WiedźmOla Posted April 27, 2013 Posted April 27, 2013 (edited) Tytuł trochę dla hecy, ale (znowu) mam problem :roll: Bestia to pies ważący około 23-25kg. Waży połowę tego co ja, dlatego problem jest dosyć uciążliwy na spacerach, ponieważ muszę się zapierać, żeby utrzymać byka :lol: W czym rzecz: Pies strasznie ciągnie do innych czworonogów. I pisząc 'strasznie' mam na myśli STRASZNIE. Jeśli widzi psa z jakiejś odległości to wystarczy, że powiem "idziemy",a jako tako reaguje i faktycznie idziemy dalej (musimy dopracować). Jednak jak inny pies jest blisko, nie ma szans, muszę się faktycznie mocno zapierać, jeśli nie chcę, żeby się witały (wiadomo, różnie bywa). Największy problem jest wtedy, kiedy chcę żeby się przywitał z jakimś psem. Nie ma tak, że spokojnie zbliżamy się do innego czworonoga. Mój pies zaczyna wtedy okropnie ciągnąć, prawie czołga się do psiaka, dyszy jak walnięty pod naporem obroży, prawie dusi się, ale MUSI KONIECZNIE KONIECZNIE KONIECZNIE do drugiego pieska!!!!!!!!!! :errrr: Jest tak podekscytowany, tak szybko chce podejść, że inne czworonogi czasami bywają przestraszone. Krótko pisząc: jeśli inny pies jest dalej, Bestia reaguje w miarę dobrze na komendy (ale obserwuje). Jednak jak pies jest blisko, to mój dostaje małpiego rozumu i ani smaczki ani nic. Nie ogarnia, że jest na smyczy... Nie bardzo mam pomysł jak to rozwiązać, ponieważ ćwiczyliśmy spokojne siedzenie na widok psa z różnych odległości. Mniejszy dystans i jakkolwiek Bestia siedział na doopie to czym piesek bliżej to on bardziej niespokojny i w końcu chce wyrwać. Nawet jeśli bym z nim spokojne siedzenie wypracowała to podejrzewam, że przy spacerze by to nie przeszło. Edited May 21, 2013 by WiedźmOla ponowne ogarnięcie chaosu w wypowiedzi... Quote
WiedźmOla Posted May 21, 2013 Author Posted May 21, 2013 Naprawdę nikt nie ma żadnych pomysłów? Ostatnio Bestia tak mocno szarpnął, że nadwyrężył mi ręce i kilka dni nie mogłam z nim wychodzić, musiał mój TŻ. Dosłownie przed chwilą było to samo. Zastanawiam się już nawet nad kupieniem kolczatki. :shake: Jest to ostateczność, nie mogę sobie z tym zachowaniem poradzić. Nie chcę, żeby mi powyrywał ręce z barków. Quote
zozola77 Posted May 21, 2013 Posted May 21, 2013 moze gdybys napisała w tytule ze mam problem z psem itp. to może wiecej osób by zajrzało..;) ja mam podobnie z moim 30 kg samcem..do psów do kotów a nawet ptaków..z tym, że choć tez duza nie jestem to nawet sobie z nim radze choc wymaga to wysiłku czasem, ale on w jakis super amok nie popada i choc próbuje postawic na swoim to raczej ja wygrywam z miesiac temu kupiłam psie szelki i jest mi zdecydowanie lepiej, szybciej pies reaguje na komende "zostaw" i łatwiej mi go odciągnąć obserwuje tez czy pojawia sie jakis zwierz, zeby zawczasu skrócić smycz i mocniej chwycic lub odejsc póki czas... to nie są rady, bo ja specem nie jestem ale takie moje doswiadczenia, które sprawiają ze pies po dłuzszym czasie zaczyna słuchać i jest coraz lepiej... powodzenia, moze ktos bardziej doswiadczony udzieli Ci jakis sensownych rad Quote
Maron86 Posted May 21, 2013 Posted May 21, 2013 Mam to samo z moim ... 50+kg psem. Samiec dominant ktory musi wszystkie psy swiata przywitac/zapoznac/zdominowac :roll:. Z doswiadczenia wlasnego moge jedynie polecic obroze pol zaciskowa lub zaciskowa (aczkolwiek ja jej nie lubie). Jest jeszcze kantar ale jego tak jak i kolczatki naprawde trzeba umiec uzywac. Do mocno ciagnacego psa nie polecam szelek, to co pies potrafi pociagnac na obrozy to 'pikus' w porownaniu z tym jak szarpnie na szelkach (chociaz sa psy ktore lepiej chodza w szelkach jak obrozy, u mnie szelki sie nie sprawdzily). Wycwiczenie komendy 'siad' i 'zostan'. Nie podlazenie do psow kiedy ten jest podekscytowany, chociaz zyjac w wiekszym zadupiu jest problem gdyz ciezko jest przewidziec skad wyleci pies + psy puszczane samopas... U mojego ladnie podzialala 3dniowa glodowka, wtedy zaczol sie interesowac 'smaczkami' (u niego to gotowane mieso i i tak wybrzydza jak jest nazarty :roll:). Sprawdzilo sie rowniez sadzanie psa na dupie, komenda siad - jak nie slucha to za smycz do gory co wymusza posadzenie zadka. Po spokojnym odczekaniu az pies przejdze, pytanie czy moga psiaki sie zapoznac (co jest nagroda za grzeczne siedzenie). Przy czym nalezy pamietac ze 'piszczenie/skomlenie/ciagniecie/wiercenie sie na tylku/olewanie tego co mowimy' nie jest pozadane i za to nie ma nagrody w postaci witania sie. Quote
