Majkowska Posted February 2, 2014 Author Posted February 2, 2014 Aha... to dobrze wiedzieć. Cóż.... chyba czas się zabrać za klecenie filmu, bo już się zrobił luty a ja od listopada tworzę i nie mam nic... Quote
agutka Posted February 2, 2014 Posted February 2, 2014 sprawdź lepiej czy na pewno jest jak mówię.. ja mam tysiące dziwnych programów co syfią mi tylko kompa a użyte były może tylko raz ... Ja nie potrafię tworzyć filmików nawet fantazji takiej nie mam aby wszystko ładnie w zgraną kupę zgrać :( Quote
kalyna Posted February 2, 2014 Posted February 2, 2014 Ten Borzoj na śniegu wymiata :loveu: https://lh4.googleusercontent.com/-LWOHNo6xcCc/Uu5GMRAk7xI/AAAAAAAAUdU/po8JCPWGrBM/s576/dt2.2%20054.jpg tylko Borzoja rozpoznaję, jako psa.... dopiero po przeczytaniu zaczęłam ogarniać, że to nie sklonowany Waldemar :evil_lol: [quote name='Majkowska']Cóż.... chyba czas się zabrać za klecenie filmu, bo już się zrobił luty a ja od listopada tworzę i nie mam nic... skąd ja to znam :evil_lol: też miałam plany i wsio poszło się.... gwizdać :lol: Quote
Pani Profesor Posted February 2, 2014 Posted February 2, 2014 [quote name='Majkowska']To może faktycznie sprawa tego konwertera. Nie pamiętam już dokładnie ale dawniej miałąm cały arenał programów do obróbi zdjęć, filmów, w tym właśnie viedeo converter, który zmniejszał plik wideo nie uszkadzając jego jakości, jakieś tam były funkcje, poprawianie obrazu itd. Muszę się wdrążyć na nowo w temat, bo kiedyś śmigałam, a dziś już nic nie pamiętam:roll:[/QUOTE] zassij sobie program Adobe After Effect do obróbki i tworzenia filmów, nie jest jakiś super-tendencyjny jak Movie Maker, ale da radę ogarnąć z tutoriali z neta, z resztą radzisz sobie z fotoszopą czy w czym tam robisz bannerki, więc i z tym dasz radę - to dobry, funkcjonalny program... ...tylko usuń po 24 godzinach z dysku, oczywiście :diabloti: Quote
Majkowska Posted February 3, 2014 Author Posted February 3, 2014 Cześć ciotki. Dzień się zaczął a ja już mam dość... Od rana przy wyciu bobasa do sprzątam, odpucowałam Warchlinie klatkę, bo po kilku spacerach w błocie i piasku zrobił się mu tam absolutny syf...Jeszcze dobrze nie zaczęłam a już musiałam kończyć bo Kinia wyła jak dzika, a za chwilę doszedł jeszcze Warchlak z piszczeniem. Stwierdziłam że Warchl piszczy widocznie do mięsa położonego na blacie, więc ochrzaniłam i odesłałam na miejsce . Dopiero po godzinie zaczęło mnie nachodzić że to jego bolesne jojczenie może mieć inne podłoże...a wtedy fullspeed , pieronem ubrałam dziecko i po raz pierwszy wyszłam podzielając wyjście na 4 razy. Napiszę tylko jedno - coś masakrycznego : wychodzę, wracam, wychodzę, wracam, wychodzę, wracam, wychodzę, wracam, dziecko wyje w niebogłosy,Warchl piszczy, ja się śpieszę, zapominam połowy rzeczy, wszystko mi się sypie,aż mnie trzepie z nerwów...Oczywiście w tym ferworze zapomniałam psu zapakować łapkę, a dziś chodniki absolutnie łapkom niesprzyjające - po wczorajszym deszczu wszystko skuło, więc sypią solą na potęgę... Jako tak obeszliśmy osiedle drogami najbardziej zamarzniętymi (czyt nieposolonymi), a że była śliczna pogoda, a ja nie chciałam nawet myśleć o powrocie i kolejnym taszczeniu manatek po schodach, poszliśmy na łąkę. Wald większość drogi szedł w kantarze,bo szans nie było :wózek, pies i