Kosmaty Gałganek Posted June 18, 2014 Posted June 18, 2014 Chyba zdecyduję się na chopo Moje też te mają i sobie chwalimy ;) I chociaż używam ich bardzo rzadko, bo tylko w sytuacjach "musowych" to chłopaki zachowują się tak jakby ich w ogóle nie czuli. Spokojnie zamawiaj, jak będzie za duży to wymienisz bez problemu. Ja się nie mogłam zdecydować jaki rozmiar u Tosia, bo dla niego rozmiar na briarda-samca za duży, więc wzięłam trochę na chybił-trafił :evil_lol: Quote
Pani Profesor Posted June 18, 2014 Posted June 18, 2014 Makot'a, odnośnie podobieństwa wilczaków miałam na myśli to, że trudno mi rozpoznać psa po zdjęciu, bo nie czuję tych cech jakoś wyjątkowo (prócz maści i wzrostu oczywiście). dla porównania dodam, że np. u seterów widzę ogromne różnice, to samo np. u labów i kilku innych ras, ale z wilczakami mam 'syndrom Chińczyka', czyli wszystkie identyczne ;) Quote
Baski_Kropka Posted June 18, 2014 Posted June 18, 2014 Majkowska napisał(a):Dexowa, obfoć, obfoć, chętnie zobaczę, choć pewnie niewiele mi to pomoże w dopasowanu kubła do pyska Waldka :P Te modele sport mi się podobają, ale chyba suka on u nas może nie pasować. Mnie się psy w kagańcach nie podobają, mało , wolę nawet psy bez obroży - jeśli chodzi już o kwestię fetyszy :P Ostatnio zastanawiając się nad foresto nawet pomyślałam że będzie to tragicznie wyglądało jak Wald będzie miał 2 obroże:lol: - bardzo go nie lubię z takimi nawałami na szyi choć czasem jest tak że np mam do szkolenia zacisk plus jedną szmatławą obrożę do biegania i już mi za dużo. U mnie na osiedlu chodzi piesek który nosi na szyi przeciwpchelną , kolczatkę/dławik metalowy, obrożę skórzaną z adresówką i ...szelki, okazyjnie jeszcze ma kantar :D . Zawsze jak na niego i takie pieski patrzę i mi się wydaje że mu cięzko i nie może się ruszać :D Oficjalnie i uroczyście ogłaszam że zaczęłam się pakować do przeprowadzki:loveu::loveu::multi::multi::multi: Poczułam się bohaterem w swoim domu, nie sądziłam że mam aż tyle klamotów, szczerze mówiąc najchętniej bym to wywaliła wszystko i na nowe mieskzanie poszła bez niczego :D Jedynie co Ci mogę doradzić, to to, że Waldi ma jak by zadarty nosem i sport może mu nie do końca spasować z wygodą. Bo mają skośny czubek lekko. Dla tego nasz mógł być delikatnie dłuższy właśnie o te 0,5 cm. Zaraz porobie fotki. Jakieś mam nadzieje wyjdą. Bo Dex pewnie będzie wyglądał jak bym go mordowała.Zawsze w domu robi taką zbitą minę jak mu coś zakładam... :P Dzisiaj go muszę wykąpać, bo wygląda na paskudnie zakurzonego... Quote
Majkowska Posted June 18, 2014 Author Posted June 18, 2014 Mówisz? A mnie się zdało właśnie że w sporcie byłoby mu wygodniej bo nie wystaje aż tak na nos i nie zasłania oczu. Quote
Pani Profesor Posted June 18, 2014 Posted June 18, 2014 Majkowska, nie przeprowadzaj się :placz: Quote
Majkowska Posted June 18, 2014 Author Posted June 18, 2014 Kochane, jest dziś w Krk jakaś wystawa On, nie wiem pokaz, zlot czy cuś? Jechałam przez miasto i ON na ONie, 2 spotkały się nawet w naszym tramwaju, i to dość ostro się spotykały. Innych Onków widziałam chyba z 20... Quote
