Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Majkowska']Co to znaczy skrócić? Do ilu i jak wg Ciebie powinny wyglądać te spacery??
To co spacerujemy nie wydaje mi się dużo, Wald potrafi nie biegać dzień, dwa, w domu siedzi spokojnie przez 8h pracy i nie jest jakiś taki że nie wytrzyma ale dlaczego mam mu ograniczać jak on tego potrzebuje.
Zresztą nie tylko on tego potrzebuje, ja też. I Kinia, bo nie ukrywam że to właściwie Wald korzysta ze spaceru Kini ;)
Ja sama w sobie ogólnie jestem niegramolna - zawsze wszędzie idę długo, siedzę długo i zawsze mnie coś jeszcze pociągnie w drugą stronę. Nie wyobrażam sobie oblecieć wszystko w godzinę dziennie i na tym koniec aktywności psa...
Nie byłoby sensu wtedy kupować pointera ;)
Tymbarziej że wsystko mi jakoś tak samoistnie wychodzi ;)



Ja też uwielbiam włóczęgostwo lecz tak jak pisałam nie chciało mi się w domu nic prócz lenistwa ;)
Z drugiej strony zaczniesz pracę i będziesz miała czasu na codzienne 3-4 godzinki spaceru? ... no chyba że w domu wszystko mąż ci będzie robił :cool3:
Co prawda moje psy mają inne potrzeby niż młody żywiołowy Wald ale przy Ledzi też sobie wmawiałam że kupa godzin codziennego spaceru to mus do chwili gdy w jesienne deszczowe ograniczyłyśmy spacery do minimum ze względu na tego wstrętnego grzyba... Pies się nieco wyciszył i spacer trwający niecałe 2 godziny wystarczył do zbicia z łapek ;) ale ja rzecz jasna piszę o moich psach i ich potrzebach acz kolwiek gdyby nie łapy Sagata to pewnie też mógłby latać 24/h ;)

Posted

Przecież przed dzieckiem pracowałam normalnie i miałam psa, a nawet dwa, w tym jednego staruszka, który w zasadzie był bardziej kłopotliwy niż Wald bo potrzebował wychodzić często na 5 minut i przyjmować leki na godziny.
Dla mnie to że ktoś pracuje nie jest zbytnim problemem a ludzie to rozwiązują róznie - pies spokojnie 8h wytrzyma, ma wtedy czas na regenerację, potem można go wybiegać,wystarczy chcieć ;) Nie wiem jak pogodzę to w obecnej sytuacji gdzie jeszcze mamy dziecko, ale mus to mus, przedtem w każdym razie zwyczajnie wstawałam wcześniej i na godzinkę szłam z psem na spacer a potem do pracy, potem przychodził tż, zabierał psa na spacer albo jechali pół miasta po mnie, gdzie potem jeszcze wieczorem zahaczaliśmy o lotnisko wybieg czy park, w dni wolne jeździliśmy w pola, na treningi , wycieczki itd. Słyszałam wiele głosów żeby tak nie robić że się biega psa przy 8h pracy rano i wieczorem, bo wtedy właśnie psa rozbudzam, że powinien siedzieć w domu i spać cały dzień i mieć krótkie spacerki tylko na siku, a dopiero w weekend gonić kiedy mam czas, ale dla mnie to bez sensu- mieć psa żeby leżał w klatce...

A co do czasu to nam wychodzi to sponatnicznie, to nie jest tak że mam wyznaczone dziennie biegać 4h, wiadomo czasem się coś stanie i się wyjśc nie da, ale takie sytuacje pozostawiam jako wyjątki ;)

Posted

Ze spacerami to jest tak - działają jak trening: im pies więcej łazi, tym bardzie rozsadza go energia.

U nas więc nie tylko jest łażenie, które uwielbiam i gdybym miała czas to był całe dnie przechodziła ;), ale dużo jest tez obijania się, szkolenia, spacrów połlączonych z pracą, luźnego chodzenia, zabawy z psami czy socjal z dziećmi. Ciężko mi to jest przełożyć na jednostki czasu, raz jest to godzina, raz dwie, raz trzy, ale często spaceru nie ma wcale (zamiast tego szkolenie) lub jest godzinne. Ta godzina to faktycznie niezbędne minimum, nie umiem krócej. Mojemu to wystarcza, ale to jednak to pies średnio aktywny jest, choć jak trzeba to towarzyszy mi cały dzień w mojej "łażącej pracy", czyli latania po lesie :D.

