Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A co wam chciałam jeszcze uświadomić...
To oto zdjęcie :

[quote name='Majkowska']
i biegamy.
Znów w pointerowym towarzystwie :evil_lol:

nie jest żadnym towarzystwem.
Sprawdzałam waszą czujność-2 razy jest na nim Waldek :evil_lol:
Przyznać się kto się nabrał a kto nie? :P

Posted

[quote name='Paulina_mickey']To jest niesamowite, obserwować jak różne są zwierzęta! Jak masz foty to pochwal się nimi :)[/QUOTE]

Jak znajdę jakieś foty to dodam, ale coś czuję że po ostatniej pomocy kolegi w porządkowaniu moich płyt ze zdjęciami wszystkie są nie do odczytu...

Miałam też gdzieś zdjęcia białej kawki z niebieskimi oczkami, pamiętam że to byłą sensjacja, wszyscy stali koło niej i cykali fotki.

Jak coś znajdę to dodam ;)

Posted

[quote name='tibby']Mogłabyś mi jeszcze napisać jak wygląda praca w polu, bo ja tego zbytnio nie rozumiem :oops:, w sensie jaka jest rola przewodnika :oops:[/QUOTE]

Tak w skrócie i prostym jezykiem : pointera zadanie to odszukanie i znalezienie ptaków lądowych - bażant, przepiórka, kuropatwa itd.
Czyli puszczasz pieska w polu a on biegając zakosami i węsząc górnym wiatrem (toteż dobrze żeby iść pod wiatr żeby pies szedł do zapachu a nie zawracał) łapie zapach. Gdy już zapach jest na tyle intensywny że pies jest pewien obecności bażanta robi stójkę. Zamiera wtedy wyprężony w pozycji z podniesioną łapą i nosem w kierunku ptaka. Uważam że pointera stójka jest najpiękniejszym co może być w psie. Pies stójkę wykonuje różnie, widywałam pointery które np rzucały się z biegu na ziemię, przycinały sobie język w pysku i tak w dziwacznej półleżącej pozycji trwały, widywałam też psy które od tak sobie podnosiły łapę i zerkaly na przewodnika porozumiewawczo- tak np robi mój, stanie jak pokraka i łypie okiem, dlatego zdarza mi się nie uznać stójki wogóle i psujemy bażanta :oops:Również odległość może być różna - niektóre robią z 20 metrów, inne potrafią zawisnąć nad samym ptakiem.
Jak pies już stójkę zrobi to nie powinien drgnąć, więc bardziej precyzyjniejsze pointery stoją tak dopóki nie przyjdzie myśliwy, a pointer wytrwać potrafi długo. I gdy myśliwy przyjdzie zabiera psa na smycz lub też prowadzi przy nodze i podchodzą razem w kierunku gdzie (nadal sztywny)pies prowadzi. Bażant może uciekać piechotą dość długo więc czasem się lezie i lezie... A jak już bażant się zerwie to jest strzał i pies wtedy nie powinien już ruszyć - ja uczę siadać gdy widzi że ptak się zrywa, a on zainterpretował to pod swoją wytrwałość i waruje coby go nie pociągnęło za bażantem :D
Tzn przynajmniej my (czyli tylko szkoleniowo, do konkursów i samej pracy z psem) tak robimy, niektórzy myśliwi pointery wykorzystują też do aportowania, ale generalnie aportem powinien zająć się już pies aportujący, labrador lub kto co tam preferuje ;)
Właściwie tyle pointerowej pracy.
W opisie nie wiem jak brzmi, ale gdy się to widzi to człowiek otwiera gały ze zdziwienia.
Po pierwsze galop, przepiękny, płynny, lekki i szybki. Po drugie precyzja, pasja i to coś - jak się widzi w polu pointera to chyba nikt nie ma wtedy wątpliwości że ten pies robi to co lubi. Po trzecie wytrwałość - pointer nie zrezygnuje, będzie szukał do upadłego. I stójka.... pies zastygający nagle w bezruchu jak posążek z mosiądzu, z zarysowanym każdym napiętym mięsniem, z hipnotycznie utkwonym w punkcie wzrokiem, z nosem chłonącym wiatr i zapach, jednocześnie aż kipiący w tym bezruchu do współpracy, czekający na ruch końcowy ze strony przewodnika, na tego bażanta który zaraz wyfrunie, opanowujący buchające w nim emocje...
Pointery też sekundują- czyli biegają dajmy na to 4 w różnych kierunkach, aż tu jeden robi stójkę.Wtedy wszytkie psy jak tylko go zauważą powinny zasekundować : zwracają się wtedy w jego kierunku i zastygają w stójce tam gdzie stoją. Też piękna rzecz, choć czasem śmiesznie wychodzi - jak chodziłam z moim kundelkiem i z pointerami to mój psiak jako że się zatrzymywał , często był obiektem sekundowania. Psy potrafiły się tak strasznie zastopować że mój ruszył, tamte też, ale zaraz jeden się zawahał i stanął, a tamte wpatrzone w niego znów sekundowały, za chwilę następny i następny :lol:

