Ty$ka Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 Majka, tak Ciebie czytam i stwierdzam, że chyba przydałby Ci się porządny wypoczynek od tego wszystkiego. Ilekroć wejdę to piszesz, że ten dzień był kiepski i się denerwujesz. Może zbyt emocjonalnie do tego wszystkiego podchodzisz? Nie chcę się wymądrzać ani nic, po prostu jest mi Ciebie chwilami szkoda, ogromnie Ci współczuję. Wiem z własnego doświadczenia, że jak spinam dupę to wtedy nic nie wychodzi, a jak staram się zobaczyć to w pozytywnym świetle i obrócić coś w (czasem nieudany) żart to wszystko samo się naprawia, wszystko idzie bardzo. Sytuacji z teściową nie zazdroszczę, ale pomyśl, że jeszcze trochę i się od niej uwolnisz. Wdech-wydech, jakoś to wytrzymasz. Natomiast brak wsparcia ze strony TŻ, hmm... wiele osób tak ma. Mnie tez rodzinka przeszkadza w szkoleniu psa. Na początku się denerwowała, teraz odpuściłam, bo wbrew pozorom pies wspaniale odróżnia na co u kogo może sobie pozwolić, dlatego rób swoje. Masz cudowną córeczkę i cudownego psa - mniemam, że wspaniale się dogadują, te zdjęcia mówią same za siebie :loveu: Dlatego postaraj się jakoś odetchnąć, wiem że to trudno, ale są rzeczy, na które nie mamy wpływu, więc albo się z tym pogodzimy i nauczymy żyć, albo ciągle będziemy chodzić źli na cały świat, a to wcale nie polepsza sytuacji - wręcz ją pogłębia. Głowa do góry ;) Co do Waldka. Czy muszą to być smakołyki? Po kliku przyjęło się, że jest smakołyk, ale to ma być nagroda. Tym atarkcyjniejsza, im w trudniejszych warunkach pracujecie. Pomyśl co tak naprawdę jara Waldka - i wykorzystaj to. Nie musi to być ani zabawka, ani smakołyk, ani tym bardziej karma (no wybacz, ale to słaby motywator, przynajmniej na tym etapie, mój by w życiu na karmę nie poleciał). Może to być nagroda środowiskowa lub jakakolwiek inna. Czytałaś kiedyś o piramidzie nagród? Jak nie to polecam się wgłębić, na początku wydawało mi się to głupie, ale się u mnie sprawdza przy jednoczesnym stosowaniem przemienności nagród i zaskakiwaniem nagrodą (raz jest, a raz jej nie ma). To proste - pomyśl czy samej chciałoby Ci się robić daną rzecz, którą nie znasz lub nie lubisz ciągle za tą samą kwotę? Albo czy byś grała w Totka, gdybyś ciągle miała pewną wygraną o konkretnej kwocie - przypuśćmy 50zł. No nie - wcześniej czy później, by Ci się ta loteria znudziła, bo byłabyś pewna, że wygrasz. Nie musiałabyś się wcale wysilać, więc sięgałabyś do niej tylko wtedy, gdy tylko byś czuła potrzebę lub mocno się nudziła. A tak właśnie robisz psu - nagroda dla psa ma być loterią. Nie może wiedzieć ani kiedy (chyba że się czegoś uczycie nowego, wtedy zawsze nagradzasz), ani ile (więcej, mniej), ani co - wtedy będzie bardziej zmotywowany. A na razie mam wrażenie, że nagradzasz go ciągle smakami, działasz schematycznie, wybacz ale dla psa to jest nudne :p. Quote
AMIGA Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 A ja tu wchodzę, żeby napaść oczy superowymi zdjęciami. Kinia z Waldim to świetne fotomodele. Ja chcę więcej i więcej i jeszcze więcej :-) Quote
