Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ten sam kot gapiący się


kot sralnikowy


kot sralnikowy oslepiony


kot sralnikowo-bulwersowo-czesaniowy


biedny koteczek który chciałby sobie zjeść, a nie może się ruszyć bo drogę do miseczki zastępuje mu pańcia ze szczotką...


Koty powiem szczerze mają sierść w strasznym stanie...
Jak Inka jeszcze bez czesania żyje (tyle że kudli wszystko jak na załączonym obrazku widać) tak Srala jest chyba faktycznie do strzyżenia.
Mój tata je czeszcze, ale jedynie głaskaczem, więc z wierzchu są gładziutkie a pod sierścią... Srala ma aż dredy, szczególnie na tyłku, bo tam i sierść najgęstsza i jest tam myta wiecznie, więc sierść jest jaka jest...
Jak Inkę im wybaczę, bo to dzikuska i przy czesaniu straszliwie wyje i atakuje w furii, tak Stellę by mogli czasem przejechać szczoteczką...
Wczoraj wytrymowałam co się dało, trochę oddredziłam, ale jeszcze dużo zostało. Kicia też długo nie wytrzymuje , więc co jakiś czas trzeba jej dać przerwę żeby się biedna posiliła... Już myślałam o tej maszynce, ale nie chciałam totalnie rozwścieczyć taty...

Którego pozdrawiam serdecznie, bo jak się okazało śledzi moje poczynania na dogomani :loveu: Podobno piszę straszne głupoty ;)

Tak więc koty mam jeszcze do wyczesania gruntownego...

Za to Warchlina wczoraj spotkał się z bratem i byliśmy na wspólnym spacerze.
Braciszek oczywiście przywitał go standardowo z wielką miłością :loveu: rycząc i warcząc, a Waldek wlazł mu prawie do pyska płaszcząc się ulegle...
Spacer był fajny, pogadałyśmy trochę z hodowczynią i w efekcie wróciłam znowu napalona na Katowicką wystawę ;)
Cała reszta też była fajna, bo Kinia ładnie zachowywała się u dziadków, już nie płakała i była grzeczna. Wkońcu, bo już myślałam że z zostawiania jej u babci nici...

Posted

[quote name='agutka']piękna kocica:loveu:

hhmm zapomniałam że Majka nie życzy sobie pisania słitaśne fotki :diabloti:[/QUOTE]

[quote name='Angi']słitaśne fotki :D ![/QUOTE]

Ohydne fotki :diabloti:

Pozdrowienia dla Twojego taty :lol:

Posted

A ja jeszcze wrócę do dyskusji bo przeczytałam sobie całość a, że ten temat jest teraz dla mnie jak najbardziej na czasie to mam teraz pewne wątpliwości.
Słuchajcie, a jak to jest z odrobaczaniem szczeniaków?
Młoda odkąd do mnie trafiła czyli przeszło miesiąc temu dostała już tabletkę dwa razy- przed drugim i trzecim kompletem szczepień, wcześniej w hodowli też została odrobaczona- to akurat w pełni rozumiem bo zapewne chodziło o pozbycie się pasożytów, które przyjęła m.in wraz z mlekiem matki.
Kolejne odrobaczenie wet zalecił po szczepieniu na wściekliznę czyli na początku przyszłego tygodnia.
Zgłupiałam teraz bo się naczytałam o szkodliwości a nigdy się w to nie zagłębiałam i byłam przekonana, że ta tabletka to tak "profilaktycznie" :roll:

Po poprzednich odrobaczeniach nie zauważyłam robali, szczeniak był jedynie trochę bardziej ospały i jakby nie patrzeć od tego czasu możliwości zarażenia teoretycznie nie miała- żadnych kup i sików nie pozwalam jej wąchać a co dopiero lizać, teraz jak chodzimy po śniegu to tylko w czystych miejscach, z psami raczej kontaktów nie ma z racji tego, że nadal jest na kwarantannie, surowego mięsa nie dostaje, jedynie co to kwestia, że na butach mogliśmy coś wnieść do domu.

Więc pytanie- powinnam znów odrobaczać tak jak to zaleca wet czy zrobić badanie?


