Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

motylek- dziecko nie musi jeść kupy... wystarczy że pies sobie tyłek wyliże i ze smakiem obliże nie tylko dzieciaka ale mnie lub kogokolwiek ;) moje psy jedzą surowe mięso a w szczególności biała . Samiec ma zawsze podwyższone ryzyko bo liże siki i ziemię a w ziemi też znajdziemy jajka robali czyhające na swoją ofiarę. Ja podając tabsa psu krzywdy nie robię.Rozmawiałam z moim lekarzem prowadzącym który jasno powiedział że kontakt z psem zarobaczonym nie jest groźny do puki nie jest to pasożyt wspólny , zarazić się można najszybciej przy braku higieny i z kontaktem odbytu. Myjemy zapewne wszyscy ręce ale pies strzelił sobie toaletkę i milusińsko poliże rękę czy cokolwiek to czy zawsze lecisz myć ręce??
Powiedzmy sobie szczerze ... wielu ludzi nie odrobacza swoich pupili srają czasem rzygną gdzieś gdzie nasze pieski chodzą i nie mówmy że są w pełni zdrowe bo oduczyłam jeść cudzych kup ;) samca i tak nie upilnujesz czy nie zabronisz który instynktownie wylizuje napotkanego szczoszka - chyba że kastrat.Profilaktyczne odrobaczanie jest także dla zdrowia naszych psów , dajemy im czasem lepsze żarcie niż sobie a przecież nikt nie chce karmić pasożyta, a czekać na inwazję z góry i z dołu to ja dziękuję :)

Posted

agutka no co Ty, motyleqq ma przy sobie zawsze środek dezynfekujący ;) Szoruje się nim po każdym zetknięciu ze zwierzęciem :evil_lol: A jej psy nic nie wąchają i nie liżą :diabloti:

Posted

ooo mam do nadrabiania znowu:loveu:

Fajnie żeście taką dyskusję tu wytoczyły bo bardzo mnie ta kwestia interesuje i poczytam chętnie. Sama póki co nie mam zdania, zawsze psa się odrobaczalo zakładając że co pół roku pies robaki ma, teraz coraz częsciej słyszę o szkodliwości tabletek i nie wiem czy to brać jako nowe odkrycie i postęp w wiedzy czy przewrażliwienie.


Nie podważam w żadnym wypadku tego co piszecie, ale fakt faktem, jak masz już dziecko to patrzysz na psa inaczej. I choćbym nie była przewrażliwioną mamuśką to pies zawsze będzie możliwością do zarażenia czymś dziecka. I w tym momencie wolę odrobaczyć psa na ślepo i trochę zaburzyć mu całość organizmu niż zarazić dziecko, siebie itd...

Wiem też że ludzie też profilaktycznie się odrobaczają mając psa. Też nie robią badań.

Nad przebadaniem Warchla zastanowię się, ale szczerze mówiąc, jeśli go przebadam, wyjdzie ok to i tak nie będę spokojna widząc jak liże dziecko a nie podając mu tabletki...

Posted

nie no skoro tak ma to tylko zazdrościć ;) ale tak na poważnie to znajoma nie odrobaczała swojego psa sporo lat i gdy ja się borykałam z problemem tępienia to z ciekawości dała kał do przebadania i faktycznie pies po tylu latach nic nie miał ;) ale pies to kastrat więc siki nie wchodzą w grę , w ryja nic nie bierze bo zawsze w kagańcu i kontakt z psami średni ;) Ja mam samca łajzę wszystkie siki jego na osiedlu z suczkami się "miło" wita więc ja podziękuję za tą współpracę ;) a dwa psy jedzące z jednej michy i wspólne posłania to reakcja łańcuchowa ;)

Posted

[quote name='magdabroy']motyleqq jak będziesz miała dziecko, to wtedy pogadamy ;) Bo w tej chwili nie jesteś osobą, która w tej kwestii ma coś do powiedzenia ;)
A co do sposobów zarażania się dziecka (człowieka): już widzę jak lecisz do łazienki i dezynfekujesz ręce po każdym dotknięciu psa, jego legowiska itp. :roflt::roflt: Więc nie wyskakuj z tym dbaniem o higienę, z linkiem o robaczycy, bo życie nie jest takie cacy :D
Dla mnie dyskusja z Tobą na temat odrobaczania psa przy małym dziecku nie istnieje ;)

P.S. Jeśli chodzisz do weta, który wciska Ci karmę RC, to lepiej zmień weta ;) Bo mój wet jakoś nigdy mi żadnego żarcia dla psa nie wciskał ;)


Nie śmiejcie się, bo ja np praktycznie za każdym razem jak Wald poliże Kinię i po wspólnej zabawie myję jej ręce i buzię.

