WiedźmOla Posted May 29, 2013 Author Posted May 29, 2013 [quote name='gerta']Kastracja nie wpływa na ciągnięcie na smyczy. Generalnie ciągnięcia na smyczy uczą psa właściciele, najczęściej zaczynają już po 2-3 dniach od kiedy zaczynają ze szczeniakiem wychodzić na smyczy na spacer. Zamiast wtedy nauczyć psa komendy oznaczającej wspólne, grzeczne spacerowanie pozwalają maluchowi ciągnąć do innych psów, ludzi, krzaków i czego tam się jeszcze da. Ma nagrody, to stara się coraz bardziej. A oni jak mała rozkoszna kulka przestaje ważyć 5kg, a osiąga rozmiar docelowy 35kg zakładają biedakowi kolce "bo ciągnie futrzak niemiłosiernie". Skoro ktoś nauczył psa ciągnąć na smyczy, to niech kolce założy sobie na nadgarstek - może zmotywuje go ona do skutecznej pracy nad szkoleniem psa...[/QUOTE] O przepraszam, ale ja miałam od razu wyrośniętego psa, a nie małą kuleczkę, której na wszystko pozwalałam ;) I jestem niedoświadczona w obchodzeniu się z Bestią, cały czas się od się od siebie uczymy. Bardziej lub mniej skutecznie. Quote
PaulinaBemol Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 WiedzmOla może nie doradzę ale pocieszę że łączę się z tobą w bólu. Też mam nadpobudliwego wariata tylko trochę mniejszego. Krys jest niby wpatrzony we mnie niby nastawiony na człowieka a z tym też nie możemy sobie dać rady. Przerobiłam już siadanie i czekanie efekt? pies siada i piszczy pod nosem :roll: mamy komendę na witanie etc. łańcuszek był w użyciu kilka razy ale jakoś się nie sprawdza, Kryśko zaczął właśnie być mniej przyjazny natomiast wydaje mi się że to bardziej spowodowane jest jego dorastaniem też ma ponad rok i próbuje dominować inne psy...chyba chce się z jajkami pożegnać :evil_lol: ( ale zrezygnowałam z łańcuszka bo efektów nie zauważyłam, na poprzedniego psa z kolei korekty zdziałały cuda) Jedyne co częściowo skutkuje teraz to komendy "równaj" i "noga" bo nie ma szans żeby od tak przeszedł w okolicy psa ale na równaj już jakoś to idzie, nie perfekcyjnie ale nie muszę się szarpać i kręcić wokół własnej osi. Polecam perfekcyjne opanowanie tek komendy w domu i stopniowe wychodzenie niby banał a jednak u nas powoli działa. Zaznaczam tylko, że jeszcze długa droga przed nami i ostatnio też poważnie się zastanawiam przynajmniej nad kilkoma wizytami u szkoleniowca. A no i też przegładzam dziada :p Quote
klaki91 Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 [quote name='gerta']Kastracja nie wpływa na ciągnięcie na smyczy. Generalnie ciągnięcia na smyczy uczą psa właściciele, najczęściej zaczynają już po 2-3 dniach od kiedy zaczynają ze szczeniakiem wychodzić na smyczy na spacer. Zamiast wtedy nauczyć psa komendy oznaczającej wspólne, grzeczne spacerowanie pozwalają maluchowi ciągnąć do innych psów, ludzi, krzaków i czego tam się jeszcze da. Ma nagrody, to stara się coraz bardziej. A oni jak mała rozkoszna kulka przestaje ważyć 5kg, a osiąga rozmiar docelowy 35kg zakładają biedakowi kolce "bo ciągnie futrzak niemiłosiernie". Skoro ktoś nauczył psa ciągnąć na smyczy, to niech kolce założy sobie na nadgarstek - może zmotywuje go ona do skutecznej pracy nad szkoleniem psa...[/QUOTE] Niekażdy ma psa od szczeniaka. Quote
gerta Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 [quote name='WiedźmOla']O przepraszam, ale ja miałam od razu wyrośniętego psa, a nie małą kuleczkę, której na wszystko pozwalałam ;) [/QUOTE] No to opcje są dwie: - ktoś się cieżko napracował przed Tobą, żeby psa nauczyć ciągnięcia na smyczy - pies nie miał okazji nauczyć się chodzenia na smyczy Wbrew pozorom drugi przypadek jest o wiele łatwiejszy - konsekwentne zmiany kierunku, wprowadzenie komendy na ładne chodzenie i odpowiednie nagrody zadziałają szybko. Jeśli masz do czynienia z psem, którego ktoś skutecznie nauczył ciągnąć na smyczy, to nauka ładnego chodzenia potrwa dłużej, ale kolce naprawdę nie są do tego potrzebne. Poza agresją smyczową wobec psów miałam do czynienia z nieufnością do ludzi (objawiającą się wyłącznie na smyczy) oraz agresją wobec osób, które próbują dotknąć obroży lub przypiąć smycz :( Wszystko u psów, które były zbyć wrażliwe na zastosowanie kolców, a ktoś usiłował za ich pomocą rozwiązać problem. Nie wiesz, czy Twój pies jest "twardy", czy właśnie jest takim wrażliwcem. Zanim sięgniesz po kolce, daj mu szanse - naucz go komendy i ćwicz, ćwicz, ćwicz... Quote