EDIT:
Majkowska, ależ słitaśne fotki wstawiłaś :loveu:

Posted

Agnees, szczeniaczki wiadomo odrobacza się, tak jak napisałaś, chyba praktycznie zawsze maluchy są zarobaczone.
teraz już bym zbadała na Twoim miejscu, bo by się też przy okazji okazało, czy poprzednie odrobaczanie w pełni zadziałało :)


kot sralnikowy jest extra :loveu: nasza jedna też dredy ciągle ma, nienawidzi czesania, więc ostatnio została... ogolona

Posted

[quote name='Angi']Ja tam od małego jestem z psami, nikt kału im nie badał i żyję! :evil_lol:[/QUOTE]
Ja rowniez
Niedawno zdechła mi kotka która miala tasiemca i kociego tyfusa. Wzięta że schroniska w celu znalezienia domu.

Posted

przy odrobaczaniu nie jest powiedziane że będą robaki w kale ponieważ często glisty czy inne nicienie bazują w jelicie cienkim gdzie przy wybiciu są automatycznie strawione

Posted

nie do tematu, ale Majkowska - mam dla Ciebie prezent... :diabloti:

...schowałam przy dróżce naszej spacerowej, przy pojemniku Caritasu :diabloti: mam nadzieję, że jeszcze nikt nie zabrał :D

jest plastikowy, trochę rozpieprzony, ale całkiem całkiem nadaje się do podpięcia dla Waldka do szelek... :diabloti:

Posted

[quote name='Pani Profesor']nie do tematu, ale Majkowska - mam dla Ciebie prezent... :diabloti:

...schowałam przy dróżce naszej spacerowej, przy pojemniku Caritasu :diabloti: mam nadzieję, że jeszcze nikt nie zabrał :D

jest plastikowy, trochę rozpieprzony, ale całkiem całkiem nadaje się do podpięcia dla Waldka do szelek... :diabloti:[/QUOTE]
Boziu, co ty tam schowałaś...?:crazyeye::evil_lol:

Posted

[quote name='Pani Profesor']nie do tematu, ale Majkowska - mam dla Ciebie prezent... :diabloti:

...schowałam przy dróżce naszej spacerowej, przy pojemniku Caritasu :diabloti: mam nadzieję, że jeszcze nikt nie zabrał :D

jest plastikowy, trochę rozpieprzony, ale całkiem całkiem nadaje się do podpięcia dla Waldka do szelek... :diabloti:[/QUOTE]

:shiny:
Tak i wsadzimy do środka Pata i Wald go będzie woził :evil_lol:

Ukradłaś jakiemuś menelowi środek transportu złomu :evil_lol: Jak chciałaś się przejechać z Waldkiem trzeba było dać znać, bym Ci sanki przyniosła :D Choć ja ostatnio bardzo wspaniale jeździłam po osiedlu na...zamrożonej gazecie :cool3:

Posted

Pat nie chce wchodzić do środka, jak znalazłam, to próbowałam :diabloti:

i nie menelowi! prędzej dziecku :diabloti: tak serio, to są to jakieś lekko rozwalone plastikowe sanki, tak mi się przypomniała rozmowa, że wynajdziemy ze śmietnika jakiś pojazd do zabawy dla piesków na śniegu, no i się znalazł (NIE w śmietniku!:D)

a zamrożona gazeta...nie próbowałam, ale mam mega ochotę zrobić coś dziwnego w związku z instytucją śniegu :diabloti:

Posted

[quote name='Pani Profesor']a zamrożona gazeta...nie próbowałam, ale mam mega ochotę zrobić coś dziwnego w związku z instytucją śniegu :diabloti:[/QUOTE]
Jak byłam młodsza to zdarzało mi się brać gruby karton. I tak zjeżdżałam. :evil_lol:

Posted

u mnie za dzieciaka się zjeżdżało na siatce z warzywniaka, takiej grubszej, ale kartonu nie praktykowaliśmy :D za to mój piesek jak się dziś rozbiegł za piłką, tak wleciał na lód i przejechał na brzuchu :diabloti: więc też się da :diabloti:

Posted

[quote name='Pani Profesor']Pat nie chce wchodzić do środka, jak znalazłam, to próbowałam :diabloti:

i nie menelowi! prędzej dziecku :diabloti: tak serio, to są to jakieś lekko rozwalone plastikowe sanki, tak mi się przypomniała rozmowa, że wynajdziemy ze śmietnika jakiś pojazd do zabawy dla piesków na śniegu, no i się znalazł (NIE w śmietniku!:D)

a zamrożona gazeta...nie próbowałam, ale mam mega ochotę zrobić coś dziwnego w związku z instytucją śniegu :diabloti:

