Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Pani Profesor']ja lubię jak Wald wychodzi 'dostojnie' na zdjęciach, czyli wywalone jajka, wzrok szaleńca, zmierzwione fafle :loveu:

To dla cioci specjalnie Warchl dzisiejszy :loveu:

[FONT=century gothic][/FONT][FONT=century gothic][/FONT][FONT=century gothic][/FONT][FONT=century gothic]Przyjechali do nas rodzice i oni wzięli wózeczek, a my z Tż - wściekłą i opętaną Wartkunie, a że pogoda była super tośmy chyba ponad godzinę łazili najpierw kręcąc się w kółko po łące, a potem jeszcze obeszliśmy wałami i działkami, tak jak chodziliśmy z Wartkunią dawniej. Wald nim doszedł na łąkę to wyglądał jakby przybiegł conajmniej z Gdańska :roll: - zdyszany, umordowany, rozdygotany, cały w nerwach i haosie. Tak sobie pomyślałam że w takim pobudzeniu to napewno coś odwali i nie pomyliłam się...[/FONT]:multi:

[FONT=century gothic]Jak weszliśmy to na łąkach był jeden pies ,kojarzę z widzenia, chyba młodziak,ekscytuje się na widok psów ale zawsze babki go trzymają uspokojając i zasłaniając i nigdy jeszcze Wald się z nim nie witał, bo w efekcie nigdy nie podchodzimy do siebie. Minęliśmy go i puściliśmy Warchla.Widząc że Wald kombinuje już z wystawianiem wron złapałam sie za szyję żeby go odgwizdać, a tu... nie mam gwizdka. Moja mama przeraziła się i zaczęła " o jezu, i co teraz będzie" jakby bez gwizdka świat nie istniał, więc zaśmiałam się " no nic, pies nam ucieknie i pójdzie w pierony i go nie odwołamy bo nie mamy gwizdka". Żartowałam. A wyszło całkiem realnie...:roll:
Najpierw Wald wystawiał wystawiał, aż pogonił za wronami i wleciał w największy syf na osiedlu - krzaki gdzie gnieździ się cała menelia naszego osiedla, gdzie są 2 tony szkła i sterta ludzkich gówien i biegał tam radośnie szukając niewiadomo czego a ja zdzierałam gardło... Ledwie go dowołałam i zmyślałam za nieposłuszeństwo to rozpędził się, wskoczył na wał i radośnie pognał przed siebie znikając pośród szumów aut za działkami:angryy::angryy:Wrzeszczeliśmy z TŻ naprzemiennie, a psa ani śladu... Stwierdziłam że nie ma bata, pewnie coś tam zobaczył i pogonił i struchlałam myśląc o ulicy... Za chwilę przyszedł rozradowany aczkolwiek trochę skruszony , okrążył mnie i usiadł mi karnie przy nodze patrząc mi w oczy " no sory, już jestem, musiałem spuścić z siebie trochę energii...już słucham".:mad:[/FONT][FONT=century gothic]Chwilowo zabraliśmy na smycz, po czym za jakiś czas znów puściliśmy licząc że będzie grzeczny.[/FONT] [FONT=century gothic]Ostrzegałam tylko tżta żeby pilnował żeby nie poleciał do tamtego psa bo diabli wiedzą czemu babki go tak trzymają. Wald biegał sobie radośnie a tamten pies zaczął się bawić z sunią,więc obydwa pieski spuścili i ledwie się to stało suka rozpędziła się w naszą stronę, a Waldek nie pozostał dłużny. Wrzeszczeliśmy z TŻtem naprzemiennie żeby stanął ale on miał nas na samym końcu ogona,gdy przebiegał to nawet usiłowałam mu podłożyć nogę żeby się na niej zatrzymał, ale przeskoczył mnie {prawie że} zwinnie i wtaranował się w sukę panierując ją w śniegu, po czym razem poleciały do tamtego się bawić...Zagotowałam się i już nie patrząc na nic wrzeszczałam ile sił w płucach, a ten debil bawił sie tam w najlepsze, aż wkońcu jak nie ryknęłam tak wszystkie trzy stanęły zamurowane i Waldek z miną " sory chłopaki, muszę już lecieć..." opuścił pieski i przyszedł w nastroju chętnym do współpracy. Znów usiadł przy nodze,zebrał ochrzan za pieski i chciał lecieć dalej, ale przechlapał wszystkimi olewkami i tż złapał go na smycz... Potem na wałach numer powtórzył - ja wołam, a on leci sobie za wróbelkami, po czym wpada nad zamarznięty staw... Ostatecznie przebrał miarkę i został nagrodzony ochrzanem i piszczał wiszczał ale już mu nie odpuściliśmy, do końca spaceru była bezwględna musztra na smyczy... Musztra przeszła świetnie :evil_lol:[/FONT]
[FONT=century gothic]Zastanawia mnie tylko co w niego wstą[/FONT]piło:roll:[FONT=century gothic][/FONT] [FONT=century gothic][/FONT][FONT=century gothic]Co jak co, ale tak bywa mało kiedy, ostatni raz zachowywał się tak jak przez jakieś 2 miesiące nie biegał po rozcięciu łapy, ale aż takie olewki i próby robienia po swojemu... Mam 2 przyczyny prawdopodobne - brak gwizdka (?) lub obecność moich rodziców, w tym mojej mamy która uważa że piesek sobie może robić wszystko co tylko go cieszy...[/FONT]