jeszcze lodowisko, więc nam jako tako się szło,ale liczyłam że na łące go puszczę w pieron i niech lata. Od razu na wejściu uświadomiłam sobie że znów nie mam gwizdka, mało tego ledwo weszłam i puściłam psa to musiałam go zapiąć, bo spotkałam się z panią która poinformowała mnie że jej piesek to suczka i ma właśnie dni płodne :roll: Nie wiem czy to była oferta matrymonialna czy co, ale poinformowałam ją że jak się raz powąchają to Wald ją potem znajdzie i dopadnie na końcu osiedla, więc na szczęście nie nalegała żeby pieski sie zaprzyjaźniały...W każdym razie puszczenie psa miałam już po ptokach. Potem spotkałam jeszcze pana z pieskiem, który doleciał do nas i zaczęły się bawić dość dominacyjnie. Kuźwa, kocham mieć psa ściągniętego na kantarze, usiłując nad nim panować żeby mi się wózek nie przewrócił , a ktoś puszcza do mnie pieska i zaczyna się szał, a ja nie mogę tego opanować... Krzyknęłam facetowi ładnie " proszę zawołać pieska" na co usłyszałam że albo się spaceruje z psem albo z dzieckiem:angryy: Załatwiłam sprawę szybko i prosto - puściłam smycz Waldka na całą długość, a on radośnie przeorał pieskiem ziemię na co piesek wyrżnął na lodzie z piskiem a potem wstał i kuśtykając na jedną nogę pobiegł do pana. Widziałam to przerażenie w oczach, zresztą też się sama przestraszyłam że temu ratlerzyno-jamniczemu natrętowi zrobił krzywdę, ale piesek zaraz został pogłaskany przez pancia i pobiegł normalnie dalej. Potem stanęłam z bobasem w słoneczku w zacisznej uliczce, a Wald puszczony ze smyczy zaczął tropić ślady krwi... nie minęła chwila a zorientowałam się że ta krew jest jego i cieknie z pazura, który sobie rozwalił na nowo szarpankami z kagańcem:placz: Dziś ogólnie Wald na spacerze był ociekający krwią, bo ciekło mu też z ucha - nie wiem co się dzieje, ale odkąd go złapała haszczanka kiedyś to regularnie mu z tego ucha plami po założeniu kagańca. Mało tego, nie mogę tam nic znaleźć, ani najmniejszego strupka czy jakiegokolwiek uszkodzenia:roll: Pomyślałam sobie że chyba przez najbliższy miesiąc go nie puszczę i będzie to czas na regenerację i szkolenie : a Wald wygląda tragicznie, bo jest poobdzierany,brudny, poraniony,a w dodatku znów wylazły mu żebra...Tyle że jak nie puścić go ze smyczy, to raczej nierealne. W każdym razie muszę choć trochę go ograniczyć z szalonym bieganiem, a więcej męczyć jego tępy mózg i oszczędzić ryjec i łapę. Mało tego muszę go chyba oduczyć tego diabelnego piszczenia, ale nie wiem jak... Do tej kwestii było już bardzo dużo podchodów, ale zwyczajnie się nie da, on robi to tak mechanicznie jakby pisk wydobywał się z jego oddechem:roll:. Są może jakieś pomysły? Quote
maxishine. Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 Współczuję, może czas zacząć uczyć psa sztuczek? w domu? Quote
*Magda* Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 Może warto przejść się do weta i niech zajrzą do tego jego ucha ;) Quote