A co jest nie tak z Royalem poleconym przez weta?
Moja wetka też naszej kotce poleciła podawać Royala i dzięki temu choć trochę jej sie sprawa sikania polepszyła. Osobiscie nie mam jakiegoś hopla na punkcie Royala, ale nie oceniam w żadnym wypadku żadnego weta po tym jaką karmę poleca :???:
Zresztą, nawet jeśli poleca bo ma ją dostępną i dostaje od tego jakiś marny grosz, to cóż w tym złego - przecież chodzimy do wetów świadomi i to jest nasza decyzja czy weźmiemy karmę czy nie. Defacto w zologicznym czy kazdym jednym sklepie też jest bombard "kup pan to i tamto" , bo zwyczajnie są za to pieniądze. Czy to znaczy że wszyscy ludzie którzy coś sprzedają są źli i tumanowaci?

I ogolnie nie ma się co w tym temacie bulwersować jeden na drugiego, bo to tylko dyskusja, każdy ma swoje zdanie i trzeba to szanować.

Posted

[quote name='agutka']Majka- pasożyty pasożytami ale trochę zarazków z psiej sierści przyda się każdemu dziecku tak dla lepszej odporności ;)[/QUOTE]

A skąd wiesz jakie on zarazki ma na sobie po chociażby :
- tarzaniu się w padlinie
- lizaniu sukom tyłka
- lizaniu sobie interesu i czyszczeniu gruczołków odbytowych
- tarzaniu się w gnoju, trawie, ocieraniu o oszczane mury,
- zjadaniu sarnich bobków i różnych innych znalezisk (bo i to się zdarza)
- bieganiu po polach które wcześniej były traktowane nawozem lub gnojówką...
itd?
Przed tym wszystkim psa nie uchroni się, nie da się trzymać psa sterylnie, szczególnie takiego, którego puścić muszę.
Nie mówię że Wald to bomba biologiczna ale też nie mogę stwierdzić że to czyściutki piesek.

Posted

RC bardzo podupadło na jakości i nie jest warte swej ceny :( Jest masa innych karm o atrakcyjniejszej cenie i na każde schorzenie a przy tym nie faszerowane wypychaczami w takiej ilości jak RC. Ale nie powiem że nie działa karma bo wielu zwierzakom pomogła

Posted (edited)

porozmawiajmy o logice wobec tego.

załóżmy, że odrobaczamy psa co 3 miesiące i że zawsze jest to 1 dzień miesiąca. wobec tego, z jakiegoś powodu, czujemy się bezpieczni w ciągu tych trzech miesięcy, a więc tydzień przed 1 dniem miesiąca również. w takim razie, to idealny czas, by zbierać kupy i dać je do badania, tak by przed 1 dniem miesiąca mieć wyniki. w takim wypadku nie zwiększamy ryzyka zarażenia(wg logiki magdabroy, która to napisała że tydzień zbierania kup i nasze dziecko jest chore). wtedy możemy podjąć decyzję, czy i czym odrobaczać, prawdopodobnie nie trujemy niepotrzebnie psa, a dziecko jest bezpieczne bo wszystko dokonało się w terminie. tak mówi logika.

dalej, załóżmy, że nasz pies ma robaki. nie wiemy jakie, bo mamy w nosie badanie, ponieważ boimy się o dziecko i jak najszybciej chcemy podać piguły. podajemy. mija czas, ile? 2 tygodnie? nie działają. podajemy inne. mija następne 2 tygodnie. nie działa. 4 tygodnie narażania dziecka już minęły. zbieramy kilka dni kupy, dajemy do badania, mija tydzień. podajemy właściwą tabletkę i po kolejnych dwóch tygodniach pies jest zdrowy. oznacza to 7 tygodni narażania dziecka! zamiast 3, gdybyśmy od razu zbadali kał, po zauważeniu robaków u psa.

