Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Pani Profesor']noooo, udko to on ma, ja się nie mogę namacać zawsze :loveu:super atletyczna psia budowa, nie widziałam nigdy podobnie zbudowanego psa na żywo - ekstra jest.

a duet wspaniały, jeden nienormalny jęczy na smyczy, drugi go gwałci, jeden popyli w krzaki na sto kilometrów i co prawda wróci, ale kolegi już ze sobą nie przyprowadzi :cool3:
duet marzenie - Patryk drze ryja na psy, a Waldek lubi oszczekać sobie przechodzącego pana :loveu: (Majkowska już z daleka mówiła, że jest jakiś niehalo)


A tam udko, ostatnio jakiś zmizerniały się zrobił.
Mniej teraz goni bez opamiętania po krzakach, raczej staram się go trzymać przy sobie i panować nad nim.
Ja widziałam jeszcze bardziej atletyczne wyżły - jeden to pointer, a drugi to weimar , obydwa niesamowicie napakowane. Piękny widok :)

Heheh najbardziej mi się dziś podobała reakcja Waldka jak Pat na niego wsiadł - Waldek jakgdyby nigdy nic drałował do przodu zajęty swoimi sprawami nie zauważając wcale że coś sie do niego przyczepiło i na nim jeździ :D

Ten facet coś zrobił dziwnego jak przechodził, zresztą ja się go przestraszyłam jak go zobaczyłam i spięłam się, patrzał się dziwnie na nas, do wózka zaglądał, to co zrobił Waldek nie wynikło z nagłego odbicia - Coś w tym było.
I bardzo mi się Twoja odpowiedź podobała na "dlaczego nie ma kagańca!?" - " ma , tylko nie na pysku bo jest na smyczy " :lol:
Generalnie ja wiem mniej więcej na kogo naszczeka - nie wiem co jest w tych ludziach ale Waldek wie i ich oszczekuje.

Posted

ale co ja mu miałam odpowiedzieć :D
dziadek starszy, widać z twarzy że niechętny na dyskutowanie i ogólnie średnio mu się spodobała Warchliny serenada, to nie chciałam wszczynać pierdo-debaty w stylu "ale on tylko tak szczeka" i bleble..

straszny był też ten w płaszczu z laską, mijał nas z taką miną, jakby zastanawiał się któremu kundlowi przywalić z kijacha :diabloti:

Posted

Nie wiem, ja bym jakoś głupio zareagowałą, albo zaczęła się tłumaczyć, przepraszać, a jakbym gorszy dzień miała to puściłabym mu wiązankę żeby sam se kaganiec założył...
A tu - gość zmieciony z powierzchni ziemi tym "ma" :D Widziałam że nie wie co odpowiedzieć :D



Czekałam na to jak ten w płaszczu wyskoczy do Waldka z kijem, ostatnio budzi się we mnie dzika chęc zobaczenia co zrobi mój pies kiedy przegnie się jego dobroduszność... :mad:
Dziś byłam w pełni zdeterminowana puścić go na tego yorka który to tak mile lazł za nami i próbował podskoczyć ale nie wiedział z której strony. Nic by w prawdzie temu yorasowi nie zrobił, ale jakby raz go radośnie wcisnął w beton i przeturlał go po krzakach to by może pana olśniło że nie za każdym psem jego piesek może lecieć i powarkiwać sobie.

Dziś na wieczorny spacer poszła teściowa...
Stwierdziłam że dobra, niech se kundla weźmie bo ja gotuję obiad tżtowi i mam na głowie dziecko.
Nie wiem co na tym spacerze robili, ale wrócili cali w liściach, trawach... teściowa całą spódnicę miała w rzepach, rajtki podarte... Zarzekała się że szli chodnikiem, ale...nie wydaje mi się :D
Chyba jednak nie będę go jej już dawać na spacerki :D

