Majkowska Posted September 1, 2014 Author Posted September 1, 2014 Była sarna (a właściwie jelonek chyba bo jak wiało to jakieś patyczki widziałam przy głowie), ale Wald przeoczył na szczęście i dopiero poczuł zapach, podkręcił się, ale widziałam po nim konsultację pt " pachnie sarną, muszę się pilnować żeby nie polecieć, bo się pancia na mnie patrzy":lol: A bażantów tam makabrycznie, odkąd zagrodzili siatką to są bezpieczne zupełnie. Można by tam trenować spokojnie. Gdyby nie szkło... Miałam nawet po ciocię wczoraj dzwonić, ale stwierdziłam że muszę trochę spuścić z Waldka energii, bo się do Nuśki nie nadaje... Dla odmiany - mogę dzisiaj wybrać się na wybieg ;) i symbioza naszych małych żyjątek :D "boże, znowu dostałem w prezencie to cholerne pianinko...." żywicielka-dobrodziejka, wydziela po granulku, potem się dziwić, że pies chudy :D życie z pianistką - przechlapane! Quote
Ty$ka Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Ach, przestań chwalić tak Walda, bo jeszcze coś Ci odwali :siara: A tak poważnie - suuuper, gratuluję i zazdroszczę :D http://files.tinypic.pl/i/00571/6goi8itnjce8.jpg najlepsze :loveu: Quote
Majkowska Posted September 1, 2014 Author Posted September 1, 2014 Oczywiście że odwali, bo to Wald przecież jest :lol: Zawsze jakby co to mamy pod ręką "terapeutę" ;) Widzimy się z resztą jakoś na początku września, bo się umówiliśmy po moich alarmach, że Wartkunia złamała się psychicznie po przeprowadzce. Z tym że jak tylko postawiłam klatkę to jego stan psychiczny się natychmiastowo wyrównał, ale spotkać się nie zaszkodzi ;) Quote
AMIGA Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Majkowska napisał(a): Miałam nawet po ciocię wczoraj dzwonić, ale stwierdziłam że muszę trochę spuścić z Waldka energii, bo się do Nuśki nie nadaje... Dla odmiany - mogę dzisiaj wybrać się na wybieg ;) Wczoraj to my do wieczora buszowałyśmy po działce, a w poniedziałki niestety ja jestem zawsze wessana w mikroskop:-( Quote
Majkowska Posted September 1, 2014 Author Posted September 1, 2014 W tym tygodniu jestem non stop po 11h pracy, alle od następnego już mam urlop,więc myślę że jakiś wybieg można zaliczyć. Tyle że możliwe jest że my już będziemy w powiększonym gronie...:cool3: Zmuszona jestem "przejąć" Frankiego. Cioci się w życiu nakomplikowało, muszą pilnie opuścić mieszkanie i przenieść się do ciasnoty u babci, będzie problem jak zwykle z psem, bo to bestia szarżująca na wszystko z impetem a babcia ledwo chodzi :shake: Obiecałam że pomogę, że będę go zabierać na spacerki, że go zmęczę żeby był spokojniejszy, ale, to będzie ciężkie... Bo to wspaniałe zwierzątko wpada w amok, gwałci wszystko co popadnie, łapie zębami,szarpie, szczeka , charczy jakby miał zaraz wykitować , no i siiiiika gdzie popadnie ( zalewa ciotce w nocy dom, nie wytrzyma więcej niż 3 h bez sikania), jednym słowem -jest cudowny:loveu: W jedną rękę Kinia, w drugą nieokiełznany pointerek, a w trzecią charczyciel Franciszek i do przodu :loveu: Quote
Pani Profesor Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 eee to takie większe grono, już myślałam, że nowa dzidzia się pojawi :diabloti: a Franka dawaj do cioci profesorki na szkołę życia z Patryczkiem :diabloti: Quote