dalej. pigułki nie są profilaktyką, co oznacza, że jeśli dziś podajemy tabletkę, to po wydaleniu jej przestaje ona działać. następną podajemy za 3 miesiące, ale tak naprawdę w ciągu tych 3 miesięcy pies każdego dnia może nabyć pasożyta. gdyby były profilaktyką, musiałyby non stop zatruwać psa, a jak zauważyła agutka, nie jest tak.

czekam na argument za niebadaniem kału i podawaniem tabletek w ciemno co 3 miesiące, skoro tak naprawdę to niebadanie kału sprawia, że ryzykujemy zdrowie dziecka, przez wydłużanie czasu leczenia psa.

edit:
jeśli boimy się o dziecko, to naśmiewanie się z dbania o higienę jest co najmniej dziwaczne. skoro zarazić się można poprzez brak higieny, to jak można uważać, że dba się o dziecko, olewając najważniejszą kwestię w profilaktyce?
ja nie mam fisia na tym punkcie i nie boję się, że mnie psy zarobaczą. to Wy boicie się o dzieci, dlatego napisałam, że zamiast podawać piguły w ciemno, lepiej zadbać o mycie rąk swoich i dzieci.

Edited by motyleqq
Posted

[quote name='motyleqq']
oczywiście jak ktoś się martwi bardziej, bo np ma dziecko, to zamiast co 3 miesiące w ciemno pakować chemię, może tak często badać. to jest chyba koszt kilkunastu złotych. ale ja nigdy nie miałam potrzeby badać, więc nie wiem ile dokładnie to kosztuje

Idąc tym Twoim myśleniem i nie odrobaczasz psów, to możesz mieć zarobaczone psy, nawet o tym nie wiedząc ;)
Bo np.:
-glista psia - większość zarażonych psów nie wykazuje żadnych objawów choroby
-tasiemiec - pierwsze objawy zakażenia psa tasiemcem łatwo przeoczyć. Wyraźniejsze symptomy pojawiają się, gdy w organizmie zwierzęcia jest już wiele pasożytów, czyli w momencie jak już tasiemca możesz mieć Ty sama
-lamblioza - na 90% zarażonych psów, tylko 10% ma objawy
Więc powodzenia. Nie badasz kału swoich psów, więc nawet nie wiesz czy mają robaki!

[quote name='Majkowska']Nie śmiejcie się, bo ja np praktycznie za każdym razem jak Wald poliże Kinię i po wspólnej zabawie myję jej ręce i buzię.


Ok Majka, ja też myję młodego ręce i buzie. Ale jak jesteś na spacerze, to zabierasz ze sobą całą masę środków dezynfekujących? Bo to, że Wald w tym momencie nie liźnie Kini to nic. Dotykasz Waldka Ty, a potem dotykasz Kini i jest łańcuszek.

[quote name='motyleqq']edit:
jeśli boimy się o dziecko, to naśmiewanie się z dbania o higienę jest co najmniej dziwaczne. skoro zarazić się można poprzez brak higieny, to jak można uważać, że dba się o dziecko, olewając najważniejszą kwestię w profilaktyce?
ja nie mam fisia na tym punkcie i nie boję się, że mnie psy zarobaczą. to Wy boicie się o dzieci, dlatego napisałam, że zamiast podawać piguły w ciemno, lepiej zadbać o mycie rąk swoich i dzieci.

Motyleqq dbanie o higienę to jedno, a pies w domu to drugie ;) Nie wmówisz mi, że lecisz do łazienki i myjesz ręce po każdorazowym kontakcie z psem, jego posłaniem, miską, a nawet z miejscem w którym leżał :eviltong:

[quote name='motyleqq']czekam na argument za niebadaniem kału i podawaniem tabletek w ciemno co 3 miesiące, skoro tak naprawdę to niebadanie kału sprawia, że ryzykujemy zdrowie dziecka, przez wydłużanie czasu leczenia psa.

Ty nie badasz kału swoich psów, więc po co Ci argumenty :hmmmm:

Posted

:mdleje: jak nauczysz się dyskutować bez wycieczek osobistych, a w zamian za to podasz argumenty, to wtedy będziemy mogły porozmawiać. bo na razie masz tylko 'nie bo nie'.
a jak się dorobię tasiemca, to dam znać. gdy będę miała dzieci, wtedy pewnie bardziej będę zwracać na to uwagę, ale nie podając w ciemno piguły, tylko regularnie badając kał i pilnując higieny na ile to możliwe.