WiedźmOla Posted May 21, 2013 Author Posted May 21, 2013 (edited) zozola77 napisał(a):moze gdybys napisała w tytule ze mam problem z psem itp. to może wiecej osób by zajrzało..;-) ja mam podobnie z moim 30 kg samcem..do psów do kotów a nawet ptaków..z tym, że choć tez duza nie jestem to nawet sobie z nim radze choc wymaga to wysiłku czasem, ale on w jakis super amok nie popada i choc próbuje postawic na swoim to raczej ja wygrywam z miesiac temu kupiłam psie szelki i jest mi zdecydowanie lepiej, szybciej pies reaguje na komende "zostaw" i łatwiej mi go odciągnąć obserwuje tez czy pojawia sie jakis zwierz, zeby zawczasu skrócić smycz i mocniej chwycic lub odejsc póki czas... to nie są rady, bo ja specem nie jestem ale takie moje doswiadczenia, które sprawiają ze pies po dłuzszym czasie zaczyna słuchać i jest coraz lepiej... powodzenia, moze ktos bardziej doswiadczony udzieli Ci jakis sensownych rad Całkiem możliwe, że więcej osób by zajrzało :) Już myślałam o milionie rzeczy. Mamy szelki samochodowe, mogę albo raczej muszę spróbować, bo ten debil się jeszcze udusi.:P Nie zważa na to, że obroża go poddusza, kiedy ciągnie! (zwykła obroża) Maron86 napisał(a):Mam to samo z moim ... 50+kg psem. Samiec dominant ktory musi wszystkie psy swiata przywitac/zapoznac/zdominowac :roll:. Z doswiadczenia wlasnego moge jedynie polecic obroze pol zaciskowa lub zaciskowa (aczkolwiek ja jej nie lubie). Jest jeszcze kantar ale jego tak jak i kolczatki naprawde trzeba umiec uzywac. Do mocno ciagnacego psa nie polecam szelek, to co pies potrafi pociagnac na obrozy to 'pikus' w porownaniu z tym jak szarpnie na szelkach (chociaz sa psy ktore lepiej chodza w szelkach jak obrozy, u mnie szelki sie nie sprawdzily). Wycwiczenie komendy 'siad' i 'zostan'. Nie podlazenie do psow kiedy ten jest podekscytowany, chociaz zyjac w wiekszym zadupiu jest problem gdyz ciezko jest przewidziec skad wyleci pies + psy puszczane samopas... U mojego ladnie podzialala 3dniowa glodowka, wtedy zaczol sie interesowac 'smaczkami' (u niego to gotowane mieso i i tak wybrzydza jak jest nazarty :roll:). Sprawdzilo sie rowniez sadzanie psa na dupie, komenda siad - jak nie slucha to za smycz do gory co wymusza posadzenie zadka. Po spokojnym odczekaniu az pies przejdze, pytanie czy moga psiaki sie zapoznac (co jest nagroda za grzeczne siedzenie). Przy czym nalezy pamietac ze 'piszczenie/skomlenie/ciagniecie/wiercenie sie na tylku/olewanie tego co mowimy' nie jest pozadane i za to nie ma nagrody w postaci witania sie. Tak jak napisałam wyżej on nie zwraca uwagi na to czy ma obrożę, czy nie. Dusi się, ale leci i ciągnie. Spróbuję też i szelek... Piszę, że kolczatka to ostatecznośc, właśnie dlatego, że jestem osobą niedoświadczoną. Pies nie reaguje na żadne komendy jak inny psiak jest blisko. Im dalej tym lepiej. Im bliżej tym bardziej zapomnij, że pies posłucha. Smycz do góry powoduje u niego stawanie na tylnych łapach. :shake: Najgorsze jest to, że próbuję z nim tych wszystkich siadów, zostań itd. Dzisiejsza sytuacja wyglądała tak, że poluzowałam smycz, żeby podbiegł do znajomego psa. Obok szły dwa małe sznaucery to do nich podbiegł (smyczy "wystarczyło"). Przestraszyły się to stwierdził, że wróci się do znajomego psa, który był już z 10 metrów dalej (za mną). Wtedy mnie szarpnął tak, że te 10 metrów mnie pociągnął, bo nie mogłam się zatrzymać. Jakkolwiek pierwszy kontakt był przewidziany to drugi nie. I to jest problem. Wyrywa i nie ogarnia, że ogranicza go smycz i ja na drugim końcu tej smyczy... ;/ Będę dalej próbować, nie wiem co z tego wyjdzie. Niby 25kg, ale cholera silna jak nie wiem co. Edited May 21, 2013 by WiedźmOla Quote