Posted

[quote name='agutka']he,he wy macie też przygód milion ;) dwóch złego to i tak Waldka wybieram :p[/QUOTE]
To se go nawet weź...ja go już nie chcę:mad:
Kupię sobie nowego pieska, który będzie grzeczny sam z siebie. A nie, ja z debilem ćwiczę, a debil ma mnie w nosie zamiast myśleć i spełniać oczekiwania pańci:diabloti:
A tak serio to mamy ze sobą (znaczy ja z Wartkunią) coś do załatwienia. Czuję że załatwimy to jutro na dogtrekkingu :loveu:

Posted

[quote name='Majkowska']
A tak serio to mamy ze sobą (znaczy ja z Wartkunią) coś do załatwienia. Czuję że załatwimy to jutro na dogtrekkingu :loveu:[/QUOTE]
A co takiego? :diabloti:

Posted

Nie zawody, spacer.
Znajoma urządza grupę dogtrekkingową. Psy na szeleczki na uprzężach i w dolinki podkrakowskie.
Teoretycznie - bo u nas pointery dogtrekkingują sobie przez większość czasu bez smyczy ;) Ale Wald jutro chyba będzie stanowił wyjątek :evil_lol:

Posted

zdjęcie dla cioci :loveu:

powiem Ci, Majkowska, że w obecnej sytuacji możemy się zamienić na pieski :eviltong: chętnie oddam tego bardziej słuchającego, w zamian za coś, czego spuszczenie ze smyczy nie będzie oznaczało rychłej śmierci jakiegoś przechadzającego się zwierzątka :D

Posted

[quote name='Pani Profesor']zdjęcie dla cioci :loveu:

powiem Ci, Majkowska, że w obecnej sytuacji możemy się zamienić na pieski :eviltong: chętnie oddam tego bardziej słuchającego, w zamian za coś, czego spuszczenie ze smyczy nie będzie oznaczało rychłej śmierci jakiegoś przechadzającego się zwierzątka :D[/QUOTE]
PP dawaj znać i umawiamy się na szkolnie.
Dziś ustaliłam i Wald trafia pod rękę znajomej, zobaczymy co nam z tego wyjdzie...