Majkowska Posted May 20, 2014 Author Posted May 20, 2014 Tyśka - bardzo dzięki za dobre słowo. To fakt, miewam kiepskie dni , ale wszystko dzieje się dość szybko i intensywnie, nie mam czasu żeby usiąść i pomyśleć. Masz pewnie rację. Co do smaków to ja sama uważam że Wald za smaki się nie powiesi, ale on tak naprawdę nie wiesza się za nic, a wypadałoby mu utrwalić klik. Osobiście nie pracowałam na smaczki, raczej jeśli już to pochwała i to dość stanowcza, bo jakbym natiutiała to Wald się podnieca zbytnio. Co Waldka jara - ruszanie się go jara. Tylko w obecnej sytuacji jak to widzisz - dwa kroki, przelot w pole za nagrodę? :evil_lol: Jutro się nad tym głębiej zastanowię, bo dziś padam... Znajoma wyciągnęła mnie na bieganie. Półżartem półserio powiedziała że Waldka bierze na jogging a ja przyszłam do niej na szeleczkach z Wartkunią do startu gotową :D Poszła sie przebrać i pobiegałyśmy tak że padam trupem. Wald nawet nie wlazł do klatki tylko napił się i pacnął obok miski :D Jutro podobno też idziemy i tak jej się spodobało że aż chce biegać codziennie... Szaleństwo, czyste szaleństwo...:eviltong: Quote
Franca81 Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 I wlasnie z wami fajnie mozna pogadac. Rozmowa na poziomie i na spokojne wytlumaczenie co autor mial na mysli. ;) Jeszcze tylko wytlumacze. Ja mojej nie ograniczam ruchu. Wrecz przeciwnie ma go dosc sporo ale na chwile obecna na jak najnizszym poziomie ekscytacji (pozwalam na lekkie nakrecenie ale jedynie na takie z ktorym sobie potrafi poradzic). Moj pies nie potrafi sie kontrolowac (ma podejrzenie o zaburzenia ukladu limbicznego). Jedynie ograniczam jej napady szalu i latania bez celu z ku.wikami w oczach. Jak chce biegac to biegam z nia ale nie moge jej puscic bo wystarczy pare sekund i mloda znajdzie chocby listek i sie nakreci. A na smyczy jestem w stanie zareagowac jak juz widze ze uszy daje za leb i wytrzeszczu dostaje. Jak bylaby dwa metry dalej to juz nie mam szans. Z czasem odleglosci bedziemy wydluzac. W crate games sie bawimy, w zabawy wechowe itp. Stosujemy feromony a nawet masaze i naturalny olejek z lawendy, zwracam duza uwage na wielkosc zrenic bo wiem co niosa za soba rozszezone. Pracujemy pod nadzorem bechawiorystki szkoleniowca i weterynarza. A spacery nie sa w ciaglym skupieniu bo u niej to niemozliwe. Pracujemy by korzystala z nosa i zamiast nakrecac sie na szeleszczacy listek zainteresowala sie zapachami. Bo pies powinien swiat poznawac glownie wechem a ona ma na odwrot. Mloda nie stresuje bieganie ona wchodzac na wyzsze obroty traci nad soba panowanie. Ja stresuja ludzie (z wyszczegolnieniem rak), zwierzeta. A ze tak to ujme natura (deszcz, wiatr czy snieg) powoduja niezdrowe nakrecanie sie. I byly sytuacje, ze w kilkanascie sekund tak sie nakrecila, ze zaczela biegac tam i we wte po czym przy duzej predkosci z calym impetem przywalila glowa w ogrodzenie. Wzrok ma dobry a dzialke i ogrodzenie zna od szczeniaka. Ona na dworze potrafi byc jedynie spokojna i wyluzowana jak duzo wacha i pare chwil po wachaniu. I te pare chwil po wachaniu musimy wydluzyc i wprowadzic jako normalne jej codzienne zachowanie. I wtedy moze miec napady gonitwy o ile bedzie potrafila z ekscytacji znow wrocic do stanu normalnego. O wielu rzeczach nawet nie wspominam bo niewiele osob mialoby sily to czytac. ;) W poscie o stresie po prostu zostalam zle zrozumiana. A ze co chwila znajduje sie jakis "wujek dobra rada" w otoczeniu to mi czasem tez samokontrola zanika. ;) Quote