Posted

ha,ha :mdrmed::mdrmed::mdrmed::mdrmed::mdrmed::mdrmed::mdrmed::mdrmed: komicznie teściowa musiała wyglądać na tym spacerze
moja teściowa nienawidzi moich psów więc taki rarytas jak rzepy i liście nie ukoją moich oczu:mad:
a z resztą z Ledą to i kurtkę rozdartą na wylot by miała:diabloti:

Posted

[quote name='Majkowska']
Dziś na wieczorny spacer poszła teściowa...
Stwierdziłam że dobra, niech se kundla weźmie bo ja gotuję obiad tżtowi i mam na głowie dziecko.
Nie wiem co na tym spacerze robili, ale wrócili cali w liściach, trawach... teściowa całą spódnicę miała w rzepach, rajtki podarte... Zarzekała się że szli chodnikiem, ale...nie wydaje mi się :D
Chyba jednak nie będę go jej już dawać na spacerki :D


ryczę:roflt:

Posted

[quote name='Majkowska']Nie wiem, ja bym jakoś głupio zareagowałą, albo zaczęła się tłumaczyć, przepraszać, a jakbym gorszy dzień miała to puściłabym mu wiązankę żeby sam se kaganiec założył...
A tu - gość zmieciony z powierzchni ziemi tym "ma" :D Widziałam że nie wie co odpowiedzieć :D



Czekałam na to jak ten w płaszczu wyskoczy do Waldka z kijem, ostatnio budzi się we mnie dzika chęc zobaczenia co zrobi mój pies kiedy przegnie się jego dobroduszność... :mad:
Dziś byłam w pełni zdeterminowana puścić go na tego yorka który to tak mile lazł za nami i próbował podskoczyć ale nie wiedział z której strony. Nic by w prawdzie temu yorasowi nie zrobił, ale jakby raz go radośnie wcisnął w beton i przeturlał go po krzakach to by może pana olśniło że nie za każdym psem jego piesek może lecieć i powarkiwać sobie.

Dziś na wieczorny spacer poszła teściowa...
Stwierdziłam że dobra, niech se kundla weźmie bo ja gotuję obiad tżtowi i mam na głowie dziecko.
Nie wiem co na tym spacerze robili, ale wrócili cali w liściach, trawach... teściowa całą spódnicę miała w rzepach, rajtki podarte... Zarzekała się że szli chodnikiem, ale...nie wydaje mi się :D
Chyba jednak nie będę go jej już dawać na spacerki :D[/QUOTE]


:evil_lol::evil_lol: Uroczy musiał być ten widok! :)

Ja z ludźmi nie wchodzę w dyskusję, już mi się znudziło, jak ktoś ma jakieś ale to mówię "proszę się odczepić" (albo ostrzej, zależnie od człowieka) i idę dalej, już na kolejne gadki nie odpowiadając ;) Ktoś, kto się czepia na spacerze, zwykle szuka powodu, żeby się wyładować, a ja nie mam zamiaru być czyimś chłopcem do bicia. Czepiają się zwykle te same osoby, jak za każdym razem ostro odpowiadam, a potem ignoruję, to działa. Jeśli TYLKO ignoruję, to nie działa, bo są coraz bardziej napastliwi, myśląc, że nie umiem się bronić :diabloti: Fakt, że jak mam gorszy dzień, to się modlę, żeby mnie nikt nie zaczepił, bo wtedy się nie powstrzymam...

Posted

My tam miałyśmy raczej dobry humor, ale dziadek już z daleka wyglądał na takiego "przejdę się, popatrzę" - zaszedł od tyłu wózek z dzidzią, zajrzał do środka i przeszedł przed nosem Waldka, chociaż chodnik miał milion metrów szerokości, to tereny łąkowe, więc mógł obejść nas na 101284 sposobów, ale nie - trzeba przeparadować na widoku :cool3:

tak nie do tematu, to kiedyś robiłam zdjęcia auta TŻ-ta dla ubezpieczyciela, sypał śnieg, -20 stopni, ja z pożyczoną lustrzanką drżę żeby jej nie spieprzyć przez pogodę, wszystkie drzwi otwarte, cykam fotki, idzie dziadzia z zakupami... :diabloti:
auto stało na chodniku w dozwolonym miejscu, był KILOMETR chodnika po zewnętrznej stronie, a dziadek przeszedł - uwaga - między autem a żywopłotem, gdzie stałam JA i nie było miejsca WCALE, na dodatek z pretensjonalnym "przepraszam!" w głosie :D

złośliwość :loveu: to było tak absurdalne, że nawet się nie obraziłam tylko rżałam jak durna:D