ewaal1982 Posted June 18, 2014 Posted June 18, 2014 Majkowska napisał(a):Kochane, jest dziś w Krk jakaś wystawa On, nie wiem pokaz, zlot czy cuś? Jechałam przez miasto i ON na ONie, 2 spotkały się nawet w naszym tramwaju, i to dość ostro się spotykały. Innych Onków widziałam chyba z 20... Nic nie wiem, o tym;-) Quote
Majkowska Posted June 18, 2014 Author Posted June 18, 2014 (edited) Muszę pochwalić tego farfocla - właśnie wróciliśmy ze spacerku. Tylko 2 godzinki i to bez atrakcji, ale chciałam mu wynagrodzić fakt że dziś siedział w domu bez spacerku dość długo, bo do jakiejś 15. Początek...no jak mógł wyglądać początek... Mamuniu słodzinka musi pędzić! o jaaaa ale tutaj trawy, o bożżę jak tutaj cudownie, musimy chyba się śpieszyć... Dość długo mocowałam się z nim żeby wyhamował w swoich ekstazach, widziałam gniewne spojrzenia ludzi że co ja z pieskiem wyczyniam jak on niewybiegany i biegać mu się chce. A Wald jak ten kretyn do przodu i do przodu. Wkońcu doszłam jakoś na łąkę, a tam...jakiś człowieczek z gołym interesem na mnie maszeruje. Młody, nie sądzę że zboczeniec tylko się chłopaki chciały powygłupiać. Cóż, odpięłam smyczkę i posadziłam Waldka, on parówki lubi, to moze akurat się dogadają, sama pomaszerowałam wprost na chłopaczynę, który natychmiast zapiął spodenki i usiłował jakoś dojść do kumpla , tyle że nie było bata musiał Waldka minąć . Prawdę mówiąc, odniosłam triumf widząc jak blednie mijając mojego grzecznie siedzącego psa który tylko zaciągnął się powietrzem gdy ten przechodził :D Potem nam ćwiczenia szły już coraz lepiej. Nawet ośmielę się stwierdzić że był lekki kontakt, tylko nie wiem czy ze mną czy z mięsem suszonym. Starałam się bardzo żeby jakoś mięso zeszło na drugi plan, jednak Wald poganiał ile sił w płucach. Dał taki koncert że ludzie doglądali czy go czasem nie kopię czy diabli wiedzą co mu robię. A on stał sobie tylko obok mnie, tudzież siedział usiłując dotrzeć do sedna co ja bym znów chciała, ale stwierdziłam że pozwolę mu się wypiszczeć i wyjazgotać, jakoś dziś jestem tak senna że nawet jego gadka mnie nie ruszy ;) Trochę się uspokoił, kurcze , może niereagowanie faktycznie działa, choć ja zawsze go uciszałam i korygowałam od razu po rozpoczęciu koncertu. Wreszcie podmaszerowała w naszą stronę jakaś babka i już byłam gotowa że Wald ją obszczeka , bo wymachiwała rękami i ciamkała, a on... rzucił się z ogonkiem i już do niej się tulić żeby pani miła go uratowała. No i uratowała, bośmy zaczęły gadać, pani mi opowiedziała że miała kiedyś pointerkę i wyżełkę i zaczęła opowiadać o suni że nie była najgrzeczniejsza itd, więc żeby spokojnie posłuchać Walda puściłam. Pani też Walda wymacała, sprawdziła czy ma nie za ciasno obrożę (co skomentowała sama do siebie usatysfakcjonowana "dobrze":evil_lol:) i usiłowała go uciszyć przy piszczeniu, ale się nie udało :D Wald wygonił się, ja pogadałam , a następnie znów wróciliśmy do ćwiczeń. Wyszło fajnie. W rozproszeniu, przy innych psach ok - ładnie minął nawet psa na "kontakcie", skupienie zadowalające, wykonywanie komend szybko, może trochę za głośny był ale może to i lepiej że podchodzi do ćwiczeń euforycznie niż śpi na stojąco i nie jest niczym zainteresowany ;) Mam filmik z piękną piosenką wykonaną przez Warchlaka, tylko podejrzewam że z dodania kicha... Edited June 18, 2014 by Majkowska Quote
