maxishine. Posted January 26, 2014 Posted January 26, 2014 ach ten pies... ;) A on jest może wykastrowany? bo chyba nigdzie nie pisze? Quote
Pani Profesor Posted January 26, 2014 Posted January 26, 2014 nie jest, ale ciocia Majka cenzuruje mu jajka na zdjęciach :diabloti: Quote
agutka Posted January 26, 2014 Posted January 26, 2014 nie to Wald wdzięcznie chowa klejnoty ;) fajnie mu w tych szelach :) Quote
Majkowska Posted January 26, 2014 Author Posted January 26, 2014 [quote name='kamilka91']Jejku jaka to jest dzicz :loveu:[/QUOTE] Coś Ty, to taki miły i spokojny piesek :evil_lol: [quote name='Yuki_']ach ten pies... ;) A on jest może wykastrowany? bo chyba nigdzie nie pisze?[/QUOTE] Nie jest, ale temat jego jajek notorycznie powraca :lol: [quote name='Pani Profesor']nie jest, ale ciocia Majka cenzuruje mu jajka na zdjęciach :diabloti:[/QUOTE] Bo się śmiejecie z mojego reproduktora i jego wdzięków jakbyście jajek nigdy nie widziały :D A pozatym potępiacie mnie bo mam niekastrowanego psa, który lata po osiedlu za sukami :diabloti: Quote
Majkowska Posted January 26, 2014 Author Posted January 26, 2014 [quote name='agutka']nie to Wald wdzięcznie chowa klejnoty ;) fajnie mu w tych szelach :)[/QUOTE] Nie chowa , nie chowa ;) A teraz klejnoty zimą są jeszcze bardziej widoczne, bo przybierają całą paletę różów i fioletów, aż po czerń :D Chyba muszę mu uszyć ocieplaczyk :evil_lol: Te szelki fajne, ale ja wiem czy na niego takie super. W kazdym razie zarzymują go skutecznie, wbrew wszystkiemu, jak się nie chcę wywalić to warto mu szele ubrać ;) Dziś sobie wymyśliłam mu ubrać szele dla odmiany ;) I śmiałam się bo całkiem niedawno pasek na klacie gdzieś mu tam wlatywał we wklęsłą przestrzeń między łapami,a teraz jakiś maleńki ten paseczek się zrobił ;) Quote
agutka Posted January 26, 2014 Posted January 26, 2014 jak czarnieją to koniecznie mu ocieplacz wystrugaj :megagrin::megagrin: po pierwsze pies jest rodowodowy , uczestniczy na wystawach to po co kastrować ?? a może kiedyś zamoczy ;) a z tym roztyciem to nie przesadzaj ;) co ile go odrobaczasz? ja chyba się muszę przejść po tabsy bo Leda jest z dnia na dzień coraz chudsza :/ Quote
Pani Profesor Posted January 26, 2014 Posted January 26, 2014 [quote name='agutka'] po pierwsze pies jest rodowodowy , uczestniczy na wystawach to po co kastrować ?? a może kiedyś zamoczy ;) :lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol: Quote
Majkowska Posted January 26, 2014 Author Posted January 26, 2014 Heheh dziś moja mama mnie chciała wciągnąć do dawnej pasji jaką było dzierganie na drutach i szydełkowanie, a zaczęła to dość fajnie : " wiesz... mam taką piękną ciepłą kulkę różowej wełenki...." Wprawdzie myślała że dziecku bym sweterek czy szaliczek zrobiła, ale ja od razu pomyslałam o Warchlaczku :D Tak serio to temat nie jest śmieszny, bo nawet jak nie miałam pointera to wszędzie trąbili o jajkach psów myśliwskich i krótkowłosych, widziałam zdjęcia i nawet jajka niektórych psów na żywo... a to taka część ciała że jakoś niechętnie się ogląda ją przemrożoną, czy też zdartą od krzaków. Nie mówiąc już o kwestii zdrowotnej. Kastrować dla zdrowia