Posted

ja tam krotko ucinam durne zaczepki starych dziadkow
jest albo "pan/pani wie swoje ja swoje koniec rozmowy"
jak dziad sie trafi nieprzyjemny i sie na mnie drze to mowie wtedy " jak ma sie pan zamiar wydzierac to do domu z zona niech sie pan kluci nie ze mna" i odchodze miny tych ludzi sa bezcenne :D

Latajace yoreczki i ich wlascicieli tez sie nauczylam ustawiac, jesli mam psa luzem a podlatuje taki maly szczur i zaczepia to po prostu pozwalam Negrze zrobic mu delikutasne kuku typy pisssnac lapa takiego delikwenta, zaraz znajduje sie przerazona pancia z pretensjami, a w tedy slyszy " to on tu przylazl ja mam psa na smyczy, a jak pani swojego nie pilnuje to nie moja wina jesli cos mu sie przytrafi" i sobie ide dalej :D

Posted

Teściowej obliczu tego właśnie psa z tych i innych powodów nie daję, bo ich spacery są tak radosne że potem słyszę od ludzi że teściowa to fruwa za psem potykając się i zagrażając swojemu życiu i innych.
Miłe by to było jakby któreś z nich zechciało sie ogarnąć, ale jakoś ani do tego ani do tego nie dociera...

A z tym wózkiem to zauważam ze Wald go broni... dlatego zawsze jak ktoś chce pozachwycać się z dzidzią to Warchlinę zabieram na bok żeby czasem czyjeś ręce nie pomachały do dzidziusia w zasięgu jego pyska.

A do małych piesków Waldka nie puszczam bo on ma tak nieokiełznaną formę radości że mógłby poważnie takiego pieska uszkodzić. Choć czasem mam ochotę wziąć przykład z ludzi i widząć, kiedy pies wyje przerażony i jest turbowany przez Waldemara , powiedzieć " nie nie, on jest miły, on się tylko chce bawić" :diabloti:


Stare hrabi-dziadki są okropne... I to nawet eleganccy starsi panowie są sto razy gorsi niż te wielkie babiszony robiące szum i haos wokół.
Dziś w masarni stałam chyba ze 40 minut, kolejka się posuwała dość ładnie bo było 3 obslugujących, wszyscy ludzie załatwiali sprawy, a stała jedna pańcia z wielkim kokiem i kupowała 40 minut... To chyba ta sama co ostatnio - każdą szynkę analizowała ze składu, naturalności, sposobu wędzenia, po czym prosiła...6 plasterków...
Tak sądzę że tych ludzi się wysyła jako tajemniczych klientów żeby testowali wytrzymałość obsługi sklepu, bo inaczej być nie może.
Lubię za to starszych ludzi jak tylko nie są wobec świata z poczuciem "zgnój wszystko i wszystkich" , czasem jak widzę taką kochaną babulinkę czy poczciwego dziadzia to mam ochotę dolecieć do nich, rzucić się na nich i ścisnąć ich z całej siły :loveu:

Posted

ja jestem jestem tylko mi się fotki zgrywają...