Majkowska Posted September 1, 2014 Author Posted September 1, 2014 To byłby armageddon. Frank by was rozdarł na strzępy, jemu wolno wszystko, nie zna zakazów i nakazów, choć łepetyna mu jeszcze pracuje, ale podnieta nad wszystkim przeważa. I zawsze ma swoje najlepsze wyjście z sytuacji, bo to piesio któremu nikt na tacy rozwiązań nie podaje, jak wymyśli tak jest ;) Sama się spotkałam z zębami frankowskimi, kiedy to na Wigilii mnie poszarpał desperacko z warkotem za nogawkę , bo zabroniłam wchodzenia do pokoju i tarmoszenia rzeczy bobasa... On niestety taki chyba już jest, siłą siłą, a jak siłą nie wymusi to się posunie do mocniejszych wymuszeń. I jest autentycznie silny... Jako tako sobie z nim poradzę na spacerku, wolę nawet pracować z nim na takiej płaszczyźnie niż wyrwanego ze świata pointerzątka, tyle że baaardzo by mi zależało na tej przyjaźni między Waldem a nim. A tego się trochę boję, bo jak się na siebie zblokują to sama nie dam rady... Ale mam knąbrny plan ;) Jest człowiek, który mi pomoże - mam nadzieję ;) Quote
Majkowska Posted September 3, 2014 Author Posted September 3, 2014 wilczy zew napisał(a):Ile Franio ma lat? A z 6-7. Wigoru teoretycznie ma dużo, ale nie ma go jak zmęczyć, bo podskoczy dwa razy i już charczy jakby się miał udusić... Dla mnie to chory piesek z wszytskimi możliwymi buldożymi ułomnościami - zresztą, jest z pseudo (bez metryki) więc sądzę, że jakby go okiem specjalisty ocenić to lista odchyłów od normy byłaby dłuuuga. Moim skromnym okiem jest przerośnięty, zbyt charczy, gały mu wyłażą,no i na pewno ma coś "nerkowego" bo sika w domu z jakiegoś sobie wiadomego powodu. Do tego ma jakieś adhd i świat do niego nie dociera mimo że tli mi się iskierka nadziei, że to mądrzejsze stworzenie od Waldka tylko wyniuniane zbytnio i mu się we łbie poprzestawiało ;) Szukam pomysłu na jakąś ciekawą rozrywkę dla takiego psa,ale takiej rozrywki chyba nie ma. Ostatni nasz spacer zwalił go z nóg, a to tylko pół godziny marszu, trochę zabawy kijkem i może 5 metrów podbiegnięcia...Spał jak zabity, ciotka się martwiła że mu coś zrobiłam:roll: Na codzień nie chodzi, bo sytuacja u nich jest taka że nie ma z kim, a raczej ktoś kto z nim chodzi nie ma siły na nic więcej niż siku co 3 h... Quote
agutka Posted September 4, 2014 Posted September 4, 2014 wiesz Majkowska chyba opisujesz mi Ledę ;) Charczenie jest chyba typowe dla buldogów w dodatku z takim podnieceniem na spacerach to nie jakaś nowość, wrzuć go w szele może będzie mniej uciążliwe te charkanie ... bynajmniej tak z Ledą robiłam gdy szłam na jakiś podniecający spacer:evil_lol: Quote
wilczy zew Posted September 4, 2014 Posted September 4, 2014 Majkowska napisał(a):A z 6-7. Wigoru teoretycznie ma dużo, ale nie ma go jak zmęczyć, bo podskoczy dwa razy i już charczy jakby się miał udusić... Dla mnie to chory piesek z wszytskimi możliwymi buldożymi ułomnościami - zresztą, jest z pseudo (bez metryki) więc sądzę, że jakby go okiem specjalisty ocenić to lista odchyłów od normy byłaby dłuuuga. Moim skromnym okiem jest przerośnięty, zbyt charczy, gały mu wyłażą,no i na pewno ma coś "nerkowego" bo sika w domu z jakiegoś sobie wiadomego powodu. Do tego ma jakieś adhd i świat do niego nie dociera mimo że tli mi się iskierka nadziei, że to mądrzejsze stworzenie od Waldka tylko wyniuniane zbytnio i mu się we łbie poprzestawiało ;) Szukam pomysłu na jakąś ciekawą rozrywkę dla takiego psa,ale takiej rozrywki chyba nie ma. Ostatni nasz spacer zwalił go z nóg, a to tylko pół godziny marszu, trochę zabawy kijkem i może 5 metrów podbiegnięcia...Spał jak zabity, ciotka się martwiła że mu coś zrobiłam:roll: Na codzień nie chodzi, bo sytuacja u nich jest taka że nie ma z kim, a raczej ktoś kto z nim chodzi nie ma siły na nic więcej niż siku co 3 h... Szelki to dobry pomysł,on nie ma kondycji. Może ma coś z pęcherzem-zbadałabym mocz. Przede wszystkim jest szefem,trzeba mu wskazać miejsce w stadzie. Quote
Majkowska Posted September 4, 2014 Author Posted September 4, 2014 On chodzi w szelkach i wg mnie to jego główne przekleństwo , bo tak się wije na nich, że mało kto nad nim panuje. Robi dokładnie to co robił nam Amorek - zapiera się łapami i podcina nogi żeby wyrwać się do psa. W tamte święta przecież tym sposobem podciął właściciela i poważnie go poturbował... Ze mną na spacerze też to robił, ale mnie przewrócić ciężej (choć tamten to 2 metrowy chłop...). I robi to abosolutnie świadomie, wie że jak się wkoło nóg obkręci to się dostanie do psa... Dzisia miałam przyjemność spotkania westa z sąsiadką....:loveu: Już z daleka wrzeszczała do mnie czy mój pies czy suka, a jak powiedziałam że pies to coś mruknęła , że tak, pewnie się pogryzą, po czym złapała lecącego już do nas z furią psa, a następnie... puściła go, i ten wpiął się Waldkowi zębami w dupsko...:roll: Złowrogimi okrzykami usiłowała go przywołać, ale piesek chciał kąsać dalej, dopiero jak pozwoliłam Waldkowi się odgryźć to się wycofał. Nic nie powiedziałam... Za to poruszyłam ważniejszy dla mnie temat - mianowicie ten piesek wychodzi z chłopczykiem na spacer i włażą nam do ogródka podbalkonowego, gdzie piesek sra, obsikuje wszystkie krzaczki, a potem staje nam pod balkonem i ujada prowokując Waldka do pyskówki... Wald denerwuje się, ale go uciszamy żeby nie budził nam małej, za to tamten robi to skutecznie:angryy: I oczywiście nie ma przy nim nikogo zeby zwrócić uwagę, albo jest to dziecko, do którego kiedyś przemówiłam, to zostawił pieska i sobie poszedł... Kiedyś próbowałam go odgonić na własną rękę, to rozjuszył się jeszcze bardziej i ujadał na mnie, nie pomogło nawet jak zasunęłam kotary -stoi pod balkonem i drze rylec... Więc mówię do kobiety, że ja bardzo proszę zwrócić uwagę żeby on nam tam nie wchodził, bo denerwuje nam psa i budzi dziecko, że to nasz ogródek i pomijajac fakt że tam sra to woleliśmy żeby jednak go tam nie było. Na to kobieta odbełkotała coś że on "taki jest", już nie poruszałam kwestii prowadzenia psa na smyczy i panowania nad nim, tylko powtórzyłam moje " bardzo proszę" raz jeszcze. Po którymś razie pani złożyła mi " ostrzeżenie" mówiąc : " aaaaa to zobaczy pani co będzie jak ta suka dostanie cieczki! To on będzie siedział tam całymi dniami i wył! To wtedy się nie odgonicie!":roll: (zupełnie jakby oczekiwała solidarności w biadoleniu jaki to niedobry pieseczek) Powiedziałam tylko że i tak to ogradzamy i że "bardzo proszę" raz jeszcze... O ewentualnych pogryzieniach, szramach psychicznych i chemicznych wypadkach pani nie wspominałam... Quote