ewaal1982 Posted June 18, 2014 Posted June 18, 2014 Majkowska napisał(a): Mam filmik z piękną piosenką wykonaną przez Warchlaka, tylko podejrzewam że z dodania kicha... Wyslij mi na pocztę, to Ci wrzucę na Yt czy gdzieś. Super, że się zaczyna układać między Wami. Olewanie na piszczenie chyba najlepsze jest. Kosmosa olewam jak szczeka. Czasem mnie krew zalewa, ale próby szantażu " bo będę szczekać" są coraz rzadsze ;-) Quote
Pani Profesor Posted June 18, 2014 Posted June 18, 2014 ooo,mój ulubiony skałkowy temat - gołe parówy :loveu: ja już dawno (jak na ten rejon) niczyjej nie widziałam, więc jakbym dziś z Tobą polazła, to by była następna do kolekcji. chyba już pisałam, że tż powiedział, że każda kolejna parówa obejrzana na skałkach będzie traktowana jako zdrada? :diabloti: a tak na marginesie, to co to za żart, "chłopaki się chciały powygłupiać", super dowcip, pokażmy parówę przechodniom :grin::grin: ...no i czekam na filmik! Quote
kalyna Posted June 18, 2014 Posted June 18, 2014 Majkowska napisał(a):Kochane, jest dziś w Krk jakaś wystawa On, nie wiem pokaz, zlot czy cuś? Jechałam przez miasto i ON na ONie, 2 spotkały się nawet w naszym tramwaju, i to dość ostro się spotykały. Innych Onków widziałam chyba z 20... Ja nic nie wiem... Obstawiam, że może jakieś szkolenie... Ty to masz szczęście na tych zboczeńców :evil_lol: Quote
Majkowska Posted June 19, 2014 Author Posted June 19, 2014 [quote name='ewaal1982']Wyslij mi na pocztę, to Ci wrzucę na Yt czy gdzieś. Super, że się zaczyna układać między Wami. Olewanie na piszczenie chyba najlepsze jest. Kosmosa olewam jak szczeka. Czasem mnie krew zalewa, ale próby szantażu " bo będę szczekać" są coraz rzadsze ;-) Muszę go przekonwertować, bo jest w jakimś chińskim formacie 3gp czy jakoś takoś. Wrzucić jako tako też sama mogę, chociażby na picasse, problem w typie pliku. Spokojnie, spokojnie, to jeszcze nie żadne układanie.Dzisiaj nowy dzień więc Warchl może mieć dzień świra, bo on tak z przerywnikami - warunki te same, a on raz skupiony raz rozbity i znudzony. Ja go zawsze uciszałam, bo wydawało mi się że blokuję ekscytację, która z piszczeniem narasta. Tyle że już mnóstwo osób próbowało sił w uciszaniu go i jeszcze nic nie dało trwalszego efektu:roll: Teraz wchodzimy z metodą nr 15873643 i byćmoże to klucz - bo jak zrozumie że ja tego nie chcę, a nie drę się jak się to z niego samoistnie wyrywa, to przestanie. Obejrzałam w każdym razie moje filmiki i duzo bym sobie zarzuciła do poprawki - mimo że to nawet żadne szkolenie tylko stanie w miejscu. W sumie to fajnie jakby ktoś 24/24 mnie kamerował, a potem to oglądać i wytykać sobie że zrobiłam źle to to i to. Mnie osobiście Waldka szczekanie nie przeszkadza,czasem nawet podoba mi się że się wkręca aż tak mocno w to co robi ze mną że aż musi szcekać :evil_lol: ale zdaję sobie sprawę że wśród ludzi mieszkam i kogoś jazgot