Maron86 Posted May 21, 2013 Posted May 21, 2013 moj tez stawal na tylnich udajac wiewiora - zawsze 'ograniczalam' go soba tak zeby tylnie lapy mial zaraz przed moimi nogami. Kolanami 'gnojka' nie raz przytrzymywalam + smycz do gory zeby posadzil tylek. Jedno jest pewne pies na komende sam z siebie nie usiadzie (przynajmiej moj), bo odrazu widzac psa gluchnie. Pomimo ze zna komendy z zakresu PT i PTT, wykonuje je doskonale, to i tak widzac psa przestaje myslec. Doskonale wiem ze 'taki' pies to udreka, moj jak mial 6 miesiecy (i wage 30,5kg) robil identyczne zrywy do psow/drzew/krzakow tworzac wiele naprawde niebezpiecznych sytuacji. Kochal wszystkie psy do momentu az 'genialny' spaniel nie dziabnol go w ucho. Teraz kazdego samca bez wyjatku ustawia ba a niech jakis osmieli sie podskoczyc... Jesli bedziesz psa przepinac na szelki z obrozy to radze zeby na 1 spacer wyjsc w 'asekuracji' dodatkowej osoby. W obrozy pies ciagnie poprzez szyje/kark, w szelkach ... coz cala masa. Zamiast kolczatki moge polecic lancuszek zaciskowy, mozna go stosowac jako korekte. 'Normalne psy' prowadzi sie na obrozy + lancuszek zapienty 2gim karabinczykiem smyczy. Na obrozy sie prowadzi, lancuszkiem szybkie, energiczne 'szarpniecie' w bok gdy pies broi. Ja stosuje inaczej lancuszek. Gdy widze psa z ktorym zdecydowanie bedzie starcie, poprawiam lancuszek zaraz za uszy psa - jak pies probuje szarzowac lancuszekmu na to nie pozwala, kiedy przegnie coz lekko sie poddusza. Przyznam ze moj pies 3x sie poddusil bo 'musi' zrec sie z innym samcem ktory mu podskoczyl, jednak teraz nauczyl sie ze sama startowanie do innych psow nie jest 'mile'. Nie wiem ile tu pies ma lat, jednak z moim psem pracuje 2,5 roku i praca nad psem chyba nigdy sie nie skonczy. Moj pies da sie pociac w obronie mnie, jednak gdy znajdzie sie pies w zasiegu wzroku ja przestaje istniec (dodam ze Szaman broni mnie i przed czlonkami rodziny ktorzy probuja mnie budzic :roll: wiec ta wiez niby jest mocna). Quote
WiedźmOla Posted May 21, 2013 Author Posted May 21, 2013 Prowadziłam go już parę razy na szelkach, ale nie miałam wtedy tego typu sytuacji. Tj. takich znienacka. Nie wiem czy ten łańcuszek pomoże. Wydaje mi się, że Bestia prędzej się zapluje i udusi, niż zareaguje na takie coś. Korekty tego typu robiłam zwykłą obrożą, ale też g*** dawało. Już nie wiem. hm. Najgorsze jest to, że pies nie chce zabić, tylko się witać. Nie chcę, żeby korekta zniechęciła go do innych psów tylko, żeby nauczyła nie ciągnięcia. Trochę to skomplikowane :lol: Mój ma około 1,5 roku. Mam go trochę ponad pół roku. Nie jest to zbyt długo, stąd te problemy. Chyba. :roll: Quote
Maron86 Posted May 22, 2013 Posted May 22, 2013 Doskonale rozumiem, moj tez taki byl tak jak pisalam do momentu az spaniel go dziabnol i wyladowal w pysku mojego samca. Moj pies to molos wiec z natury dosc trudny charakter i naprawde juz wieeeeeeeluuuuuu metod probowalam na nim, nie ma doskonalej jednej i niepodwazalnej. Mojego psa ladnie wyciszylo szkolenie na psiej farmie (widze ze Pani ze szczecina dlatego podaje nazwe szkoly ;) ). Szaman co tydzien wital nowe psy + nauczyl sie komend, a do tego ja nauczylam sie obchodzic ze swoim psem co jest moim zdaniem najwazniejsze. Wiekszosc bledow popelnia wlasciciel, sama je robilam. Wydaje mi sie ze zeby pomoc komus z psem to mozna mu radzic na wlasnym przypadku, albo widzac konkretnie psa majac doswiadczenie szkoleniowe. Jesli ma pani psiaka ze schroniska to miesiac na psiej farmie jest darmowy, inaczej 1 zajecia pokazowe. Mysle ze warto jest sie wybrac ;). Odnosnie do szelek, moj na szelkach mial takie same zrywy + o wiele wiekszy 'power' ciagniecia Quote
WiedźmOla Posted May 22, 2013 Author Posted May 22, 2013 Ach błędy, błędy :D Te popełniam na 100%, bo to nasz pierwszy pies (przypadek sprawił, że dosyć duży jak na pierwszego zwierza). Dlatego cały czas się uczymy. I my i pies :) :) Myślałam o Psiej Farmie dosyć długo, ale komend jesteśmy w stanie go nauczyć sami, jedynie problem jest z tym wyrywaniem. Sama nie wiem, na pewno zajęcia pokazowe nie zaszkodzą. Można się wybrać. No tak, czy szelki czy obroża, nie ma różnicy dla psa. Na pewno nie dla mojego, szelki będą dla niego lepsze, bo przynajmniej nie podduszą jak obroża, kiedy się zacznie rwać do witania :roll: Quote