PaulinaBemol Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 to ja mam pytanie a co jak pies ciągnie tylko do psa normalnie ładnie chodzi na luźnej smyczy...bo wtedy to zmiany kierunków, siadanie etc nie zdają egzaminu. jeszcze jedno a jak nauczyć ładnego witania się, spokojnego nie na hurra! bo mój wpada całym impetem na kumpla co z wiadomych powodów często nie spotyka się z miłym przyjęciem. jest inna metoda niż podchodzenie pies ciągnie/za bardzo się ekscytuje odchodze i tak w kółko aż ładnie podejdzie? (przepraszam że się wcięłam :oops:) Quote
xxxx52 Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 jak ciagnie tylko do innych psow ,ale w przyjaznym nastawianiu ,to moze swiadczyc ,ze ma za malo kontaktow ze swoimi psimi kumplami. Quote
asiak_kasia Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 Gerta, kolczatka nie służyła nigdy do oduczenia ciągnięcia psa :roll: To jest narzędzie służące do korygowania niepożądanego zachowania, poprzez krótki impuls, w tym przypadku mało przyjemny ból. Typowa awersja. Także polecam jednak poczytać na ten temat a potem szerzyć wiedzę "podwórkowa" I tak jak już wczesniej napisałam, kolce to nie jest remedium, to jest tylko i wyłącznie alternatywna opcja, która ma pomóc w uzyskaniu poprawnego zachowania, a zeby piesek się nauczył ładnie z innymi witac, musi te pieski poznawać, ale nie na swoich warunkach, tylko na warunkach swojego człowieka. I tu się zgadzamy, prawda? Oczywiście, można z pieskiem wychodzić w srodku nocy i jeździć do lasu w nadziei, że nie spotkamy zadnego pieska, a nasz nauczy się idealnego chodzenia przy nodze, ale serio? Mało kogo stac na takie poświęcenie, bo jest jeszcze, praca, dom i jakies zycie poza psem. Dlatego kolce/dławik. kantar obojętnie jakiego narzedzie uzyjemy ma tylko i wyłacznie pomoc, a nie zastapić prace nad psem. Ogólnie zgadzam się z tym co piszesz, bo nie mozna tylko korygować, trzeba psu pokazać zachowanie jakie chcemy i jakie zostanie nagrodzone. Tylko jak dotrzec do psa wijącego się, skomlącego i ogólnie w fiksacji? Chętnie się dowiem :) A co do dopasowania kolczatki, jest mnostwo instrukcji i informacji jak poprawnie dobra i dopasować to ustrojstwo, wiec trzeba być bardzo opornym na wiedze, zeby tego nie znaleźć i nie założyć poprawnie. ;) I uwielbiam skrajnych pozytywistów, którzy są święcie przekonani o słuszności swojej teorii i tym, że będzie ona pasować do każdego pieska. :diabloti: -------------------------- edit. ad. kastracji ciągnięcie na smyczy i kastracja ma niewiele wspolnego, dorastanie i olewanie polecen przewodnika, plus wzmożone zainteresowanie pieskami, MOŻE być efektem burzy hormonalnej wziązanej z dorastaniem, czy testosteronem, także z łaski swojej nie rób z ludzi do okoła gupich, bo pytanie zadane nie bez powodu ;) WiedźmOla, na efekty kastracji trzeba poczekać miesiące, wiec całkiem możliwe, ze jemu się tam gotuje pod kopułką ;) Quote
Majkowska Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 [quote name='WiedźmOla']Puszczony ze smyczy też podbiega do psów, ale jeśli się go zawoła to wraca. Nie są to jednak częste sytuacje, bo przecież nie puszczę 22 kilogramowego (ostatnio ważony), rozbrykanego psa luzem na osiedlu. Tym bardziej, że on jest zawsze tak podekscytowany tym, że się może przywitać, że leci na zbity pysk, wyhamowuje przed samiusieńkim nosem drugiego psiaka. Najczęściej mniejszego psiaka, który się boi tego impetu ;) On tak chce koniecznie do drugiego psa, że w momencie gdy chcę stanąć przed nim i wymagać czegokolwiek, ciężko mi go utrzymać. Już raz się obróciłam wokół własnej osi. Ciężko go też utrzymać w momencie, kiedy pozwalamy podejść psom do siebie, wtedy moje nogi ryją prawie w ziemi :roll: Nie ma spokojnego podejścia, jest parowóz po prostu. Czuję się wtedy jak jakaś kretynka przed właścicielem tego drugiego czworonoga, naprawdę. Staram się nie wkurzać, ale czasami mi już nerwy puszczają i kończę spacer i ćwiczenia. :shake: Przez ten jego impet