wilczy zew Posted September 4, 2014 Posted September 4, 2014 To szelki trzeba zmienić na obrożę. Westa pod balkonem postrasz wodą,działa w 90%. Quote
Pani Profesor Posted September 4, 2014 Posted September 4, 2014 albo wywieś za okno rurę od odkurzacza, ja gdzieś kładę, gdzie Patrykowi nie wolno wchodzić i działa :diabloti: Quote
Pani Profesor Posted September 4, 2014 Posted September 4, 2014 agutka napisał(a):albo przez rurę się wydrzeć:diabloti: to też chciałam napisać :grin: rolka po folii, głośne TRUTUTUTU i nie ma psa! Quote
Kosmaty Gałganek Posted September 5, 2014 Posted September 5, 2014 http://files.tinypic.pl/i/00571/p82ba93q5bpa.jpg Świetne zdjęcie :) To z wodą to bardzo dobry pomysł, przynajmniej pod balkonem będziesz miała spokój. Swoją drogą niektórzy ludzie to mają zdrowo porąbane pod kopułą. Quote
Talia Posted September 6, 2014 Posted September 6, 2014 Wyśle Ci Tinkę, ona skutecznie odgoni takiego wypierda. Straszną przyjemność jej to sprawia jak może pogonić psa, który się boi. Ostatnio tak pogoniła młodą sukę swojej wilkości. Tinka była na flexi, przegoniła ją tak że nawet mnie nie szarpnęła, a suka biegła jeszcze z 50m z piskiem do domu :diabloti: Tina absolutnie nie toleruje wałęsających się psów obok siebie. Quote
Wola istnienia. Posted September 6, 2014 Posted September 6, 2014 Taki uroczy ten Franio na zdjęciach, a tu proszę. :roll: Na długo u Was zostaje? Quote
Majkowska Posted September 6, 2014 Author Posted September 6, 2014 Amor też by nie strawił, złapał by tamtego za ryja (bo tamten podskakuje nam do balkonu żeby złapać) i wyjaśnił że tu i jeszcze dalej się nie wchodzi. To samo przy akcji gdzie tamten złapał za dupę - Wald się tylko obejrzał i coś tam warknął na odczepnego, zaczynając od tego że Am by się nie pozwolił złapać to pewnie by go przytrymował elegancko i Salve Regina. Pół biedy pogonić jak się boi, tamten się nie boi, jak on do mnie zaczął podskakiwać jak próbowałam go spod własnego balkonu przegonić...? Wola istnienia. napisał(a):Taki uroczy ten Franio na zdjęciach, a tu proszę. :roll: Na długo u Was zostaje? Nieeee, Franklin nie będzie u nas, ale przeprowadza się z ciocią do babci tżta zaraz obok nas, po sąsiedzku więc tam nie mamy już wstępu z Waldkiem, bo Frank go nie stoleruje. Dlatego mi tak zależy na zapoznaniu ich i jak najlepszej relacji - żeby się można było przy stole wigilijnym wreszcie w pełnym składzie spotkać i wyjśc od czasu do czasu na spacer. Ja tylko obiecałam że pomogę - z nim nie ma kto nawet wyjśc na jakiś spacer, ciotka pracuje całymi dniami, mają ciężko chorą babcię, a jej partner ma ogromne problemy z chodzeniem i więcej jak na siku nie wyjdzie. Skończyłam cały tydzień pracy. Padam na ryj. Zjadłam 2 talerze gulaszu (czuję się silniejsza :D) i idę spać ;) A jutro masakra, muszę postawić dom na nogi i zrobić tysiąc innych rzeczy... Quote