Posted

już się ugadujemy właśnie dokładniej, bardzo chętnie się spotkam z tą babeczką :) zobaczymy, co wyjdzie z pozytywnego podejścia do tego durnia, bo może jest jakaś szansa, że nie trzeba nim miotać po ziemi (chociaż nie wyobrażam sobie titania i smaczkowania przy takiej akcji, jaką mi wczoraj odstawił, mogłam w niego trzasnąć pałą mortadeli i nawet by nie zwrócił na nią uwagi)

we dwie będzie nam raźniej, że obie mamy niereformowalne pokraki :loveu:

Posted

Ja dziś patrząc co dziewczyna robi z moim psem stwierdziłam że niereformowalną pokraką jestem ja i głównie pracować trzeba ze mną:oops:
Bo jej nie szło tak ciężko wzięcie smyczy do ręki i kiedy ciągnął- szarpnięcie, a kiedy szedł dobrze - pochwała. Szczerze to bardzo przykro patrzy się jak ktoś obcy nie robi nic specjalnego a radzi sobie z psem lepiej niż właściciel...Ale musimy wejść w to bagno i je pokonać.

Warchlina... skończyłeś...bierzemy się za siebie

:evil_lol::evil_lol:

Posted

ja mam to samo uczucie, kiedy Pat się posłucha PRZECHODNIA bardziej niż mnie :diabloti: no ale co racja, to racja - jesteśmy wobec swoich psów MJENTKIE i tak nam odpłacają :diabloti: choć powiem Ci, że tą agresję bym chętnie zamieniła na ciągnięcie na smyczy - serio :roll: nie ma nic gorszego, niż agresja, wolałabym nawet notoryczne sranie w domu...

Posted

PP- uwierz mi że było dla mnie bardzo niepojęte jak behawiorystka wkładała do paszczy mojemu psu smaczki gdy ta wpadała w amok.
Na chwilę obecną jak Leda startuje mówię Leda do mnie, jak nie zareaguje lekko smyczą szturnę i pies przy mnie.
Jeżeli nie opanuję jej przy spotkaniach to po prostu zrezygnuję z zaprzyjaźniania psa na rzecz spokojnego spacerowania między uliczkami. Czasem trzeba dać sobie spokój ale zakładam że i taki dzień nadejdzie że moja suka będzie mniej kłopotliwa w towarzystwie bo potrafiła zachować się "znośnie".

Majko ja wiem że u was te wszystkie niepożądane zachowania szybciej wypracujecie :)

Posted

Ja Warchla widziałam na szkoleniu myśliwskim jak słucha szkoleniowca, a potem jak z nim można pracować, to wcale nie był trudny pies. Zdaję sobie sprawę że wszystko co jest w nim złe wyszło przeze mnie. Niestety, taki pies to pierwsze moje doświaczenie i choć książek wciągnęłam mnóstwo i z psami dużo próbowałam różności (zaczynając od agresji Amora, potwornego lęku suki którą miałam na tymczasie, a kończąc na przeróznych pieskach które miałam w rękach czy to w schronisku czy to wyprowadzając) ale Waldka nie wpisuję w żaden schemat. Wald niestety jest ekscytacyjny, włączony a wyłączony - wychodzi to że uczyłam go wszystkiego bez kontaktu, on jest jak maszyna, siada , waruje, robi co każę a przy tym patrzy w zupełnie drugą stronę i piszczy, i co najgorsze - nie umie przestać pracować : dla niego wyjście w pola to szukanie bażantów, a wyjście na osiedlu to polowanie na wróble i gołębie czy wrony:roll:
Wiem mniej więcej nad czym mam pracować i pracuję nad tym. Usiłuję skupiać psa na sobie, usiłuję wydawać mu zrozumiałe komendy ( a ja mam skłonności do wypowiedzi typu " Waldek porąbało cię? Ja cię wołam a ty lecisz dalej! Jak tak możesz robić?!") i chyba to priorytet.
Szczerze to znacznie łatwiej było toczyć wojny z Amorem, bo kiedy się wkurzyłam to mogłam go złapać za fraki i przetyrpać podkreślając swoją pozycję.
Z Warchliną trzeba zawsze i wszędzie spokojnie i z opanowaniem, a tego nikt nie ma non stop... Czasem nawet wychodzę z domu i pobiegłabym z nim sobie, a tu muszę skupić się na psie który już się ekstazi i trzeba go przywołać do porządku...
No cóż... nikt nie mówił że z pointerim będzie łatwo...

