Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='zmierzchnica']Wyskoczyliście mi z subskrypcji, proszę wracać i to już :mad::cool3:[/QUOTE]
to tak do nas zaglądasz że aż przepadliśmy?

Witamy :)

Obudziłam się o 5 żeby nakarmić Kinię i położyłam się spowrotem. Doleżałam do niecałej 6 męcząc się żeby zasnąć, więc wkurzyłam się i wstałam i...poszłam z psem na spacer. Waldek wogóle nie mógł pojąć co się dzieje, czy to ewakuacja jaka czy co, ale jak doszedł do siebie to fakt spaceru nawet i ochoczo przyjął.
Poszliśmy do parku.
Na wstępie spotkaliśmy w oddali 2 czarne labki , puszczone luzem, więc Wartkunia dostała kaganiec i też go puściłam. Potem przyszedł pan z dwoma psami - suczką alpejską i młodziutkim flat coated. Psiak miał 5 miesięcy, podbiegł do Waldka w podskokach i rozpętała się szalona zabawa :) Jako że Wald bez przerwy tłamsił się z kagańcem to mu go zdjęłam, w dodatku kiedyś za kark złapała go haszczanka i wygląda na to że ma tam jakąś ranę, bo co mu założę kaganiec to mu się krew puszcza tuż za uchem - tam gdzie jest pasek. Panie z labkami podchodziły coraz bliżej nas, pan powiedział że je zna i psy są łagodne więc nie łapałam Waldka, a on zaraz poleciał się witać. Labek jednak nie przywitał go miło , spiął się straszliwie i stały tak sztywne naprzeciw siebie - wnet by rozpętała się pewnie walka gdybym Aldka nie odwołała.
Za chwilę pojawił się jeszcze jeden pies (który podobno na wszystkich się rzuca) i doleciał do naszych psów, Waldek akurat zaczął robić kupę, a młody stał obok i czekał na niego. Tamten natomiast stanął na górce nad kucającym Waldkiem i już był gotowy do ataku, tyle że wyszłam przed Waldka i byłam gotowa skopać tamtenu tyłek jeśli by odważył się skoczyć na niego znienacka. I pewnie by się rzucił, ale ja szybko Waldka posadziłam obok siebie i zaczęłam zbierać koo. Właścicielka podeszła do nas i widząć że zaraz będzie dym między psami zamiast zareagować sensownie powiedziała że trzeba trzymać psy na smyczy i może wkońcu się nauczymy:crazyeye:... O ile dobrze zrozumiałam to chciała wyegzekwować prawo tym że jej pies bez smyczy rzuci się na mojego i ukaże go i mnie za to że jest puszczony wolno.:roll:Niechby spróbował, nie wzięłabym wtedy żadnej odpowiedzialności za ewentualny odwet mojego psa (choć on pewnie by sprawę załatwił po swojemu - zwiałby)...
Obeszłam z panem od coated'a i alpejki cały park i mimo że rozmowa zaczęła się od tradycyjnego " o jezu i po co pani taki pies?" (pan był myśliwym i fakt że moj pies nie poluje potraktował jak większość myśliwych - dziewczynka dla kaprysu kupiła sobie myśliwskiego pieska i morduje go trzymaniem w domu) to było bardzo miło. Pogadaliśmy trochę a psy się pobawiły. Waldek rzecz jasna wytytłał sie w końskim gównie które gdzieś tam znalazł,wcześniej też usmarował się błotem jeżdząc po trawniku i próbując zdjąć kaganiec, do tego krew za uchem - wyglądał jakby coś go sponiewierało...
Potem rozeszlismy się i już wracaliśmy kiedy podszedł do nas pan z haszczanką i znów rozpętała się zabawa. Puściliśmy je i Waldek zdobył nowe trofeum bo zjechał na plecach z górki więc dodały mu się jeszcze błotne prążki. Biegały jak szalone. Haszczanka była świetna, bo co Waldek schylił łeb i lizał siury to podbiegała i odpędzała go :D Jak już pogoniły to stwierdziłam że może po 3 godzinach dobrzeby było już wracać, więc udaliśmy się do domu.
Teraz widzę że zaczyna wychodzić słoneczko, więc planuję jeszcze wziąć na spacerek Kinię. Zobaczymy co nam wyjdzie , bo popołudniu jedziemy do babi - rzecz jasna Warchlemar też, bo przecież musi złożyć cioci Nunut życzenia :D

