goha_g Posted April 25, 2007 Posted April 25, 2007 Mój kochany pieseczek odszedł w poniedziałek, 23.04.2007 roku..... Musiałam go uśpić, chorował od grudnia, ostatni tydzień już się męczył ;( Przeczówał to, w domu pożegnał się z moją mamą ( dosłownie, podszedł do niej i się przytulil ), mnie w samochodzie polizał w policzek chociaż nie miał takiego zwyczaju..... U weterynarza był spokojny.... tak jak by się z tym pogodził ;( Odszedł w spokoju....do końca z Nim byłam.... Nie potrafie sobie poradzić z tym że już go nie ma. Płacze jak tylko ktoś o nim wspomni...Nosze przy sobie jego obróżkę....Wiem że skróciłam mu cierpienia, ale jednak pozostaje olbrzymi żal ż musiałam to zrobić ;( Quote
szajbus Posted April 26, 2007 Posted April 26, 2007 Goha Każdy z nas cierpi bez względu na to, czy pies odchodzi sam czy pomagamy mu przekroczyć TM. To normalne. Walczyliście o Misiaczka. Nie udało się. Czasami możemy walić głową w mur, ale to i tak nie pomaga. On już jest zdrowy, szczęśliwy, jest psim aniołeczkiem i bawi sie z naszymi psinami. Nie cierpi. Nie możesz mieć do siebie żalu. Wiem jak trudna to była decyzja, ale czasami nie mamy innego wyjścia. Mogłabyś mieć do siebie żal, gdybyś uśpiła zdrowego, wesołego psa. Ale on był chory. Jego stan pogarszał sie z dnia na dzień. W końcu zgasła nadzieja. Nie podjęłabyś takiej decyzji gdyby był choć cień szansy na wyleczenie. Goha, głowa go góry. Nie załamuj się! Sama widzisz, ze on czuł zbliżający sie moment odejścia. Pożegnał się z wami. Był gotowy. Trzymaj się. Jesteśmy z tobą. Misiaczku Biegaj szczęśliwy po soczystych łąkach za TM Quote
Iri Posted May 9, 2007 Posted May 9, 2007 <*> dla Misiaka.... Badz tam szczesliwy Psinko, byles taki dzielny... Quote
Gerdzia i Misio Posted June 5, 2007 Posted June 5, 2007 goha_g napisał(a):Mój kochany pieseczek odszedł w poniedziałek, 23.04.2007 roku..... Musiałam go uśpić, chorował od grudnia, ostatni tydzień już się męczył ;( Przeczówał to, w domu pożegnał się z moją mamą ( dosłownie, podszedł do niej i się przytulil ), mnie w samochodzie polizał w policzek chociaż nie miał takiego zwyczaju..... U weterynarza był spokojny.... tak jak by się z tym pogodził ;( Odszedł w spokoju....do końca z Nim byłam.... Nie potrafie sobie poradzić z tym że już go nie ma. Płacze jak tylko ktoś o nim wspomni...Nosze przy sobie jego obróżkę....Wiem że skróciłam mu cierpienia, ale jednak pozostaje olbrzymi żal ż musiałam to zrobić ;( nie będę Ci pisać, że to normalne ale Ci wspułczuje i wiem co teraz przeżywasz, 26.04.2007 odszedł mój najlepszy przyjaciel Toro zdrowy 7 letni onek w ciągu jednego dnia mnie opóścił z powodu skrętu kiszek, nie pomogła reanimacja:-( (los jest okrutny i nikt na to nic nie poradzi) Toro był zawsze wspaniały i NIGDY O NIM NIE ZAPOMNĘ, ZOSTANIE ZAWSZE W MOIM SERCU Quote
JanuszPLSzczecin Posted June 5, 2007 Posted June 5, 2007 Żegnaj Misiaczku ,biegaj sobie po łąkach krainy psiej szczęśliwości z moim Buddym i innymi przyjaciółmi które przeszły TM Quote
malaSilky Posted June 6, 2007 Posted June 6, 2007 Ciężko jest każdemu któremu najlepszy przyjaciel odejdzie. To smutne i okropne ale też niestety naturalne:-( Przeczytaj sobie ten wątek'' Jak Pies zostal Przyjacielem czlowieka.....'' Trzymaj się i nie poddawaj! Quote
szarotka11 Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Misiaczku to dla Ciebie. Biegaj teraz szczęśliwy po zielonych łąkach za TM Quote
dadiii Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 <*> To dla psiaka ( a czy wiesz ze dokladnie w ten sam dzien i miesiac mialam urodziny ) trzymaj sie :( Quote
rotek_ Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 trudno jest wypełnić ta pustke... for misio ['][']['] Quote
goha_g Posted September 1, 2007 Author Posted September 1, 2007 Misia nie ma juz 4 miesiące i 9 dni.... a ja ciągle mam wyrzuty sumienia że za mało zrobiłam zeby go uratować :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.