kalyna Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 A mi się wydaje, ze może musiałabyś popracować nad jego wyciszeniem... jęczy, zrobić waruj i czekać aż się uspokoi... nawet stać kilkanaście minut w jednym miejscu... nic nie mówić, tylko stać i czekać... ;) Quote
Majkowska Posted February 3, 2014 Author Posted February 3, 2014 Tż czasem mówi mu DUDUDU i składa nogi :evil_lol: Jeszcze lepiej wygląda. Biedna Wartkunia, chce się przecisnąć a nie może :lol: Quote
Majkowska Posted February 3, 2014 Author Posted February 3, 2014 [quote name='kalyna']A mi się wydaje, ze może musiałabyś popracować nad jego wyciszeniem... jęczy, zrobić waruj i czekać aż się uspokoi... nawet stać kilkanaście minut w jednym miejscu... nic nie mówić, tylko stać i czekać... ;)[/QUOTE] To będzie jojczył i jojczył i coraz bardziej i bardziej, a potem zacznie się miotac i kręcić bo on chce już iść. Kilka osób przekonanych że psu trzeba pokazać że źle robi próbowało Waldka w tym momencie opanować, ale poniosło klęskę, nie dał rady nawet szkoleniowiec na myśliwskim szkoleniu choć u niego Wald ma posłuch niesamowity. Waldek nieraz za jojczenie jak mnie już z równowagi wyprowadził to dostał ostry ochrzan, a i nawet od tżta w łeb,ale to guzik daje, on się będzie bał, będzie się pucował a piszczeć i tak będzie. Dodam że on w trakcie piszczenia potrafi się opanować w kwestii posłuszeństwa - ostatnio przeszłam z nim całe pole gdy inne pointery biegały, a on równał. Nie był na smyczy i szedł ładnie, tyle że jojczał. To samo np jest w stanie zrobić przy zwierzynie - piszczy ale siedzi mimo że go zapach korci... Tylko to piszczenie fakt faktem wyprowadza z równowagi... Quote
Pani Profesor Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 [quote name='kalyna']A mi się wydaje, ze może musiałabyś popracować nad jego wyciszeniem... jęczy, zrobić waruj i czekać aż się uspokoi... nawet stać kilkanaście minut w jednym miejscu... nic nie mówić, tylko stać i czekać... ;)[/QUOTE] ej... nie chcę być złym prorokiem,ale jak sterczałam godzinę z jęczącym Waldem w oczekiwaniu na ciocię Majkę, to dałam mu parę razy "siad" i "waruj", Patrykowi też, nie było szans, żeby Waldek się zamknął :shake: on właśnie przez 'uziemienie' piszczy tak bardzo, jakby mówił "błagam, daj pobiegać, nie usiedzę" - czekałam z nim z godzinę bitą, momentów bez piszczenia było bardzo mało... Quote
agutka Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 słuchajcie ta z Ledą raz tak stałam 30 minut i ci krok 15 potem 5 minut i spokój , było to w lesie gdzie zawsze ją puszczałam. Poświęciłam cały dzień na to bo spacer niecałego kilometra trwał 4 godziny ;) co zyskałam po tym spacerze?? Nakręty na ciągnięcie nie ! ale za każdym razem gdy staje biała nie ciągnie tylko grzecznie stoi lub siada :diabloti: Quote
Pani Profesor Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 kurde, to Ci gratuluję cierpliwości i samozaparcia w pracy nad suczą, bo mój buc mnie umie szybko wyprowadzić z równowagi i nieraz odpuszczam, jak nie widzę efektów przy danej czynności :roll: na szczęście z ciągnięciem na smyczy nie mam problemów, tzn. jak chcę koopę, to ciągnie :diabloti: ale to do najbliższego krzaczora, a co mnie te 13 kilo niby pociągnie... ...idę spać, ciotki, bo jutro egzamin, a ja paplam na dogo zamiast coś ogarnąć :D Quote
