Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

magdabroy napisał(a):
Tylko wiesz, dobrze wiedzieć czy dany sędzia zna wzorzec rasy, którą ma oceniać ;)

To przyjedź do Opola ;)
No to akurat racja :)

Whisky1 napisał(a):
Zdjęcia Kini z Waldkiem superowe :loveu: Kinia już taka duża, a Waldek to chyba ma nos obdrapany? pewnie przez te krzaki :)


Krzaki to akurat najmniejszy problem,on głównie obdrapuje sie kagancem...
Jeździ głową, nabija sie na patyki, sciera sie, pakuje sobie ziemie do oczy itd...
Jestem własnie na etapie zakupu fizjo , choc nie wiem czy to cos da...

Yuki_ napisał(a):
Co to za klatka była w tle na jednym zdjęciu??

To kennel- Waldkowe królestwo.

Posted

ale gafa z tym balkonem haha, serio myślałam że to zwykły ,,blokowy" balkon :) haha.
Fozjolog jest większy, szerszy itd dużo w nim miejsca na otwarcie paszczy także może nie będzie tak nochala obcierał ;)

Posted

Na jednym zdęciu faktycznie jest balkon, na innym jest kawalek klatki,więc może wam o dwa różne zdjęcia chodzi?

Mierzyłam kilka modeli fizjologow i żaden mnie nie satysfakcjonował, bo albo właził w oczy, albo pies dostawał w nim szału itd...
Waldka nie obciera kaganiec, Waldek sam się obciera jeżdząc głową po ziemi i dzieje się tak samo w każdym jednym kagańcu jak i nawet w kantarku.
Mam nadzieję że fizjolog będzie go choć chronił przed tym po czym będzie pyskiem jeździł...

Posted

no racja fotki mało piękne no ale weź Walda uchwyć i jeszcze jak aparat w większości jest w rękach faceta:roll:

Whisky ma racje co do fizjologa bo Wald w tej skórce zniszczy sobie tylko ryjka ;) możesz też poszukać w zwykłych metalach coś większego o kwadratowum kształcie a nie szpiczastym (swobodniejszy dla paszczy) sztywny kagan uchroni mu pyska

Posted

agutka napisał(a):
no racja fotki mało piękne no ale weź Walda uchwyć i jeszcze jak aparat w większości jest w rękach faceta:roll:

Whisky ma racje co do fizjologa bo Wald w tej skórce zniszczy sobie tylko ryjka ;) możesz też poszukać w zwykłych metalach coś większego o kwadratowum kształcie a nie szpiczastym (swobodniejszy dla paszczy) sztywny kagan uchroni mu pyska

dokładnie, fizjolog jest duży, prostokątny czy tam kwadratowy, dopasowany do rasy, pies może w nim ziewać i otwierać paszcze więc nawet jak będzie próbował ocierać o ziemie to będzie miał do nie ,,dalej" :)
chyba chodzi o różne zdjęcia, bo klateczke też widziałam Twoją tzn Waldka hehe

Posted

Z fizjologami też miałam kilka podejść i były mało trafne, więc nie kupowałam, ale teraz stwierdzam że chyba wolę kupić kosz na ryjek żeby była choć ochrona. Teraz tylko kwestia znalezienia kagańca który będzie względnie wygodny i nie będzie właził w oczy...
TEn kaganiec który Wald ma jest wygodny , paszcza się otwiera, nos się wychyla, skórka jest bardzo miękka i delikatna (przynajmniej była dopóki jej nie ochrzcił błotem...).

Ja nie mam nic wspólnego z tą klatką:lol: . Już mu się tam nie wtryniam, przestałam mu obsesyjnie poprawiać kocyki bo on i tak je wyzwyja i leży dupskiem na gołej kracie... Postanowiłam mu do klatki zakupić ponton- może tego nie zroluje sobie i nie wsadzi pod głowę:mad:

Posted

Majkowska napisał(a):
Z fizjologami też miałam kilka podejść i były mało trafne, więc nie kupowałam, ale teraz stwierdzam że chyba wolę kupić kosz na ryjek żeby była choć ochrona. Teraz tylko kwestia znalezienia kagańca który będzie względnie wygodny i nie będzie właził w oczy...
TEn kaganiec który Wald ma jest wygodny , paszcza się otwiera, nos się wychyla, skórka jest bardzo miękka i delikatna (przynajmniej była dopóki jej nie ochrzcił błotem...).