i ekscytację właściciele psów boją się o swoje futrzaki, bo widzą takie kudłate, duże coś, co dyszy jakby chciało zeżreć ich ciapka xD Hmmm, to muszę Ci napisać że nasz pointer też waży 22 kg( jaki chudy tak pary ma dużo) i i od małego go puszczam na osiedlu luzem ( kaganiec lub kantar na mordzie jest). Panikę rzecz jasna w oczach ludzi widzę jak on sobie popruwa alejką w kierunku yorka przykładowo, ale o tyle się staram nad nim panować że jestem go w stanie w miarę przywołać i "równać" jak ma do pieska nie pędzić. Nie wiem czemu ale bez smyczy widzę że on jest bardziej na mnie skupiony a ja pewniejsza (tak jakbym nagle nabierała mocy i mobilizowała się, bo wiem że bez smyczy już nic go nie powstrzyma prócz mojej stanowczości). Oczywiście nie polecam Ci nagle wyskoczyć na osiedle i puścić psa luzem, żeby się ta piękna historia nie skończyła pod kołami, ale może warto z psem próbować w bezpiecznym terenie go na sobie skupiać właśnie przy obecności psów? (piszę to na podstawię obserwacji mojego poprzedniego psa nad którym wiecznie stałam przyczajona żeby zdązyć go złapać w odpowiednim momencie, i na teraźniejszego, któremu od małego zwiewałam i uczyłam że to on ma pilnować mnie). Widywałam na szkoleniach jak się uczy psy właśnie łańcuszkami i kolczatkami i prawdę mówiąc ani jedno ani drugie mnie nie przekonuje( mój pies też miał przyjemność przetestować na sobie). Mój poprzedni pies wisiał nieraz na łańcuszku z fioletowym językiem, a swoje robił i tak. Żadne szarpnięcia, żadne korekty, żadne zasłanianie ciałem- jeszcze za nogę był w stanie złapać w furii jak się już nakręcił. Od kolczatki miał szyję do krwi porysowaną, w końcu ją wywaliłam... Obecnego psa uczę tego żeby to on patrzył na mnie, a nie żebym w stresie próbowała przewidzieć każdy jego ruch i capnąć go w odpowiednim momencie. Spacery są milsze, na luzie i może szkoleniowiec ze mnie żaden i autorytet tym bardziej, ale to tylko takie moje spostrzeżenie że im więcej się stresu wnosi w psie szkolenie tym jest efekt gorszy... Przeszłam to z poprzednim psiskiem, czasem trzeba wziąc głęboki oddech i małymi kroczkami do przodu :) Nie załamuj się, to Twój pies, Twój przyjaciel, dacie radę :) Quote
klaki91 Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 Łańcuszek czy kolczatka to narzędzia szkoleniowe. W momencie gdy ktoś psa przez dłuższy czas "szkoli" jedynie na kolczatce/łańcuszku i nie widać żadnych efektów to znaczy że najprawdopodobniej nie umie ich poprawnie używać. Albo używa ich wobec psa w przypadku którego nie ma najmniejszej potrzeby ich użycia. Majkowska- jeśli pies miał porysowaną szyję do krwi od kolców to znaczy że trafiłaś na konowała który nie umie jej stosować. Kolczatka nie ma być narzędziem tortur raniącym psu szyję. W ogóle prawdziwy szkoleniowiec najpierw sięgnie po łańcuszek jeśli już uzna że konieczne jest korygowanie zachowania na czymś innym niż obroża/szelki. Moja suka nie chodziła nigdy w kolcach czy łańcuszku, wystarczyło zmienić obrożę na szelki (Ferplasty w dodatku ;)) i od samego początku korygować zachowanie. Nie widzę w tym nic brutalnego ani strasznego. A to też są korekty. Quote
Maron86 Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 Ja powiem z własnego doświadczenia. Kolczatki na długowłosym psie: 1) Są mało skuteczne, 2) Zjeżdżają z miejsca na którym powinny tkwić, nawet ciasno zapięta potrafi się ześlizgnąć po zadbanym włosie i jeszcze psa poddusić, 3) Niszczą włos, 'wycinając' go i skracając - fakt włos odrośnie o ile kolczatka przestanie być używana, 4) U psa nastawionego wyłącznie na witanie i poznawanie nowych psów powoduje agresje i zwiększa nasilenie frustracji - Taki duży sfrustrowany pies potrafi być bardzo niebezpieczny, a cofanie złych reakcji jest o wiele trudniejsze niż doprowadzenie do nich. Łańcuszek typu dławika: 1) Wycina sierść 'na krótko' 2) wkurza ześlizgując się pod obroże 3) Korekty muszą być szybkie, stanowcze, idealnie 'wymierzone' - przyznam ze np. moja mama nie potrafi korygować dławikiem psa, a żeby takiej korekty się nauczyć potrzebna osoba patrząca z boku. Nam się wydaje że robimy to dobrze, a później okazuje się że robimy więcej szkody