Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pierwsze słyszę o kokardach :D
Heheh Wald nosił kiedyś zieloną,złotą i niebieską kokardkę, ale nie dlatego żeby coś to oznaczało, poprostu mu tak przypięlam.
Ale z ciekawości - co by sygnalizował??

Posted

Majkowska napisał(a):
Pierwsze słyszę o kokardach :D
Heheh Wald nosił kiedyś zieloną,złotą i niebieską kokardkę, ale nie dlatego żeby coś to oznaczało, poprostu mu tak przypięlam.
Ale z ciekawości - co by sygnalizował??

Z tego co pamiętam żółta miała oznaczać proszę nie podchodzić i zachować dystans - pies może być agresywny, chory lub w trakcie szkolenia.O iNnych kolorach ni wiem.

Posted

odnośnie kokardek, to widziałam na Rynku faceta z tosą (chyba) i pies miał w połowie długości smyczy przywiązaną żółtą wstążkę :) lazłam już się przywitać, ale uznałam, że to nie przypadek, więc odpuściłam i chcę w to wierzyć, że ktoś używa tych oznaczeń :)

...a co do Waldka, to uwielbiam z nim się siłować, tj. staję naprzeciwko i biegnę na niego z głośnym GLUBULBULGULGUBLUBLU a Waldek szczeka, odskakuje i zwiewa :diabloti: to chore, jak bardzo mnie to bawi :diabloti:

Posted

agutka napisał(a):
się śmiejesz Majka.... było o tym nawet głośno. To powinno być wprowadzone i to obowiązkowo

Gdyby ludzie byli świadomi że nie wskakuje się na głowę obcemu psu to nic by nie trzeba było wprowadzać.
Zresztą, może młodzi ogarną, ale starsze pokolenie (które właśnie jest głównym zaczepiaczem, bez znajomości psiego języka i psich zachowań) nie sądzę że będzie się bawić w kokardki...

Posted

A teraz czas na codzienną relację spacerową :D

Mój piesek jest cudowny :loveu::loveu:
Od tego zacznę, a reszta zaraz się rozjaśni.

Dziś udało mi się względnie zorganizować małą grupkę spacerową, której dziękuję za przybycie :loveu:
Spacerowała z nami mała kundliczka Sunia, rudaska Acme i Pat :):)

I choć wydawałoby się że Wald jest najspokojnieszy z nich wszystkich - bo cała trójka lubi sobie kłapnąc na innego pieska - to dał dziś czadu najbardziej.
Ludzi na skałach mnóstwo więc poszedł na linę, z której liczyłam go spuścić jak tylko dojdziemy na łąkę. Dziś wyjątkowo łąka była pełna ludu - nawet w jednym miejscu rozłożyli sobie namiocik obok którego dzieci rzucały dyskami... A i oczywiście na ławce przesiadywała nasza znajoma starsza pani z parówkowatym psem, który niemal od razu przydryptał do nas i przyczajony niczym Wald w stójce wybierał ofiarę. Oczywiście wybrał Walda bo go już zna i wie że może go kąsać do woli bez odwetu, ale na szczęscie na ratunek pomiędzy nich wkroczyła sunia, która szybko rozluzowała atmosferę.
Wszystkie pieski zaczęły się bawić i jak zwykle obdarowałam całe stado zabawkami, tylko mój nie był zainteresowany... Akurat nie miał czasu bo właśnie siedział w wykopaliskach...




Na początku jeszcze usiłowałam sterować nim jako tako na linie, ale po chwili linowanie się skończyło jak okazało się że moje cudowne 20 metrów upaprane jest w kupie. I to Waldkowej kupie którą zrobił na kopcu a potem radośnie po tym przeciągnął swój sznur...
Poddałam się nieco i pozwoliłam mu już dziś pokopać, z czego był uradowany wielce...


Potem zrobiło się nudno, bo zabrakło terenu , więc zarządziłam przechadzkę.
I chyba gorzej nie mogłam wymyślić...
Doszliśmy do łąk gdzie Wald zawsze biega i spotkaliśmy goldena na widok którego Wald szaleje, więc puściłam żeby się przywitał, a on ominął goldena łukiem i poszedł w pole...