może w uszy boleć... Wczoraj esmesowałam ze znajomą i podziękowała że moja metoda ( to co robiłam wcześniej , czyli zwrot i karne kroczki w tył przy każdym pociągnięciu) pomogła jej całkiem opanować psa na smyczy :loveu: Bardzo się cieszę że komuś wreszcie pomogłam, tylko dlaczego normalne psy łapią perfekt tą magię w 3 mce a mój wałkowany jest od jakiegoś roku i nadal jesteśmy w czarnej d...?:placz: Pokazałabyś tę smycz Pokażę, tylko póki co zdjęcia nie mam :P Ty to masz szczęście na tych zboczeńców Hehehh ja i tak nie mam takiego jak PP, która regularnie spotyka jakiegoś pana z interesem na wierzchu. Starcie z parówką miałam raz, w parku , jak jeszcze jeździłam z psem do pracy, o nieziemsko wczesnej porze wyszłam , ulice jeszcze puste, a tu mnie gość GONI i macha do mnie interesem:crazyeye: Udałam że nie widzę, puściłam psa, ale to wtedy jeszcze mały frędzel był i słabo świat ogarniał,a gość gonił i stawał mi na drodze, z parku udało mi się wyjść dopiero jak się dokleiłam do jednej jedynej babki ze stafikiemm... Quote
tibby Posted June 19, 2014 Posted June 19, 2014 A o co chodzi w tych karnych kroczkach? Cofam się z psem o 3 kroki w tył czy jak ? Quote
Majkowska Posted June 19, 2014 Author Posted June 19, 2014 No mniej więcej. Mnie uczyli tak że kiedy pies zaczyna napinać smycz zatrzymuję się - tzn ciągnie, nie idziemy. Cel do jakiego pies chce dotrzeć ma być dla niego nagrodą, a ja mam mu to wyjaśnić w prosty sposób. Nie używam siły, poprostu cię cofam, delikatnie podciągam psa, nie szarpiąc i nie wydając komend, dobre momenty chwalę. Samo ćwiczenie zajmowało nam mnóstwo czasu i czasem nawet wróciłam i pod dom żeby zacząć wszystko od nowa. Na inne psy to działa , po jakimś czasie kapują,że nienapinać smyczy jest fajnie, ale mój piesek może iśc w każdą dowolną stronę, wiec mu lotto czy się cofam czy idę do przodu, ważne że idę. Stoimy to piszczy, względnie zajmuje się czymś innym, wdycha wiaterek, ogląda gołębie na drzewach, a jak już nic się nie da to skupia się na mrówce która mu idzie pod nogami :lol: Teraz robimy coś podobnego tylko z kontaktem i bardziej skupiając się na wyciszeniu. Przedtem skupiałam się głównie na tym żeby nie ciągnął, był moment że było dobrze ale wygląda na to że ciągle mamy jeszcze wiele do zrobienia :D Quote
tibby Posted June 19, 2014 Posted June 19, 2014 Aaa, dzięki teraz wszystko jest dla mnie jasne :) Wyżły mi się bardzo podobają pod względem eksterieru, ale chyba bym sobie z żadnym nie poradziła :) Quote
Pani Profesor Posted June 19, 2014 Posted June 19, 2014 ja równać Patryka nauczyłam klikerem, jak ciągnie na smyczy, to go szarpnę i daję "równaj", no i albo wyrówna, albo nie. nie mamy tego wyćwiczonego w 100%,bo w pobudzeniu (np. idzie na długi spacer, dawno nie wychodził,itd.) ciągnie jak opętany i muszę go korygować, po korekcie minutę idzie ładnie i znowu ciągnie. najlepiej idzie jak już się wysika, wyzwiedza, nawącha - tak po 10 minutach spaceru już jest ok. luzem szybciej,bo wie, że coś za coś, albo idzie ładnie, albo smycz. no a pieski...pieski mijamy ze skutecznością 50:50... Quote