niż pożytku. Poznawianie wielu psów i codzienne kontakty z innymi psami. Fajnie brzmi w teorii, w praktyce mój pies spotyka się codziennie z 5-6 'psimi kumplami' i mimo tego ciągnie/piszczy/chodzi tyłem na równaj. Wymęczenie psa. Mój 50kg pies (dziś ważony u weta) biega codziennie przy rowerze minimum 10km - po schodach ledwo wpełza, a mimo tego zawsze i to naprawdę zawsze widząc psa 'coś' musi odwalić żeby go obwąchać. Behawiorysta... hmmm gdy prosiliśmy behawiorystę o pomoc przy psie którego mieliśmy na DT i wył nam cały czas bez przerwy i w dzień i w nocy gdy nie mógł podejść do ludzi dostaliśmy 'pomoc' - instrukcje 'jak kennelować psa', dodam że to był nasz 4 pies na DT, że kennelowane są w razie potrzeby i nasze psy i naprawdę wiemy jak to robić. Mam wrażenie że 'behawiorysta' w naszym społeczeństwie jest postrzegany jako magicznego uzdrowiciela psa który ma ogromną wiedzę zarówno o charakterystykach psów (ras/grup) oraz wiedzę praktyczną z wychowywania czworonogów (przynajmniej praktyka na własnych 'problemowych' psach). Sama tak myślałam, a okazuje się że żeby zostać behawiorysta wystarczy kurs korespondencyjny :-o... Moim zdaniem (i tu chyba się powtarzam) jedynym wyjściem jest podjechanie do szkoleniowca, porozmawianie, pokazanie jak sprawy się mają. Odradzam grom i mrok... =-=-=-=-=-=- EDIT: Zapomniałam dodać że kastrowanie psa W TYM wypadku nic nie da! Mój był 'sterylizowany' w wieku około 6miesięcy i zachowanie ADHD + OMG PIES ma od zawsze. To pierwszy mój nadpobudliwiec więc sporo w tym mojej winy. Miedzy innymi stwierdziłam że skoro Szaman to samiec, ciężkiej, dominującej, upartej rasy to lepiej żeby poznawał psy niż później miał by się z nimi żrec. Co prawda dzięki temu ma kilku 'samczych kumpli', ale moim błedem był fakt że nie wiedziałam o calej 'ceremoni' witania :oops: Quote
klaki91 Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 Ja też uważam że jedynym rozsądnym wyjściem jest pomoc szkoleniowca. To Twój pierwszy pies i na bank popełniasz błędy których nie dostrzegasz. Zresztą i ci doświadczeni co to już mieli kilkanaście psów w swoim życiu trafiają na takiego który stanowi dla nich zagwózdkę bo się nagle okazuje że dotychczasowe metody nie działały. Może tu padać milion porad, a prawda jest taka że psa trzeba zobaczyć na żywo żeby coś więcej doradzić. Quote
WiedźmOla Posted May 29, 2013 Author Posted May 29, 2013 [quote name='PaulinaBemol'] Jedyne co częściowo skutkuje teraz to komendy "równaj" i "noga" bo nie ma szans żeby od tak przeszedł w okolicy psa ale na równaj już jakoś to idzie, nie perfekcyjnie ale nie muszę się szarpać i kręcić wokół własnej osi. Polecam perfekcyjne opanowanie tek komendy w domu i stopniowe wychodzenie niby banał a jednak u nas powoli działa. Zaznaczam tylko, że jeszcze długa droga przed nami i ostatnio też poważnie się zastanawiam przynajmniej nad kilkoma wizytami u szkoleniowca. A no i też przegładzam dziada :-P Wzięłam dzisiaj dziada na normalną obrożę i dwie godziny katowałam chodzenie przy nodze. Efekt jako taki, chociaż przyznam, że w miarę ogarnął przejście jakieś 7m od ujadającego na niego Jack Russel Terriera. Fakt: musiałam go mocniej skorygować, fakt: gapił się na niego, ale przeszliśmy bez rzucania się na Jacka. Myślę, że sukces. :) [quote name='gerta']No to opcje są dwie: - ktoś się cieżko napracował przed Tobą, żeby psa nauczyć ciągnięcia na smyczy - pies nie miał okazji nauczyć się chodzenia na smyczy Wbrew pozorom drugi przypadek jest o wiele łatwiejszy - konsekwentne zmiany kierunku, wprowadzenie komendy na ładne chodzenie i odpowiednie nagrody zadziałają szybko. Jeśli masz do czynienia z psem, którego ktoś skutecznie nauczył ciągnąć na smyczy, to nauka ładnego chodzenia potrwa dłużej, ale kolce naprawdę nie są do tego potrzebne. Poza agresją smyczową wobec psów miałam do czynienia z nieufnością do ludzi (objawiającą się wyłącznie na smyczy) oraz agresją wobec osób, które próbują dotknąć obroży lub przypiąć smycz :-( Wszystko u psów, które były zbyć wrażliwe na zastosowanie kolców, a ktoś usiłował za ich pomocą rozwiązać problem. Nie wiesz, czy Twój pies jest "twardy", czy właśnie jest takim