agutka Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 no właśnie Pat ma ten plus którego niema Leda apropos ciągnięcia ;) Gdzieś już pisałam że poświęcałam masę czasu na tą sucz bez rezultatów... w pewnym momencie olałam to bo już mi sił zabrakło :( reaktywacja nastąpiła po spotkaniu i mam nadzieję że to się kiedyś samo rozwiąże ;) kuj,kuj :p Quote
motyleqq Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 piszczenie jest straszne. nienawidzę piszczenia. :evil_lol: serio, wpadam w szał jak mi pies piszczy. niestety, oba piszczą :diabloti: Timi piszczy z mojej winy. bo mi nie poszła samokontrola przy wyjściu i zaczął się jeszcze bardziej ekscytować. jak wychodzi z TŻ, to nie piszczy!! a ze mną, to masakra. owszem, leży jak mu każę, ale tak jak Waldkowi, nie przeszkadza mu to w piszczeniu. Etna piszczy z każdego powodu :evil_lol: jest w tym mistrzynią. to jej główny sposób komunikacji... Quote
kalyna Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 [quote name='Pani Profesor']ej... nie chcę być złym prorokiem,ale jak sterczałam godzinę z jęczącym Waldem w oczekiwaniu na ciocię Majkę, to dałam mu parę razy "siad" i "waruj", Patrykowi też, nie było szans, żeby Waldek się zamknął :shake: on właśnie przez 'uziemienie' piszczy tak bardzo, jakby mówił "błagam, daj pobiegać, nie usiedzę" - czekałam z nim z godzinę bitą, momentów bez piszczenia było bardzo mało...[/QUOTE] Ja tam się znam, co ciągle podkreślam.... Ale to jojczenie trzeba od samego początku.. nie wiem czy zaczyna jak zbieracie się na spacer czy co.. ale zacząć od samego początku... a nie w fazie największego nakręcenia.. A za niepiszczenie zrobić krok dalej.. Jak się nie da, bo jojczy to zrezygnować z tego, czego on chce. Np. jojczy, bo chce biegać z psami? to odejść od tego zgrupowania i iść samemu na spacer czy trening. No i musztra, jak w jakiś miejscach się mocno nakręca... No ale to jest Pointer, nie wiem czy to u Was zdziałałoby coś :roll: Na Owczarach to robi wrażenie... Nie znam Was i nie widziałam... a to tylko takie luźne pisanie, czego oczywiście nie musicie brać do siebie ;) Quote
agutka Posted February 4, 2014 Posted February 4, 2014 piszczącym psem jest Sagat, o matko piszczy ciągle... ale to takie ciche jęczenie gdy stanę czy coś chce , w domu też łazi i co chwilę piszczy. Gdy się ubieramy na spacer Leda stoi jak posąg a ten w kółko lata i wyje ale to tak jak piszecie czyste zaniedbanie i dopuszczenie do serenady ;) Quote
qmu Posted February 4, 2014 Posted February 4, 2014 A ja wlasnie czytam sobie ksiazke i wlasnie jest tam opisany przypadek psa ktory ciagle skamle, komendy wykonuje typu lezec zostan ale skamle przy tym no i jest niespokojny - tam rozwiazaniem byla zmian diety pieseczka i problem skamlacego burka zniknal :) moze u Walda jest ten sam klimat hmmm ? Dieta tamtego psa byla po prostu surowym miechem, pieseczek karmiony steczkami stal sie nadpobudliwy bo zly rozklad bialka itd... i jak to zaczelam czytac to wlasnie jakos Wald mi sie w myslach przytelepal bo troche wczesniej tu do was kukalam i poczytalam o skamlacym Waldku. Quote
Pani Profesor Posted February 4, 2014 Posted February 4, 2014 Wald z tego co wiem miał brzydką koopę po BARFie i chyba ciocia Majka zrezygnowała z takiego karmienia :D mój Pat zawsze piszczy z konkretnym celem, na szczęście nie jojczy "bo cienszkie rzycie", tylko np. jak się nudzi (wtedy jest "zabawiaj mnie,sługo"), jak chce koo (wtedy paniczne "PI PI PI" koło drzwi), jak chce żreć MOCNO (patrzy w oczy + skomlenie/ szczekanie półgębkiem/'głośne ziewanie'). jakby robił tak jak Wald, to bym oszalała :diabloti: Quote