i współpracy jeśli już. Waldcyne krycia mogą jedynie opierać się na jego węgierskich korzeniach, bo pointery PL to jedna wielka rodzina, więc wątpię. Zresztą, uważam że jako reproduktor będzie miał mało do zaoferowania - Championat Polski i może kilka Bog-ów,Próby Polowe... Może wkońcu Field Trialsy, ale użytkowości jako takiej mieć do pochwalenia się nie będzie. Zresztą wiem , że zawsze moje gadanie o jego pasji (którą defacto ma ogromną) bez pokrycia w realiach - czyli wymiatanie wszystkich konkursów- nie znaczy nic. No i generalnie jak oświadczam że nie poluję to z miejsca staję się nikim, bo niepolujący pointer to zero. Myśliwi chociażby nie przyswajają żadnej innej informacji z tego co zauważyłam. Zawsze musisz po mnie pojechać...:mad: Nie mówiłam o roztyciu tylko o tym że ładnie rozwinęła się mu klata... Też muszę odrobaczyć, robię to średnio co pół roku, a teraz własnie nadszedł ten moment, bo odrobaczałam jakoś przed narodzinami Kinii. A robisz badania przed odrobaczaniem, czy tak na oko odrobaczasz bo trzeba? Quote
*Magda* Posted January 26, 2014 Posted January 26, 2014 Dobry wieczór :) A Wam tylko jajca w głowie :diabloti: Quote
Majkowska Posted January 26, 2014 Author Posted January 26, 2014 [quote name='magdabroy']Dobry wieczór :) A Wam tylko jajca w głowie :diabloti:[/QUOTE] Wróciłaś i od razu do Wartkuni przybiegłaś :loveu: Ja do was cały czas zmierzam, ale nim przelecę całą listę sub to mi zejdzie ;) Quote
Pani Profesor Posted January 26, 2014 Posted January 26, 2014 o faktycznie, u nas też odrobaczanie się zbliża, w lutym miał dostać, a wyczytałam, że przy niedoczynności tarczycy to niezbyt bezpieczne, szkoda że jeszcze nie wiemy, czy to niedoczynność faktycznie :roll: Quote
*Magda* Posted January 26, 2014 Posted January 26, 2014 [quote name='Majkowska']Wróciłaś i od razu do Wartkuni przybiegłaś :loveu: Ja do was cały czas zmierzam, ale nim przelecę całą listę sub to mi zejdzie ;)[/QUOTE] Oczywiście :loveu: Widziałam, że jednak udało Ci się dotrzeć :) Quote
agutka Posted January 26, 2014 Posted January 26, 2014 oj ja się nie czepiam :diabloti: teoria odrobaczana jest taka: samce szybciej potrafią się zarobaczyć bo liżą ziemię i szczochy suczek ;) ale w moim przypadku Leda miała straszne problemy z glistami i kilka razy w miesiącu podawałam tabsy bo w kale grasowały i raz jak zwymiotowała to się wiły białe pasożyty. ja odrobaczam co 3 miesiące a teraz idzie nam 4 juz . Muszę odrobaczyć bo może to powód chudzizny Ledy, ona sierść ma piękną itp ale zanik mięśnia i te żebra ... Quote
Majkowska Posted January 26, 2014 Author Posted January 26, 2014 Ja chyba też zacznę częsciej, chociażby ze względu na lizanie dziecka. A robicie jakieś badania przed odrobaczaniem czy tak "na ślepo"? Quote
*Magda* Posted January 26, 2014 Posted January 26, 2014 [quote name='Majkowska']Ja chyba też zacznę częsciej, chociażby ze względu na lizanie dziecka. A robicie jakieś badania przed odrobaczaniem czy tak "na ślepo"?[/QUOTE] Ja przy młodym odrobaczam właśnie co 3 miesiące ;) Profilaktycznie, bez badań :) Quote