wrażliwcem. Zanim sięgniesz po kolce, daj mu szanse - naucz go komendy i ćwicz, ćwicz, ćwicz... Ta daaam, mamy to samo niestety. Ktoś za długo się patrzy, ktoś podchodzi, ktoś podszedł i jest cisza, ale nagle zwrócił większą uwagę na psa - hał hał hał. :roll: A ćwiczyć będziemy na pewno, bez obaw. :) [quote name='xxxx52']jak ciagnie tylko do innych psow ,ale w przyjaznym nastawianiu ,to moze swiadczyc ,ze ma za malo kontaktow ze swoimi psimi kumplami. Niestety ma mało kontaktów, bo zachowuje, tak jak się zachowuje. Dużo ludzi nie chce, żeby się witał, bo myślą że rzuca się z agresją, nie z przyjaźnią. (Ot też znawcy psiej mowy ;) ) Majkowska: mój pies też się lepiej zachowuje jak nie ma smyczy. Na moim osiedlu mamy możliwość "polatania" z dala od aut, ale jak go puszczę to różne mogą być sytuacje. Ktoś najzwyczajniej może sobie nie życzyć, żeby taki duży pies latał luzem, mój może podbiec do agresora, itd. I mój też się dusi na obroży, a za wszelką cenę chce podejść. Pilnuje się mnie wybiórczo. Leci na zbity pysk do psa i nagle orientuje się, że jest za daleko i prawie mnie taranuje cały szczęśliwy, że nigdzie nie zniknęłam ;) Maron86: zauważyłam co kolce robią sierści...oj zauważyłam... :shake: Obracają się i ciągną sierść w dół. No nic fajnego. Dlatego myślę o wybraniu się na Psią Farmę właśnie, bo jest chyba najbardziej polecana ;) Na Mroka nie pójdę, mimo że mam 10minut piechotką do placu szkoleniowego. Quote
klaki91 Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 [quote name='WiedźmOla'] Niestety ma mało kontaktów, bo zachowuje, tak jak się zachowuje. Dużo ludzi nie chce, żeby się witał, bo myślą że rzuca się z agresją, nie z przyjaźnią. (Ot też znawcy psiej mowy ;) ) [/QUOTE] No i to jest właśnie błędne koło ;) źle sie zachowuje bo ma mało kontaktów, jak już się jakiś zdarzy to pies dalej źle się zachowuje więc ma ich jeszcze mniej... z drugiej strony ja świetnie rozumiem tych ludzi bo mam sukę która by na Twojego psa wyskoczyła z mordą że tak się dam nie wita :lol: i ja z nią omijam na spacerach wszystkie piszczące, szczekające, rwące się do nas psiaki, choć wielokrotnie się mnie ludzie pytali czy ich się może przywitać no ale druga z kolei by się ładnie przywitała ale to pies beton, ją nie rusza to że inny wita sie z dość hmm żywiołowym "siema" :evil_lol: może jacyś dogomaniacy z okolicy by się pisali na wspólne spacery z wami? ;) Quote
xxxx52 Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 no to widze juz tylko wyjscie,a mianowicie pojscie ze swoim futrzakiem do psiej szkoly ,zeby dobrych manier nabral podczas spacerow i sie zaprzyjaznil z innymi psami.tego mu bardzo brakuje ,stad te problemy Quote
asiak_kasia Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 a spacer równoległy z jakimś ogarniętym psem? Próbowaliście tego? U nas w roli takiej psiej przewodniczki świetnie sięspawdziła starsza suka, która ma olewa na pieski, młodsza "odgapiała" i jeżeli starsza nie reagowała, to i młodsza olewała. Tyle, że to musi być serio, ogarnięty pies. No i może na dzien dobry spaceru, olidnie dziada wymęczyć? Potem powałkować posłuszeństwo i wtedy do piesków? Jak "spali" nadmiar energii to łatwiej mu bedzie się skupić, no plus do tego ja bym go lekko przegłodziła i zabrała niezawodne u nas ciasteczka wątrówkowe. Śmierdziele straszne, ale żaden z moich psów (nawet niejadków, czy agresorów) nie pogardził takim frykasem :roll: Quote
gerta Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 [quote name='asiak_kasia']Gerta, kolczatka nie służyła nigdy do oduczenia ciągnięcia psa :roll: To jest narzędzie służące do korygowania niepożądanego zachowania, poprzez krótki impuls, w tym przypadku mało przyjemny ból. Typowa awersja. Także polecam jednak poczytać na ten temat a potem szerzyć wiedzę "podwórkowa" I tak jak już wczesniej napisałam, kolce to nie jest remedium, to jest tylko i wyłącznie alternatywna opcja, która ma pomóc w uzyskaniu poprawnego zachowania, a zeby piesek się nauczył ładnie z innymi witac, musi te pieski poznawać, ale nie na swoich warunkach, tylko na warunkach swojego człowieka. I tu się zgadzamy, prawda? A możesz podać źródła według których