Posted

[quote name='motyleqq']:mdleje: jak nauczysz się dyskutować bez wycieczek osobistych, a w zamian za to podasz argumenty, to wtedy będziemy mogły porozmawiać. bo na razie masz tylko 'nie bo nie'.
a jak się dorobię tasiemca, to dam znać. gdy będę miała dzieci, wtedy pewnie bardziej będę zwracać na to uwagę, ale nie podając w ciemno piguły, tylko regularnie badając kał i pilnując higieny na ile to możliwe.

Motyleqq Twoim jedynym argumentem jest badanie kału. Ale Ty tego nie robisz!! Więc nie wiesz czy Twoje psy są nosicielami jakiegoś pasożyta :shake: Jak można podawać jakiś argument, skoro samemu się tego argumentu nie trzyma?!
Dla mnie autorytetem jest wetka (która opiekuje się moimi zwierzętami od ponad 20 lat i mam do niej pełne zaufanie), pediatra i położna, dla których na pierwszym miejscu jest zdrowie mojego dziecka.
I przede wszystkim mój obowiązek, żeby zabezpieczyć moje dziecko przed robakami. Bo to, że dorosła osoba lepiej sobie poradzi z robakami, niestety inaczej wygląda w przypadku małych dzieci.
Jak skończysz weterynarię, zrobisz specjalizację z pediatrii albo chorób zakaźnych, a najlepiej jak sama zostaniesz matką i przede wszystkim jak zaczniesz badać kał swoich psów (bo przecież to jest Twój argument), to wtedy możemy wrócić do dyskusji ;) Bo na chwilę obecną nie masz ani doświadczenia medycznego (czyt. wykształcenia), anie doświadczenia życiowego (nie masz dzieci, nie badasz kup swoich psów).

Posted

motylku- ty nie badasz i nie faszerujesz swojego psa- ja to szanuję.
ja nie badam daję co 3-4 miesiące i większość osób tak robi i też powinnaś to uszanować ;)
psa to nie zabija ani nie powoduje większego dyskomfortu więc niema co tu więcej dyskutować bo i tak każdy zrobi swoje a to przecież temat Waldka i chyba taka obszerna dyskusja powinna być na jego temat ;)

Posted

[quote name='magdabroy']

Ok Majka, ja też myję młodego ręce i buzie. Ale jak jesteś na spacerze, to zabierasz ze sobą całą masę środków dezynfekujących? Bo to, że Wald w tym momencie nie liźnie Kini to nic. Dotykasz Waldka Ty, a potem dotykasz Kini i jest łańcuszek.[/QUOTE]

Na spacerze jest jeszcze coś innego - wydaje mi się groźniejszego : sprzątam po psie, a potem dotykam dziecko.
Dotykam też inne psy - niewiadomo czy zdrowe, dotykam patyki i zabawki które on ma w pysku i które latają po obsranej i brudnej ziemi.
W zasadzie jakby tak latać od skrajności w skrajność to : albo pies jest siedliskiem zarazków i bakterii w straszliwym natężeniu więc go izolujemy i sterylizujemy ile się da , albo bakterie psów są wspaniałe i każdorazowy kontakt języka psa z językiem dziecka ( a u mnie takie kontakty uznają strony obie) jest hartowaniem odporności.
Ja mam chyba jeszcze za krótko dziecko żeby stwierdzać co i jak, ale podejrzewam że regułę każdy ma swoją - bo i są dzieci które śpią z psami w budach (a to ostatnie miejsce jakie może być czyste), całują je po pysku, liżą ich zabawki , legowiska i są zdrowe jak ryby, a są dzieci które są całe życie izolowane od psich "zarazków" , a i tak zarażą się byle czym - a kwestia tego co pies ma na sobie jest jedną wielką niewiadomą zawsze.
Jakkolwiek by nie było to jednak odrobaczanie jest ważne, bo jednak przy całym zastępie bakteryjek jakie pies ma to robale są najgorsze. Miałam kiedyś koleżankę która zaraziła się prawdopodobnie (przynajmniej tak zostało stwierdzone przez lekarzy) od {odrobaczanego regularnie} psa , miała 3 różne rodzaje życia wewnętrznego od glist, tasiemca i czegoś jeszcze. Leczyli ją kilka dobrych lat bezskutecznie, faszerowali lekami, a ona ciągle strasznie cierpiała , wiecznie skręcało ją z bólu, jadła tony jedzenia, a im więcej jadła tym robale bardziej przemielały, stale miała biegunki i praktycznie dzieciństwa nie miała, bo co chwila boleści, szpitale, leczenie. Nie wiem co z nią teraz, ale się męczyła strasznie i cierpiała :(
Z samej czystej paniki warto tabletkę podać.