Maron86 Posted May 23, 2013 Posted May 23, 2013 Pani Diana nie tylko uczy komend i nie stosuje jednej jedynej swietej metody szkolenia, metoda jest dobierana do psa o czym sama sie przekonalam ;). Tak jak piszesz, nie zaszkodzi i pomoc moze :) ps. Piesek ze schroniska? Quote
Majkowska Posted May 28, 2013 Posted May 28, 2013 A tak z ciekawości - gdyby był puszczony bez smyczy? Nasz pies też na punkcie piesków ma fioła, wszystkie kocha i uwielbia, gratis do tego piszczy i wydaje całą gamę dźwięków, więc nawet jak ja jestem w stanie nad nim zapanować i minąć z nim tego delikwenta (dawniej ku dobrej socjalizacji witałam się ze wszystkimi, ale teraz dla treningu właśnie z nim pieski niektóre omijam żeby mi nie wypalał od razu do nich bez opamiętania) to on będzie tak piszczał że ten drugi pies jest zmuszony do nas podejść. Będzie słuchał nas, równał, siadał ale i tak tamtego sprowokuje żeby podszedł. Natomiast jak jest bez smyczy to jakoś ogólnie wtedy cały jego opór jest mniejszy ( na smyczy też bardziej rwie do przodu, wszystkie ćwiczenia na smyczy nam wypadają o wiele gorzej). Pewnie dlatego że wie że jak jest solo to się musi mnie trzymać bo ja się odwrócę na pięcie i pójdę sobie - to samo z pieskami , nie chcę żeby podlatywał do psa a jest bez smyczy to robię w tył zwrot i obieramy inny kierunek. Czasem się pokręcę i podchodzimy do tego pieska, ale staram się robić to tak żeby to było na moje pozwolenie. Nieraz naprawdę widzę przerażenie w oczach właścicieli np. ratlerków jak mój leci w ich kierunku, więc odwrót na komendę wtedy jest ważny,szczególnie że mimo że nasz łagodny to nigdy się nie wie jaki jest ten drugi pies. Chyba faktycznie najlepiej będzie spotkać się ze szkoleniowcem, szczególnie jak pies wpada w taką straszną ekscytację. My też olaliśmy szkolenia, bo nasz pies był anielsko grzeczny, wpatrzony w nas, wykonujący komendy z radością, a teraz są drobne problemy, które wydają się bez wyjścia. A tak naprawdę jak się patrzy z boku to problem jest banalny, obserwowałam jak szkolił się brat mojego psa i w grupie też były psy których właściciele nie mogli ich okiełznać,a tu niespodzianka- szkoleniowiec brał smycz, obrożę zaciskową (sama osobiście nie popieram), dwa szarpnięcia, zasłonięcie psa własnym ciałem, skupienie uwagi na sobie i już psiak zasuwał przy nodze w towarzystwie psa do którego przed momentem wyrywał się bez opamiętania :) Quote
WiedźmOla Posted May 28, 2013 Author Posted May 28, 2013 Puszczony ze smyczy też podbiega do psów, ale jeśli się go zawoła to wraca. Nie są to jednak częste sytuacje, bo przecież nie puszczę 22 kilogramowego (ostatnio ważony), rozbrykanego psa luzem na osiedlu. Tym bardziej, że on jest zawsze tak podekscytowany tym, że się może przywitać, że leci na zbity pysk, wyhamowuje przed samiusieńkim nosem drugiego psiaka. Najczęściej mniejszego psiaka, który się boi tego impetu ;) On tak chce koniecznie do drugiego psa, że w momencie gdy chcę stanąć przed nim i wymagać czegokolwiek, ciężko mi go utrzymać. Już raz się obróciłam wokół własnej osi. Ciężko go też utrzymać w momencie, kiedy pozwalamy podejść psom do siebie, wtedy moje nogi ryją prawie w ziemi :roll: Nie ma spokojnego podejścia, jest parowóz po prostu. Czuję się wtedy jak jakaś kretynka przed właścicielem tego drugiego czworonoga, naprawdę. Staram się nie wkurzać, ale czasami mi już nerwy puszczają i kończę spacer i ćwiczenia. :shake: Przez ten jego impet i ekscytację właściciele psów boją się o swoje futrzaki, bo widzą takie kudłate, duże coś, co dyszy jakby chciało zeżreć ich ciapka xD Quote
Beatrx Posted May 28, 2013 Posted May 28, 2013 WiedźmOla, a nie myślałaś po prostu o tym, żeby psu dać korektę na czymś mocniejszym niż obroża? chociażby na łańcuszku? i nie pozwalaj mu absolutnie na podejście do innego psa jak ciągnie, bo jeśli takie zachowanie kończy się psim spotkaniem to mu sama to utrwalasz. Quote
WiedźmOla Posted May 28, 2013 Author Posted May 28, 2013 (edited) Kupiłam kolce. Bo po raz trzeci mi rękę nadwyrężył. Lepiej niech go kujnie dwa razy, niż żebym ja miała wybity bark. Jest obroża, jest kolczatka na osobnym sznurku. Złe zachowanie, korekta. Nie ma, że boli. Pójdę do behawiorysty, bo zaczynają mi puszczać nerwy... ...i wiązadła w barku. Beatrix, o jakim łańcuszku mowa? Bo te kolce kupiłam pod wpływem emocji, a pies ma dłuższą sierść i wiadomo jak się to kończy. Z resztą wcale nie chcę ich używać. Edited May 28, 2013 by WiedźmOla Quote
