dbałąm o jego kondycję i jak chciał to potrafił pociągnąć - wyrwał kilka karabinków ze smyczy, kółek z obroży, zerwał jedne skórzane szelki (z przeznaczeniem dla ttb....) i pociągnął za sobą kiedyś budę żeby dobiec do płotu i pożreć się z psem...
Na wsi kiedyś Amor dostał od faceta siatką, w której była siekiera...:roll: Zapamiętał go do końca życia i nie odpuścił mu nigdy, nawet jak ten ściągał drewno z lasu to łapał mu za pnie i przerabiał na trociny...Gośc się bał go po tym makabrycznie, co gorsze stykał się z nim codziennie, bo zatrudniał sie u mojego taty na budowie...A
mor zresztą uwielbiał się pastwić nad robotnikami, szczególnie nad tymi od dachu, którzy nie mogli zejśc do ubikacji, bo pies czychał na ziemi i łapał za nogi :evil_lol:

Posted

mój do ludzi nie jest taki podły, ale do zwierzątek - owszem :diabloti: dziś udało mi się wypatrzeć żabę w trawie szybciej, niż jemu i zdążyłam ściągnąć smycz jak już leciał z otwartym ryjem :diabloti:


a historia z babcią i portfelem w siatce... boże :grin:

Posted

no właśnie nosiła, dlatego mnie to tak bawi :grin::grin:


takie życiowe, stara, pomięta siata (w owoce albo z szampanem i całującą się parą na motorze) a w środku portfelik :grin: cudowne, nie szydzę, serio rozczulające wspomnienie :D

Posted

Dzień dobry :multi:

Jestem tak nieprzytomna, że tytuł wątku "Sprzedam/kupię/zamienię..." przeczytałam jako "Sprzedam kupę". Mam nadzieję, że u Waldemara lepiej ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...