Majkowska Posted May 20, 2014 Author Posted May 20, 2014 Franca81 napisał(a): Bo pies powinien swiat poznawac glownie wechem Czyli z Wartkunią wszystko ok :evil_lol: Zapomniałam napisać naszą dzisiejszą przygódkę, którą opisałam już w śmiesznych komentarzach, więc powtórzę się : Idziemy dziś z tż zaroślami nad rzeką między działkami, teren pusty więc odpinam psa żeby pobiegał, a ten wpada pod drzewo i znajduje ludzkie gówno :loveu: Wrzasnęłam że nie wolno i poszliśmy dalej mimo że miał na nie ochotę i pozostawił je w pamięci... Wracamy z powrotem, pies biega dołem wału , a my idziemy górą, sprzed nas nadjeżdza rowerzysta. Pies biega dołem więc nie zwracam uwagi, normalnie sadzam go,zapinam albo puszczam w drugą stronę, ale no po co go zapinać bedę jak nim on wleci do góry to facet już przejedzie... Na wysokości tego obsranego drzewa pies podnosi głowę i widzę jak już się oblizuje i gna w zapamiętane miejsce, więc wyrywam do przodu z wrzaskiem " nieee!!!!!!!stóóóóój!!!! Zostaaaawww!!!!" a Wald pędzi z obłędem w oczach do góry gdzie akurat dojeżdza rowerzysta i przy tym drzewie się spotykamy. Słuchajcie, facet zamarł, chyba przewidywał najgorsze, zaczął się zasłaniać, zbladł, przerażony chyba był pewien że już ma psa w gardle. A ja nieświadoma planowania mordu przepędziłam psa dalej i wymyślam mu od najgorszych świń, więc facet się zabrał roztrzęsiony nie odzywając się nic pojechał... Dopiero tż idący za mną uświadomił mi powagę sytuacji, z której sobie nawet sprawy nie zdawałam:oops: Biedny człowiek, nastraszyłam go okrutnie. Quote
Franca81 Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 Az nie wiem jak to skomentowac. Czytajac sie smialam ale jak sobie wyobrazilam ze to ja jade rowerem to az slow brak. Biedny facet. Tu nikt mi nie zaprzeczy ze sie na bank zestresowal. ;) A Wald mial inny cel na oku. Choc nie wiadomo czy facet odjezdzajac podobnego Waldowskiego celu w gatkach nie mial. ;) Quote
Pani Profesor Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 Franca81 napisał(a):I wlasnie z wami fajnie mozna pogadac. Rozmowa na poziomie i na spokojne wytlumaczenie co autor mial na mysli. ;) Jeszcze tylko wytlumacze. Ja mojej nie ograniczam ruchu. Wrecz przeciwnie ma go dosc sporo ale na chwile obecna na jak najnizszym poziomie ekscytacji (pozwalam na lekkie nakrecenie ale jedynie na takie z ktorym sobie potrafi poradzic). Moj pies nie potrafi sie kontrolowac (ma podejrzenie o zaburzenia ukladu limbicznego). Jedynie ograniczam jej napady szalu i latania bez celu z ku.wikami w oczach. Jak chce biegac to biegam z nia ale nie moge jej puscic bo wystarczy pare sekund i mloda znajdzie chocby listek i sie nakreci. A na smyczy jestem w stanie zareagowac jak juz widze ze uszy daje za leb i wytrzeszczu dostaje. Jak bylaby dwa metry dalej to juz nie mam szans. Z czasem odleglosci bedziemy wydluzac. W crate games sie bawimy, w zabawy wechowe itp. Stosujemy feromony a nawet masaze i naturalny olejek z lawendy, zwracam duza uwage na wielkosc zrenic bo wiem co niosa za soba rozszezone. Pracujemy pod nadzorem bechawiorystki szkoleniowca i weterynarza. A spacery nie sa w ciaglym skupieniu bo u niej to niemozliwe. Pracujemy by korzystala z nosa i zamiast nakrecac sie na szeleszczacy listek zainteresowala sie zapachami. Bo pies powinien swiat poznawac glownie wechem a ona ma na odwrot. Mloda nie stresuje bieganie ona wchodzac na wyzsze obroty traci