Majkowska Posted January 29, 2014 Author Posted January 29, 2014 [quote name='motyleqq']i tak wiem, że kłamiesz, wcale nie chodziłaś z psem po polach 3h :evil_lol: i dlatego nie ma zdjęć! :evil_lol: wszystko na pokaz :diabloti:[/QUOTE] Kurde wydało się :evil_lol: A to że mnie nie było od rana na dogo to nie świadczy o niczym ? :diabloti: A tak btw to zdjęcia som - ino dwo. A jak jeszcze nie wierzysz to pokażę Ci przemrożone jajeczka Wartkuni! :diabloti: ( tak serio to nawet zrobiłam mu zdjęcie od tyłu, o ile mi hodowczyni nie skasuje stwierdzając że pies mi uciekł z kadru to będę dysponować) Quote
Agneees Posted January 29, 2014 Posted January 29, 2014 Weszłam żeby pooglądać pointera w pełnej okazałości a tu znów widzę głównie krzaczory :evil_lol: Serio jest aż tyle ludzi wyciągających nachalnie łapy do głaskania cudzych psów? To mnie żeś teraz przeraziła. Sądziłam, że jak młoda urośnie to ten problem zniknie... Nienawidzę, no po prostu nienawidzę kiedy idę z Sati a tu co chwilę ktoś ją zaczepia, woła, cmoka :angryy: Dzisiaj np z odległości 10 m biegło do nas dziecko krzycząc "piesek! piesek, pieeeeeseeeeeek!" a obok matka i zero reakcji, dopiero jak dziewczynka zobaczyła, że odciągam psa zapytała czy może pogłaskać. Quote
Majkowska Posted January 29, 2014 Author Posted January 29, 2014 No niestety w przypadku Waldka zdjęcia składają się głównie z krzaków :evil_lol: Dziś nawet usiłowałam kręcić filmik, więc wyszło jak wyszło - 2 sekundy biegnie po prostym polu i już jest w krzakach... Tak, poprostu to jest niewiarygodne że ludzie tak się wtryniają, i nie wiem czy to on coś w sobie ma czy co... Chodziłam z 3-4 pointerami naraz i fakt że sensację wzbudzałam, ale nikt mi łap nie pchał aż do tego stopnia. A tu z Waldkiem stoję , trzymam go najkrócej jak się da a tu jakaś łapa na nim leży. Co idę to ktoś ciumka, woła go... Były też przypadki prób łapania go jak przebiegał koło kogoś np w parku:angryy:...i jeszcze ludzie potrafią z mordą wylecieć że co ja pieska nie pozwolę dotknąć czy odwracanie kota do góry nogami że skoro jest agresywny do ludzi to po co z nim między ludzi wchodzę... Przez to wszystko zrobił się niepewny i nie pozwalał się dotykać, trochę czasu musiałam odkręcać żeby mu dalej nie szło ujadanie i obrona własna. Zawsze mi zależało na socjalizacji, żeby dużo był między ludźmi, znał różne sytuacje, reagował spokojnie, a tu masz babo placek... I dziwię się ludziom, bo jak z tego że mi rozpraszaja psa mogą sobie sprawy nie zdawać, tak chyba każdy jeden głupek powinien wiedzieć że dziubanie psa od tyłu znienacka może się źle skończyć...:roll: Ja już się na szczęście nauczyłam omijać, bo dawniej się stresowałam i pies to chyba też wyczuwał, a teraz lecę pieronem przed siebie z psem przy nodze, a jak ktoś jest nim zainteresowany i pyta co to za rasa to tylko w biegu odpowiadam "pointer" a resztę niech już sobie wygogluje. Zresztą, mało takich osób naprawdę zafascynowanych psem, mających coś konkretnego do powiedzenia, za to dotykaczy, szturchaczy i testujących wytrzymałość psa jest cała masa... Quote
Pani Profesor Posted January 29, 2014 Posted January 29, 2014 polecam mieć brzydkiego, pospolitego psa - nie ma takich problemów :diabloti: (tzn. były, jak ogoliłam go na łyso dwa razy, wtedy były ciumkania, "co to za rasa" i ogólnie pospolite ruszenie w kierunku Patryka, ale on za to bardzo lubi, jak ktoś go tam zaczepia, więc mi to zwisa, chyba że dzieciak, to odpada - cosik mu małolaty nie pasują :shake:) Quote