Ja nie mam nic wspólnego z tą klatką:lol: . Już mu się tam nie wtryniam, przestałam mu obsesyjnie poprawiać kocyki bo on i tak je wyzwyja i leży dupskiem na gołej kracie... Postanowiłam mu do klatki zakupić ponton- może tego nie zroluje sobie i nie wsadzi pod głowę:mad:

zamykasz klatke na noc?

Posted

Nie. Nie zamykam jej praktycznie wcale, bo nie mam takiej potrzeby.
No chyba że ktoś przyjdzie do nas i życzy sobie zamknięcia psa to wtedy odgruzowywuję drzwiczki i zamykam, niechętnie, bo zamykanie psa przynosi całkiem odwrotny efekt niż bym chciała.
Klatka jest głównie jego budą, domkiem, królestwem gdzie robi co chce, wnosi co chce itd.

Posted

magdabroy napisał(a):
Sam się nie rozszarpał :diabloti:

to musze Cie zaskoczyć...
własnie sam!
Jeszcze tak się przytrafiło że Waldek był w środku jak to się zdarzyło, bo byli u nas goście z dzieckiem. Dobrze że jego to co rozszarpało materacyk nie dopadło...:evil_lol:

Posted

Waldek nie rozszarpuje jako tako (no chyba że jest mega niewyżyty to coś tam łapsnie w zęby jak odstaje , ale to się praktycznie nie zdarza) tylko kotłuje tam przeokrutnie i wszystko wsadza sobie pod głowę...
Tamto rozszarpanie było spowodowane tym że przyjechała rodzina z dziećmi (tymi które tak panicznie się go boją) i kazali psa zamknąć, więc teściowa go tam wrąbała:angryy: Prawdopodobnie on zwyczajnie na tym materacyku się wyładował, bo na czymś musiał:roll: Był jeszcze młody i chyba to było jego pierwsze zamknięcie w takiej sytuacji że ktoś przyjechał a on trafił do klatki.

Posted

też się zastanawiam nad jakimś materacykiem do klatki bo moja stoi jeszcze złożona i czeka :) Myślałam na początek jakieś kocyki i kołderki po dzieciach, mam tego pełno, takie rozmiarowo jak łóżeczko dziecięce, ale nie wiem czy to się sprawdzi :crazyeye: I widze że im bliżej to coraz mniej wiem haha

Posted

wszystko wyjdzie w praniu.
A moze gordon upodoba sobie np łózko i tyle :P
Choc u mnie nawet jakby Wald sobie tak upodobał to nie wchodziłaby w gre taka opcja - musiałby wybrać : albo bieganie bez limitu zbierania brudu, albo spanie w łózku i zachowanie sterylnej czystosci:diabloti:

Kurcze, szykowałam sie na spacer a tu pogoda gorsza niz zła...
Chyba i do nas idzie zima - wczoraj jak wyszlismy wieczorem to nawet odpusciłam część ćwiczeń z Waldkiem, tak zmarzłam :d

Posted

:)

No może i nie ma, ale padająca z nieba jakaś obrzydliwa papa nie jest wskazana do spacerów z dzieckiem.
Dobra pogoda będzie dopiero jak tż wróci z pracy i dziecko zostanie z nim, a ja sobie pojdę z Wartkunią.
Ostatnio bardzo ciągnie mnie za Kraków, gdzieś w prawdziwe dzikie pola, takie stricte do ćwiczenia, żeby cała gama zwierzyny była...
Chodzenie po mieście już mnie wkurza, zawsze się ktoś dowali, nigdzie psa nie można puścić, a nawet jak ma kaganiec (którym sobi masakruje pysk) to jest źle bo biega między ludźmi i nie wiem, przeszkadza czy co...:roll:

Posted

podniebienie jest półczarne ;) takze to pies w którym morderca ujawnia się tylko czasami :P Jest dobroduszny i miły, ale ot tak sobie dla sportu lubi kogoś złapać za gardło od czasu do czasu:diabloti:
To tak apropos mitu czarnego podniebienia i morderczej natury, a teraz już bez żartów...