qmu Posted February 4, 2014 Posted February 4, 2014 nie wiem mi tam skamlenie i wycie jest obcym zjawiskiem, zaden moj pies tak nie mial nigdy, Diesel (pies brata) czasem skamli i buczy, ale to typowo jak Pat zeby cos wydebic albo sprowokowac jakas rekcje typu "tu jestem zainteresuj sie mna". Ale jego wycie tez jest masaktyczne mnie az wygina jak to slysze prawie jak szloch katowanego pieseczka. Jesli Wald ma tak samo to wspolczuje i zarazem gratuluje cierpliwosci bo ja bym chyba po tygodniu osiwiala. Quote
Pani Profesor Posted February 4, 2014 Posted February 4, 2014 sądząc po tym, że Majkowska się na to nie denerwuje za mocno (a przynajmniej dobrze to ukrywa), to się chyba przyzwyczaiła ;) mi tam Walda strasznie "żal" jak piszczy - w cudzysłowie, bo wiem, że nic mu się nie dzieje, ale to jakaś taka podświadoma reakcja :D Quote
Majkowska Posted February 4, 2014 Author Posted February 4, 2014 Heeej :) O bosie ileście mi popisały, znów muszę nadrabiać... To jadę po kolei : Zaczynając od piszczenia. On nie piszczy do mnie, on piszczy w powietrze kiedy emocje w nim grają. Niekoniecznie zawsze to wynika z sytuacji emocjonującej - czasem właśnie bardziej "piszczeniowo" działa na niego stanie i próby wyciszania niż pobudzanie. Zazwyczaj staram się Waldka uwagę w sytuacjach piszczeniowych odwracać, zajmować go sztuczkami itd. Choć nie zawsze się udaje, przeważnie nagorzej Wald wyłącza się w trybie myśliwskim - przykładowo PP może potwierdzić, bo widziała sytuację kiedy zerwał się bażant nagle z krzaków i Wald dostał dzikiej piszczawki tak że wył jak obdzierany ze skóry, a ja choć robiłam wszystko co w mojej mocy nie opanowałam go...Włącza się też w zimowe dni kiedy trzeba stać na przejściach dla pieszych i włącza się kiedy bardzo bardzo coś chce. Z wychodzeniem z domu nie mamy specjalnego problemu, bo od małego go uczę że do założenia obroży się siada. Czasem nawet sadzam,znoszę sobie stelaż wózka, wracam, zakładam obrożę ze smyczą, każę dalej siedzieć, a potem wracam po niego jak zniosę całą resztę. Jak przypilę to potrafi. Do psów piszczy, a i owszem, ale ćwiczę ignorowanie piesków bez ekscytacji. W miarę nam wychodzi, jedno szarpnięcie czy odwrócenie uwagi i piesek jest minięty bez piszczenia. Gorzej z Waldkiem jest w większym stadzie, bo wtedy stado go pochłania tak że ja mam małe znaczenie... Ja nie tyle co przyzwyczaiłam się do piszczenia, ale ja zwyczajnie nie wiem co robić - tu niby słucha, zrobi co mu każę, piszczy dalej, jest korekta, jedna, druga, trzecia, szarpnę, wrzasnę, zdenerwuję się - pies wpada w amok, kuli się jakby miał dostać młotem w łeb i wcale piszczeć nie przestaje...Jestem w stanie przerwać mu na ułamek sekundy gdy jest w mega podnieceniu, ale nawet go wtedy nie zdążę pochwalić, bo zaczyna na nowo... Quote
Majkowska Posted February 4, 2014 Author Posted February 4, 2014 [FONT=book antiqua]A co do dzisiejszego dnia - bo jakże by mogło zabraknąć relacji ;) [/FONT][FONT=book antiqua] ( Wald pozuje na świątecznego karpia [/FONT]:evil_lol:[FONT=book antiqua]) Dziś był dzień pointera ;) Od godziny jakoś 10 do godziny ok 17 pointer towarzyszył dzielnie swojej pańci. Najpierw przyjechali dziadkowie i wzięli nas z dzidziusiem na spacer nad Wisłę. Postanowiłam wykorzystać fakt że babcia jest bardzo chętna do obsługi wózka i skupiłam się tylko i wyłącznie na pointerze. Szłam chyba pół miasta za nimi usiłując Waldkowi przypomnieć o co chodzi z tym zatrzymywaniem i cofaniem[/FONT]:evil_lol:[FONT=book antiqua] Noo