Majkowska Posted February 3, 2014 Author Posted February 3, 2014 [quote name='magdabroy']Może warto przejść się do weta i niech zajrzą do tego jego ucha ;)[/QUOTE] To nie jest własnie w środku. To jest tak jakby hmmm za skronią/za uchem od strony zewnętrznej. Grzebię mu już tam długo w poszukiwaniu jakiejś rany, jakiegoś strupka, ropnia, krosty, no czegokolwiek co by się mogło babrać , ale tam nic nie ma:crazyeye:. Niby tam nosi pasek od kagańca, ale nie jest ten pasek jakoś straszliwie mocno zapięty żeby go zdzierał do krwi. Zresztą w ostatnim czasie jak teściowa mi kaganiec odkształciła to przerzuciłam się na kantar, a kantar jest już absolutnie gładki, ma jedynie klamrę też w dość opływowych kształtach... Znajoma zasugerowała mi że może Wald sobie to rozbabruje łapą szarpiąc kagan - najprawdopodobniejsze, ale dziś np szedł przy nodze bez szarpania, a krew i tak się pojawiła. To zwyczajnie pies niestworzony do kagańca:roll: Jak pojadę do weta to mam całą listę spraw o które mam zapytać, tak mi się zbiera, że z ogólnego przeglądu wyjdzie leczenie ogólne:evil_lol: W tym własnie mam zamiar zapytać o to ucho tak jak piszesz, bo coś nienormalnego żeby stale pies miał ślady krwi a nic mu się nie dzieje... Chyba że odkąd ta haszczanka go hapsnęła to ma tam rankę, która od kaganca krwawi na nowo, a że Wald ma na pysku kagan codziennie to nie ma okazji się zagoić. Tyle że ja bym chyba znalazła wtedy skąd to wypływa. On naprawdę nie ma aż takiej bujnej sierści żebym się nie mogła doszukać... Quote
maxishine. Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 No to spisz wszystkie pytania do weta,:diabloti: idź do niego wypytaj i pokaz mu Waldka, niech go zobaczy. :mad: Quote
Ty$ka Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 O raaaany, Wy to nie macie spokojnych spacerów... Quote
Majkowska Posted February 3, 2014 Author Posted February 3, 2014 Nie prawda, wieczorny mieliśmy całkiem spokojny :eviltong: Przynajmniej nic nas nie zaatakowało, ani żadna babisza osiedlowa się do nas nie doczepiła. Za to walczyłam z Warchliną według zaleceń szkoleniowych. Obserwację mam taką, że Wald odbiera wszelkie sygnały jakie mu wysyłam, ale z ich zakapowaniem po mojemu jest kiepsko. Szliśmy żółwim tempem i ćwiczyliśmy chodzenie przy nodze ze skupianiem się tak jak mieliśmy zadane : pies ciągnie więc jest korekta, pies wraca do mnie i patrzy na mnie. U nas wygląda to tak : Wald idzie idzie spokojnie i nagle nos w ziemię i heeeja całą parą naprzód. Więc szarpnięcie, "ej", Wald zawraca, okrąża mnie do lewej nogi, przystaje na moment i leci dalej, jest powtórka, Wald staje przy nodze i piszczy:roll: cofam się, cofam się, cofam się, wołam go, wołam go wołam go, cofam się... wkońcu stanął przy nodze i na mnie spojrzał. Pochwalam za kontakt i leci dalej, więc teatrzyk na nowo. Zwalniam już maxymalnie i idę metr przez pół godziny przystając co chwilę. Wald zachowuje się trochę jak maszyna : ma podstawy, wykonuje mechanicznie wszystko, ale nie patrzy na mnie, nie skupia się na mnie tylko chce odwalić swoje i być wypuszczonym dalej. Wygląda na to że cholernie dużo ćwiczenia przed nami... Poszłam z nim na wybieg i tam ćwiczyłam dośc długo już nawet nie chodzenie przy nodze, a chodzenie z zamianą , z niuchania z łbem wbitym w ziemie , na trzymanie łba w górze i patrzenie choć kątem oka. Nie wiem czy to dobrze czy też nie, ale trochę wdrożyłam tam klikera, bo ostatnio stwierdziłam że z moim opóźnionym zapłonem nim ja się wypowiem "dobry pies" to już dawno jest po sekundzie wykonanej dobrze komendy. Waldka kliker teoretycznie nie interesuje, teoretycznie bo w momencie kiedy słyszy kliknięcie od razu leci do ręki po