sillmaril Posted April 21, 2013 Posted April 21, 2013 Witam jako nowy forumowicz. Wiem, że już istnieją wątki na temat uśpienia i pożegnania swoich przyjaciół. Chciałbym jednak gdzieś się "wypisać" i zwierzyć ludziom którzy w pełni mnie zrozumieją, którzy przeżyli to co mnie i mojego Aslana najprawdopodobniej czeka. Zacznę od diagnozy. Lewa nerka psa jest w kształcie nie do opisania. Sztab weterynarzy nie jest w stanie określić jednoznacznie co się stało. Opinie są następujące: rak, narośl, trzecia nerka. Od pierwszych objawów (krwiomocz, sikanie samą krwią) minęły dwa miesiące. Myśleli że to zapalenie pęcherza i dostał antybiotyk, później nadal miał lekki krwiomocz to myśleli że zapalenie nerek i dostał kolejny antybiotyk (usg nie wykazało zmian). Po kolejnej wizycie już widoczna zmiana na nerce. Kolejne leki i antybiotyki. Była poprawa ale teraz jest coś tragicznego. W przeciągu niecałego tygodnia psiak schudł prawie 6 kg, nie bawi się, nie cieszy, powoli chodzi, wraca z krótkiego spaceru strasznie zmęczony, nie je (tylko pije wodę), całe dnie leży i patrzy swoimi ślepkami które mają taki dziwny wyraz, są bez blasku. Ostatnie usg dwa dni temu wykazało że nerka (lub to co na niej jest) powiększyło się o 4x3cm i znajduje się prawie w jamie brzusznej i powoduje nacisk na kręgosłup. Jak go głaszcze po tym boku to czuje to pod skórą :(. Do tego w prawej nerce jest zanik miedniczek nerkowych ,rozrost nowotworowy. Na prostacie wyrosło 6 torbieli. Jutro jadę do Multiwetu do dr Marcińskiego na usg. Weterynarz w moim mieście powiedziała, że jeśli potwierdzi jej diagnozę to wtedy jest ogromne prawdopodobieństwo że jedynym wyjściem jest uśpienie psa. Może udałoby się mu podtrzymywać farmakologicznie pracę nerek, ale wszystko wyjaśni się dopiero jutro. Widzę to że cierpi. Kiedy wychodzę z nim na spacer do znajomych to siada albo kładzie się w odległości, a zawsze był przyjazny i się z nimi bawił bo zna ich od malutkiego. Nie szczeka, warczy jak ktoś podchodzi i chce go pogłaskać i za moment patrzy tymi oczkami od razu na mnie jakby prosił żeby dać mu spokój, żebym coś zrobił. Mam nadzieję, że może jednak uda się jakoś wyciągnąć go z tego i chcę żeby dożył przy mnie starości. Jednak każde usg daje coraz gorsze wyniki i coraz to nowe guzy, torbiele itp. Jeśli druga nerka jest zaatakowana przez raka to chyba nie da się go już uratować. Sam nie wiem. Myślałem że już dużo przeszedłem w życiu, ale tak trudnej decyzji jeszcze nie musiałem podejmować i chyba na bardzo długi czas będzie to moja najtrudniejsza decyzja w życiu. Cały czas rozmawiam z psiakiem, mówię mu że wyzdrowieje, że wszystko będzie dobrze i że nie chcę żeby mnie zostawiał. Jednak jeśli cierpi to wiem że tą decyzją mu pomoge i nie będzie miał mi tego za złe. Jestem dobrej myśli jednak te wyniki i usg mnie przerażają. Nie oczekuję podjęcia za mnie decyzji bo sam muszę zadecydować i zrobić to co będzie najlepsze dla niego. Po prostu jak się zwierzy ludziom na takim forum to jest trochę lżej. Pozdrawiam serdeczni wszystkich którzy są w takiej sytuacji jak i tych którzy musieli przez to przejść. Quote