Agneees Posted January 29, 2014 Posted January 29, 2014 (edited) Masakra. Jeszcze jestem w stanie zrozumieć to wyciąganie rąk do szczeniaka ale żeby takiego dużego psa jak Wald znienacka gdzieś tam szturchać? Ludzie rzeczywiście chyba sobie nie zdają sprawy z tego, że w takiej sytuacji pies różnie może zareagować. Chyba faktycznie Waldemar jakoś do siebie przyciąga tych nachalnych :diabloti: Przez całe lato miałam pod opieką dwa dorosłe laby i nie było tego, czasem ktoś zaczepił, zapytał o rasę a jeśli już ktoś ręce wyciągał to głównie właściciele innych psów z którymi te aktualnie się witały i to głównie do biszkopta bo do czarnej suki jakiś większy dystans mieli chociaż akurat oba kochały wszystkich i wszystko. Takie zaczepianie irytuje mnie zwłaszcza teraz kiedy uczę Sati chodzenia na smyczy i skupiania na mnie, tym bardziej, że niestety zdarza jej się od pewnego czasu pociągnąć mnie radośnie do kogoś bo po prostu idzie w naszym kierunku :angryy: Edited January 29, 2014 by Agneees Quote
kalyna Posted January 29, 2014 Posted January 29, 2014 To ja polecam Owczarka Niemieckiego :diabloti: A im więcej czarnego na pysku i ogólnie tym większa przestrzeń osobista.... :roll: Quote
*Magda* Posted January 29, 2014 Posted January 29, 2014 Cześć Majka :) Czekam na resztę fot z tego 3h spaceru ;) Quote
Majkowska Posted January 29, 2014 Author Posted January 29, 2014 [quote name='magdabroy']Cześć Majka :) Czekam na resztę fot z tego 3h spaceru ;)[/QUOTE] Cześć. Ja też na nią czekam ;) Mam nadzieję że hodowczyni zgra je jakoś sprawnie ;) Quote
agutka Posted January 29, 2014 Posted January 29, 2014 helloł :) 3 godz?? ile masz stopni mrozu?? ja przy -7 to godzina w zupełności starczy ;) Quote
Czekunia Posted January 29, 2014 Posted January 29, 2014 Ooo witam się, bo dość długo nie zaglądałam i dopiero nadrobiłam zaległości:evil_lol:. Dorzucę swoje trzy grosze do tematu odrobaczania, jako że byłam ostatnio mocno na czasie: Zara trafiła do nas ponad rok temu i już wtedy była mocno wychudzona, wystające żebra, kości miednicy, jednym słowem chodzący szkielet. Oczywiście pierwsze, co zrobiliśmy, to zaliczenie wizyty u weta, odrobaczenie i wszystkie standardowe badania, które zawsze robiłam psom na DT. Wyniki pokazały, że wszystko jest z nią ok, poprostu potrzebuje czasu na odzyskanie prawidłowej wagi. Przerzuciłam psy na BARF, niestety Zara nic nie tyła, dodatkowo zaczęła mieć notoryczne sraczki, poza tym żadnych innych, typowych objawów dla zarobaczenia... Ponieważ mój ówczesny wet był mocno niezadowolony z faktu, że chcę karmić psy BARFem, wykorzystał moje zaniepokojenie niepoprawiającym się stanem Zary i oczywiście zawyrokował, że to NA PEWNO przez ten BARF, a ja głupia mu uwierzyłam (ponieważ Zara została przez niego odrobaczona, nie przeszło mi przez myśl, że to jednak robale są głównymi winowajcami i że należy odrobaczenie powtórzyć) i wróciłam do karmy. Całe szczęście w tym samym czasie zaprzyjaźniona właścicielka sklepu zoologicznego po tym, jak jej się wyżaliłam, dała mi namiary na młodego weta, o którym wcześniej nie słyszałam. No i to był strzał w dziesiątkę: od razu miał gotowy plan działania = uformowanie kału przez zmianę karmy na RC (wiem, że nie ma dobrej opinii, ale u Zary rzeczywiście pomogła - dosłownie po 3 dniach kupa była na tyle zbita, że można było zanieść ją do badania) i badanie. No i co się okazało?? Że Zara była potężnie zarobaczona, inwazja włosogłówki, a przy tak potężnym zarobaczeniu jedno odrobaczenie nie dało poprostu efektu i należało je powtórzyć (Sajan oczywiście też miał lokatorów, bo jeśli macie więcej niż jedno zwierzę w domu, zawsze należy odrobaczać wszystkie, ponieważ jest duże prawdopodobieństwo, że