smaczka, zresztą narazie mamy dośc słabo oswojony chyba kliker więc jednak zawsze jest i smak i klik. Nie mam pewności czy mi się uda, ale byłoby fajnie Waldka wypracować na kilker, bo nie wydolę ze smakami.Defacto wtłamsił już tego tyle że chyba już mam powód jego notorycznych sraczek... Myślałam skarmiać go karmą z miski, ale wtedy z kolei jest zbyt mało interesująca nagródka żeby się nią zaekscytować. Dzisiejsze ćwiczenie oceniam nawet nieźle, bo Wald się trochę skupiał, szczególnie jak chciał dostać smaka i siadał. Niestety jak idzie to zawąchuje się i lubi się rozpędzić, ale dziś nie odpuściłam mu ani razu i wszystkie szarpnięcia były skorygowane. Żebym tylko tak codzien miała tyle samozaparcia... Quote
motyleqq Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 Majkowska, ale po co pies ma się patrzeć na Ciebie podczas normalnego spaceru? co to byłby za spacer, ciągle na kontakcie? Quote
Majkowska Posted February 3, 2014 Author Posted February 3, 2014 Nie chodzi o ciągły kontakt, ale o to żeby Wald nie odpływał od świata. On niestety patrzy za mało, a mogę i nawet powiedzieć że prawie wcale nie patrzy tylko mechanicznie wykonuje co mu każę, a potem leci dalej. Zresztą, w tradycyjnych szkołach na każdym praktycznie jednym szkoleniu uczy się psy posłuszeństwa m.in trzymając smaczek na wysokości twarzy i za ten kontakt chwaląc. Quote
motyleqq Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 mnie tradycyjne szkoły nie przekonują ;) wgapianie się na przewodnika jest mało komfortowe dla psa i dla mnie ma sens tylko w trakcie ćwiczeń do OBI czy PT, a nie w trakcie codziennych spacerów. takie uczenie za pomocą trzymania smaczka na wysokości twarzy i tak jest sztucznym wywoływaniem określonej czynności, a nie faktycznym zaangażowaniem psa we współpracę z właścicielem. wiem, że chcesz, by pies na Ciebie zwracał uwagę, ale czytając co piszesz o Waldku, nie wydaje mi się, by metody ze smaczkami miały sens, bo jego jedzenie średnio kręci kiedy jest na dworze. moim zdaniem z nim trzeba popracować nad motywacją, a Ty powinnaś nauczyć się wykorzystywać środowisko do nagradzania psa. piesek chce powąchać krzaczek? ok, ale na Twoich warunkach, czyli na luźnej smyczy. za pociągnięcie do smaczka-"karne metry" czyli zawracasz do punktu startu. i tak do skutku, aż załapie, że trzeba iść luźno, by na koniec móc powąchać upragnioną trawkę(a nie zjeść smakołyk, bo w tej sytuacji nie byłby on dla niego nagrodą). my robiliśmy takie ćwiczenie kiedy Etna ciągnęła na smyczy: jedno z nas miało psa w punkcie a, a drugie szło do punktu b i zadaniem było przejść z psem na luźnej smyczy, wracając do punktu a przy każdym pociągnięciu. Quote
Majkowska Posted February 3, 2014 Author Posted February 3, 2014 ok, mniej więcej to mi powiedziała osoba która mi teraz ma pomagać w szkoleniu Waldka.Z tym cofaniem robimy już to spory czas i Waldek generalnie jakby nie zwracał na mnie uwagi, obejdzie do nogi i dalej, aż zaczyna rozpaczliwie piszczeć, a ja z jego piszczeniem nie umiem już go okiełznać... Stąd jest chyba pomysł z odwracaniem uwagi, to nie ma być " patrz tylko w pańcię jak ślepe ciele" tylko raczej " halllo ja tu jestem i robimy to co ja chcę,a jak zrobimy dobrze to dojdziemy do celu". Dobra ,to dla przykładu opiszę sytuację realną : idę z psem spokojnie przy nodze, nagle zaczyna wyrywać do siurów. To teraz mam z nim ćwiczyć chodzenie z zawracaniem i w efekcie nagradzać go lizaniem sików?:evil_lol: Tu nie chodzi żeby on się we mnie tępo gapił , a żeby zwracał na mnie uwagę. Quote