nie powiem, ale coś chyba załapał z moich nauk, bo nawet nawet. Mało tego z tym patrzeniem na mnie to nie wcale taki głupi pomysł - nad Wisłą stanęliśmy w tłumie gołębi, kaczek, łabędzi, a Wald nie dostawał szału jak zwykle tylko skupił się na patrzeniu na mnie i grzecznie usiadł obok mojego taty rzucającego chleb. Widziałam że walczy ze sobą, ale wytrzymał ładnie, nawet jak łabędzie wystawiały pyski na brzeg i łapały chleb leżący pod jego łapami... [/FONT] [FONT=book antiqua] . Oczywiście nagródka była ;) [/FONT] [FONT=book antiqua] Jeden chlebek dla ptaszków, jeden chlebek dla Wartkuni... Zastanawiam się tylko po co ja taszczyłam nad Wisłę całą siatkę, jak mogłam pół od razu wsypać mu do miski w domu[/FONT]:evil_lol:[FONT=book antiqua] [/FONT][FONT=book antiqua] Najgorszy kryzys mieliśmy w tunelu, bo Wald zaczął piszczeć, poszło echo, więc piszczał jeszcze bardziej. Przez tunel szłam chyba z 10-15 minut, moi rodzice myśleli już że się zgubiłam [/FONT]:diabloti:[FONT=book antiqua]A ludzie jak się patrzą na mnie [/FONT]:evil_lol:[FONT=book antiqua] Potem nawet zaryzykowałam i dałam go do prowadzenia mojej mamie i o dziwo nie sponiewierał jej jak zwykle tylko reagował na korekty i spoglądał kątem oka. Tyle że moja mama za szybko odpuściła i pozwoliła mu zejść na trawnik się wysikać i pies od razu wpadł w tryb niuchania, więc musiałam odbić go na nowo. [/FONT][FONT=book antiqua] [/FONT] Quote
motyleqq Posted February 4, 2014 Posted February 4, 2014 cieszę się z Waszych postępów, a Walduś z ptaszorami bardzo ładny :) Quote
Majkowska Posted February 4, 2014 Author Posted February 4, 2014 [FONT=book antiqua][/FONT][FONT=book antiqua][/FONT] Fuj,ten czerwony nos ... (kolor jest przesadzony, ale nos i tak jeszcze nie zarósł) Mimo że Wald nie pracował dziś nosem na potęgę to jednak coś tam musiał sobie zwąchać... Jak wracamy do domu to mijamy zawsze podwórko na którym hodują gołębie pocztowe, więc i stójka była, choć gołębia nie było ani jednego - więc stwierdzam że chyba to była stójka dla podtrzymania tradycji:lol: Jak widać na wyżej zalączonym obrazku Wald zdążył się pozbyć na spacerze bucika, w którym wyszedł, a bandaż zamienił się w czarną szmatę... Quote
Pani Profesor Posted February 4, 2014 Posted February 4, 2014 haha, znam czarny bandaż bardzo dobrze, Pat też miał rozwalone łapsko i chodził z taką brudną ścierą, bo gubił skarpetki :D Wald superaśny jak zawsze :loveu: a ja też dziś mam dzień pointera :cool3: bo takowego widziałam, koło nas na dodatek, od mojej strony skałek szła babeczka z takowym, starszy i drobniejszy od Walda, ale dość podobny - Patryk ze skomleniem leciał w jego stronę, cieszył się, bo myślał, że to Waldo :loveu: a że pointer był luzem i podleciał, to niestety Pat go brzydko odgonił, kiedy się skapnął, że to symulant, a nie żaden tam Wald... :roll: nie spytałam, co to za pies i z jakiej hodowli, ale pewnie i tak znasz :D Quote
Majkowska Posted February 4, 2014 Author Posted February 4, 2014 Ptaszorów maści przeróznej mam całą sesję. Dziś łabędzie dopisywały,na początku karmienia naliczyliśmy coś koło 30 sztuk kłębiących się koło nas. Strasznie spodobało mi się jak rozłamują taflę lodu - najpierw robią rządek, a potem gęsiego jeden za drugim płyną, przy czym pierwszy "klatą"rozbija a kolejne go popychają do przodu :evil_lol: Jutro dodam więcej fotek, bo mam całą masę, a dziś coś dobrze do kompa usiąść nie mogę. Quote