Zamrożona gazeta okazała się mega. A stanęłam przez przypadek i jak nie pojechałam na kilometr tak i następne kilka metrów pojechałam :D


Biedny Pat, musi realizować geniusz pańci :evil_lol:

Bałwana byś se lepiej zrobiła :D

Posted

e tam biedny, on te durnoty zazwyczaj lubi, na początku podchodzi z rezerwą do zabaw wymyślonych w podmuchu schizofrenii, ale potem jest fajnie :D

np. TŻ uważa za arcyśmieszne zakradanie się do niego z zawiązaną gębą, np. ręcznikiem i wydawanie jednocześnie groźnego BUUUU... Pat się cofa po kroczku, niepewny, a nagle TŻ ściąga tę szmatę i jest CZEEEEEŚĆ! , na co pies do niego leci i go całuje :loveu:

takie mamy zabawy :diabloti:
a bałwana sama se lep, nie klei się ten śnieg NIC-A-NIC :angryy:

Posted

Zła ciotka odwiedza w końcu Waldka :diabloti:
I zdałam sobie sprawę z tego, że dawno zdjęć nie robiłam :evil_lol:

Jak na niego patrzę to idealnie pasuje mu to imię... :cool3::evil_lol:

Posted

[quote name='Pani Profesor']e tam biedny, on te durnoty zazwyczaj lubi, na początku podchodzi z rezerwą do zabaw wymyślonych w podmuchu schizofrenii, ale potem jest fajnie :D

np. TŻ uważa za arcyśmieszne zakradanie się do niego z zawiązaną gębą, np. ręcznikiem i wydawanie jednocześnie groźnego BUUUU... Pat się cofa po kroczku, niepewny, a nagle TŻ ściąga tę szmatę i jest CZEEEEEŚĆ! , na co pies do niego leci i go całuje :loveu:

takie mamy zabawy :diabloti:
a bałwana sama se lep, nie klei się ten śnieg NIC-A-NIC :angryy:[/QUOTE]


Bałwana se nie muszę kleić, bo już mam.
A pozatym ...śnieg trzeba umieć kleić, coś myślała że się sam będzie kleił?


[quote name='Gezowa']Zła ciotka odwiedza w końcu Waldka :diabloti:
I zdałam sobie sprawę z tego, że dawno zdjęć nie robiłam :evil_lol:

Jak na niego patrzę to idealnie pasuje mu to imię... :cool3::evil_lol:[/QUOTE]

Ukłony. Ukłony.

Czy z tymi zdjęciami to jakaś aluzja do mnię? Ja gadać nie umiem to choć zdjęcia daję ;)

Heheh pasuje mu wszystko prócz Apollo:evil_lol:

Posted

[quote name='Majkowska']Bałwana se nie muszę kleić, bo już mam.
A pozatym ...śnieg trzeba umieć kleić, coś myślała że się sam będzie kleił?

[/QUOTE]

sam to nie, ale mógłby jakoś bardziej współpracować, a tu nawet porządnej śnieżki się nie da ukleić, coby pies sobie za nią poganiał...

Posted

równie dobrze mogę wziąć wiaderko z wodą i usiłować skleić bałwana :diabloti: no ale litości :roll:... poczekam, aż sam z siebie zacznie mieć konsystencję plasteliny i wtedy heja, witajcie, śniegowe siusiaki w krzakach :diabloti:

Posted

Witam się :)



[FONT=century gothic]Waldek chyba ostatni raz poszedł ze mną na spacer :evil_lol:
Dziś przeciągnęłam go po polach i to solidnie, chyba tego spaceru mi nigdy nie wybaczy ...