kolczatka nie służyła do oduczenia ciągnięcia na smyczy? Jakoś w dawnych książkach była polecana dla psów silnych, agresywnych dla uzyskania lepszej kontroli nad nimi właśnie na smyczy. Nie spotkałam się z propozycją użycia jej dla psa, który grzecznie chodzi na smyczy przy nodze i nie pobudza się na widok innych psów :roll: I z jednym się zgadzam - witanie z pieskami na naszych warunkach, tyle że nie za cenę karania kolcami. [quote name='asiak_kasia']Oczywiście, można z pieskiem wychodzić w srodku nocy i jeździć do lasu w nadziei, że nie spotkamy zadnego pieska, a nasz nauczy się idealnego chodzenia przy nodze, ale serio? Mało kogo stac na takie poświęcenie, bo jest jeszcze, praca, dom i jakies zycie poza psem. Faktycznie zorganizowanie sobie kilku (4-5 spacerów) w celach szkoleniowych to zbyt duży wysiłek dla właściciela. Ciekawe, że ciąganie się z psem na smyczy nie jest wysiłkiem... [quote name='asiak_kasia']Ogólnie zgadzam się z tym co piszesz, bo nie mozna tylko korygować, trzeba psu pokazać zachowanie jakie chcemy i jakie zostanie nagrodzone. Tylko jak dotrzec do psa wijącego się, skomlącego i ogólnie w fiksacji? Chętnie się dowiem :) No właśnie cały koncept polega na tym, żeby nauczyć gdy nie ma innych psów, a potem ćwiczyć coraz bliżej nich (czy też innych "rozpraszaczy" powodujących szaleństwo na smyczy). Mało tego trzeba też nauczyć psa panować nad emocjami. To naprawdę nie zajmuje aż tak dużo czasu - tylko trzeba wiedzieć jak :) [quote name='asiak_kasia']I uwielbiam skrajnych pozytywistów, którzy są święcie przekonani o słuszności swojej teorii i tym, że będzie ona pasować do każdego pieska. :diabloti: Może nie do każdego, ale jednak trochę tych psów przeszło przez moje ręce i jakoś bez kolców się dało. Za to psów z efektami ubocznymi "po kolcach" także miałam pod opieką sporo, więc wiem o czym piszę. [quote name='asiak_kasia']ad. kastracji ciągnięcie na smyczy i kastracja ma niewiele wspolnego, dorastanie i olewanie polecen przewodnika, plus wzmożone zainteresowanie pieskami, MOŻE być efektem burzy hormonalnej wziązanej z dorastaniem, czy testosteronem, także z łaski swojej nie rób z ludzi do okoła gupich, bo pytanie zadane nie bez powodu ;) Olewanie poleceń przewodnika w okresie dojrzewania owszem, ale to jest zwykle krótki okres i dotyczy praktycznie wszystkich aspektów wspólnego życia (czyli pies nie tylko ciagnie, ale też nie wraca na zawołanie, nie wykonuje poleceń - to nie jest ten przypadek, bo autorka pisze, że psa może odwołać od tychże psów). Zastosowanie kolczatki w okresie dorastania może pogłębić problem, bo oprócz "drażnienia" chemicznego za pomocą hormonów pies będzie "łaskotany po szyi", co jest po prostu frustrujące. Quote
gerta Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 [quote name='PaulinaBemol']to ja mam pytanie a co jak pies ciągnie tylko do psa normalnie ładnie chodzi na luźnej smyczy...bo wtedy to zmiany kierunków, siadanie etc nie zdają egzaminu. jeszcze jedno a jak nauczyć ładnego witania się, spokojnego nie na hurra! bo mój wpada całym impetem na kumpla co z wiadomych powodów często nie spotyka się z miłym przyjęciem. jest inna metoda niż podchodzenie pies ciągnie/za bardzo się ekscytuje odchodze i tak w kółko aż ładnie podejdzie? (przepraszam że się wcięłam :oops:) Odchodzenie jak to napisałaś "w kółko" to podstawa, ale trzeba pamiętać, że stan w jakim znajduje się ten drugi pies też ma znaczenie. Ćwiczenia z psem pomocnikiem w pozycji siad/waruj zwykle pomagają (łatwiej je wykonać). Poza tym trzeba psa nauczyć opanowywania emocji w różnych sytuacjach - przed jedzeniem, wyjściem na spacer, w trakcie zabawy z Tobą... Quote
xxxx52 Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 gerta-zgadzam sie w zupelnosci ,widze ,ze masz duze doswiadczenie z psami Quote
Beatrx Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 jeśli ktoś wali psa kolcami na widok każdego psa albo po prostu ściąga smycz wbijając psu kolce to owszem, może spowodować agresję. prawidłowo użyta korekta, kiedy pies wie za co dostaje agresji nie spowoduje. a rada z psią szkołą super, tylko że za dużo psów na placu zachowuje się jak aniołki, a poza placem mają właściciela w czterech literach. już nie mówiąc o tym, że dziewczyna miała zwichnięty bark, więc co jak co ale efekt praktycznie natychmiastowe dla jej zdrowia są potrzebne. Quote