Beatrx Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 dławik. na początku bym wzięła taki jak od krowy, z grubymi oczkami a jak to nie pomoże to cieńszy, bo im cieńszy tym ostrzej działa. tylko musisz pamiętać, że korekta ma być idealnie w czasie, a nie po tym jak już Cię przeciągnie kawałek, bo w ten sposób możesz go nauczyć agresji do innego psa. najprościej to wytłumaczyć na schemacie: idziecie, widzisz psa, dajesz swojemu komendę "równaj", chwalisz jak idzie ładnie, ale jak tylko Cię oleje to od razu korekta, na nowo komenda, nawet z pójściem w inną stronę, pochwała i nagroda za wykonanie komendy. i przede wszystkim to ma być mijanie psa, na przywitanie wynajdź inną komendę np. przywitaj, wtedy psisko będzie mogło podejść do pieska ale również na luźnej smyczy. i jeszcze co do kolcy: kolczatka musi być w miarę ciasno zapięta tuż za psimi uszami, nie może być w postaci mało gustownych korali wiszących luzem na psiej szyi. Quote
WiedźmOla Posted May 29, 2013 Author Posted May 29, 2013 Podejrzewam, że od razu kupię łańcuszek ze średnimi oczkami, bo pies jest uparty jak osioł. Najgorsze jest to, że parę razy chciałam psa przytrzymać, aby się uspokoił i dopiero go do psa puścić to szczekał. Tak jest za każdym razem, psiak jest blisko, Bestia ciągnie to nie ma podchodzenia. No to w zamian jest cudowne szczekanie ;/ Tak, te kolce które kupiłam to właśnie takie cudowne korale... :oops: Dzisiaj pójdę, do zoologa i wezmę łańcuszek. Precz z kolczatą. Dziękuję Ci serdecznie za rady dot. łańcuszka :) Quote
asiak_kasia Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 WiedźmOla teraz bedzie mało pozytywnie :diabloti: dobrze dopasuj kolce, poszukaj sobie w necie albo u Amber w fotoblożku jak powinny być założone. I tak jak pisała Beatrx korekta przede wszystkim musi byc bardzo precyzyjna w czasie. I za nic nie pozwalaj mu się witać z psem jak do niego ciągnie. Jak zaczyna świrować korekta, komenda na równaj i w druga stronę, takim szybkim marszowym krokiem. Jak trzeba to pieska zmuś. Tutaj niestety smakami nie zdziałasz za wiele, mam na mysli takie niekontrolowane spotkania. No i najważniejsze chyba, nie pozwalaj mu się jarać na pieska, nie dawaj mu na to czasu. Musisz byc szybsz od swojego psa po prostu ;) I jeszcze jedna brutalna metoda, zmiejsz mu dawkę żarcia, niech będzie lekko głodny idac z Tobą na spacer-wtedy smaki nagle staja się ciekawsze niz do tej pory :evil_lol: a teraz już pozytywniej :loveu: I od drugiej strony, postaraj mu się organizować spotkania z nowymi pieskami, na luzie, i najlepiej na jakimś ogrodzonym terenie (szkółka psia?) i wtedy daj mu możliwość zapoznania się z psem, bez Twojej ingerencji. Do tego pobawiłabym się w ćwiczenie posłuszeństwa w okolicy jakiegoś wybiegu dla psów, gdzie się dużo dzieje, a jednak on od tych piesków odgrodzony jest siatką. Im więcej takich spotkań i im większa konsekwencja w wymaganiu spokojnego przywitania, tym lepiej będzie. Póki co to on jest taki najarany na pieski bo nie ma zbytnio z nimi kontaktu, jak mu pokarzesz, że to nic takiego, plus, że odbywa się to na Twoich warunkach, to załapie o co kaman. A do tego powiedz mi, ile on ma lat/ miesiecy? Ma jajka? Bo takie zachowanie to może byc nic innego jak efekt dorastania, wtedy hormony walą w dekiel i się pieskom przestawia w łepetynie. Quote
Beatrx Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 WiedźmOla, kolce jeszcze mogą się przydać jak się okaże, że łańcuszek nie robi na nim wrażenia. tylko wtedy spróbuj go tak dopasować, żeby karabińczykiem smyczy zapiąć go w odpowiednim miejscu. i nie dopuszczaj do sytuacji, kiedy Ty psa trzymasz a on się drze. nie stajecie w miejscu tylko idziecie. obcy pies to tło, takie samo jak i kosz na śmieci, ludzie, samochody. okej, można się pobawić z pieskami, ale tylko z tymi, z którymi mu pozwolisz i tylko na Twoich warunkach. popracuj też nad tym, aby to zabawa z Tobą była najlepsza na świecie. wymęcz go porządnie i fizycznie (np. 15 km rowerem z rana) i psychicznie (ćwiczenia posłuszeństwa, aport, węszenie). do tego baw się z nim dużo, śmiejcie się razem, szalejcie, bądź najfajniejszą rzeczą na świecie dla piesa. Quote