*Magda* Posted June 19, 2014 Posted June 19, 2014 U nas ani stawanie, ani zmiana kierunku nie pomogła przy ciągnięciu na smyczy :shake: Dopiero pół-zaciskowy łańcuszek przyszedł z pomocą :) Quote
Pani Profesor Posted June 19, 2014 Posted June 19, 2014 ja w zasadzie nie mogę powiedzieć, że Patryk nie ciągnie na smyczy, ale u niego to okresowe (bardzo coś zapachnie, bardzo się nakręcił, "spieszy się" i jest podniecony), ale gdyby zastosować takie porządne szarpnięcie z ochrzanem,to będzie lazł przy nodze. albo jeśli wie, że mam piłkę ze sobą :diabloti: wtedy drepcze ocierając się o łydkę i patrzy w oczy co jakiś czas na zasadzie "widzisz? równam! no rzuć mi już coś" :D Quote
4Łapki Posted June 19, 2014 Posted June 19, 2014 Viki czasem ciągnie (wczoraj dała popis ze stawaniem na dwóch łapach), jak się nakręca (kot) lub się boi (fajerwerki). Wtedy siadamy na pupie, z siadu robimy leżenie i na odwrót, do czasu, aż się pies skupi na czym innym. Zwykle pomaga. Piszę zwykle, bo ze mną sobie nie pozwala, moją mamę natomiast ciąga gdzie chce. Dziwne, bo ja jestem 2 razy drobniejsza od matki, mniej pary w rękach mam, a jakoś nakręconego psa jestem w stanie przytrzymać, ona nie :diabloti: Quote
Majkowska Posted June 19, 2014 Author Posted June 19, 2014 [quote name='tibby'] Wyżły mi się bardzo podobają pod względem eksterieru, ale chyba bym sobie z żadnym nie poradziła :) W opisach wyżły się przedstawia dośc demonicznie, ale może to i lepiej, przynajmniej nie cieszą się taką popularnośćią jak wiele ras. Wg mnie te psy potrzebują pracy, no nie kłammy się, ale one do tego zostały stworzone. Bez sensu trochę brać psa żeby gasić mu instynkt, co widzę ostatnio się robi modne " poszukaj dobrze po hodowlach a znajdziesz psa bez instynktu" - chyba nie ten kierunek ;) Lubię jak ktoś robi z psem różne rzeczy,bo i fajnie się z wyżłem spędza czas i wcale nie trzeba ograniczać go tylko do pola ( ja w pola też nie gonię jak z pypciem), ale gaszenie wszystkiego jak leci też fajne nie jest. Wyżeł fakt faktem do najłatwiejszych w szkoleniu nie należy ale da się z nim wytrzymać ;) ja równać Patryka nauczyłam klikerem, jak ciągnie na smyczy, to go szarpnę i daję "równaj", no i albo wyrówna, albo nie. U nas kliker chyba nie jest wystarczającą nagrodą. Szczególnie jak nie mogę go połączyć ze smakiem. U nas ani stawanie, ani zmiana kierunku nie pomogła przy ciągnięciu na smyczy Dopiero pół-zaciskowy łańcuszek przyszedł z pomocą Odkąd zaczęłam kupować od taks to wszystkie obróżki mam półzaciskowe, ale Waldkowi nie robi różnicy. Ba, jemu nawet nie robi różnicy dławik:roll: Viki czasem ciągnie (wczoraj dała popis ze stawaniem na dwóch łapach), jak się nakręca (kot) lub się boi (fajerwerki). Wtedy siadamy na pupie, z siadu robimy leżenie i na odwrót, do czasu, aż się pies skupi na czym innym. Zwykle pomaga. A ja czasem odnoszę wrażenie że im bardziej chcę go skupić tym bardziej go podniecam :evil_lol: Sadzam a to głupie piszczeć zaczyna, drgawek dostaje, ujada. Jak jestem na łąkach to pół biedy ale na ulicy wyglądamy dość tragicznie. Mało, potem się zrywa i gna jeszcze bardziej, na zasadzie piesek się uwolnił... Im dłużej przytrzymam tym on mocniej się wkręca w siłę startu. Im więcej razy przytrzymam na pozornym spokoju tym bardziej się potem nakręca, a wszystko zamiast się skracać to sie wydłużą. U niego jest fajnie jak się idzie, jak się cały czas coś robi, to staram się osiągnąć, żeby się jednak angażował w to co robimy. Quote