qmu Posted September 7, 2014 Posted September 7, 2014 doberek dawno mnie nie bylo ale widze nie tylko młoda Ci urosła ale i wald jak by zmężniał :) Quote
Ty$ka Posted September 7, 2014 Posted September 7, 2014 Ależ zapracowana jesteś. Ten Frank to niezłe ziółko jest ;). Weścik zresztą też. Quote
Majkowska Posted September 9, 2014 Author Posted September 9, 2014 Witojcie. Wczorajszy dzień kręcił się wokół Waldka i został ochrzczony mianem dnia szkoleniowego gdyż zawitał do nas nasz ulubiony pan ds psiej psychiki i ratunku dla sfrustrowanych pańć :cool3: i usiłował z nami cos podziałać. Głównie wezwałam go po to żeby popatrzył na relację Waldka i Kinki i wypowiedział się w temacie waldcynego zagubienia w nowym domu , które już od czasu jego wezwania zeszło po rozłożeniu klatki. Wyszło na to że Wald początkowo został wpakowany do kieszonki mocno lękliwego psa i dokładnie takie coś pokazał. Pan odczytał waldusine przekazy w znacznie bardziej zaawansowany sposób niż ci, co przychodzą do nas, klepią ujadajacego psa po łbie, wymijają i siadają nam na kanapie czekając aż nadstawi łeb do drapania, więc zrobił się mały teatr - Wald pospinał się okrutnie, pierwszy raz widziałam że potrafi aż tak napiąć mięśnie , spuścić łeb i wpakować pod siebie ogon. Nie spodziewałam się... Dość długo kręcił się frustracyjnie jakby miał zamiar zaraz wyskoczyć przez okno byleby się tylko z sytuacji uwolnić, a potem... poszedł spać. Dopiero wybudziliśmy go zaproszeniem na spacer, i poszliśmy na psi wybieg, gdzie mimo całkiem dużej ilości psów zajął się kopaniem, bo mu się z żadnym zabawa nie kleiła. Na koniec jeszcze przeszliśmy się do parku, gdzie Wald przekąpał się w stawiku, ale że zdarzyła mu się wpadka i obszczekał dziecko (sytuacja miała się tak że z jednej strony z trzcin wybieg z wrzaskiem chłopczyk, ale ponieważ miał w rękach chleb to Wald zajął się chlebem, z drugiej natomiast zza pleców wypadła mu dziewczynka wbiegając prosto na niego, więc huknął - ale cieszę się że się tak stało, bo pokazał swoje ewentualne odchyły)to poszedł na smycz i wrócilismy. Po drodze wpadliśmy na naszego westa i ...specjalnie na niego wleźliśmy dopuszczając do konfrontacji. Dawno Waldka tak nastroszonego i usztywnionego nie widziałam, prawdę mówiąc byłam pewna że się na siebie rzucą i rozszarpią, choć z drugiej strony znam mojego psa i wiem że on takich rzeczy nie potrafi,a kozaczenie to jego ostateczna strona makabrycznej agresjii ,więc pewnie padłby ofiarą westa :D. No cóż, pogadanka z panią wyszła całkiem nieźle , umówiłyśmy się na spacer żeby sobie psy przedstawić z nieco innej strony , zobaczymy co z tego wyjdzie. Za zadanie mam jeszcze konfrontację z owczarką - dziś ją spotkałam i może nawet by jakaś sympatia była, ale pan wzbudził mój respekt i stwierdziłam że może lepiej tam się nie pchać. Tak więc spotkanie z efektami bez efektów, bo problem okazał się lekko nieistniejący. Mimo wszystko jestem bardzo zadowolona, bo zawsze człowiek się czuje pewniej ;) Następny krok to Frankowski. Tylko za jakiś czas, bo obecnie zbieramy się i wyjeżdzamy na wieś ;) Jak już dostanę się do kompa to postaram się dodac jakichś zaległych fot Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.