Majkowska Posted February 4, 2014 Author Posted February 4, 2014 [quote name='Pani Profesor'] Wald superaśny jak zawsze :loveu: a ja też dziś mam dzień pointera :cool3: bo takowego widziałam, koło nas na dodatek, od mojej strony skałek szła babeczka z takowym, starszy i drobniejszy od Walda, ale dość podobny - Patryk ze skomleniem leciał w jego stronę, cieszył się, bo myślał, że to Waldo :loveu: a że pointer był luzem i podleciał, to niestety Pat go brzydko odgonił, kiedy się skapnął, że to symulant, a nie żaden tam Wald... :roll: nie spytałam, co to za pies i z jakiej hodowli, ale pewnie i tak znasz :D[/QUOTE] Podejrzewam że to Haker, lat 11, figura idento jak Wald,biały w przewadze,głowę ma fajną, ale bardzo drobną, przeważnie chodzi na kolczatce i flexi - coś z tego zlokalizowałaś u niego? Quote
zmierzchnica Posted February 4, 2014 Posted February 4, 2014 https://lh6.googleusercontent.com/-P0cLf9kDaTI/UvDnR6vy57I/AAAAAAAAUs8/U9kWdPms4zs/s576/lutowe%20335.jpg To zdjęcie idealnie ilustrowałoby artykuł o tytule "Dręczyciele zwierząt grasują po ulicach!" :evil_lol: Ten wzrok wygłodniałego stada łabędzi, podczs gdy Waldek zażera sobie chlebek...:diabloti: Quote
Majkowska Posted February 4, 2014 Author Posted February 4, 2014 Wald uwielbia chleb, regularnie kradnie każdy jeden z kaloryfera, a już najbardziej lubi porywać teściowej suszone bułki do tarcia :evil_lol: Mało tego Waldek dziś pogryzł rękę mnie i mojemu tacie... Wstąpiła w niego jakaś zachłanność na smaki że łapie z palcami. I chyba nie nawet dlatego że on jest ża żarciem, a że to nagródka jest, więc trzeba się na nią rzucić radośnie :lol: Dziś zaliczyliśmy też drugi dłuższy spacer (od razu jeden po drugim) gdzie Wald od cioci Koszmarii dostał trochę kocich chrupek. Całą drogę szedł wpatrzony we mnie i moją rękę i co powiedziałam "dobrze" to atakował chrupkę. Nigdy go takiego jadowitego nie widziałam, ale jedno powiem - powrót do domu był super, szedł perfecto przy nodze, aż dwie dziewczyny na przystanku skomentowały mnie " nooo, i to jest normalny pies!". Cokolwiek to znaczyło to ucieszyłam się że wyglądam wkońcu jakbym prowadziła psa a nie odwrotnie. Za to na spacerku wiślańskim jeden pan widząc jak sie cofam z piszczącym psem w wiadukcie rzucił " bardzo ładny pies,a to ze schroniska?" Na to zdziwiłam się i odpowiedziałam że nie , więc pan powiedział tylko "a wygląda jakby był ze schroniska...":???: Trochę mnie zastanowiło,ale nie odpowiedziałam nic bo skupiałam się na psie, choć fakt faktem że Wald wygląda kiepsko - znowu wychudł do kości po ostrym bieganiu, brudny, szarpiący się na smyczy piszczący, z bandażem na łapie... Co do spaceru na błoniach to nie było do końca dobrze,ale wniosek z tego taki że nam się liny będzie dobrze używać :cool3: Quote
*Magda* Posted February 5, 2014 Posted February 5, 2014 Pięknie się Wald prezentuje z ptaszkami :loveu: P.S. Wiem, że wszyscy karmią łabędzie chlebem, ale nie powinno się tego robić :shake: Chleb zakwasza im żołądki :( Lepsze są obierki z ziemniaków (gotowane oczywiście) i zboża (ja nosiłam namoczone wodą) ;) Quote
Majkowska Posted February 5, 2014 Author Posted February 5, 2014 O tym chlebie ogólnie wiem,bo ornitoldzy trąbią zeby nie karmić ptaków resztkami (chleb to jeszcze pal sześć,ale ludzie noszą ptakom totalnie wszystko : od mięsa,makaronu po zepsute produkty). Tyle że miałam całą siatę chleba, a jakoś od zawsze człowiek ma wpojone że chleba się nie wyrzuca...a Wartkuni bym tyle nie dała :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.