Dziś rano jak wracałam połakomiłam sie w piekarni na ciasto, więc zaserwowałam je tżtowi (podając mu najpierw śniadanko i herbatkę) i gdy był w połowie rzuciłam dla śmiechu " nie wiesz zapewne z jakiej to okazji, ale trudno, nigdy nie pamiętałeś o ważnych świętach..." TŻ na to zamarł szukając w myślach jakiejś naszej rocznicy, aż mu ciasto w gardle stanęło, a potem poleciał do kuchni i zaczął przewijać kartki w kalendarzu... Wyraźnie był speszony że zapomniał o jakimś ważnym święcie. W końcu nie wytrzymałam i radośnie krzyknęłam " jak to nie wiesz co to za okazja - urodziny Nunusi!! " Jego mina była bezcienna :evil_lol:

Posted

A mój TŻ jeszcze za Nuną średnio przepada ze względu na jej podły charakterek, więc jego zniesmaczenie było tym większe:D

Za godzinę to prawdopodobnie moi rodzice przyjadę i zabiorą nas na drugi koniec Krakowa,więc chyba nie da rady. Mogę zaproponować jutro rano - dajmy na to ok 8, można przejśc się znowu do parku :)

Posted

Jak tylko pogoda będzie to pójdę, tyle że wtedy z małą pańcią, bo tż w pracy. Rano wychodzę głównie dla wybiegania Warchliny. A on i tak nie spożywa swojej energii samym wybiegiwaniem bo on potrzebuje się też psychicznie zmęczyć, a park to praca żadna...

Posted

my Patryka męczymy psychicznie w domu.

na zewnątrz trudno mu zrobić zabawę w tropienie, bo jak schowam zabawkę w krzakach i dam komendę "szukaj", to on równie dobrze może wywąchać jeża albo cokolwiek innego i wziąć komendę "szukaj" za mocno do siebie :cool3:

muszę mu wymyślić jakąś logiczną układankę czy coś w ten deseń, widziałam takie drewniane zabawki, w których pies musi przesuwać klocki w odpowiedniej kolejności, żeby dostać się do chrupka... ale drogie to pierońsko, sama zrobię :cool3:

kulę-smakulę Waldkowi pokaż, to też trochę męczy, dopóki nie znajdzie systemu - Pat już ma opanowane - najpierw ganiał ją jak debil i liczył, że chrupek wypadnie, a później odkrył, że bardziej się opłaca lekko trącać łapą bo im wolniej wiruje, tym większa szansa na sukces.

Neska z kolei tak się tym bawi, że bierze to w gębę (ledwo się mieści) i nosi :razz:

Posted

[quote name='Majkowska']Niufciak, a tak z ciekawości - w jaki sposób u niego technicznie wygląda ratowanie : skacze do wody i płynie i ktoś się go łapie czy może pływa z jakąś boją itd?

PP - czekam na ten bazarek ! :)
W przypadku akcji z sierpnia to było ta, że Toro miał bojkę SP, "pamelkę" tak zwaną i trzymał ją za sznurek (tak jest uczony i nigdy nie łapie inaczej) ja podpłynęłam do gościa, Toro przypłynął z bojką którą dostał pan, i ja też sie jej trzymałam asekurując pana cały czas, no i do brzegu ;) ale Misiek jest też nauczony ratować nieprzytomnego za nadgarstek (łapie rękę do pychola i targa na brzeg), holować osobe trzymającą się szelek/kapoka psa, zanosić koło ratunkowe itd. :) no i to mozna w różnych kombinacjach: z pomostu, łodzi wiosłowej, hybrydy i brzegu ;) tu macie reportaż ;) http://www.tvs.pl/45646,na_plazy_wszystkie_spojrzenia_wedruja_za_nimi_ratownicy_na_czterech_lapach.html
[quote name='Pani Profesor']szukałam artykułu o psie, który uratował babkę ostatnio przed samobójstwem (tj. wytropił, gdzie próbowała się zabić) i wklepałam "pies uratował", Toro był na pierwszej stronie w wynikach :)
Wow, jesteśmy sławni :P może nas kiedyś zaproszą na dywany do TV :)

Posted

[quote name='Niufciak']W przypadku akcji z sierpnia to było ta, że Toro miał bojkę SP, "pamelkę" tak zwaną i trzymał ją za sznurek (tak jest uczony i nigdy nie łapie inaczej) ja podpłynęłam do gościa, Toro przypłynął z bojką którą dostał pan, i ja też sie jej trzymałam asekurując pana cały czas, no i do brzegu ;) ale Misiek jest też nauczony ratować nieprzytomnego za nadgarstek (łapie rękę do pychola i targa na brzeg), holować osobe trzymającą się szelek/kapoka psa, zanosić koło ratunkowe itd. :) no i to mozna w różnych kombinacjach: z pomostu, łodzi wiosłowej, hybrydy i brzegu ;) tu macie reportaż ;) http://www.tvs.pl/45646,na_plazy_wszystkie_spojrzenia_wedruja_za_nimi_ratownicy_na_czterech_lapach.html

Wow, jesteśmy sławni :P może nas kiedyś zaproszą na dywany do TV :)

Nie widziałam Was w reportażu :shake: Czemu??