motyleqq Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 nie no, nagradzanie sikami to raczej nie :evil_lol: dlatego powinnaś popracować nad motywacją u niego :) Quote
Majkowska Posted February 3, 2014 Author Posted February 3, 2014 To co radzisz ? Jestem otwarta na wszystko. Jakkolwiek wiem że muszę się za psa wziąć, bo chcę mieć znów fajnego pieseczka. Dziś myślałam i to chyba też zasługa skrzyżowania się dziecka i dorastania psa. Niestety, choć bardzo się staram to nieraz czasu na Waldka brakuje, a raczej nie tyle na niego co na pracę z nim, bo codzień ma przynajmniej jeden minimun godzinny spacer na wybieganie się, ale odpuszcza mu się wiele rzeczy. W dodatku dochodzą czasem nerwy, wyczerpanie i zwykły zwyczajny pośpiech. Stąd też zwróciłam się do znajomej o pomoc i mam nadzieję że coś nam z tego wyjdzie. Quote
Pani Profesor Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 ja ze swojej strony dodam, że nie mogę wytrzymać nerwowo, jak mi Patryk gra na emocjach i jęczy na posłaniu w stylu "zabaw mnie, sługo", ale to, jak piszczy Waldek, przyprawia mnie o białą gorączkę i podziwiam Majkowską za umiejętność przyzwyczajenia się do tego :D jak łapałaś kiedyś tę znajdę w krzakach, a mi zostawiłaś Walda i on zaczął piszczeć (po czym dołączył się Pat, bo jakby inaczej, ziomek jęczy,to ja też powinienem), to myślałam autentycznie że wyskoczę na jezdnię pod najbliższe auto :D okropne, przejmujące piszczenie ma Wald, sprawia że czuję się jakbym mu wyrządzała jakąś straszliwą krzywdę a on nieziemsko cierpiał :D za miękka na to jestem :eviltong: a odnośnie tego krwawiącego ucha to powiem Ci, że Pat ostatnio (nawet dziś) puścił farbę z łapy i też nie mogłam się doszukać skąd, a przyuważyłam ostatnio że leci z miejsca, w którym miał pobieraną krew (miesiąc temu!). w normalnych okolicznościach też tam nie ma NIC, ani strupka, ani śladu, ale jak w to stuknie, to parę kropel poleci. może Wald też ma taką 'schowaną rankę'. Quote
Majkowska Posted February 3, 2014 Author Posted February 3, 2014 Dopiero co na wycieczce wspominałam hodowczyni jak jej zawsze powtarzałam że jakby mi tak pies piszczał notorycznie bo jemu się biegać chce to bym go zabiła. Teraz już tyle się z Waldem nawalczyłam że już przywykłam do tego piszczenia, bo możesz nim asfalt rwać i tłuc go ile wlezie,, a ani groźbą ani prośbą piszczenia nie zatrzymasz. To się wydobywa z niego tak głęboko i nieświadomie jak oddech. A co ja mam zrobić kretynowi kiedy on już niemalże na plecach leży przede mną na moje "cichooo!!!!!!" i dalej jękoli boleśnie. Tak chodzę i tylko uciszam go, a on dalej jedzie z tym swoim łiiii łiiii ... Już nawet kiedyś myślalam o jakiejś obroży antyszczekowej coby przy każdym piśnięciu reagowała natychmiast, ale wtedy to by chyba aż świecił:diabloti: Najgorsze jest to że jak mu się coś kiedyś będzie działo i będzie cierpiał naprawdę to go opieprzę i odeślę na miejsce... Jak nie widziałam to trzeba było go tam skatować za to piszczenie jak tylko potrafisz :diabloti:On by się nie przejął ... Ostatnio jak rozwalił pazur i szedł na smyczy to piszczal tak okrutnie, a ja jak debil szłam kilometr od ludzi usiłując nie zgubić grupy, a jakoś go okiełznać, ale on nie miał wcale takiego zamiaru, wkońcu sami mnie poprosili żebym go puściła bo ani pogadać, ani spacerować :evil_lol: Quote