jedno drugiemu robale przekazało). Poprzedni wet niestety nie wpadł na tak prosty pomysł, a ja, szczerze powiedziawszy też nie pomyślałam o tym, no bo przecież Zarę odrobaczyliśmy... Z zarobaczeniem walczyliśmy dość długo i badania kału, a potem odrobaczanie powtarzaliśmy w sumie jeszcze 2 razy. No i teraz kwestia samego odrobaczania: U nas badanie kału kosztuje ok. 10 zł, więc nie jest to majątek;). W obecnej rzeczywistości pies robalami może się zarazić tak naprawdę wszędzie: przecież multum ludzi nadal po swoich pupilach nie sprząta, a nasze psy biegają po zasranych trawnikach. W moim wypadku mogło być też tak, że przyniosłam coś ze schroniska, Sajan to złapał (zanim trafiła do nas Zara, udzielałam się trochę), a potem przekazał Zarce, a ponieważ była wycieńczona tułaczką, więc podatność miała dużą. Natomiast cała ta historia nauczyła mnie jednego: że będę swoje psy badać regularnie, co ok. 3 m-ce (chociażby sama kupa do badania to nie jest duży koszt) i jeśli okaże się, że kupa nie jest czysta, będą dostawać tabsy. Quote
motyleqq Posted January 29, 2014 Posted January 29, 2014 faktycznie taniutko macie badanie kału. też się muszę zorientować, ile u nas kosztuje :) Quote
Majkowska Posted January 29, 2014 Author Posted January 29, 2014 [quote name='agutka']helloł :) 3 godz?? ile masz stopni mrozu?? ja przy -7 to godzina w zupełności starczy ;)[/QUOTE] Szczerze powiedziawszy to nie wiem, ale gęba mi zmarzła straszliwie, bo choć nie jakoś dramatycznie zimno to wiało chwilami dośc mocno. Ale psy pogodą się nie przejmowały tylko gnały jak oszalałe;) Choć pod koniec spaceru pokazywały już że wolałyby wrócić :evil_lol: Wald zmarzł mimo wszystko najbardziej na przystanku, bo sam dojazd to włóczęga po mieście od jednego tramwaju do drugiego:roll: [quote name='motyleqq']faktycznie taniutko macie badanie kału. też się muszę zorientować, ile u nas kosztuje :)[/QUOTE] U nas to koszt ok 20 zł z tego co pamiętam. A powiedzcie mi jeszcze - co najlepiej robić? Bo w ofercie laboratorium są różne badania. Quote
Pani Profesor Posted January 29, 2014 Posted January 29, 2014 Majkowska jest w ogóle niezniszczalna, ja nieraz po naszych eskapadach muszę odtajać w domu dobre dwie godziny, wracam sina na mordzie i chodzę jak paralityk, a ta zadowolona (czapki nie widziałam na towarzyszce Majkowskiej nigdy) i się pyta głupkowato - "a Tobie zimno?!" :diabloti: dziś spędziłam godzinę na skałkach pod wieczór i myślałam że nie dolazę do chaty... Quote
Majkowska Posted January 29, 2014 Author Posted January 29, 2014 Nie mów nie mów, bo akurat po mojej gębie widać że po śniegu dużo chodzę :lol: Ostatnio moja mama nawet rzuciła do mnie " a czy ty nie masz jeszcze przemrożonej twarzy?" A co do mojej niezniszczalności to jest bardziej rozlazłość i brak rachuby czasu - bo ja lezę z psem, a to po drodze mi się wymyśli jeszcze iść tu, a to jeszcze se stanę zdjęcia porobić, a to jeszcze go poszkolę, czas mija, a ja jeszcze nie zrobiłam trasy której zaplanowałam, a potem jak już wracam to mnie jeszcze coś zatrzyma, spotkam pieski i tak czas leci :evil_lol: Najgorszą krzywdą jest mnie wsadzać w jakieś ramy czasowe. Choć dziś wyjątkowo się zmieściłam w czasie który obiecałam tżtowi i jak wyszłam o 8 tak wróciłam o 12...no 12.20 może :eviltong: ale dokładnie tak jak obiecałam. W niedzielę umawiam się na dogtrekking, ale nie wiem co na to tż, więc opcje są dwie - albo zostawimy Kinię u dziadków i pójdziemy razem, albo wyślę samego tżta:cool3: Albo trzecia opcja - tż obrazi się że gdzieś znów chcę iść i zostanie nadąsany w domu a ja pójdę:diabloti: Quote