Handzia55 Posted April 21, 2013 Posted April 21, 2013 Przed 4 laty musiałam podjąć taką decyzję :-( i wiem, jak to strasznie boli:placz: Miałam do wyboru pozwolić Lordowi umierać w cierpieniu albo podjąć tą straszną decyzję.:placz: Odszedł przytulony do mnie ale ja to odchorowałam. Za bardzo go kochałam aby pozwolić mu cierpieć. Wszystkie możliwości leczenia były już wyczerpane i tylko to mogłam zrobić dla niego...:-( Quote
aduska1212 Posted April 21, 2013 Posted April 21, 2013 16 lutego w nocy uśpiłam swojego ukochanego psa. Walczyliśmy o nią 6 miesięcy. Wiele osób mówiło nam, żeby ją uśpić, skrócić jej cierpienie. Wiem, że ją bolało, nawet bardzo, ale nie umieliśmy pozwolić jej odejść. Nie wyobrażaliśmy sobie naszego życia bez tej małej perełki... Niestety, 16 lutego zaczęła się dusić, była bardzo niespokojna. Pod wpływem impulsu podjęłam decyzję - nie czekałam dłużej. Wiem, że to była najlepsza rzecz, jaką mogłiśmy dla niej zrobić. mimo to, nie umiem się z tym pogodzić :( Rozstanie z psem bardzo boli... Ciesz się wspólnymi chwilami, póki możesz. A kiedy nadejdzie ten moment, pozwól odejść przyjacielowi. Niech bez sensu nie cierpi. Trzymajcie się. Pamiętaj o wspólnych chwilach, które razem przeżyliście. O miłości, która Was połączyła. Quote
Guest Elżbieta481 Posted April 21, 2013 Posted April 21, 2013 Tak to jest najtrudniejsza decyzja w życiu-myśmy taką podjęli.I boli choć minęło już trochę czasu-boli tak samo. Ta decyzja jest ostatnim darem miłości dla naszych zwierząt.Możemy skrócić ich cierpienia-na cierpienia bliskich ludzi będziemy patrzeć bezradnie...I nie wiem czy to nie będzie gorsze. Trzymaj się. Ela Quote
Redpit Posted April 21, 2013 Posted April 21, 2013 To bardzo trudna decyzja - chociaż jestem jej Przeciwnikiem - to niestety 2x już musiałem ją podjąć :( Chociaż to był już zawsze prawie koniec - do dziś nie wiem, czy dobrze (chociaż z pewnością nie zrobienie przedłużyło by życie w tych przypadkach góra o kilka godzin). Z jednej strony chce się być jak najdłużej z naszymi Przyjaciółmi - z drugiej strony robimy to dla siebie ... Nawet jeśli te decyzje są słuszne - bolą tak samo i zawsze będzie - ????? Wiem co to znaczy - Trzymajcie się Quote
KaL Posted April 21, 2013 Posted April 21, 2013 Miałam wiele psów. Umierały różnie. Czasem naturalnie, czasem choroba tak się nasilała, ze podejmowaliśmy decyzję o uśpieniu. Pierwszy był kot chory na raka. Jak już usiłował z bólu wejść pod wanne i tam dokonać życia a oczy mu zgasły jak światełka, pojechaliśmy do weta. To było straszne. Nigdy więcej. Potem choroba wymusiła uśpienie jednego, za rok drugiego psa. Były to staruszki wymęczone chorobą. W pewnym momencie widac, że zwierzak ma dość i godzi się ze śmiercią. Ale umierały w domu z nami, przytulone i uspione przez znajomego im weta. Było nam łatwiej to przejść, mamy nadzieję, że im też. Nie tak okropnie jak Maciuś, kot usypiany bezosobowo w lecznicy (wet nas wyprosił z sali). Quote