Widziałam go cały czas, a odgwizdany w miarę prędko wrócił więc licząc że golden wypłoszył całą zwierzynę puściłam Waldka na przebieżkę...

Posted

podczas gdy inne pieski żarły sobie w spokoju trawkę Wald gonił jak opętany w te i nazad meldując się co jakiś czas na gwizdek...


Pieski spogladały za nim z zainteresowaniem...

Aż wreszcie nastąpił punkt programu, bo nastąpić przecież musiał...
Zgoniony i rozgrzany Wald odnalazł jakąś gnoistą kałużę i postanowił się ochłodzić...


Posted

matko, jakie zdjęcia :D:D Waldek hipopotam, hahaha, jak wylazł w tej gnojówce upaprany, to... cóż, mina cioci Majkowskiej by tutaj najlepiej opisała :loveu:

a moja wesz dzisiaj była grzeczna, jestem w szoku :D gorzej z TŻ który uważa za arcyśmieszne nachylanie się nad Waldkiem i wydawanie dziwnych odgłosów, bo wówczas Wald ujada jak nawiedzony a TŻ zaciera ręce, jaka super zabawa :razz: (mnie tylko bawi ganianie Waldka, to co innego :eviltong:)

super było :loveu:

Posted

Pani Profesor napisał(a):
matko, jakie zdjęcia :D:D Waldek hipopotam, hahaha, jak wylazł w tej gnojówce upaprany, to... cóż, mina cioci Majkowskiej by tutaj najlepiej opisała :loveu:

a moja wesz dzisiaj była grzeczna, jestem w szoku :D gorzej z TŻ który uważa za arcyśmieszne nachylanie się nad Waldkiem i wydawanie dziwnych odgłosów, bo wówczas Wald ujada jak nawiedzony a TŻ zaciera ręce, jaka super zabawa :razz: (mnie tylko bawi ganianie Waldka, to co innego :eviltong:)

super było :loveu:


Głownie mnie zniesmaczyło że to nie była naturalna kałuża tylko jakiś zlewek gnojowaty :roll:
I muszę się do czegoś przyznać- nie wykąpałam go :oops: Nie miałam dziś siły na to. Zresztą i tak zaraz się znowu jutro utytła...
A na linę itd pralka poczeka do jutra...

Zobaczę jak dziewczyny się zbiorą, bo dzisiaj mają jakiś meeting ,więc pewnie jutro będą nie w formie ;)

Ale na skały pewnie pójdę i tak. Miałam jechać na spacer z grupą dogtrekkingową, ale... nie chce mi się :oops: Jak sobie pomyślę że mam jechać pół miasta żeby pojechać w pola i użerać się z siłą wiatru i zapachów bażancich to wolę przejść się gdzieś w pobliże.
Ewentualnie jakby jutrzejsze spotkanie z dziewczynami nie wypaliło to mogę zaproponować trasę tyniecką - ostatnio szliśmy i było fajnie tylko rowery... A ja tak nie cierpię rowerzystów:2gunfire: Dzisiaj zresztą baba we mnie wjechała jak szłam praktycznie poboczem,a ja jak ta kretynka jej jeszcze powiedziałam przepraszam...Prawie mi aparat rozwaliła...:roll:

Posted

Hera też się tak chłodzi jak Waldek ;) Świetne fotki, fajne takie psie towarzystwo :p Ja też nie mam siły kąpać psów, teraz pola są nawiezione i psy mimo nieustannego nadzoru zawsze się jakoś wytarzają w tym syfie... Musiałabym je dzień w dzień prać :roll:

Tak dużo macie rowerzystów? Ja tylko nie lubię dzieci na rowerach, bo zwykle za szczyt ambicji uznają wjechać w psy i ryczeć "tiiit tiiiit!!!" :diabloti:

Posted

mamy BARDZO dużo rowerzystów, ogólnie w weekend te nasze tereny są niesamowicie oblegane, o ile jest pogoda - dziś u nas jest na krótki rękawek, byłam z Patem na piłce i musieliśmy się kitrać po krzakach, żeby nie wpaść na yorkarzy/dzieciaki.