nad soba panowanie. Ja stresuja ludzie (z wyszczegolnieniem rak), zwierzeta. A ze tak to ujme natura (deszcz, wiatr czy snieg) powoduja niezdrowe nakrecanie sie. I byly sytuacje, ze w kilkanascie sekund tak sie nakrecila, ze zaczela biegac tam i we wte po czym przy duzej predkosci z calym impetem przywalila glowa w ogrodzenie. Wzrok ma dobry a dzialke i ogrodzenie zna od szczeniaka. Ona na dworze potrafi byc jedynie spokojna i wyluzowana jak duzo wacha i pare chwil po wachaniu. I te pare chwil po wachaniu musimy wydluzyc i wprowadzic jako normalne jej codzienne zachowanie. I wtedy moze miec napady gonitwy o ile bedzie potrafila z ekscytacji znow wrocic do stanu normalnego. O wielu rzeczach nawet nie wspominam bo niewiele osob mialoby sily to czytac. ;) W poscie o stresie po prostu zostalam zle zrozumiana. A ze co chwila znajduje sie jakis "wujek dobra rada" w otoczeniu to mi czasem tez samokontrola zanika. ;) ok, rozumiem już, że u Twojej suki to naprawdę nie jest taka pobudliwość, o jakiej my dyskutujemy ;) w takiej sytuacji absolutnie rozumiem te wszystkie działania wyciszające, mój Pat nawet w największym szale pewnie nie wygląda tak, jak Twoja suka na co dzień, więc nie ma co porównywać metod - faktycznie :) Majkowska napisał(a): Na wysokości tego obsranego drzewa pies podnosi głowę i widzę jak już się oblizuje i gna w zapamiętane miejsce, więc wyrywam do przodu z wrzaskiem " nieee!!!!!!!stóóóóój!!!! Zostaaaawww!!!!" a Wald pędzi z obłędem w oczach do góry gdzie akurat dojeżdza rowerzysta i przy tym drzewie się spotykamy. Słuchajcie, facet zamarł, chyba przewidywał najgorsze, zaczął się zasłaniać, zbladł, przerażony chyba był pewien że już ma psa w gardle. A ja nieświadoma planowania mordu przepędziłam psa dalej i wymyślam mu od najgorszych świń, więc facet się zabrał roztrzęsiony nie odzywając się nic pojechał... Dopiero tż idący za mną uświadomił mi powagę sytuacji, z której sobie nawet sprawy nie zdawałam:oops: Biedny człowiek, nastraszyłam go okrutnie. boże :grin: a apropos, przypomniała mi się historia, jak jechaliśmy z tż-tem i znajomymi do Gdańska.. na dworcu podziemnym byliśmy prawie sami, była późna noc, idziemy na pociąg i po peronie zasuwa facet, wyraźnie się spieszy, w ręku jakaś walizka. mój znajomy Krzyś uznał, że to będzie prześmieszne, kiedy zacznie wydzierać się "MÓJ PORTFEL! MÓJ PORTFEL!" w momencie, kiedy biegnący facet go mijał :diabloti: chyba uznaliśmy to za śmieszniejsze, niż ten gość,bo co się nasłuchaliśmy łaciny, to nasze :diabloti: Quote
Majkowska Posted May 21, 2014 Author Posted May 21, 2014 Franca81 napisał(a):Az nie wiem jak to skomentowac. Czytajac sie smialam ale jak sobie wyobrazilam ze to ja jade rowerem to az slow brak. Biedny facet. Tu nikt mi nie zaprzeczy ze sie na bank zestresowal. ;) A Wald mial inny cel na oku. Choc nie wiadomo czy facet odjezdzajac podobnego Waldowskiego celu w gatkach nie mial. ;) Ja też bym się ze strachu pewnie porobiła. Kto widział biegnącego Waldka ten wie że on zasuwa bez ograniczeń, toteż rozumiem ludzi którzy się go boją, szczególnie jak np gratis nagle wypada z krzaków i pędzi prosto na człowieka, a jak zakręca to przed samymi nogami. Nie wiedziałam czy się do gościa odezwać i przepraszać czy co zrobić, no przegłupio wyszło, a i ja wyglądałam jakbym faktycznie gnała na śmierć i życie (bo gnałam!) żeby tylko dopaść niepoczytalnego psa. Quote