Posted

A próbowałaś pracować nad kontaktem wzrokowym? tzn. powiesz siad przed Tobą i dopiero chwalisz go i dajesz smaka jak spojrzy na Ciebie. Nawet najmniejsze skinienie trzeba wychwycić i chwalić... ogólnie wielu szkoleniowców powie Ci, że masz go dużo nagradzać. I dobrze motywować. Może to i u Was pomoże, ale u mnie nie ma żarełka za friko. Psiak musi popracować, pomyśleć. Nawet leżenie przed jedzeniem to już praca dla niego, bo musi kontrolować się, pomyśleć..

Ja korektę stosuję jak wydaję komendę a pies jej nie wykona. Po szarpnięcie smyczą pomaga.. czasami tylko poruszenie nią i pies wsio wie :evil_lol:
no, ale nie znam się na Pointerach, więc nie pomogę Ci za bardzo :roll:


No to zdawajcie relacje z szkolenia :)


Z agresją wydaje mi się, ze trzeba o wiele delikatniej pracować tzn. metody odpowiednio dobrać, coby nie pogłębić problemu :shake:

Posted

[quote name='kalyna']A próbowałaś pracować nad kontaktem wzrokowym? tzn. powiesz siad przed Tobą i dopiero chwalisz go i dajesz smaka jak spojrzy na Ciebie. Nawet najmniejsze skinienie trzeba wychwycić i chwalić... ogólnie wielu szkoleniowców powie Ci, że masz go dużo nagradzać. I dobrze motywować. Może to i u Was pomoże, ale u mnie nie ma żarełka za friko. Psiak musi popracować, pomyśleć. Nawet leżenie przed jedzeniem to już praca dla niego, bo musi kontrolować się, pomyśleć..

właśnie to chciałam napisać ;)
my jeszcze nie jesteśmy na tym etapie ale zaczyna się samo "naprawiać " a leci nam dopiero 3 tydzień pracy i to takiej nie solidnej pracy bo mrozy nam uniemożliwiają.

Posted

Próbuję od dłuższego czasu.
Tylko Wald nie jest typem psa który będzie patrzał i patrzał w skupieniu... U niego to takie mignięcie kontaktu wzrokowego i sruu dalej.
Teraz, bo dawniej strasznie się wzrokiem konsultował,za każdym razem jak coś dobrze wykonał to przychodził po pochwałę, teraz jakoś tak się odłączył, nie wiem czy to ze względu na wiek czy co...

Od jakiegoś czasu ćwiczę samokontrolę jak mi poradziło kilka forumowiczek.
Właściwie to zawsze ćwiczyłam tylko teraz ćwiczę świadomie, wiedząc że to nie tylko sztuczka że mogę położyć psu na łapie smaczek a on go nie tknie tylko to czemuś służy. Jak narazie jesteśmy na etapie takim że mogę położyć Waldkowi jedzonko na łapach, między łapami jak siedzi, a potem przywarować go tak żeby łeb znalazł się tuż przed smakiem. Mogę też po tym wyjść z pokoju i Wald nie ruszy. Na spacerze jak coś znajdzie to wypluje mi na rękę (bleeeeh) i generalnie jak ktoś go czymś częstuje a ja powiem nie to przeważnie nie weźmie choćby mu do pyska wpychali. Nie opanował jeszcze położenia smaka na nosie, ani nie złapania kiedy mu spadnie na pysk, ale generalnie wszystko co z nim ćwiczę wychodzi fajnie.
Znaczy, wszystko co ćwiczę w domu jest super, na polu... cóż. Wald jak jest na spacerze to jest tylko i wyłącznie zapach i wszystko musi być szybko szybko...
Dziś właśnie dziewczyna która mi go będzie pomagać szkolić śmiała się że skoro on ani na smaki ani na zabawkę to będziemy go nakręcać na bażanty - tylko na każde szkolenie musi być nowy żeby nie wywietrzał :diabloti: \