ogólnie jest ciekawa tendencja - podczas brzydkiej pogody jestem tylko ja i Majkowska :diabloti: a jak tylko wyjdzie słońce, to okazuje się że 121038542141 ludzi ma nagle pieski... oczywiście w większości ozdóbki, których nigdy tam nie widuję - tylko jedna babeczka z osiedla z jorasem chodzi w każdą pogodę. fakt, że w te rejony zjeżdżają ludzie z całego miasta, bo to taka "dzicz niedaleko centrum", ale i tak statystyka nie kłamie - w paskudną pogodę mało kto jest taki wytrwały, żeby się szlajać w tych okolicach :evil_lol:

Posted

Dziś tłum przekroczył zenit:crazyeye:
Nie wiedzieliśmy gdzie z psem pójśc żeby mógł odejść dalej niż na odległość nogi...
Ludzie na kocach wszędzie, rowerzyści się prawie rozbijali o siebie, tłum dziki walił wszelkimi stronami, a o ławce wolnej można było pomarzyć.Szliśmy trasą tyniecką ale wróciliśmy bo nerwowo nie wytrzymałam natężenia ludzi...
W efekcie poszliśmy do "Czarodziejskiego Parku"- tam też trochę ludzi, ale jednak ukrycie w osiedlu robi swoje i było można choć usiąść na ławeczce. O puszczeniu psa mogłam pomarzyć,więc dostał kagan na pychol i wałęsał się wkoło nas. Co chwila przychodzili jacyś zrezygnowani ludzie z psami i widać było że też długo szukają miejsca gdzie z psem można wejść...Masakra!!
Wald siedział z nami , ale wcale zachwycony nie był, widać było że brak mu codziennej dawki ruchu i biegać mu się chce. Walczyłam z nim usilnie żeby nie jojczył, a następnie żeby nie kopał , choć przy tym ostatnim się wściekłam, bo cały park jest tak przekopany że lecąc do niego wlazłam w dziurę i znów moja kostka została nadszarpnięta:roll:
Szczerze - dzisiejszy spacer naruszył moją równowagę :D:D
Na szczęscie jeszcze jutro i wyjeżdzamy :loveu:
Chyba przez pierwszy tydzień będę spała, a kolejny będę gonić non stop z psem ;)
W każdym razie nie mogę się doczekać i wiem że to będzie najlepsze co mogło mnie teraz spotkać, bo lekko już mam wszystkiego dość, trzeba naładować akumulatory ;)

Posted

Dzińdybry :)



Wstawiam szybko wczorajsze zaległe foty i idę sprzątać...
Dziś przyjeżdza znowu rodzinka - będziemy świętować przyspieszone pierwsze urodziny Kini, bo chrzestna jest ze Szwecji, więc póki jest to może do małej wpaść.
Waldek się ucieszy bo przyjedzie dwójka dzieci... znów będzie ujadał radośnie w klateczce:shake: Na żadną socjalizację nie ma nawet szans bo chłopczyk się boi panicznie, choć nie wiem czy nie bardziej jego mama... Choć właściwie nawet jakby to nie wiem jakbym miała tą socjalizację przeprowadzać, bo u Waldka wygląda to tak że siedzi grzecznie i spokojnie, patrzy na mnie,słucha co do niego mówię, wydaje się względnie wyluzowany i nagle przy jakimś gwałtowniejszym ruchu czy pisku, a nawet zbliżeniu się dziecka w jego stronę zaczyna przeraźliwie ujadać. Z dwojga złego lepszy jest bez smyczy, ale przecież nie ma szans żebym dostała zgodę na puszczenie ujadającego psa bez smyczy między dzieci. Nawet w kagańcu.
No trudno. jakoś damy radę.








Posted







i walduni wczorajsza ofiara :D
Uśmiałam się z reakcji jednej babki jak Waldek zamarł w stójce do tego małego sokolika - najpierw patrzyła zaciekawiona z drugiej strony ulicy, a potem przeszła i zaczęła szukać w krzakach na co Wald tam polował :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...