AMIGA Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 Myślę, że facet już się w Twoje strony nie zapuści:-) Quote
agutka Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 Franca- moja suka bardzo podobnie ale to bardzo zachowuje się jak twój pies:shake: ona węchem nic nie sprawdza tylko oczy poźniej słuch :mad: w tropienie nawet nie zaczynam się bawić bo ona nawet pod łapskami nie potrafi kąska złapać.... czasem po prostu na to czasu niema. Co nie powiem zaczyna spacerować na bardzo krótkiej smyczy i z tego jestem wręcz dumna bo czasem starczy mi jedna korekta i pies nawraca się ;) ale wszystko pięknie gdyby jeszcze swojego czuja nieco uśpiła, niby ogonek niżej ale uszyska cały czas na czuju :roll: Majka ty to masz przeboje:diabloti: Ja pewnie codziennie bym miała takie cuda ale jedna wolę iść na moje spokojniejsze miejsca :evil_lol: Quote
Franca81 Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 agutka napisał(a):Franca- moja suka bardzo podobnie ale to bardzo zachowuje się jak twój pies:shake: ona węchem nic nie sprawdza tylko oczy poźniej słuch :mad: w tropienie nawet nie zaczynam się bawić bo ona nawet pod łapskami nie potrafi kąska złapać.... czasem po prostu na to czasu niema. Co nie powiem zaczyna spacerować na bardzo krótkiej smyczy i z tego jestem wręcz dumna bo czasem starczy mi jedna korekta i pies nawraca się ;) ale wszystko pięknie gdyby jeszcze swojego czuja nieco uśpiła, niby ogonek niżej ale uszyska cały czas na czuju :roll: Majka ty to masz przeboje:diabloti: Ja pewnie codziennie bym miała takie cuda ale jedna wolę iść na moje spokojniejsze miejsca :evil_lol: Taki off top zrobię. ;) Moja wcześniej też nic znaleźć nie umiała. Teraz szukamy głównie gotowanego kurczaka (pozostałość po ścisłej diecie) i młoda bardzo polubiła szukanie do tego stopnia że ukrywam jej smaczki na drzewie (tak by mogła dosięgnąć) a ona łapami przednimi na pień i niucha korę i bluszcz. Quote
furciaczek Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 No i w końcu sie doczłapałam do Waldemara w odwiedziny :) Quote
Czekunia Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 furciaczek napisał(a):No i w końcu sie doczłapałam do Waldemara w odwiedziny :) Po galeriach grandzi, ale u siebie fot nowego mieszkańca skąpi:evil_lol:... Quote
agutka Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 Franca- ja sobie nie wyobrażam białej wskakującej na drzewo , ona ledwo doskakuje mi do kolan. Przeciez ona nawet nie potrafi na łóżko wejść:evil_lol: nie to co skoczne boxie ;) Quote
Ty$ka Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 Buhahaha, takie śmieszne scenki zawsze przychodzą niespodziewanie. Pamiętam jak swego czasu stałam na przejściu dla pieszych z psem, a obok mnie była jakaś facetka. Morus wtedy dopiero ogarniał posłuszeństwo, więc moje delikatne sygnały, by usiadł nic nie dawały. W końcu się wkurzyłam i powiedziałam: "Rusz dupę, ku***". Wtedy usłyszałam kilka niemiłych słów od kobiety - właśnie wtedy zmierzyłam ją wzrokiem: miała krótką spódnicę, rajstopy, prześwitującą bluzkę. Żeby było śmieszniej - akurat kiedy to powiedziałam, ktoś zatrzymał się przed przejściem. Musiałam się gęsto tłumaczyć, że moej słowa nie były skierowane do kobiety, lecz do psa :lol: Nadal nie jestem przekonana czy mi uwierzyła :siara: Quote