Pani Profesor Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 nie no, uspokajałam wtedy jedno i drugie, choć Patryk na głaskanie i 'pocieszanie' reaguje jeszcze bardziej (np. jak się boi petard), a Waldek się jakoś - o dziwo - uspokajał. myślę, że darcie się na niego jeszcze bardziej pogłębi jęk, ale faktycznie, jak kiedyś stałyśmy na przejściu dla pieszych (przy tej szkole łączności) i Wald nagle uznał, że NIE MA CZASU STAĆ NA SMYCZY i zaczął jęczeć, to ludzie rzeczywiście patrzyli na niego jak na kosmitę, a na nas jak na oprawców :shake: Quote
Majkowska Posted February 3, 2014 Author Posted February 3, 2014 Ja się staram nie stać, jeszcze teraz zimą jak mu dochodzi zimno i jęczy jeszcze bardziej męczeńsko :lol: Każde przejście przez ulicę to seria komend, najbardziej lubię jak zacznie skakać mi przez nogi i robić "dududu" i jesteśmy jak cyrk objazdowy, co pasy to inny pokaz :evil_lol: Zresztą, posadzenie Waldka nie oznacza że on się zamknie, Wald może piszczeć i wykonywać musztrę naraz, tak jak niektóre psy nieustannie szczekają... Już sama nie wiem co wolę... Quote
agutka Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 Wald po prostu potrzebuje indywidualnej porady ;) Ja takową otrzymałam i pod jej problem pracujemy ,teraz czekam na wasze wytyczne co do pracy Quote
Pani Profesor Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 [quote name='Majkowska']Ja się staram nie stać, jeszcze teraz zimą jak mu dochodzi zimno i jęczy jeszcze bardziej męczeńsko :lol: Każde przejście przez ulicę to seria komend, najbardziej lubię jak zacznie skakać mi przez nogi i robić "dududu" i jesteśmy jak cyrk objazdowy, co pasy to inny pokaz :evil_lol: Zresztą, posadzenie Waldka nie oznacza że on się zamknie, Wald może piszczeć i wykonywać musztrę naraz, tak jak niektóre psy nieustannie szczekają... Już sama nie wiem co wolę...[/QUOTE] hahaha, boże, wyję na głos, jak sobie wyobrażę te Twoje DUDUDUUUU! głosem przedszkolanki i skomlącego Waldka, który dla świętego spokoju przeskakuje przez tą Twoją nogę :grin: + miny ludzi na przejściu, że jakaś psychiczna baba każe psu skakać przy ulicy :grin: ooo matko, nauka mnie prędko dziś nie dopadnie... [quote name='agutka']Wald po prostu potrzebuje indywidualnej porady ;) Ja takową otrzymałam i pod jej problem pracujemy ,teraz czekam na wasze wytyczne co do pracy[/QUOTE] indywidualna porada dla Waldka - NAPRZÓD :D Quote
Majkowska Posted February 3, 2014 Author Posted February 3, 2014 Nie widziałaś nigdy naszego dudududu?:crazyeye: Wald to wykonuje z takim zaangażowaniem że aż czasem się zapętli i zamiast dududu to ociera mi się o nogi jak kot...Dziś sobie trochę amatorsko kręciłam komendy, wyszło całkiem nieźle, tylko się muszę dostać na yt i conieco ten film przerobić ;) Quote
Pani Profesor Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 no właśnie o to chodzi, że widziałam :grin: dlatego ryczę jak głupia, bo to strasznie śmiesznie musiało wyglądać na przejściu dla pieszych :D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.