Na dobry początek przed godziną 8.00 wybiłam go z głębokiego snu,po czym ledwo przytomnego wpakowałam w kaganiec, a następnie do tramwaju.
Oczywiście w tramwaju wzbudza powszechną sensację.
Każdy chce dotknąć, pomacać albo choć musnąć niepostrzeżenie gdy przechodzi obok ...
Widzę i czuję na sobie te gniewne spojrzenia ludzi którzy po zaczepieniu mojego psa spotykają się z przywołaniem go do porządku[/FONT]:lol:[FONT=century gothic]
Dojechaliśmy bez przygód specjalnych, choć po cichu liczyłam że spotkam moich ulubionych kanarów i pochwalę im się bilecikiem , ale chyba nasze drogi się nie zeszły[/FONT]:cool3:[FONT=century gothic]
Potem dotarliśmy do hodowczyni i szybciutko całą point-bandą udaliśmy się w pola na trening.
Waldkowi dwa razy , tego ,że w polu się biega pełnym galopem, powtarzać nie trzeba.
Biegał tak szybko jak tylko mógłm organizując sobie przy tym zwierzynę maści wszelkiej...
Kilka razy zerwał się bażant i choć widziałam jak wystawia i sekunduje tamtym to podejrzewam go o wypłoszenie większości a stójkę tylko jedną. Za to zdał po raz kolejny egzamin z saren, bo mieliśmy tą przyjemność wpaść na stadko, a on w tym czasie się odwrócił i wąchał sobie gdzie indziej. Zastanawiam się tylko czy to co robi to kwestia tego że już wie że gonić nie wolno czy może jest na tyle mało spostrzegawczy że nie zauważa[/FONT]:roll:[FONT=century gothic]Sądząc po jego wyszukiwaniu zawsze i wszędzie ptaszków i wpatrywanie się w nie hipnotycznie to o słaby wzrok bym go nie podejrzewała. A o wyszkolenie do tego stopnia żeby odeprzeć się pokusie ...też nie [/FONT]:lol:
Choć nie narzekam na niego, bo dziś był fajny i dośc dobrze współpracował, kiedy kazałam szedł przy nodze {piszczac przy tym okrutnie jakby go kto ze skóry obdzierał}, wracał na gwizdałkę itd.
Zorganizował sobie też 4 wielkie ptaszyska które przegonił z brzegu rzeki, prawdopodobnie czaple, także warto było jechać choćby dla kontaktu ze zwierzyną.
No i wybiegał się po wsze czasy, nie ma to jak 3 godzinna galopada po zawierusze i zimnie...[FONT=century gothic]
Jedno co nam źle wyszło to zdjęcia[/FONT]:angryy:[FONT=century gothic] Cyknęłam ze 2 nieostre po czym "wymień bateire". Ten aparat już jest hyba totalnie martwy...
Hodowczyni dała mi swój sprzęt do dyspozycji i cosik tam cyknęłam, ale nie wiem czy co z tego będzie. Muszę cierpliwie poczekać aż zgra.
[/FONT][FONT=century gothic]
Waldek wymarzł niesamowicie, szczególnie w punkcie najczulszym na zimno - czyli jajeczka. Widać było że chętnie wsiada do auta żeby ruszyć w drogę do domu[/FONT]:evil_lol:[FONT=century gothic]Gorzej bylo żeśmy się musieli z auta przesiąść na tramwaj a mpk znów nawaliło i wszystko sie pospózniało...
Jak szłam to chyba z piętnaście razy zostałam zapytana o rasę, w czym jeden pan uparcie twierdzil że Wald to dalmatyńczyk, a na moją odpowiedź, że nie bo to pointer, uznał że w takim razie któreś z rodziców musiało być dalmatyńczykiem, bo jest baaaardzo podobny [/FONT]:evil_lol::loveu:
Potem na przystanku przykleił się do jakiejś młodej kobiety, która wyciągnęła do niego rękę... Już miałam go odciągać stwierdzając że zapewne ją obszczeka i lepiej go nie prowokować do kontaktów których nie chce, a tu... położyl babie łeb na kolanach,przytulił się do niej całą powierzchnią ciała i tak trwał dłuższą chwilę sprawiając wrażenie zmiany własciciela :evil_lol:
A pani zauroczona nim głaskała i głaskała, az sama nie wsiadła do tautobusu...

Jechałam chyba 4-5 tramwajami/autobusami coby się dostac jakos do domu i wkażdym komentarz jednakowy : piesek biedny, piesek zmarznięty , czemu piesek nie ma ubranka, biedny chudy piesek, smutny piesek itd...
Kurcze, czułam się jakbym faktycznie psa zagłodziła i zamroziła :oops: Waldek dygotał niesamowicie, więc za każdym oczekiwaniem na tramwaj biegałam po przystanku w te i nazad :evil_lol: Niewiele mu pomogło, ale przynajmniej nie wyglądało to tak dramatycznie.
Za to w domu nastała pełna sielanka, wszedł sobie do swojej ukochanej klateczki i tam zakryty ciepłymi kocykami błogo zasnął :loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...