Choć chyba zdecyduję się Warchlinę przebadać,bo do odrobaczania mam straszny uraz.
Swojego czasu bym straciła całe moje stado :
Tam skąd miałam Stellę dziewczyna dostawała od weta środek do odrobaczania w proszku. Wychodził bardzo tanio, był skuteczny na większość pasożytów, wiec super, tymbardziej że miała tych tymczasowych kotów coś koło 20 plus psa i każda jedna szalejąca epidemia to musiał być horror.
Więc i ja poszłam do weta , zapytałam i taki środek dostałam...
Podałam w piątek żeby móc w sobotę i niedzielę opanowywać sraki... a wieczorem zwierzyna już leżała półzimna... kotom toczyła się piana z pyska , miały oczy jak 5 zł i przelewały się przez ręce... na Amora środek podziałał średnio choć też był ospały, ale koty... wtedy pożegnałam się już z Inką... wetka kazała mi przyjechać natychmiast rano, a zwierzętom podawać dużo wody , więc całą noc leżałam z półżywymi kotami i lałam w nie naprzemian hektolitry wody strzykawką. I tym chyba tylko ocaliłam koty ,szczególnie Inkę, bo ona zawsze była najmniejsza i najsłabsza. Na zdrowiu odbiło im się to bardzo - długo nie można było wyprostować wyników , wątroby, nerek... Kicia była faszerowana chyba jeszcze przez rok środkami regenerującymi wątrobę, kroplówkami... Prawdopodobnie to co jej się dzieje teraz jest wynikiem tamtego felernego odrobaczania. Padły również podejrzenia że padaczka i problemy z sercem Amora też są tego skutkiem. Wszystko przez to że wet podał mi środek do odrobaczania bydła i drobiu, który na dobrą sprawę po podaniu mniejszym zwierzakom rozsadzał naczynia krwionośne - sama wetka była zaskoczona że tamten wet coś takiego mógł podać, bo generalnie to są leki stricte weterynaryjne ,których nie sprzedaje się, tylko podaje się na miejscu... Więc i tak stało się dobrze, że cała trójka przeżyła...
Od tej pory jestem sceptycznie do odrobaczania nastawiona, choć tamto to był błąd weterynarza, bo podejrzewam że zwykła tabletka nie ma aż tak straszliwych skutków...

No chyba że są jakieś udokumentowane weterynaryjnie przypadki skutków ubocznych tabletek odrobaczających?

Posted

[quote name='agutka']motylku- ty nie badasz i nie faszerujesz swojego psa- ja to szanuję.
ja nie badam daję co 3-4 miesiące i większość osób tak robi i też powinnaś to uszanować ;)
psa to nie zabija ani nie powoduje większego dyskomfortu więc niema co tu więcej dyskutować bo i tak każdy zrobi swoje a to przecież temat Waldka i chyba taka obszerna dyskusja powinna być na jego temat ;)[/QUOTE]

Szanujcie się, ale dyskusja jest ciekawa, więc warto myślę kontynuować - bez unoszenia się na siebie wzajemnie rzecz jasna.

Dyskutujcie, jest to interesujące. Nawet jeśli się nie odzywam to nie znaczy że mnie nie interesuje - jak będę miała coś do dorzucenia nie omieszkam wtrącić :lol:

Znacznie bardziej wolę dyskusję tego rzędu niż przesłodkie komentarzyki rzędu " dzieńdobry, twój piesek jest cudny, ma słitaśne fociaszki" ;) Także spokojnie możecie się wypowiadać, a gdyby mi przeszkadzało to powiadomię moda :evil_lol:

Posted

Wiesz, to że wet podał nie to co powinien, to już inna sprawa. Więc nie dziwię się, że masz takie nastawienie do odrobaczania ;)
Ale ja mam zaufanie do wetki, do lekarza i położnej. I jeśli wszystkie te osoby sugerują odrobaczania psa i kota co 3 miesiące, bo mam małe dziecko w domu, to będę to robić. Dlaczego? A dlatego, że mają doświadczenie i wiedzę w tym zakresie większą ode mnie.
A jeśli ktoś sugeruje, żeby najpierw zbadać kał, a dopiero potem podawać tabletki, to ok. Ale pod warunkiem, że ma w tej kwestii doświadczenie ;) A jeśli zostaje mi to zasugerowane jako jedyna dobra decyzja, a samemu nigdy się tego nie robiło, to dla mnie to żaden argument ;)

Posted

Ja odrobaczam psa co pół roku profilaktycznie, ewntualnie jak zauważę jakieś niepokojące objawy np. saneczkowanie .
Robiłam tak przy każdym psie , zauważyłam że Baster (pierwszy pies) i Clayton mieli bolące brzuszki kilka godzin po podaniu tabletki , tzn bulgotanie i wrażenie że pies jest smutny stąd moje wnioski o bolącym brzuszku . Misia natomiast nie dawała żadnych takich oznak .
Może to kwestia tego że to dwa samce , fani lizania sików i jedzenia śmieci i jednak coś się tam w organizmie działo mimo że w kupach nigdy nie było robaków .

Gdybym miała dziecko to chyba faktycznie robiłabym badania kupy co kilka miesięcy tak dla pewności , szczególnie właśnie przy takim psie liżącym siki , zjadającym śmieci.

Posted

[quote name='magdabroy']Motyleqq Twoim jedynym argumentem jest badanie kału. Ale Ty tego nie robisz!! Więc nie wiesz czy Twoje psy są nosicielami jakiegoś pasożyta :shake: Jak można podawać jakiś argument, skoro samemu się tego argumentu nie trzyma?!
Dla mnie autorytetem jest wetka (która opiekuje się moimi zwierzętami od ponad 20 lat i mam do niej pełne zaufanie), pediatra i położna, dla których na pierwszym miejscu jest zdrowie mojego dziecka.
I przede wszystkim mój obowiązek, żeby zabezpieczyć moje dziecko przed robakami. Bo to, że dorosła osoba lepiej sobie poradzi z robakami, niestety inaczej wygląda w przypadku małych dzieci.
Jak skończysz weterynarię, zrobisz specjalizację z pediatrii albo chorób zakaźnych, a najlepiej jak sama zostaniesz matką i przede wszystkim jak zaczniesz badać kał swoich psów (bo przecież to jest Twój argument), to wtedy możemy wrócić do dyskusji ;) Bo na chwilę obecną nie masz ani doświadczenia medycznego (czyt. wykształcenia), anie doświadczenia życiowego (nie masz dzieci, nie badasz kup swoich psów).

jeśli jedyny argument jaki zobaczyłaś w moich postach to badanie kału, to wróć do czytania ze zrozumieniem. podawałam argumenty za tym, dlaczego ten kał należy badać, również dla dobra Twojego dziecka...

gdybym miała w planach odrobaczenie psa z jakiegoś powodu, to wtedy zbadałabym kał. ale nie mam powodów, by to robić, bo mam zdrowe psy i sama też jestem zdrowa. jak będę miała dziecko, to w ramach profilaktyki, będę badać kał. teraz nie mam zwyczajnie po co, nie boję się zarażenia.

[quote name='agutka']motylku- ty nie badasz i nie faszerujesz swojego psa- ja to szanuję.
ja nie badam daję co 3-4 miesiące i większość osób tak robi i też powinnaś to uszanować ;)
psa to nie zabija ani nie powoduje większego dyskomfortu więc niema co tu więcej dyskutować bo i tak każdy zrobi swoje a to przecież temat Waldka i chyba taka obszerna dyskusja powinna być na jego temat ;)

a co tu ma szanowanie do rzeczy? czemu nie odnosisz się do moich wyliczeń, ile czasu naraża się dziecko, gdy się kał zbada, a ile gdy podaje się leki w ciemno?

Posted

Cześć. Tak się rozmijamy w galeriach, więc pomyślałam, że wpadnę. I widze, że trafiłam na niezłą dyskusję, w wolnym czasie sobie poczytam :lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...