Majkowska Posted January 26, 2014 Author Posted January 26, 2014 To chyba czas zacząc robić to samo... Pytam stąd że teraz są zdania podzielone nt odrobaczania - jedni odrobaczają co jakiś czas zwyczajnie podając tabletkę, a z kolei inni twierdząc że to ingerencja i rozstrój pracy jelit najpierw psa badają, a dopiero potem w razie potrzeby odrobaczają. Ja zawsze Amorka też odrobaczałam regularnie dajac mu tabletki, bez żadnych badań itd... Quote
angineuuka Posted January 26, 2014 Posted January 26, 2014 bosz, jak to tak... pies z jajami? :c Quote
Pani Profesor Posted January 26, 2014 Posted January 26, 2014 ja Patryka odrobaczałam tylko raz po schroniskowym, bo mi powiedzieli, że raz na pół roku styknie. on kup nie wącha nawet, brzydzi się nimi, nie mówiąc o zjadaniu, a poza tym nigdy nie widziałam pasażerów na gapę w koopie, więc chyba jesteśmy w miarę bezpieczni :D szczeniak TŻ-ta też kiedyś rzygnął glistami, agutka - myślałam, że umrę :roll: Quote
kalyna Posted January 26, 2014 Posted January 26, 2014 Jeśli masz możliwość i stać Cię na to, to zrób mu badania.. Tak częste podawanie tabletek, jak dla mnie nie jest zbyt dobre dla psiego organizmu. Sam fakt, że to jakaś tam trucizna, nie są dobre dla psa. Ale i tak zrobisz, jak uważasz :) https://lh3.googleusercontent.com/-YgLuNTmg5yc/UuU0_0oWfkI/AAAAAAAAUIc/qfhGZ3QJaNo/s576/IMG_3364.JPG pędzi ile fabryka dała :lol: A wrażeń nie zazdroszczę :shake: Quote
*Magda* Posted January 27, 2014 Posted January 27, 2014 [quote name='Majkowska']To chyba czas zacząc robić to samo... Pytam stąd że teraz są zdania podzielone nt odrobaczania - jedni odrobaczają co jakiś czas zwyczajnie podając tabletkę, a z kolei inni twierdząc że to ingerencja i rozstrój pracy jelit najpierw psa badają, a dopiero potem w razie potrzeby odrobaczają. Ja zawsze Amorka też odrobaczałam regularnie dajac mu tabletki, bez żadnych badań itd...[/QUOTE] Wcześniej Torę odrobaczałam co pół roku albo i rzadziej ;) Ale przy małym dziecku nie będę ryzykowała jakiegoś paskudztwa w domu :shake: [quote name='Pani Profesor']ja Patryka odrobaczałam tylko raz po schroniskowym, bo mi powiedzieli, że raz na pół roku styknie. on kup nie wącha nawet, brzydzi się nimi, nie mówiąc o zjadaniu, a poza tym nigdy nie widziałam pasażerów na gapę w koopie, więc chyba jesteśmy w miarę bezpieczni :D [/QUOTE] Nie wszystkie pasożyty są widoczne gołym okiem, niestety :shake: Do tego, to że pies nie wącha kup, nie znaczy, że jest bezpieczny, bo nawet człowiek może przynieść pasożyta np. na butach. Mam kota, który miał tasiemca. Zaznaczam, że był wtedy kotem w 100% niewychodzącym. [quote name='kalyna']Jeśli masz możliwość i stać Cię na to, to zrób mu badania.. Tak częste podawanie tabletek, jak dla mnie nie jest zbyt dobre dla psiego organizmu. Sam fakt, że to jakaś tam trucizna, nie są dobre dla psa. Ale i tak zrobisz, jak uważasz :) [/QUOTE] Zbyt dobre nie jest, ale jeśli masz do wyboru odrobaczanie psa, co 3 miechy i zdrowe dziecko w domu albo odpuszczenie sobie odrobaczenia i nie daj boże niemowlaka z tasiemcem w brzuchu, to dla mnie wybór jest prosty i oczywisty :) Quote