Wyszłam z Wartkunią pobiegać, a tu zima zaskoczyła wszystkich i... pada deszcz:roll:
Stwierdziłam że choćby się waliło i paliło to pobiegać musimy, i on żeby spalić energię i ja żeby spalić wszelkie nagromadzone dziś negatywne odczucia ( a jakoś mi się ostatnio wszystko mega kumuluje...). Od jakiegoś czasu też ćwiczymy sobie na ringóweczce, a że pogoda była jaka był to sprzyjało to ćwiczeniu - przynajmniej nikt nie patrzy na mnie jak na wariatkę z psem na sznureczku... Myślałam że Wald zapomniał całą sztukę wystawową, ale zaskoczył mnie miło i od jakiegoś czasu udowadnia że potrafi - bardzo fajnie i grzecznie chodzi.
Maszeruję więc z psem a za mną idzie jakaś dziewczyna. Mijam blok, a z bramy wyskakuje chłopak, nakłada kaptur i rycząc "łaaaaaaaaa!!" leci w naszą stronę. Już myślałam że to jakiś napad, ale chłopak minał mnie i rzucił się na dziewczynę całując ją namiętnie a ona piszcząc odwdzięczyła się tym samym:roll:Widziałam po Waldku że gdyby nie ja to też uznałby to za atak i mógłby nas bronić,ale nie odezwał się nic, dla niewprawnego oka pełen stoicyzm. Widocznie chłopak zauważył to i byćmoże nawet go spokój psa zdenerwował bo zaraz skomentował do dziewczyny :
"ej widziałaś toooo?! Ten pies się nawet na mnie nie rzucił!!!"
a ona na to cieniutkim i dość infantylnym głosem "hihhihih":roll:

Obmaszerowałam całe osiedle raz truchtając, raz przystając i tak wkoło, aż podeszłam jeszcze na pseudowybieg psi. Wychodzę zzza bloku i widzę że goni w ciemności jakiś mały upasiony jakby rudy piesek i już miałam wracać, ale tak pomyślałam że przecież nikt nie byłby na tyle głupi żeby puszczać agresywnego psa w centrum osiedla - dla niewtajemniczonych ten wybieg to zwyczajny nieogrodzony pas zieleni między blokami. Zresztą zaraz piesek kucnał sikać , więc jak okazało się że to suka to tymbardziej byłam pewna że mogę iść, bo Wald przecież ani z samcami nie ma zatargów to czemu by miałobyć coś nie tak z suką. I idę wypatrując jakiegoś właściciela, snując już teorie że właśnie w strugach deszczu znajduję porzuconą rudą sunię która coraz bardziej zagłębia się w ciemne krzaki, aż pod blokiem pod daszkiem dostrzegam faceta. I już go prawie mijam a facet jak poparzony wykrzukuje imię psa (o ile dosłyszałam to było "Negra"), więc z krzaków wyskakuje suka okazująca się rudą kluchowatą astką i galopem biegnie do Waldka niewzruszona coraz głośniejszym, wręcz agresywnym i zarazem panicznym wrzaskiem właściciela... I buch na Waldka z zębami z rozpędu:crazyeye: Waldek zduszony zaciskiem ringówki miota się a piszcząc a warcząc, ja majtam smyczą którą trzymam w ręku, gość gasi właśnie papierosa o elewację :angryy: i bohatersko biegnie rozdzielać "żrejące się" (jeśli można jednostronny atak na nieświadomego niczego ćwiczącego psa nazwać żarciem się...) pieski, łapie swoją sucz jedną ręką za ucho/kark, drugą za skórę na tyłku, podnosi ją do góry , trzepie kilka razy, sucz kuli ogon popiskując, zostaje rzucona niemalże o ziemię, po czym zasuwa w stronę wejścia do bloku. A gość, bez słowa odwraca się i leci za nią pokrzykując " ty k....., wstrętna pi.....o!!! Zawsze musisz gdzieś do kogoś doskoczyć....!!!!", więc wrzeszczę do niego " Halloo, dlaczego ten pies nie ma kagańca, smyczy?!" A on mi na to odwrzaskuje że mój przecież też nie ma. Ciśnienie to mi się chyba podniosło 300/300 :angryy: Więc mówię już zbulwersowana i skłona do takiego samego ataku na tego pana jak jego suka na mojego psa że jak nie ma , a na czym jest? A typ mi na to że smycz to ja sobie trzymam odpiętą w ręku a ten sznureczek na którym trzymam psa jest nic nie warty bo mi się zaraz urwie i nie mam nad psem kontroli...:mad:
Pierwszy raz pełna determinacji złapałam za telefon żeby zadzwonić na straż miejską czy nawet policję, ale chłop zamknął drzwi i tyle go widzieli, więc znów odpuściłam...

Waldkowi nie stało się nic,zresztą to była bardzo krótka akcja, ale dotarło do mnie jakoś głębiej że to że mam psa zupełnie niekonfliktowego i posłusznego wcale nie jest ok, bo zawsze może mnie dopaść jakiś kundel który przedłuża swojemu panu widocznie za krótki instrumencik i kaplica...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...