Ty$ka Posted June 19, 2014 Posted June 19, 2014 Jakie Ty masz przygody. Super, że Waldi powoli się ogarnia. ;) U nas przy chodzeniu na smyczy pomogła zabawa w zawody, czyli ustawiony spacer z efektem 3karnych kroczków (drzewko), a także metoda pijanej muchy ;) Quote
Baski_Kropka Posted June 19, 2014 Posted June 19, 2014 Majkowska napisał(a):No mniej więcej. Mnie uczyli tak że kiedy pies zaczyna napinać smycz zatrzymuję się - tzn ciągnie, nie idziemy. Cel do jakiego pies chce dotrzeć ma być dla niego nagrodą, a ja mam mu to wyjaśnić w prosty sposób. Nie używam siły, poprostu cię cofam, delikatnie podciągam psa, nie szarpiąc i nie wydając komend, dobre momenty chwalę. Samo ćwiczenie zajmowało nam mnóstwo czasu i czasem nawet wróciłam i pod dom żeby zacząć wszystko od nowa. Na inne psy to działa , po jakimś czasie kapują,że nienapinać smyczy jest fajnie, ale mój piesek może iśc w każdą dowolną stronę, wiec mu lotto czy się cofam czy idę do przodu, ważne że idę. Stoimy to piszczy, względnie zajmuje się czymś innym, wdycha wiaterek, ogląda gołębie na drzewach, a jak już nic się nie da to skupia się na mrówce która mu idzie pod nogami :lol: Teraz robimy coś podobnego tylko z kontaktem i bardziej skupiając się na wyciszeniu. Przedtem skupiałam się głównie na tym żeby nie ciągnął, był moment że było dobrze ale wygląda na to że ciągle mamy jeszcze wiele do zrobienia :D Dokładnie my tak Dexa uczyliśmy chodzenia na smyczy. Do teraz mu powtarzamy te ćwiczenie. Ale robimy to na dwa sposoby. Albo jak tylko napnie smycz staje okoniem i czekam aż się cofnie i na mnie popatrzy wtedy od razu ruszam (i tą metodę stosuję najczęściej), A jak mu palma odbija już totalnie to się właśnie wracam. Bardzo często właśnie w nagrodę dostaje możliwość wejścia i powąchania tego co bardzo bardzo chciał. I pociesze Cie... na Dexa to działa a na Baskim przez 8 lat wypróbowałam tyle metod, żadne nie skutkowały :P To po prostu taki typ psa z chęciom gnania przed siebie. Polecam po prostu kantar :P Quote
Majkowska Posted June 19, 2014 Author Posted June 19, 2014 Dzisiaj mam przygodę lepszą - i hmmm, skąd ja wiedziałam że pies dzis mi sie nie ogarnie i będzie wszystko nie tak??:roll: Poszliśmy z Tż na spacer, tradycyjnie na skały jak zawsze. Ludzi multum, psów w pieron, już się zirytowałam że guzik poćwiczę, szczególnie że co chwila mi ktoś ciamkał - 2 razy się wpieniłam jak zostałam z wózkiem i psem sama a tż poszedł po papierosy : raz mi podszedł gośc i zaczął prowokować siedzącego psa,ja psu siad a gośc woła, więc mówię "proszę go nie wołać" a gośc dalej, ciamka, klepie się po nodze, łapy wyciąga, rzuciłam mu wymowne spojrzenie i podeszłam 2 kroki i znów sadzam a gośc znowu:angryy: ... stwierdziłam że to obcokrajowiec bo chyba