A odnośnie bażantów też muszę z nim zacząć ćwiczyć, bo zaplanowałam na wiosnę FT a tu pies jak narazie nie jest zbytnio przygotowany... Ale nabyłam drogą kupna linę także własną krwią opłacę wyćwiczenie psa ;)

Posted

[quote name='agutka']
właśnie to chciałam napisać ;)
my jeszcze nie jesteśmy na tym etapie ale zaczyna się samo "naprawiać " a leci nam dopiero 3 tydzień pracy i to takiej nie solidnej pracy bo mrozy nam uniemożliwiają.
U mnie też problem z mrozem.
Wald na zimnym przenikliwym wietrze jest nie do roboty. Zresztą jak widzę jak dygota to aż mi go szkoda, i choć litościwa jestem średnio to jak go jeszcze posadzę czy przywaruję na śniegu kiedy trzeba tak już widok wyjącego i szczękającego z zimna wydaje mi się torturą...

Posted

Właśnie te mignięcie nagradzaj, wydłużaj później czas z nagrodą... może klikanie pomoże?

Nie jest nakręcony na jedzenie, a kiedy ma ostatni posiłek przed szkoleniem?

W sumie to w domu można pobawić się w różne fajne sztuczki, niestety u mnie Owczary są na dworze, więc odpada :( A Ciap robi tyle ile może, czyli niewiele :D

Posted

Dziś dostałam już instrukcję który moment mam nagradzać, bo okazało się ze to robię sama haotycznie i zresztą trochę zbyt podobnio słodzinkuję albo nie chwalę za każdym razem :lol:
Mam nadzieję że to wyćwiczymy, bo to co mnie się do tej pory zdawało ok wyszło że jest zdrobione nie do końca...

Wald z reguły je po spacerach czyli w godzinach wieczornych, jak już się wybiega i wyśpi potem. Wtedy też zresztą jest i bezpieczniej dla niego i ma lepszy apetyt ;)

My się bawimy w domu prawie codziennie, ale i staram się na polu. Tyle że na polu jest średnio. Wald czasem ma i taki dzień że jest super, a czasem mnie załamuje. Rozumiem że i on jako pies może mieć lepsze i gorsze dni, ale to co np wywalił dziś mnie zaskoczyło...

Cieszę się że zaangażuję się w to szkolenie,bo jest mi potrzebny nadzorca, ktoś kto mnie poobserwuje z boku i pokrytykuje analizując wszystko po kolei.
A to wszystko dzięki PP :loveu:

Posted

To mnie nawet palnąć możesz jak zbytnio zacznę dyskutować :diabloti:
Niestety, z obcym bym tak nie podyskutowała, a tu zawsze gębę otworzę i powiem co wydaje mi się...
Muszę też popracować nad sobą i dostrzec w sobie pewne niedoskonałości, a nie twierdzić że np Warchla w tym momencie nie trzeba ani ganić ani chcwalić bo mi się np nie chce i mi tak wygodniej. Stukrotnie bezsensowne jest dla mnie w kółko powtarzanie tego samego jak np hamowanie psa i chwalenie go gdy idzie wolniej.
Ja to bym go tam szarpnęła i nic już nie przemawiała, a może on właśnie oczekuje ode mnie tej całej otoczki " ślicznie"...

Dobra, zmykam bo jutro trzeba być wypoczętym na wycieczkę ;)

Posted

jak dla mnie (a podkreślam, jestem ekspertem od wychowywania piesków :razz:) to z Waldem problem jest taki, że on się nie może na zewnątrz skupić przez inne bodźce - on CHCE Cię słuchać, bo to po nim widać, kiedy robi sztuczkę - robi, ale "szybko, no mamo, puść już, ptaszek leci". to nie jest zły pies i jak dla mnie to trzeba go po prostu jakoś wybijać sprytnie z transu, ale jak - to już nie wiem :cool3:

dobranoc, miłego jutro :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...