*Magda* Posted January 29, 2014 Posted January 29, 2014 Majka, krem zimowy od Kini na twarz, gruba warstwa i będzie dobrze ;) Quote
Majkowska Posted January 29, 2014 Author Posted January 29, 2014 [quote name='magdabroy']Majka, krem zimowy od Kini na twarz, gruba warstwa i będzie dobrze ;)[/QUOTE] Już to uczyniłam, choć ja od wielu wielu lat mrożę sobie arktycznie twarz i ręce więc może mi średnio pomóc ;) Czasem chodziłam i cały dzień po mrozie, a tylko psy zmieniałam żeby ich niepoprzemrażać:evil_lol: Quote
Toska1 Posted January 30, 2014 Posted January 30, 2014 Witam :) od jakiegoś czasu cichutko podczytuję wątek pięknego Waldemara :loveu: Wczoraj wsiadając do jedynki koło południa ,zobaczyłam wsiadającego psa takiejże rasy i pomyślałam ,że do Waldiego podobny :evil_lol:.A tu masz :multi:, Waldemar we własnej osobie i z pańcią na końcu sznurka :lol:- czyż nie tak ? Przejechałam z Wami tylko dwa przystanki,cudny psiak :loveu: pozdrawiam gorąco mimo mrozu :) Quote
Majkowska Posted January 30, 2014 Author Posted January 30, 2014 [quote name='Toska1']Witam :) od jakiegoś czasu cichutko podczytuję wątek pięknego Waldemara :loveu: Wczoraj wsiadając do jedynki koło południa ,zobaczyłam wsiadającego psa takiejże rasy i pomyślałam ,że do Waldiego podobny :evil_lol:.A tu masz :multi:, Waldemar we własnej osobie i z pańcią na końcu sznurka :lol:- czyż nie tak ? Przejechałam z Wami tylko dwa przystanki,cudny psiak :loveu: pozdrawiam gorąco mimo mrozu :)[/QUOTE] A dzieńdobry :) Jeśli widziałaś zwiniętego w scyzoryk i dygotającego zakagańcowanego psa ze spojrzeniem "błagam, niech mnie ktoś uratuje!" to tak, to był on wracający ze swojej tułaczki po polach:evil_lol:. Nie robił chyba dobrego wrażenia, bo był wyczerpany i zmarznięty,:D Podejrzewam że to gdzieś w okolicy Starowiślnej było, bo tam kombinowaliśmy jak dalej dojechać do domu ;) Quote
Toska1 Posted January 30, 2014 Posted January 30, 2014 [quote name='Majkowska']A dzieńdobry :) Jeśli widziałaś zwiniętego w scyzoryk i dygotającego zakagańcowanego psa ze spojrzeniem "błagam, niech mnie ktoś uratuje!" to tak, to był on wracający ze swojej tułaczki po polach:evil_lol:. Nie robił chyba dobrego wrażenia, bo był wyczerpany i zmarznięty,:D Podejrzewam że to gdzieś w okolicy Starowiślnej było, bo tam kombinowaliśmy jak dalej dojechać do domu ;)[/QUOTE] Wsiadałam z Wami do 1 na rondzie Grzegórzeckim :) Waldi był w dygotach :lol:,znam to , bo moja poprzednia suka,ta z awataru,też tak miała zimowa porą :) domyślałam się,że psiak wraca ze spaceru,bo widać było,że zgoniony solidnie :) Quote
*Magda* Posted January 30, 2014 Posted January 30, 2014 Majka, nie długo ludzie będą Cię z daleka rozpoznawać po Waldusiu :evil_lol: Quote
Toska1 Posted January 30, 2014 Posted January 30, 2014 [quote name='magdabroy']Majka, nie długo ludzie będą Cię z daleka rozpoznawać po Waldusiu :evil_lol:[/QUOTE] a pewnie,że tak :) jak 12 lat temu tafiła do mnie suka Tosa inu,wtedy jeszcze bardzo mało znanej rasy, to nie było człowieka,żeby się nie oglądał,albo nie pytał, co to za pies :) na wakacjach na Mazurach,to nas po psie rozpoznawali we wszystkich miejscowościach okolicznych :) ale to miłe jest :) Quote