Posted

Nasze spacery też nie są stricte łażeniem. Być może właśnie dlatego tyle trwają ;)
Nim my się dotaszczymy, nim znajdziemy miejsce gdzie można ćwiczyć, nim obejdziemy nasze trasy, nim pies pobiega, nim z nim coś porobię, a jeszcze jak przyjdą pieski... no schodzi nam ;)

Dzisiaj znów spacer mieliśmy udany, piękne słońce ludzi zero.





Na początku Wald łaził w kagańcu, ale najpierw wpadliśmy na 2 onki luzem, za chwilę na stafficzkę, a na koniec jak skręciłam do lasu to wpadłam na jakiegoś roztytego rottka...
Stwierdziłam że nie będę się wygłupiać i kagan zdjęłam...

Waldek zachowywał się grzecznie prócz tego że upatrzył jakąś chołotę skaczącą na altanę i tak się podkręcił że w drodze powrotnej rozpędził się i z galopu usiłował tam wskoczyć, bo przecież on też jest fajny:lol:


Posted

Na łączce dziś pojawiło się dużo psów, najpierw przyszła babka z 6mczną samojedką i wnet by się bawiła gdyby nie Warchla entuzjazm w wąchaniu jej tyłka :mad: Suce niezbyt odpowiadało więc gonił jej za tyłkiem , a jak go owrzeszczałam to poszedł biegać gdzie indziej, a potem padł w trawę i leżaaaał... Za chwilę przyszły dwie dziewczyny z kolejnymi suczkami - 7mcy dobeczką i kundelką w typie collie krótkowłosej.Z tą ostatnią Wald próbował coś popodskakiwać ale ogólnie zabawa strasznie się nie kleiła.









Posted (edited)

A tak nieśmiało - może mi ktoś coś zasugeruje jaką rasę brać??:oops:
Bo wymiarowo pasuje kilka, ale nie mam za diabła pomysłu i rozeznania czym się różni ten co ma 10 a ten co ma 11 i praktycznie takie same wymiary a np jeden jest na jakiegoś małego terrierka a drugi na onka czy dobka...
edit : zmierzyłam mu właśnie pysk : długość kufy powiedzmy że 10 cm, wysokość ok 12cm i to obliczone + jakieś 2 cm luzu i tu i tu).
Zmierzyłam też kagan skórzany i ma 12 cm długości (z tym że bez przestrzeni na wycięty nos) i 14 cm wysokości.

Edited by Majkowska
Posted

odwdzięczasz mi się pięknym za nadobne?? (czy jakoś tak):evil_lol:

Kantarów mi już nie trzeba, mam całe 4 sztuki i nawet zastanawiam się czy tego idioty nie skantarować żeby zaczął chodzić jak człowiek...

Posted

nie podeszłam bliżej, a chciałam tylko mój tż leciał jak wariat wrzeszcząc że on nie będzie po krzakach latał za bażantami :lol: Dziwny człowiek, jak może nie podzielać takiej pięknej pasji większej połowy naszej rodziny :evil_lol:

Posted

Zalezy w jakim jest stanie.
Jeśli widzę że może coś zakumać to ćwiczę najpierw, jak widzę że go nosi i myśli tylko o bieganiu to puszczam do wyszalenia się. Choć przeważnie u nas to łączone i zaczynam od wyjścia z domu - ciągnie to ma musztrę, robię tak jak mi zalecili : zatrzymuję się , zawracam ( choć zauważyłam że to nie daje efektu, on idzie tam gdzie go prowadzę jak to ciele ciesząc się że wogóle idzie ...), usiłuję ogólnie go skupiać, nie puszczam na żywioł żeby gnał, wszystko dzieje się na jakichś zasadach (Np zawsze przed puszczeniem wykonuje komendy typu siad, waruj, zostań.)
Teraz jak np jest gorąco to się przeleci i pada, ćwiczenie z nim wygląda tak że ja do niego przemawiam i usiłuję zmotywować, a on łup w trawę bo tam chłodno, oczy se zamknie, pysk otworzy i błogo wiaterek wdycha a mnie opadają ręce :D
W ramach ćwiczeń też np nasza droga do miejsca ćwiczenia wygląda tak że idziemy spokojnie, równając,od czasu do czasu siad a dopiero np w parku czy na łące jest nagroda w postaci biegania.
Jak widzę że np nie może za diaska się skupić to przeistaczam wszystko w zabawę - każę mu skakać przez przeszkody, chowam mu coś żeby szukał, ćwiczę zostawanie na odległość i siad- idź, uciekam mu itd.
Wald ma też różne dni, czasem jest cudowny, a czasem nie może się ogarnąć, w zależności od tego co mu we łbie siedzi dostosowywuję się ;)