gerta Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 Kurcze, a dlaczego nikt nie poradził WiedźmOli, żeby poszła po prostu na grupowe zajęcia z psem, na których ten mógłby poćwiczyć spokojne witanie się z innymi psami? Dlaczego doradzacie niedoświadczonej właścicielce dławiki i kolce, zamiast wysłać ją po prostu na plac szkoleniowy? Przecież pies, który jest pozytywnie nastawiony do innych psów, jak dostanie kolcami może skojarzyć obecność innego psa z nieprzyjemnym doznaniem i wtedy... zacznie się jazda p.t. agresja smyczowa. asiak_kasia - piszesz: dobrze dopasuj kolce - myślisz, że laik wie co to zdanie oznacza? Albo może w sklepie z kolcami ktoś poprawnie doradzi? Znam dziesiątki właścicieli, którzy założyli kolce i... chodzą na wszystkie spacery w kolcach od miesięcy, a psy dalej ciągną jak parowozy. Na dodatek kolce ranią ich psy, bo są niepoprawnie dobrane (i opcje są różne - kolce za luźne lub wręcz przeciwnie za krótkie; znam kilka psów, które na kolcach chodziły na smyczy typu flexi - o zgrozo!). Zamiast po prostu nauczyć psa komendy "idziemy" tak, żeby pies minął stado psów nie zwracając na nie uwagi. To jest wykonalne - w zależności od samozaparcia i konsekwencji właściciela do zrobienia w ciągu kilku tygodni. WidźmOla zacznij od ćwiczenia komendy "idziemy" w miejscu, gdzie nie ma innych psów. Gdy pies napnie smycz zmieniaj kierunek ruchu wydając komendę i nagradzając psa, gdy znajdzie się obok Ciebie. Rób to konsekwentnie do bólu (czyli nie ma, że lekko niapięta smycz jest OK). Na obecność obcych psów reaguj z takiej odległości, by Twój pies był w stanie się wycofać. A zabawa z innymi psami niech będzie nagrodą za wykonanie ćwiczeń (tu uważaj - odległość od nich musi być tak duża, żeby pies się nie nakręcił, tylko z sukcesem z Tobą pracował). Oczywiście całość ćwicz wyłącznie na zwykłej smyczy o długości ok. 2 m. Na etapie nauki unikaj sytuacji, w których to zachowanie mogłoby się wzmacniać, ale staraj się podchodzić coraz bliżej innych psów na luźnej smyczy. No i to co pisałam wyżej - zajęcia w grupie byłyby dla Was doskonałym sposobem na rozwiązanie problemu. Quote
asiak_kasia Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 Gerta specjalnie dla Ciebie... [quote name='asiak_kasia'] a teraz już pozytywniej :loveu: I od drugiej strony, postaraj mu się organizować spotkania z nowymi pieskami, na luzie, i najlepiej na jakimś ogrodzonym terenie (szkółka psia?) i wtedy daj mu możliwość zapoznania się z psem, bez Twojej ingerencji. Do tego pobawiłabym się w ćwiczenie posłuszeństwa w okolicy jakiegoś wybiegu dla psów, gdzie się dużo dzieje, a jednak on od tych piesków odgrodzony jest siatką. Im więcej takich spotkań i im większa konsekwencja w wymaganiu spokojnego przywitania, tym lepiej będzie. Póki co to on jest taki najarany na pieski bo nie ma zbytnio z nimi kontaktu, jak mu pokarzesz, że to nic takiego, plus, że odbywa się to na Twoich warunkach, to załapie o co kaman. A do tego powiedz mi, ile on ma lat/ miesiecy? Ma jajka? Bo takie zachowanie to może byc nic innego jak efekt dorastania, wtedy hormony walą w dekiel i się pieskom przestawia w łepetynie. odnośnie kolczatki, nawet laik jest w stanie dopasować kolce, o ile podejdzie do tego z głową i poczyta, nie sądzę, żeby trzeba było WiedźmOli o tym mowić dodatkowo. Mało tego, musi nad psem zapanować, i to bezwzględnie, co w sytuacji kiedy piesek bedzie chciał się przywitac z agresorem? Co w wielu miliardach sytuacji, kiedy nie ma czasu na reakcję i "cwiczenie" komendy na grzecznych i kochanych pieskach? Co w końcu z utrwalaniem się zachowania " jak mocno ciągne dostanę co co chce" ? Pięknie i cudownie było by zyć w świecie samych pozytywów, niestety tak nie jest. W tej konkretnej sytuacji dobrze dobrana kolczatka pomoże psa "obudzić" z tego szału jaki odstawia na widok pieska. A to, że trzeba dodatkowo w kontrolowanych warunkach go uczyć poprawnego zachowania jest chyba oczywiste. I wybacz, ale nie jestem zwolennikiem pchana psu do pyska smaków, którymi pluje, bo mozg mu się "zablokował" na misji piesek :) Quote