Majkowska Posted January 30, 2014 Author Posted January 30, 2014 [quote name='Toska1']Wsiadałam z Wami do 1 na rondzie Grzegórzeckim :) Waldi był w dygotach :lol:,znam to , bo moja poprzednia suka,ta z awataru,też tak miała zimowa porą :) domyślałam się,że psiak wraca ze spaceru,bo widać było,że zgoniony solidnie :)[/QUOTE] To się zgadza, bo ja latałam od tramwaju do autobusu byleby tylko nie stać z psem na zimnie , a i tak czekaliśmy najpierw ponad 20 minut na autobus który nie przyjechał...:roll: Bardzo tragicznie Wald wyglądał? Tak patrzyłam wczoraj na niego i naprawdę miałam ochotę się ukryć gdzieś przed spojrzeniami ludzi - łeb w dół, ledwo przytomny, pokulony, sierść żółta, poobdzierany tu i ówdzie , oczy półprzymknięte i załzawione od kagańca, piszczący, dygotający, sprawiający wrażenie jakby własnie był po jakimś tragicznym przejściu - conajmniej wyciągnięty z rowu w którym leżał zmarznięty kilka dobrych tygodni :evil_lol: Chyba mu faktycznie uszyję kaftan i nawet nie po to żeby go grzać, a żeby jakoś zatuszować to co się z niego zrobiło na zimę :diabloti: [HR][/HR] Uśmiałam się dziś strasznie że mnie chyba los lubi, albo mam magiczną moc przywoływania wszystkiego co pomyślę :cool3: Szłam z mamą i z bobasem ze spaceru i nagle patrzę a tu dysk leży... Wprawdzie chyba nie psi, ale do rzucania zawsze będzie. Wald i tak nie łapie dysku w powietrzu więc mu dużej różnicy nie zrobi, a ja szukałam własnie najtańszego żeby tylko było za czym gonić :D Wpakowałam sobie do wózeczka, w domu sobie go wyszorowałam i wyparzyłąm wrzątkiem i na następny spacer będzie jak znalazł :multi: A co do bobasa to mi się wstyd zrobiło, bo mi mama powiedziała że nasz sąsiad ma jakoś 3miesięcznego wnuka i codziennie spotyka go jak zasuwa z wózeczkiem na spacerek...Drugi podobnie... I podczas gdy u nas zawsze jest na spacer za zimno to tamci chodzą 1,5 h codziennie przy względnie sprzyjającej pogodzie:oops: Quote
Majkowska Posted January 30, 2014 Author Posted January 30, 2014 [quote name='magdabroy']Majka, nie długo ludzie będą Cię z daleka rozpoznawać po Waldusiu :evil_lol:[/QUOTE] Cicho cicho bo już mnie chyba rozpoznają...:oops: Ostatnio napadła mnie jakaś babka że dlaczego nie sprzątam po piesku... Wybałuszyłam gały bo na 100 kup 99 zbieram, no chyba że Walda przesra i woda wsiąknie w trawnik. Na to baba mi mówi że ona widzi codziennie przez okno jak ten pies robi kupę i my sobie idziemy dalej:roll: Powtórzyłam się tylko że ja zbieram i poszłam zawstydzona. Podejrzewam że widzi teściową lub tż, bo oni nie zbierają. Znaczy, tż zbiera jak uznaje że wypada pozbierać - jak np jest ładny trawnik, blisko placu zabaw, przy ścieżkach spacerowych itp, czy kupa jest takiej konsystencji że aż się prosi żeby ją zebrać. Teściowej do zbierania nie przekonam raczej... A w temacie kup to mi tż dziś opowiedział że (nie wiem czy nawet nie dziś rano jak poszedł) to stał nad psem, na rękach rękawiczki, w jednej ręce smycz, w drugiej papieros i pies robi kupę,więc tż próbuje całość ogarnąć a jakiś młody facet do niego wypalił z " i kto to teraz posprząta?". Na to tż na złość odpowiedział "nikt" więc gość odszedł i w czasie kiedy mój tż ogarniał wyciąganie woreczka gość wyjął telefon i zaczął dzwonić:crazyeye:ale chyba zorientował się że mój tż sobie z niego zakpił i że ma zamiar posprzątać i schował telefon i poszedł dalej... Quote
*Magda* Posted January 30, 2014 Posted January 30, 2014 [quote name='Majkowska'] A co do bobasa to mi się wstyd zrobiło, bo mi mama powiedziała że nasz sąsiad ma jakoś 3miesięcznego wnuka i codziennie spotyka go jak zasuwa z wózeczkiem na spacerek...Drugi podobnie... I podczas gdy u nas zawsze jest na spacer za zimno to tamci chodzą 1,5 h codziennie przy względnie sprzyjającej pogodzie:oops:[/QUOTE] Ja Ci już jakiś czas temu pisałam, że ja z moim maluchem chodzę codziennie, bez względu na pogodę ;) dlatego nie słuchaj teściowej, tylko pakuj codziennie Kinię do wózka i w drogę :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.