A więc, relacjonuję ( choć żeście mi ostatnio tak dogadali że stwierdziłam że koniec prowadzenia tego blożka, ale...) :
Spacerek zaliczony .
Wyszłyśmy ok 12, wróciliśmy ok 18...
Przeszłyśmy pół miasta piechotą i doszłyśmy na łąki piechowickie gdzie miało nastąpić psie spotkanie.
Pierwsza moja reakcja na olbrzymie pola to było przerażenie - tymbardziej patrząc na niepohamowany zachwyt mojego psa... Bałam się że mi przepadnie i amenooo. Rozważałam nawet czy go aby napewno puszczać ale stwierdziłam że jest tak zorganizowana grupa psia że napewno mi pomogą go szukać jak przepadnie :P
Waldek na szczęście zachowywał się ładnie. Bardzo zaekscytował się rzecz jasna, ganiał jak z pypciem, wystawił kilka bażantów, znikł klka razy w krzakach, ale wrócił ze mną do domu czyli tak źle nie było ;)
Za to w drodze powrotnej gdy już dochodzilyśmy do punktu naszych codziennych spotkań mignął mi zachudzony pies który przemknął przez 2 pasy ulicy... Oczywiście widziałam go tylko ja - ale szybko się pokazał się wszystkiem w uliczce w którą skręcił. Wstępne oględziny : suka,czarna, młodziutka, sylwetka charcio-sznupowata, żebra na wierzchu, ogon między nogami, panika w oczach, trzymająca dystans i uciekająca od ludzi, na szyi adresówka. Od razu wczytała mi się w myśl historia że to napewno jakiś długoposzukiwany błąkający sie pies który komuś nawiał, może nawet adoptowany albo z dt więc za punkt honoru uznałam go złapać. Kiedy suka zatoczyła wkoło mnie setne koło w panice a to podchodząc a to uciekając w stronę jezdni dałam za wygraną - zadzwoniłyśmy do schroniska. Po bardzo długim czasie udało się do nas dotrzeć schroniskowemu kierowcy i razem zaczęliśmy łapać sukę. Już myślałam że nic z tego, bo zrobiło się ciemno a na widok nowej tęgiej postaci suka znow się oddalała, ale pan poszedł po auto żeby podjechać licząc że suka sama wskoczy. W tym czasie suka znów odzyskała do mnie zaufanie które budowałam na klęczkach przez jakieś 2 h i podeszła. Wtedy szybko zapętliłam jej smycz naokoło szyi i złapałam, spanikowała rzecz jasna ale już była nasza. Po odpięciu jej adresówki okazało sie ze ta jest wzorowo wypełniona : chip, szczepienie, 3 numery telefonów... Zadzwoniliśmy pod jeden i zgłosił się właściciel, który powiedział ...żeby psa wypuścić bo on sobie trafi do domu... :mad: Ale chyba szybko zrozumiał że popełnia gafę, bo nie minęło 5 minut i podjechało ładne duże auto nowego rocznika i wysiadł z niego starszy elegancki pan ( jak to Pani Profesor nazwała - podpity typ Wodeckiego). Zwyzywał sukę od ladacznic i latawic, wpakował do auta gdzie jeszcze dostała za brudzenie siedzenia dość ostro przetyrpana i pojechali. Rzuciłam panu że ten pies mi się tak spodobał że jakby miał z nim kłopot to mi go oddać może ale jakoś się to odbiło od niego... Żal mi, no ale cóż, zrobiłyśmy chyba wszystko co w naszej mocy...




A teraz czas na fotorelacje ze spotkanka ;



Foty autorstwa głuchypies:


Waldek z Czarką :)


pieski i pieseczki


Warchlemar

Posted

i prywatne foty :

kombinujemy. Wystawiać ? Gonić? No co ja mam zrobić?!


może bym gordona w krzaki wciągnął to coś razem pogonimy...


Waldek jak kot- ma własne ścieżki... nawet jeśli kumpli ma 20...



z Patem i Amberem
]

kto pierwszyyyyy

Posted

och to przygód bylo ;) Ja tam lubię różne akcje na spacerach :diabloti:
łapiąc psa możecie iść spać ze świadomością że był dobry uczynek ;)

Ja osobiście widziałabym Waldka w grasowaniu po krzakach z mojej mamy seterką :) Ona też bzikowała jak widziała fajny teren.
Towarzystwo wspaniałe, jak żeście nakłoniły tylu chętnych w tak nieprzyjemną pogodę?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...