Majkowska Posted May 21, 2014 Author Posted May 21, 2014 My z Waldkiem też uprawiamy tego typu zabawy węchowe - tyle że z piórkami bażancimi. Quote
Majkowska Posted May 21, 2014 Author Posted May 21, 2014 Warchlicze przechodzi już sam siebie:angryy: Siedzi pół dnia spokojnie, a nagle o godz 16 otwierają się drzwi, wchodzi teściowa , zaczyna " co Walduś, co Walduś, byłeś na spacerku..."etc i Wald zaczyna boleśnie jęczeć biegając i trąc dupą po dywanie. Magia, no magia... Powiedziałam już że go nie wyprowadzam bo nie będzie tak że on piśnie i ja rzucam wszystko i lecę z pointeritem na łeb na szyję, ale dzisiaj...no właśnie... Wchodzi teściowa, pies wypada z klatki i chodzi wkoło niej i jojczy. Słyszę, ale udaję że nie słyszę, był o 15 z TŻ i się załatwił. Wkońcu przychodzi godz 18 i wybieramy się z tż do sklepu a Wald wyraźnie dostaje boleści i zaraz się zesra na dywan. Pada szybka decyzja że Warchl idzie z nami, ja nawet się kajam bo taka niedobra dla pieska jestem, obżarł się wczoraj jakiegoś starego bigosu a ja mu nie pozwalam się załatwić i że się biedny pochoruje przez mój paskudny egoizm. Całkiem nie na rękę nam to bo chciałam z TŻ połazić po sklepie , a już Kinia jest wystarczającym nadbagażem, ale no dobra, wzięliśmy go. Ponad 2 h "podróży" a on nic, nie wyglądał jakby miał jakieś problemy gastryczne na które cierpiał w domu, siknął kilka razy i dalej zasuwał z nami, przebiegł się po polu i jeszcze w biedronce kupiłam mu 3 zabawki które dostał w nagródkę za dzielne sprawowanie...:roll: Quote
Małgonia Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 Ta tesciowa coś źle na Walda działa :diabloti: Ale pewnie typ kobiety, której się nie przegada co? Mój wczoraj na wieczornym spacerze dwójki nie pocisnął i po powrocie siedziałkoło mnie, nogami przednimi przebierałi miał koope w oczach normalnie- trza było wyjść znowu. Trafił nam się pies, który co spacer musi dwójke walnąć. Nawet taką na chama aby aby, ale musi zaliczyć i koniec. Quote
agutka Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 Majka to kocham w rodzinie... każdy wychowuje i rozpuszcza po swojemu ;):angryy: i weź tu psa wychowaj gdy jedno podpuszcza, drugie podkarmia ech.. wszyscy kupujecie te fajne zabawki a biedrze a w mojej nic takiego niema :mad: Quote
Majkowska Posted May 21, 2014 Author Posted May 21, 2014 Teoretycznie on od teściowej nie uzyskuje efektu końcowego czyli spaceru. Kilka razy go wzięła jak ja się zbuntowałam że nie idę, ale przeważnie to ja wychodzę no bo wkoncu pies mój... U nas w biedrze też nie było zbytnio juz wyboru. Były jeszcze tory agi i już sie paliłam ale pomyślałam aaaa po co mi :D Quote
Pani Profesor Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 ja musiałam wyedukować mamę (bardzo delikatnie :diabloti:), że nie ma sensu i celu gadać bez przerwy "jedzonko? piłeczka? NEESKAAA?" i cieszyć się, że Patryk kręci łbem :shake: zrobiłam to przy niej kilkakrotnie jako pokazówę, że Pat jest tak wrażliwy na niektóre słowa no i się spodobało :diabloti: a że Pat rozdrażniony nie wiedział o co chodzi,to inna bajka.. skończyła, jak ją wygoniłam wieczorem na spacer, bo skoro nagadała, to niech się ubiera i lezie :diabloti: wyszła z ojcem obrażona na mnie śmiertelnie, no ale przecież "obiecała" pieskowi :diabloti: i od tego czasu go już nie podjudza ;) Quote