Sami się wproście do DDTVN albo coś tego typu ;)

Posted

Magda, jakto? Toro to ten pies który skacze z pomostu, zanosi koło ratunkowe i płynie na łódce wiosłowej ;)
chętnie bym się wprosiła, nie ukrywam, albo ktoś by nas wprosił :P Mam ten plus że Toro to chyba pierwszy niuf w PL który uratował tonącego ;)

Posted

Drodzy moi, jeśli komuś coś obiecałam z grafiki lub z druku to proszę pisać, bo akurat mam dostęp do sprzętu ;) A że ostatnio skleroza mnie ogarnęła to zapominam co komu obiecałam - albo gorzej, wiem że komuś coś, ale nie wiem ani co ani komu :D

Posted

[quote name='Niufciak']Magda, jakto? Toro to ten pies który skacze z pomostu, zanosi koło ratunkowe i płynie na łódce wiosłowej ;)
chętnie bym się wprosiła, nie ukrywam, albo ktoś by nas wprosił :P Mam ten plus że Toro to chyba pierwszy niuf w PL który uratował tonącego ;)[/QUOTE]

Muszę obejrzeć jeszcze raz, bo wychodzi na to, że jestem ślepa :mad::oops:
Tylko tak szczerze, to ja Ciebie wypatrywałam ;) I wydaje mi się, że tam w grupie (chyba) byłaś, ale pewności nie mam :roll:

To może napisz do DDTVN i zainteresuj ich tematem ;)

Edit:
Teraz nawet Ciebie tam widziałam :)

Posted

Nikt o nas nie pyta? nikt za nami nie tęskni?

Muszę się pochwalić że wreszcie spędziłam porządnie i sensownie dzień.
Wyjazd do rodziców był udaną decyzją. Wprawdzie moja mama czuła się coś kiepsko, ale ogólnie było miło i fajnie. Byłyśmy na spacerku z Kinią, Waldemar był z nami rzecz jasna :) Obydwoje byli bardzo grzeczni, Waldek spał i zachowywał się całkiem neutralnie w stosunku do kotów :) Srala paradowała śmierdząc (zrobiła mi kupę na środku pokoju....) a solenizantka Inusia przemykała tylko ukradkiem.
Przywiozłam sobie od rodziców całe mnóstwo szpejów, w tym kabelek do telefonu.
Aparat mam rozładowany, ale za to zasypię was zdjęciami z tel, o ile wyszły jako tako. Wkońcu mój wątek bez zdjęć nie istniałby ;)


Pierwsza fota z dziś, uważam że jest megakochana :loveu:
" a mnie też zabierzesz, prawda?"


Ze spaceru kilka dni temu :
ze skupienia aż zjadł fafla :D


Standardowo stójeczka


kolejna gdzieś w oddali :


Łapsnięty w stójce z lepszej perspektywy

Posted

ten sam Waldemar na tych samych wakacjach tyle że w innej pozie :


Waldemar i pranie ... (uwielbiam fajne zdjęcia które coś musi popsuć...)


Waldemara łysa i mokra gęba


druga strona Waldemara i jego łysej i mokrej gęby :D


Wartkunia in Show :D
Nie wiem gdzie to było, ale czekaliśmy na finały i był umordowany, chyba Opole...
Pamiętam że stałam na grupie obok weimara który nieprzerwanie przeraźliwie wył :D

Posted

Waldemar przesypia zimę w swoim kocyku
był wtedy taki biedny, miał rozciętą łapę i nie mógł biegać :D


Brzydkie tło ale morda ładna mu wyszła więc se dodam ;)


Waldemar nad zalewem latem znów mokry i obleśny


Gościnnie - Kasia - kotka wujka TŻta, trochę nasza, trochę teściowej, a tak właściwie to niczyja, a że wlazła do domu i tam mieszka to już inna sprawa ;) Świetna kocica.


Warchlemar za czasów farfocla w polach podczas weekendowania u ww wujka ;)

Posted

Farfocla weekendowanie ciąg dalszy ( narobiłam wtedy chyba z tysiąc fot komórką tżta:D)




Farfocle dwa :loveu: Czyli Warchlemar i Argulo - jego braciszek nad którym zastanawialiśmy się ;) Zgadnijcie który to który?


i gościnnie SRalalalala


wtedy jeszcze była w formie ;) (2011 rok)


Koniec :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...