sillmaril Posted April 22, 2013 Author Posted April 22, 2013 Współczuje Wam wszystkim i dziękuję za słowa otuchy. Jednak dzisiaj iskierka zgasła i ostatni raz przybiliśmy sobie piątkę(był nauczony podawać łapę na komendę "przybij piątkę" a nie "podaj łapę" :) ). Lewą nerkę pochłonął ogromny guz, a prawej przeżuty, zaatakowana prostata i śledziona. Weterynarz mówiła że o góra miesiąc można przedłużyć jego życie, ale nie jest powiedziane że nie będzie się wtedy męczył a i tak nie umrze naturalnie i trzeba będzie go uśpić. Byłem przy nim cały czas i nie życzę nikomu aby to przeżywał. Te chwile ostatnie są najbardziej bolesne...Powiedziałem mu na koniec że go kocham i będzie miał tam lepiej, a jeśli postanowi nie wracać do mnie pod inną postacią to niech tam spokojnie czek ana mnie i znowu pójdziemy na spacerek. Aslan [*]. Quote
Redpit Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 byłem jak pisałem 2x - dla lubiących zwierzaki wiadomo jak się czuje - reszta nigdy się nie dowie co to znaczy i jak to jest .... Quote
Guest Elżbieta481 Posted June 5, 2013 Posted June 5, 2013 Cyt: - reszta nigdy się nie dowie co to znaczy i jak to jest .... --------------- Zgadzam się,ale na cierpienie bliskich ludzi będziemy patrzeć bezradnie..Zwierzętom,które kochamy możemy ulżyć w cierpieniu.Straszne jest poddanie ukochanych eutanazji,ale przerywamy nieludzkie cierpienie...To jest wielka rzecz choć straszna...Dziś kiedy coraz bliżej do rocznicy eutanazji naszego Gucia-boli nas to,a mnie nie starcza już łez.Ile ja ich wylałam aż oczy bolą...Tylko czy byłoby mi lżej patrzeć jak go boli?Jak cierpi?Jak skomli z bólu?Myślę,że nie..I jak dociera to do mnie to jest odrobinę lżej choć dalej boli,że go nie ma..To jest bardzo skomplikowana materia. E/W/R Quote
Thizz123 Posted March 4, 2020 Posted March 4, 2020 Witam. Wczoraj się dowiedziałem że mój pies, który towarzyszył mi przez połowę życia, ma raka nerki. Weterynarz kazał przygotować się na najgorsze(dając do świadomości, że zostało mu bardzo mało czasu). Na razie jest ok. Pies wiadomo, jest słaby, ale je i pije normalnie, szczeka, merda ogonem itd. Dlatego pytanie: jak rozpoznać cierpienie psa poza piszczeniem, brakiem możliwości podniesienia się czy brakiem apetytu. Póki (na razie) się nie męczy, nie widzę podstaw aby nie spędzać z nim ostatnich chwil. Wiem że psy nie zawsze pokazują ból, dlatego daje mu zastrzyki przeciwbólowe więc czy są jakieś mikrosygnaly świadczące o cierpieniu. Ze szczerego serca dziekuje każdemu kto pomoże mi pożegnać się z moim psem na "kompromisie". Quote
bou Posted March 4, 2020 Posted March 4, 2020 29 minut temu, Thizz123 napisał: Witam. Wczoraj się dowiedziałem że mój pies, który towarzyszył mi przez połowę życia, ma raka nerki. Najcięższy temat poruszyłeś...ale imponuje mi Twoja odpowiedzialna postawa.Masz rację,psy b.często nie okazują bólu,ale jeśli jesteś z nim mocno związany - to nie przegapisz ostatniego zakrętu Przyjaciela...Jeśli będzie tracił apetyt,chęć do zabawy,do spacerów,jeśli zacznie słabnąć,to...pozwól mu odejść godnie,bąź przy nim,staraj się być opanowany,żeby się psina nie denerwowała. Doskonała decyzja o podawaniu środków p/bólowych,nie ograniczaj ich,dopóki działają niech go nic nie boli,to jest najważniejsze. Wiesz,często (za często!) przytaczam na tym forum takie powiedzenie: 'lepiej pozwolić odejść godzinę za wcześnie,niż minutę za późno'. Powiedz jeszcze - na jakiej podstawie wet stwierdził nowotwór i ile lat ma Pan Pies? och,jak cholernie Ci współczuję............. Quote