Maron86 Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 Beatrx szkoliłam tam swojego muła efekty były już po 3ciej lekcji (lekcje 2x w tygodniu po 1h) - prawda jest taka że szkoleniowiec mówi i pokazuje 'jak', ale to od nas i naszego zaangażowania zależy jakie będą efekty szkolenia. Ja swojego psa brałam dzień w dzień i robiłam to co zalecił szkoleniowiec, efekt jest taki że pomimo iż mój pies jest terytorialny i musi sobie każdego samca ostawić to poza 'terytorium' chce się ze spokojnymi psami zapoznać. Jest to mój 'prywatny' 5-ty pies i tylko z nim były problemy których nie potrafiliśmy rozwiązać bez pomocy. Dzięki wiedzy jaką wyniosłam z tej szkoły zostaliśmy DT i szkoliliśmy psy tak żeby w miarę zrównoważone i nauczone podstaw (siad/waruj/równaj/zostań) szły do nowego domu. Osobiście nie polecam kolczatek i dławików oraz innych bolesnych narzędzi bez konsultacji z osoba która pokaże nam 'gdzie/kiedy/w jakiej sytuacji' mamy ich użyć. Naprawdę jest mnóstwo innych sposobów dobieranych właśnie do danego psa. JEDNAK zdaje sobie sprawę że czasem nie da się inaczej bo pies nie reaguje na nic lub stwarza zagrożenie dla siebie i przewodnika. Najlepsze w tym wszystkim jest fakt że szkoleniowiec szkoli tak naprawdę ludzi, wyrabia w nich pewność siebie, pokazuje gdzie robimy błędy i jak mamy reagować na dziwne zachowania naszego psa. Szkolenie jest dobierane do umiejętności i zachowania psa, od tego jak szybko robi postępy, jak się zachowuje itp. Quote
gerta Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 [quote name='Beatrx']jeśli ktoś wali psa kolcami na widok każdego psa albo po prostu ściąga smycz wbijając psu kolce to owszem, może spowodować agresję. prawidłowo użyta korekta, kiedy pies wie za co dostaje agresji nie spowoduje. a rada z psią szkołą super, tylko że za dużo psów na placu zachowuje się jak aniołki, a poza placem mają właściciela w czterech literach. już nie mówiąc o tym, że dziewczyna miała zwichnięty bark, więc co jak co ale efekt praktycznie natychmiastowe dla jej zdrowia są potrzebne.[/QUOTE] Beatrx, sorki, ale czy początkujący właściciel bez pomocy trenera, który ma chociaż blade pojęcie może poprawnie użyć korekty? No proszę Cię... Apropos psiej szkoły i zachowania psów na placu vs. zachowanie poza placem - też znam wiele takich psów i właścicieli. Problem polega na tym, że oni zazwyczaj pracują wyłącznie na zajęciach i nie stosują konsekwentnie zaproponowanych metod poza placem. To dlatego właśnie szkolenie na majówce o którym wspomniałam było bardzo skuteczne, bo ja trener miałam okazję pomóc właścicielom przenieść ćwiczenia z placu na zwykły spacer... W ciągu 5 dni na majówce dwa największe ciągniki nauczyły się mijać inne psy lub podchodzić do nich na luźnej smyczy. Czy to nie jest wystarczająco "natychmiastowy" rezultat? Oczywiście po powrocie do domów trzeba było odpracować temat we własnym parku, bo na wyjeździe psy były znajome, więc mniej atrakcyjne niż te z parku. Z tego co wiem jednak obyło się bez kolców :D Quote
Beatrx Posted May 30, 2013 Posted May 30, 2013 [quote name='gerta']Beatrx, sorki, ale czy początkujący właściciel bez pomocy trenera, który ma chociaż blade pojęcie może poprawnie użyć korekty? No proszę Cię...[/QUOTE] zależy. jeśli pojmuje to co się do niej mówi, a nie tylko pokazuje to i owszem, może poprawnie zastosować korektę. też kiedyś byłam kompletnym laikiem, tylko mną "trochę" cięższy pies szarpał, noi niestety w obliczu utrat zdrowia a nawet życia (przeze mnie, mojego psa, inne zwierzątko, innego człowieka) porzuciłam pozytywne metody na rzecz korekt i to dało efekt. oczywiście praca była dwutorowa, a nie tylko korekty co nie zmienia faktu, że pokazanie zwierzątku jakie zachowanie nie będzie absolutnie akceptowane bardzo pomogło w ogarnięciu psa. Quote