Majkowska Posted January 27, 2014 Author Posted January 27, 2014 Witam się :) Znów mam nadrabianie ;) Proszę nie krytykować jajuszek mojego pieska. Są piękne roznokolorowe i bardzo zgrabniutkie. Póki je ma niech się cieszy :evil_lol: To chyba faktycznie czas zacząć odrobaczać co 3 miechy. Nad badaniami się zastanowię - wprawdzie nie przelewa mi się kasiora, ale jeśli to ma jakiś głębszy sens to może i warto. Choć z drugiej strony czy ja wiem czy to az taki okropny rozstrój jelit i trucie organizmu to podanie raz na kilka mcy tabletki? Właśnie, tak jak magdabroy napisała - to że zwierzę nie ma kontaktu z odchodami i pozornymi miejscami zarażenia nie znaczy że pasożytów mieć nie będzie. Odnośnie wychodzenia kotów to naczytałam się jak rozważałam czy wogóle koty niewychodzące szczepić - bardzo ciekawe było to że np kot może zarazić się we własnym domu od gołębia który usiadzie na parapecie. Takie trochę niewyobrażalne, ale jednak. Wczoraj z tżtem zrobiliśmy sobie mały seansik filmowy -w ruch poszły wszelkiem maści filmy o zwierzętach, więc przegląd metod szkoleniowych mamy za sobą :lol: Naoglądałam się i znów próbuję coś w mojej głowie ułożyć w temacie szkolenia psa... Dziś tak więc podbudowana i pełna świadomości władzy nad tym glupim stworzeniem wstałam o ekstremalnej porze 7.00 i poszłam z psem do parku. Puściłam go ze smyczy w namordniku i statecznie szłam obserwując go kątem oka. Prawdę mówiąc to spodziewałam sie czegoś takiego - Wald spuszczony ze smyczy wyrównał mi do nogi i nie odszedł ani kroku. Choć czasem ciągnęło go do siurów, ale moje krótkie "ej" wystarczyło. Doszłam do wniosku że byćmoże ja chcę mu do głowy wtłoczyć zbyt wiele, więc gadam, kręcę się, próbuję na 100 sposobów, a moze właśnie Aldkowi potrzebna olewka i uspokajanie swoim zachowaniem - czyli zero szarpania go, zero pobudzania czymkolwiek i 1/2 tego co mówię do niego. W parku zrobiłam mu lekki trening, który zaliczył super,a następnie chciałam pobawić się z nim piłeczką i poćwiczyć ten zakichany aport, ale zauważył ptaki i koniec. Stwierdziłam że nie tak to inaczej, więc przenieśliśmy się na ptaki - super wystawiał, czekał jak doszłam, a jak się ptak zrywal to Wald siadał grzecznie. Jeden mankament tego wszystkiego że Wald nie umie przy "zwierzynie" paść tam gdzie stoi, tylko czy z warowaniem czy siadaniem musi przyleźć do mnie. Oczywiście się nie obyło bez przygody :diabloti: Z akcentów wartych podkreślenia mieliśmy 3 : - najpierw szła baba (jedna jedyna osoba którą dziś w parku widziałam) i rzuciła się do mnie dlaczego ten pies nie ma kagańca...Fakt, akuratnie nie miał bo chciałam zachęcić go do piłeczki, a w zamarzniętym kagańcu dość ciężko, zresztą, park pusty,więc nie wiem czy był powód aż do takiego ataku na mnie że stoję w boczku i trenuję psa... Ładnie grzecznie odpowiedziałam paniusi że ma założony jak go puszczam, a teraz jest szkolony i kagańca nie ma. Chyba mi się udało bo ją trochę wmurowało i odeszła, ale za chwilę odwróciła się i krzyknęła " takiego psa to nawet w kagańcu się puszczać nie powinno!!" O co chodziło nie wiem, ale cóż... - Pod koniec biegania Wald wrąbał się w krzak i na chama zaczął się tam wpychać czegoś szukając. Wystawił łeb, a z pyska wystawał mu rozkładający się ptak:loveu::loveu:. Omal