agutka Posted May 22, 2014 Posted May 22, 2014 wiecie co.... żeby te nasze psy tak szybko się uczyły innych bardziej praktycznych rzeczy:diabloti: Leda była zawsze bardzo grzeczna przy zakładaniu smyczy mimo że Sagat skakał jak kangur, wystarczylo że pańcio pociciał Ledusie jak zaczęła podskakiwać nieśmiało i teraz jest to nieco pokaźna pokazówa ... na szczęście do ogarnięcia:evil_lol: Quote
Majkowska Posted May 22, 2014 Author Posted May 22, 2014 Ja chcę unikać wyjść mojej teściowej, bo ona i pies to jest szalej (mówiłam już że jedna pani mnie prosiła żeby coś zrobić z tym żałosnym widokiem?) . Ona gna za nim na całej długości smyczy,on się dusi, kaszle, a ona gna potykając się i wrzeszcząc "stój! Waldek! noga! równaj! nie wolno! powoli! oć tu !!..." Potem widzę ogromną różnicę w jego zachowaniu i to że co ja sobie z pieskiem zrobiłam poszło się tralalala. Już sobie powiedziałam że nie idę choćby nie wiem co się działo,niech sra na dywan jak ma potrzebę, bo jak widać trawniczki mu nie sprzyjają... Tym barzdziej że wiem że jak nauczę to tak będę miała, a ja już nie mam czasu odkręcać popełnionych błędów, bo zaraz wracam do pracy... Quote
Majkowska Posted May 22, 2014 Author Posted May 22, 2014 Cholera, znalazłam na Waldki kolejnego kleszcza i to jeszcze urwanego... Czas się znów kropić. Znowu myślę o Foresto, ale nadal się boję ze wzgledu na dziecko. W temacie kleszczy coś wam napiszę, kolejny hit z serii "Majkowska i genialne pomysły":lol: Tylko się proszę ze mnie nie śmiać :diabloti: Dałam Kini owoce i idę wyrzucić obierki a tu na ziemi jakaś kulka... Podnoszę to - kleszcz!! no ranyboskie jakie bydle, odwłok na kilometr , a twarde...Ściskam , zgniatam, ledwie zmiażdzyłam i spłukałam a tu na ziemi kolejny!! No omal nie zemdlałam , taki sam wielki a może nawet większy, nie do zmiażdzenia. Zaraz następny. Już wpadłam w panikę że nas robactwo pożre aż... zorientowałam się że to pestki owocowe , które własnie spadają mi z talerzyka:oops: Śmiałam się z siebie chyba ze 2 godziny :evil_lol: A jak już zaczęłam relację z warchliczego życia to napiszę że Wald miał dzisiaj gościa honorowego - Sunię. Bez zbędnych celebracji wpuścił ją do mieszkania po czym dał sobą wyszargać dywan leżac na pleckach. Sunia wlazła mu też do klatki i liznęła jego pudełko po jogurcie. Wald z całą uległośćią przeprosił ją że ma taki bajzel i usłużnie przy niej dreptał. Tak spojrzałam na to i znów wspomniał mi się Amor, u niego nie było możliwe nic z tych rzeczy, on nawet Waldka za każdym razem przeganiał z domu , nawet jak wróciliśmy ze spaceru wspólnie... Choć jak patrzę na zdjęcia to mi sie znowu łezka kręci i żałuję że już go nie ma :( Quote
4Łapki Posted May 22, 2014 Posted May 22, 2014 Foresto przy dziecku bałabym się stosować :shake: Na mnie, dorosłą kobitę, działało silnie drażniąco, co dopiero na malutkie dziecko... Bałabym się, że dotknie rączką i będą problemy skórne, albo tę rączkę wsadzi sobie do buzi :shake: Trzeba uważać, przeglądać psa nawet po spacerku na osiedlowej trawce, no i profilaktycznie zakropić. My teraz testujemy Fypryst. Jeden kleszcz spacerował, ale się nie wbił, a poza tym (tfu, tfu!) nic, gdy przed zakropieniem kleszcze czepiały się jak szalone. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.