xxxx52 Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 [quote name='gerta']Kurcze, a dlaczego nikt nie poradził WiedźmOli, żeby poszła po prostu na grupowe zajęcia z psem, na których ten mógłby poćwiczyć spokojne witanie się z innymi psami? Dlaczego doradzacie niedoświadczonej właścicielce dławiki i kolce, zamiast wysłać ją po prostu na plac szkoleniowy? Przecież pies, który jest pozytywnie nastawiony do innych psów, jak dostanie kolcami może skojarzyć obecność innego psa z nieprzyjemnym doznaniem i wtedy... zacznie się jazda p.t. agresja smyczowa. asiak_kasia - piszesz: dobrze dopasuj kolce - myślisz, że laik wie co to zdanie oznacza? Albo może w sklepie z kolcami ktoś poprawnie doradzi? Znam dziesiątki właścicieli, którzy założyli kolce i... chodzą na wszystkie spacery w kolcach od miesięcy, a psy dalej ciągną jak parowozy. Na dodatek kolce ranią ich psy, bo są niepoprawnie dobrane (i opcje są różne - kolce za luźne lub wręcz przeciwnie za krótkie; znam kilka psów, które na kolcach chodziły na smyczy typu flexi - o zgrozo!). Zamiast po prostu nauczyć psa komendy "idziemy" tak, żeby pies minął stado psów nie zwracając na nie uwagi. To jest wykonalne - w zależności od samozaparcia i konsekwencji właściciela do zrobienia w ciągu kilku tygodni. WidźmOla zacznij od ćwiczenia komendy "idziemy" w miejscu, gdzie nie ma innych psów. Gdy pies napnie smycz zmieniaj kierunek ruchu wydając komendę i nagradzając psa, gdy znajdzie się obok Ciebie. Rób to konsekwentnie do bólu (czyli nie ma, że lekko niapięta smycz jest OK). Na obecność obcych psów reaguj z takiej odległości, by Twój pies był w stanie się wycofać. A zabawa z innymi psami niech będzie nagrodą za wykonanie ćwiczeń (tu uważaj - odległość od nich musi być tak duża, żeby pies się nie nakręcił, tylko z sukcesem z Tobą pracował). Oczywiście całość ćwicz wyłącznie na zwykłej smyczy o długości ok. 2 m. Na etapie nauki unikaj sytuacji, w których to zachowanie mogłoby się wzmacniać, ale staraj się podchodzić coraz bliżej innych psów na luźnej smyczy. No i to co pisałam wyżej - zajęcia w grupie byłyby dla Was doskonałym sposobem na rozwiązanie problemu.[/QUOTE] kolce o zgrozo! zgadzam sie z Twoim postem i podpisuje sie za zajeciami grupowymi Quote
WiedźmOla Posted May 29, 2013 Author Posted May 29, 2013 Pies ma około półtora roku, a jajka stracił kilka miesięcy temu :oops: ;) [quote name='gerta']Kurcze, a dlaczego nikt nie poradził WiedźmOli, żeby poszła po prostu na grupowe zajęcia z psem, na których ten mógłby poćwiczyć spokojne witanie się z innymi psami? Dlaczego doradzacie niedoświadczonej właścicielce dławiki i kolce, zamiast wysłać ją po prostu na plac szkoleniowy? Przecież pies, który jest pozytywnie nastawiony do innych psów, jak dostanie kolcami może skojarzyć obecność innego psa z nieprzyjemnym doznaniem i wtedy... zacznie się jazda p.t. agresja smyczowa. Tego się najbardziej obawiam i jak najbardziej rozważam zajęcia grupowe, bo w końcu dojdzie do jakiegoś nieszczęścia :shake: Oczywiście, nie trzeba mi mówić, że wszystko ma się odbywać pod kontrolą. Nie mam zamiaru też psa bezrozumnie katować niedopasowanymi kolcami. Te, które kupiłam były awaryjnymi i są za duże o jedno oczko. Można je skrócić, ale tak jak mówię - kupiłam je pod wpływem emocji. Nie chcę ich używać, dlatego zajęcia grupowe są najlepszym rozwiązaniem, bo oprócz ogólnej kontroli nad psem, nauczę się przydatnych rzeczy. A porady, żebym była najfajniejsza dla psa są baaaaaardzo trafne. Jest takie miejsce u nas, bardziej park niż las gdzie mogę psa spuścić ze smyczy i mam widok na wszelkie ścieżki, z których mógłby się ktoś wyłonić ;) No to rzucam psu patyka, fajnie fajnie, patrzę, idzie babka z Westem. Pies go nie widzi to odwracam jego uwagę na patyka, którego właśnie przyniósł. Jak Westa w końcu zobaczył to zaczęłam się zachowywać jak jakaś małpka na wybiegu :lol: Ale pomogło, nie poleciał w stronę psa ;) Takie sytuacje jestem w stanie opanować, ale najgorzej jest się minąć z psiakiem na chodniku. Wtedy ostre "Idziemy!" i zaciągam go siłą :roll: A ludzie patrzą jak na mnie jak na wyrodną, a na psa jakby chciał tamtego zeżreć ;) Quote
