Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mój kochany pieseczek odszedł w poniedziałek, 23.04.2007 roku..... Musiałam go uśpić, chorował od grudnia, ostatni tydzień już się męczył ;( Przeczówał to, w domu pożegnał się z moją mamą ( dosłownie, podszedł do niej i się przytulil ), mnie w samochodzie polizał w policzek chociaż nie miał takiego zwyczaju..... U weterynarza był spokojny.... tak jak by się z tym pogodził ;( Odszedł w spokoju....do końca z Nim byłam.... Nie potrafie sobie poradzić z tym że już go nie ma. Płacze jak tylko ktoś o nim wspomni...Nosze przy sobie jego obróżkę....Wiem że skróciłam mu cierpienia, ale jednak pozostaje olbrzymi żal ż musiałam to zrobić ;(

Posted

Goha
Każdy z nas cierpi bez względu na to, czy pies odchodzi sam czy pomagamy mu przekroczyć TM. To normalne.
Walczyliście o Misiaczka. Nie udało się. Czasami możemy walić głową w mur, ale to i tak nie pomaga. On już jest zdrowy, szczęśliwy, jest psim aniołeczkiem i bawi sie z naszymi psinami. Nie cierpi.
Nie możesz mieć do siebie żalu. Wiem jak trudna to była decyzja, ale czasami nie mamy innego wyjścia.
Mogłabyś mieć do siebie żal, gdybyś uśpiła zdrowego, wesołego psa. Ale on był chory. Jego stan pogarszał sie z dnia na dzień. W końcu zgasła nadzieja. Nie podjęłabyś takiej decyzji gdyby był choć cień szansy na wyleczenie.
Goha, głowa go góry. Nie załamuj się! Sama widzisz, ze on czuł zbliżający sie moment odejścia. Pożegnał się z wami. Był gotowy.
Trzymaj się. Jesteśmy z tobą.
Misiaczku
Biegaj szczęśliwy po soczystych łąkach za TM

  • 2 weeks later...
  • 4 weeks later...
Posted

goha_g napisał(a):
Mój kochany pieseczek odszedł w poniedziałek, 23.04.2007 roku..... Musiałam go uśpić, chorował od grudnia, ostatni tydzień już się męczył ;( Przeczówał to, w domu pożegnał się z moją mamą ( dosłownie, podszedł do niej i się przytulil ), mnie w samochodzie polizał w policzek chociaż nie miał takiego zwyczaju..... U weterynarza był spokojny.... tak jak by się z tym pogodził ;( Odszedł w spokoju....do końca z Nim byłam.... Nie potrafie sobie poradzić z tym że już go nie ma. Płacze jak tylko ktoś o nim wspomni...Nosze przy sobie jego obróżkę....Wiem że skróciłam mu cierpienia, ale jednak pozostaje olbrzymi żal ż musiałam to zrobić ;(

nie będę Ci pisać, że to normalne ale Ci wspułczuje i wiem co teraz przeżywasz, 26.04.2007 odszedł mój najlepszy przyjaciel Toro zdrowy 7 letni onek w ciągu jednego dnia mnie opóścił z powodu skrętu kiszek, nie pomogła reanimacja:-( (los jest okrutny i nikt na to nic nie poradzi) Toro był zawsze wspaniały i NIGDY O NIM NIE ZAPOMNĘ, ZOSTANIE ZAWSZE W MOIM SERCU

Posted

Ciężko jest każdemu któremu najlepszy przyjaciel odejdzie. To smutne i okropne ale też niestety naturalne:-( Przeczytaj sobie ten wątek'' Jak Pies zostal Przyjacielem czlowieka.....'' Trzymaj się i nie poddawaj!

  • 2 weeks later...
  • 2 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...