Posted

[QUOTE=Majkowska;22126854 robię tak jak mi zalecili : zatrzymuję się , zawracam ( choć zauważyłam że to nie daje efektu, on idzie tam gdzie go prowadzę jak to ciele ciesząc się że wogóle idzie ...),
Ja się zatrzymuję i szarpię smyczą dopóki na mnie nie popatrzy.Jak kontakt wzrokowy jest, to idziemy dalej.Początkowo to trwało znacznie dłużej, zanim na mnie był uprzejmy spojrzeć, bo tyle interesujących rzeczy dookoła. Mnie przecież ma w domu, to co będzie patrzeć. Teraz jest o wiele lepiej i widzę efekty.Ale u mnie były próby z zatrzymywaniem się i czekaniem, aż sam podejdzie do nogi, szarpanie na siłę. Cuda wianki, dopiero to przyniosło efekt.Szkoleniowiec szukał na którą metodę Kosmos "pójdzie" i znalazł :)

Posted

Ja se czasem mogę szarpać:roll:
Za to tż przez zęby fuczy "Waaaaaldeeek!!!" i pies ogon pod siebie, białka wywala i idzie jak złoto...
Tyle mnie cieszy że mam przewagę jak pies jest bez smyczy - wtedy ja się bardziej liczę,a pancia można zlać, bo on się na bieganiu nie zna ;)

Posted

tak,tak te dziwne dni to ja doskonale znam:diabloti: najbardziej mnie wkurza jak idę z dwoma psami naraz.... Leda w jedną stronę jest strasznie nieznośna, ciągnie, piszczy,zero skupienia... zatrzymuje się to gwiazda usiądzie i trzęsąca się czeka do pierwszego kroku i tak na okręta do naszego placyku, wtedy puszczam na linie kilka kółek zrobi i trochę pracujemy ;) Droga powrotna jest już spokojna ... chyba że Sagat przyfurczy do jakiegoś psa to trochę serenady ale to też nie reguła . Zastanawiałam się właśnie w jakim stanie skupienia pracujecie , czy po prostu robię to jako tako dobrze ;)

Posted

To jak my pracujemy nie wyznacza ogólnej zasady pracy, z tego co słyszę nawet to zaleca się żeby psa nigdy nie puszczać przed szkoleniem (nawet jak chodziłam z rodzeństwem Waldka to takie zalecenie było, choć pointery zawsze były na opak i zawsze biegały przed, a potem miały jeszcze trochę energii na której można było popracować;))
Ja staram się dostosować do psa, bo choćby zasada była to jak widzę że mi się lepiej pracuje z nim poruszanym to czemu nie, jakby nie było cała ceremonia wybiegiwania psa też ma ze szkoleniem wiele wspólnego ;)
Zresztą tu też odniosę do skracania spacerów - dlaczego mam je skracać skoro ewidentnie widzę że jak spuści z siebie nadmiar energii to da się z nim dobrze dogadać.

Posted

mi tłumaczono że pies w każdej chwili musi być gotowy do pracy a nie że najpierw przyjemności:cool3:
ale z jeden strony wolę dać psu trochę głupawki a z drugiej strony na logikę to duży bład no ale ze zbiorów moich informacji wiele osób łamie tą zasadę :diabloti:

Posted

Dla mnie Wald nie musi mnie hipnotyzować na każde moje słowo a nawet i bez,powiedzmy że zadowalam się tym że wróci za każdym razem gdy go zawołam, usiądzie kiedy potrzeba i jest względnie opanowywalny.
Zresztą czasem i ja mam gorszy dzień i nie potrafię z nim pracować:oops:. Do niego niestety trzeba mieć bardzo wiele stateczności i cierpliwości, bo on 100 razy może zrobić dobrze i nagle lock na umyśle i kuniec i to akurat wtedy kiedy mnie się zdaje że mamy coś względnie wypracowane. I wszystko wie - kiedy boli mnie głowa, kiedy mam zły nastrój, albo kiedy zwyczajnie nie mam siły go przypilać żeby był mi posłuszny.
Jak na razie naszym największym problemem jest chodzenie na smyczy i to bym chciała w końcu dowałkować, bo łażę jak wariatka a pies i tak ciągnie... Jest lepiej, nie nakręca się aż tak, ale nie ma tego czego bym chciała, może się nie da zwyczajnie, ale próbujemy, obecnie jestem na etapie pisania maila do szkoleniowca (tak, zgapiam od PP , nie mogę być gorsza:evil_lol:) zobaczymy co wyjdzie nam z tego. Niestety z babką która obiecała mi pomóc kontakt mi się urwał -piszę , dzwonię i nic...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...