gerta Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 [quote name='asiak_kasia'] odnośnie kolczatki, nawet laik jest w stanie dopasować kolce, o ile podejdzie do tego z głową i poczyta, nie sądzę, żeby trzeba było WiedźmOli o tym mowić dodatkowo. Asiak_kasia niestety mylisz się. Laik nie dobierze kolczatki poprawnie, bo zwykle nawet obsługa w sklepie nie potrafi wyjaśnić, jak powinna być dobrana kolczatka. Poza tym po co kupować kolce, skoro prawidłowo zastosowane potrzebne są dosłownie na 1-2 spacery? Intencją twórców tego narzędzia szkoleniowego było szybkie rozwiązanie problemu ciągnięcia na smyczy. Dlaczego zatem połowa psów w parku ma na szyi korale z kolcami??? [quote name='asiak_kasia']Mało tego, musi nad psem zapanować, i to bezwzględnie, co w sytuacji kiedy piesek bedzie chciał się przywitac z agresorem? Co w wielu miliardach sytuacji, kiedy nie ma czasu na reakcję i "cwiczenie" komendy na grzecznych i kochanych pieskach? Co w końcu z utrwalaniem się zachowania " jak mocno ciągne dostanę co co chce" ? Przede wszystkim żadne z powyższych nie jest argunementem za tym, by odkładać trening, a zamiast tego kupować kolce. Po drugie - w każdym nawet najgęściej zapsionym mieście są miejsca, w których można spacerować tak, żeby nie spotykać innych psów. Można jeździć z psem na spacery poza miasto przez jakiś czas, żeby nie utrwalać zachowania (napisałam o tym w moim poście też). Nauka chodzenia na smyczy może być zrobiona w ciągu 4 spacerów - nie żartuję takie właśnie miewam efekty w programie Fajny Pies - konsekwentny wolontariusz i naprawdę idzie to zrobić. Nie demonizujmy zatem "lat praktyki koniecznych do osiągnięcia sukcesu". [quote name='asiak_kasia']Pięknie i cudownie było by zyć w świecie samych pozytywów, niestety tak nie jest. W tej konkretnej sytuacji dobrze dobrana kolczatka pomoże psa "obudzić" z tego szału jaki odstawia na widok pieska. A to, że trzeba dodatkowo w kontrolowanych warunkach go uczyć poprawnego zachowania jest chyba oczywiste. I wybacz, ale nie jestem zwolennikiem pchana psu do pyska smaków, którymi pluje, bo mozg mu się "zablokował" na misji piesek :) Nawet dobrze dobrana kolczatka wrażliwemu psu może zrobić więcej krzywdy niż to warto. Smaczkiem to się najwyżej udławić może, albo zatruć jeśli właściciel da mu w tym charakterze coś nieświeżego... Poza tym ja nie pisałam, żeby psu smaczki dawać, jak jest skupiony na innych psach :angryy: Pisałam, żeby zmienić kierunek i nagrodzić, gdy jest obok pańci - a to wcale nie musi być nagroda w postaci jedzenia. Ja naprawdę nie rozumiem tego parcia na bodźce bólowe. Psy o wiele lepiej uczą się, gdy mają jasno postawione wymagania i wiedzą co może im przynieść korzyści. Ostatnio na majówce z psami miałam 2 takie psy, które ciągnęły jak w zaprzęgu - nie ważne co było "na widoku". Majówka trwała 5 dni i oba po tych kilku dniach chodzą na smyczy bardzo ładnie. Ćwiczenia grupowe, konsekwencja i lekka zmiana narzędzi (zamiast flexi zwykła smycz, zamiast obroży szeleczki) dały piorunujące efekty. Co prawda pierwsze dwa dni właścicielom kręciło się w głowie i mieli zakwasy od dreptania w kółko, ale warto było. Quote
gerta Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 [quote name='asiak_kasia']A do tego powiedz mi, ile on ma lat/ miesiecy? Ma jajka? Bo takie zachowanie to może byc nic innego jak efekt dorastania, wtedy hormony walą w dekiel i się pieskom przestawia w łepetynie.[/QUOTE] Kastracja nie wpływa na ciągnięcie na smyczy. Generalnie ciągnięcia na smyczy uczą psa właściciele, najczęściej zaczynają już po 2-3 dniach od kiedy zaczynają ze szczeniakiem wychodzić na smyczy na spacer. Zamiast wtedy nauczyć psa komendy oznaczającej wspólne, grzeczne spacerowanie pozwalają maluchowi ciągnąć do innych psów, ludzi, krzaków i czego tam się jeszcze da. Ma nagrody, to stara się coraz bardziej. A oni jak mała rozkoszna kulka przestaje ważyć 5kg, a osiąga rozmiar docelowy 35kg zakładają biedakowi kolce "bo ciągnie futrzak niemiłosiernie". Skoro ktoś nauczył psa ciągnąć na smyczy, to niech kolce założy sobie na nadgarstek - może zmotywuje go ona do skutecznej pracy nad szkoleniem psa... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.