nie umarłam ale z kamienną miną przywołałam go do siebie każąc mu zaaportować i oddać ptaka. I szczerze mówiąc aport wyszedł mu stokrotnie lepiej niż z piłeczką :evil_lol: Potem wysłałam go do biegania chwaląc, a sama wyjęłam woreczek i ptaszka umieściłam w koszu coby żaden pieseczek już go nie skonsumował... Brrr. - i pod koniec Wald oczywiście musiał pokazać swoje możliwości żeby sielanki nie było, więc biegał biegał i nagle znikł w rowie... Park jest zaaranżowany jakby na jakąś fosę/rzekę - są kręte rowy/koryta z mostkami i przepływami - nie sądzę żeby tam płynęła kiedykolwiek woda, ale zawsze taka budowa to jakieś urozmaicenie. Po chwili zaczęlam go wołać a jego ani śladu... Już go podejrzewałam że dopadł jakieś zwierzę i za nim pogonił, albo że stoi gdzieś i coś żre... Aż nagle mignęło mi coś w rurze pod mostkiem - Wald stał tam nieruchomo, a jak podeszłam okazało się że jest zaczepiony kagańcem o wystający pręt(?). Wyklęłam go za pomysłowość i usiłując coś działać myślałam jak go wydostać - stał praktycznie w środku wąskiej rury. Na szczęscie zaczęłam wołać i odczepił się. Inaczej nie wiem co bym zrobiła... Chyba bym wzywała straż pożarną, bo nic innego mi nie przychodzi do głowy. Choć oni wiem jak do takich spraw podchodzą, bo już kiedyś miałam sytuację z rurą tyle że ze schroniskowym kotem... Reszta odbyła się bez ekscesów, a do domu ładnie wrócił przy nodze bez smyczy :) Mój... yhymyy... goldenek? :evil_lol: Waldek przeżywa obecnośc karmników na całej długości płotu. i Warchliniak wczorajszy z patyczuszkiem Zaniosę sobie do domku, będę miał na później :lol: a ja tylko chodze obok i osłaniam auta i ludzi :evil_lol: Jeszcze mogę pochwalić się że dziś jedziemy z ferajną popołudniu do rodziców. Wkońcu przetestuję nową maszynkę do strzyżenia na moim ukochanym kotku :cool3: Szczerze mówiąc rodzi mi się w głowie plan żeby ją opitolić na łyso :evil_lol: Quote
*Magda* Posted January 27, 2014 Posted January 27, 2014 Ty to masz zawsze spacery z przygodami :D Zastanawiam się które z Was przyciąga kłopoty: Ty czy Walduś :evil_lol: Wracając jeszcze na chwilkę do odrobaczenia ;) Lumpek właśnie nabawił się tasiemca prawdopodobnie przyniesionego na naszych butach. Bo bo skoro był kotem niewychodzącym, to nie miał jak się go nabawić w inny sposób. Mieliśmy jechać za kilka dni do PL i chciałam czekać z odrobaczeniem właśnie do przyjazdu do PL. Ale moja wetka w PL kategorycznie kazała odrobaczyć kota NATYCHMIAST, bo jest duże prawdopodobieństwo, że my się zarazimy od kota i też będziemy się musieli leczyć :roll: Co do szczepienia, to Lumpek nie jest już szczepiony 2 lata. Nie jeździ z nami do PL, więc odpuściłam :oops: Ale w kwietniu chyba będę musiała go zabrać, więc powrócimy ze szczepieniami na wściekliznę i choroby zakaźne ;) Quote
Majkowska Posted January 27, 2014 Author Posted January 27, 2014 Wiesz, też się zastanawiam które, ale generalnie ja stoję, a Wald biega i kombinuje ;) Quote
*Magda* Posted January 27, 2014 Posted January 27, 2014 Czyli jak na prawdziwego myśliwskiego psa przystało, Walduś wystawia Ci kłopoty :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.