asiak_kasia Posted May 30, 2013 Posted May 30, 2013 Beatrx jeśli ktoś wali psa kolcami na widok każdego psa albo po prostu ściąga smycz wbijając psu kolce to owszem, może spowodować agresję. prawidłowo użyta korekta, kiedy pies wie za co dostaje agresji nie spowoduje. a rada z psią szkołą super, tylko że za dużo psów na placu zachowuje się jak aniołki, a poza placem mają właściciela w czterech literach. już nie mówiąc o tym, że dziewczyna miała zwichnięty bark, więc co jak co ale efekt praktycznie natychmiastowe dla jej zdrowia są potrzebne. No to już pominęłam, bo wydaje mi się, że każdy jest świadomy, tego, że pies nie ma prawa szarpać właścicielem. Gerta-ja doskonale rozumiem idee metod pozytywnych, sama z niej korzystam, mało tego nie tylko z psami :razz: Natomiast nie przeszkadza mi to w używaniu awersji, jeżeli zajdzie ku temu potrzeba. Wiesz jak to mówią, dobierać metodę pod psa, a nie psa pod metodę? I niestety miałam okazję pracować z psami, które dla swojego/mojego/otoczenia bezpieczenstwa musiałam wpakować w kolce. Próbowałam inaczej, ale skoro pies rzucający się do wszystkiego co się rusza, w etykietką do uśpienia-gryzie, po kilku miesiącach spacerów w "koralach" zaczął olewać? Oczywiście tak jak Beatrx pisze, pracowałam z nim dwutorowo. Była korekta za złe zachowanie, wskazanie pożądanego i za to nagroda. Z ziejącej agresją bestii, zrobił się pies, z którym mozna było wyjsc poza włąsną posesje (w dodatku rotek to był, wiec rasa mimo wszystko trudna). Mojej młodszej suce, zaczeły pieski sprawiać problem, dojrzewa, nagle głuchnie i chce zyc na własną łapę, 2 spacery w kolcach przypomniały, ze pieski są cacy. Zachowywała się mniej więcej jak pies WiedźmOli. Wczesniej próbowałam to osiągnać pozytywnie. Niestety dla mojego i jej bezpieczenstwa, nie mogła mi statować do piesków (mieszkamy na wsi i tu duże psy biegające luzem, są akurat noma...:roll:) I zeby było śmieszniej konsultowałam tego psa z kilkoma osobami "behawiorystami" trenerami, czy jak tam ich nazwac, po miesiącach pracy nie było efektów zadnych. Dopiero po tym jak trafilismy na faceta mającego łeb na karku, pracującego z różnymi psami, różnymi metodami, powiedział, gdzie leży problem z moją suką i jak do niej dotrzeć. Dlatego metode pod psa, a nie psa pod metodę "idealną dla wszystkich" Ja zapraszam i bardzo bym chciała, zebyś wzięła na spacer moją starszą sukę, na zwykłej obroży, idąc przez środek wsi. Dodatkowo dodam, ze suka jest bardzo grzeczną i posłuszna, tylko no, nie lubi jak jej się ktoś pakuję w przestrzeń osobistą :diabloti: Quote
Maron86 Posted May 30, 2013 Posted May 30, 2013 Z doświadczenia wiem że nie każdy umie ... ba nie każdy powinien ruszać takie narzędzia jak kolczatka, chodź by nie wiem co. Mój pierwszy pies (właściwie pierwszy pies którego pamiętam, bo trafił do nas jak miałam 1-2lata) dosłownie 'wisiał' na kolczatce bo w momencie jak atakował innego psa to ojciec go 'wieszał'. Wstydziłam się tego i nie rozumiałam dlaczego tak robi. Pies o którym pisze żył około 16lat, zmarł na raka i było to 10lat temu, więc proszę sobie wyobrazić świadomość niektórych właścicieli (np mojego ojca). Jeszcze 10lat temu jedynym 'narzędziem' znanym zwykłym ludziom do korekt były kolczatki, a o pozytywnym pokazywaniu psu co jest dobre można było snuć w książkach sci-fi :-(. Moja matka naszego 50kg psa w zimę potrafi wyprowadzić na kolcach+8m flexi. Boi się że jak coś mu odwali to nad nim nie zapanuje - nie popieram, ale nie zawsze sama mam jak wyjść z psem i jest to nieuniknione. Więc naprawdę jeśli ktoś nie wie jak niech nie używa kolców/kantarów/dławików tym bardziej u psa 'kochającego cały świat'. Quote
gerta Posted May 30, 2013 Posted May 30, 2013 [quote name='asiak_kasia'] Ja zapraszam i bardzo bym chciała, zebyś wzięła na spacer moją starszą sukę, na zwykłej obroży, idąc przez środek wsi. Dodatkowo dodam, ze suka jest bardzo grzeczną i posłuszna, tylko no, nie lubi jak jej się ktoś pakuję w przestrzeń osobistą :diabloti:[/QUOTE] Też bym chciała, żeby Twoja suczka nauczyła się grzecznie chodzić na zwykłej obroży. W końcu o to chyba chodzi, żeby pies bez przymusu z nami współpracował :lol: Jeśli chciałabyś z nią popracować, zapraszam na szkolenie z chodzenia na luźnej smyczy ew. indywidualne konsultacje. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.