Rola przewodnika jest taka właściwie że idziesz za psem i kiedy on wystawia to musisz się znaleźć przy nim i podprowadzić, a potem do bażanta strzelić lub też nie i zakończyć pracę biorąc psa na smycz.
I pieska choćby niewiadomo jaką pasję miał trzeba choć trochę wyszkolić, bo przynajmniej wg mnie takie wystawianie jest czymś na krztałt treningu z wytrzymałości. Wprawdzie wystawianie to naturalna cecha ( chociażby wilki również wystawiają swoje ofiary), ale pies chce to robić dla myśliwego , który powinien przekazać mu czego oczekuje ( a oczekuje przykładowo tego że jak się bażant zerwie żeby pies nie poszedł w tan i przepadł ;)). Szkolenie takiego psa jak dla mnie jest dość przyjemne - setki godzin w polu, łażenie po krzakach żeby tego bażancika znaleźć i potem powtarzanie z psem materału ;)

Chyba napisałam wszystko co mi w tej chwili wpadło do głowy. Opisałam na podstawie tego co my robimy - a zaznaczę że my robimy to niemyśliwsko . Gdyby były jakieś pytania to śmiało pytaj, postaram się odpowiedzieć :)

Posted

Dzięki za odpowiedź takim prostym, zrozumiałym językiem ;) A odnośnie szkolenia to korzystałaś ze swojego doświadczenia czy jednak chodziliście gdzieś do szkoły/trenera?

Posted

Dużo uczyła mnie hodowczyni.Nim miałam jeszcze Waldka to jeździłam przez kilka lat w pola z pointerami z moim Amorem
[*]. Tam obserwowałam jak pracują i wypytywałam na żywym przykładzie po co tak i dlaczego nie inaczej ;) Potem trochę doczytywałam sama(niestety o pointerach nie jest zbyt wiele, chyba że szuka się po zagranicznych stronach).
Waldka podstaw nauczyłam sama, przeszkoliłam z posłuszeństwa, a przed konkursami zaczęłam jeździć do pana który zajmuje się szkoleniem coby trochę popełnione błędy ponaprawiać ;)
Prawda jest taka że to co ja robię z moim psem jest absolutnie niedoskonałe i zdaję sobie z tego sprawę. Robię to głównie dla jego wyżycia się w tym do czego jest stworzony, a szkolenie i trening zapewnia mi i jemu bezpieczeństwo. Generalnie moja złota zasada jest taka że pies ma się wyszaleć i ani jemu ani zwierzynie ma się nie dziać krzywda. Choć dziś np bażantów było tyle że wyrwał mi się spod kontroli i popędził ( a jeszcze ja zepsułam to przy pierwszym bażancie bo wypuściłam go do biegu...) i bażanty się zrywały jeden za drugim, a spacerujące z kijkami emerytki patrzały na to ze zgrozą co za kundel biedne ptaszki płoszy. Za to jak zobaczył na trawniku w osiedlu gołębie to zrobił stójkę na środku jezdni i musiałam go ciągnąc jak osła bo nie drgnął...:mad:

Posted

mój Sagat to taki też myśliwy tylko w przeciwieństwie do Waldka bo mój Dawidek jak był mniejszy to strasznie bał się ptaków i za chiny nie przeszedłby obok spacerującego gołąbka. Patent był taki że Sagat czaił się na ptaki ale nic nie robił , pewnego dnia gołębie stały koło nas a Dawidek zaczął piszczeć i szarpać się więc mówię do wilka Sagat pogoń ptaszki ;) ptaki wyfrunęły a wilk nakręcony dostał pochwałkę.
Z racji takiej że wilk jest kumatym psem następnego dnia szybko i skutecznie odgonił pierzastych przyjacieli . Teraz czasem jestem wściekła na siebie za to czego nauczyłam bo wracając czasem z siatkami zakupów i targając się z psem na smyczy zacznie on gonić i weź tu ogarnij :eviltong:

Posted

Jestem cioteczki jestem, tylko trochę w przygotowaniach swiątecznych zginęłam, najpierw urodziny TŻ a teraz siedzę nad barszczykiem ;)

My też was wszystkiego najlepsiejszego życzymy i niech śnieg magicznie spadnie, bo go brak bardzo.




i jeszcze coś ze strony kotów ;)


Posted

Miałam napisać że możemy się przejść, ale was przecież nie ma :(

A Waldek nie tęskni chyba za niczym, bo chodzi z pańciem w pola i biega radośnie ;)
I podobno jest bardzoooo grzeczny:roll:

Posted

[quote name='Robokalipsa']Wesołych,rodzinnych i bezpiecznych Świąt :buzi:

A ja nie umiem robić takich świątecznych kartek... :-(

Cobym czasu miała więcej to bym Ci zrobiła, ale teraz trochę późnawo tak jakby ;)
Ale zawsze grafiką służę z moimi skromnymi umiejętnościami.

Posted

Dzięki, Robo :D

ja mogę zrobić grafikę w paincie... przynajmniej się pośmiejemy.


a Pat jest właśnie na spacerku z moim tatą, który pół roku temu się zarzekał, że "do domu psa nie przywieziesz", później "nie mam zamiaru o niego dbać", a wczoraj do nocy rzucał mu piłkę po meblach i cieszył się, że włazi do niego na kanapę, a obecnie poszedł z nim na długi spacer - tzn. niby do kiosku a psa 'przy okazji', ale kiosk jest minutę od domu, a ich nie ma pół godziny :cool3:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...