mnie nie rozumiał. Nie minął moment,stanęłam w cieniu, Waldek siedzi za wózkiem a ja poprawiam małej czapkę, a tu ałałałała, leci chłopczyk z małym pieskiem, piesek podszczekuje, babka go puszcza mimo że widzi że mnie do powitań nieśpieszno, piesek niby podchodzi a się cofa,ucieka, prowokuje, Waldek ruszył, usiłuję utrzymać wózek, a dzieciak mi wsiada na plecy mojemu psu, objął go za kark i już mu nogę przez grzbiet przerzuca:crazyeye: Waldek nic. Zero reakcji. Wrzasnęłam tylko " on ugryzie!" i już matki z bachorem nie było. Potem wrócił tż i zaskoczył mnie że mamy czas, możemy sobie ćwiczyć... Miło. Zatrzymaliśmy się na ławeczce i ćwiczymy, wkońcu mówię mu żeby siedział a ja pójdę na bok puścić psa. Nie było mnie jakieś 15 minut, wracam, a Tż nie ma:roll: Zaczęłam wołać, bo pomyślałam że może poszedł z dzidziusiem się przejść, ale jego ani widu, więc stwierdziłam że widocznie się znów obraził i zawinął do domu. Wałęsałam się jeszcze chwilę, spotkłam babkę z colakiem , faceta z astem , kundelka, beagla i wszystkich po kolei pytałam czy widzieli, ale odpowiedzieli że nie. Stałam jeszcze chwilę, a potem Wald zaczął bawić się z buldożkiem, puściłam go, gonił po ścieżce ale tż nie było. Wróciłam więc do domu, bez torebki (została przy wózku) bez komórki, bez kluczy. Rąbałam w drzwi ale nikt mi nie otworzył, więc powolnym kroczkiem wróciłam znowu ale tż nie znalazłam. Jeszcze skręciłam w pola i gdy Wald biegał ja ich wypatrywałam ,ale nie było. Wróciłam znowu do domu i znów łupałam w drzwi, poszłam do koleżanki, wkońcu wyczerpana tą lataniną usiadłam na osiedlowej ławce. Tż ani śladu, więc jak opoczęłam ruszyłam znowu i...spotkałam go po drodze. Nie wiem jak to możliwe ale mówi że stał cały czas na ten ścieżce, widział wszystkie psy z którymi Waldek się witał, ale nie widział nas mimo że Wald po tej ścieżce z 10 minut biegał... Ogólnie spacer uznaję za kiepski, choć wygonił się troszeczkę. Ale same ćwiczenia jako takie nie zrobiły na nim wrażenia. I przyznam się ze wstydem że go poszarpałam okrutnie, bo już się wściekłam, on głowa w dół, ja go szarp, głowa w dół, ja go szarp, krok do przodu, głowa w dół , szarp, głowa w dół, podaję mu smaka do powąchania a on zaczyna piszczeć i omijać smaka, próbowałam na patyczek,on nic, wreszcie jak nie zamachnęłam się szarpiąc smyczą tak Wald wrócił do mnie z prędkością światła i trzasnął pyskiem o ziemię... Przeraziłam się że chyba trochę za ostro, ale zaraz potem opadły mi ręce jak zobaczyłam nieporuszoną postawę Waldka, wstał i był gotowy pędzić dalej, nawet się nie otrzepał:roll: No i prawie mi przy okazji galopady wyłamał palce- niosłam smycz w ręce kiedy przebiegł i wpadł mi centralnie w pętlę. Rzuciło go do tyłu aż się przestraszył, a mi smycz szarpnęła rękę, nie wiem jakim cudem nie połamało mi palców. Z dwojga złego całe szczęćie że nie miałam smyczy na szyi... Mam foty , ale zgrać się nie da...:/ Quote
agutka Posted June 19, 2014 Posted June 19, 2014 Majka jeszcze trochę cierpliwości i zapomnisz o głupawce Waldusia, zobaczysz będzie idealny ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.