Thizz123 Posted March 5, 2020 Posted March 5, 2020 Generalnie cała przygoda zaczęła się miesiąc temu. Pies miał problem z nerkami(opuchnięte, pił za dużo wody). Weterynarz wtedy zrobił USG gdzie widać było małą plamkę, jednak wtedy było za wcześnie aby stwierdzić raka I raczej nie było to związane z tym. (Padło nawet pytanie czy to tak jednak z negatywną odpowiedzią). Potem w ciągu miesiąca 2 razy przywiozłem próbki moczu z czego nic nie wynikało. Na początku marca nie miał siły wstać na poranny spacer, a w trakcie niego położył się na trawie I nie wstawał. Potem szybko poszło: samochód, weterynarz, USG, 5cm tam nerki. Lekarz sam nie krył zdziwienia postępem choroby. Pies normalnie w tym miesiącu by skończyłby 9 lat, dlatego podchodzę już trochę że spokojem. Ja wiem że miał dobre życie I wiedziałem że jest już stary, ale na taką wiadomość zawsze jest za wcześnie. Dzięki za pomoc. Quote
bou Posted March 5, 2020 Posted March 5, 2020 1 godzinę temu, Thizz123 napisał: Generalnie cała przygoda zaczęła się miesiąc temu. Pies miał problem z nerkami(opuchnięte, pił za dużo wody). Weterynarz wtedy zrobił USG gdzie widać było małą plamkę, jednak wtedy było za wcześnie aby stwierdzić raka I raczej nie było to związane z tym. (Padło nawet pytanie czy to tak jednak z negatywną odpowiedzią). Potem w ciągu miesiąca 2 razy przywiozłem próbki moczu z czego nic nie wynikało. Na początku marca nie miał siły wstać na poranny spacer, a w trakcie niego położył się na trawie I nie wstawał. Potem szybko poszło: samochód, weterynarz, USG, 5cm tam nerki. Lekarz sam nie krył zdziwienia postępem choroby. Pies normalnie w tym miesiącu by skończyłby 9 lat, dlatego podchodzę już trochę że spokojem. Ja wiem że miał dobre życie I wiedziałem że jest już stary, ale na taką wiadomość zawsze jest za wcześnie. Dzięki za pomoc. Na wszelki wypadek,choćby dla spokoju sumienia,a na pewno dla dobra psa - poszłabym na konsultację do drugiego weta.Błędne diagnozy się zdarzają,tu chodzi o pewność,chyba się ze mną zgodzisz...a jeśli to torbiele,jeśli jeszcze co innego?Miał rtg płuc?Ma przerzuty?Miał badania krwi,tzw.panel nerkowy?Badanie moczu nie jest kluczowe z diagnostyce nowotworu nerki.Być może diagnoza jest poprawna,wtedy będziesz miał pewność. p.s - 9 lat to jeszcze nie starość,jeszcze nie pora...nawet u molosa (nie wiem jakiej rasy,czy też chocby wielkości - - jest Twoj pies.) Quote
vicvictoria Posted March 5, 2020 Posted March 5, 2020 2 godziny temu, bou napisał: Na wszelki wypadek,choćby dla spokoju sumienia,a na pewno dla dobra psa - poszłabym na konsultację do drugiego weta. Masz rację , ja NIGDY nie opieram sie na diagnozie jednego weta. Zawsze konsultuję nawet z kilkoma. Pies 9-letni to jeszcze nie staruszek , nie wiem skad takie przekonanie u właściciela . Mój pies 9 letni w przeciagu 1,5 roku miał 5 operacji i wszystko dobrze sie skończyło. Quote
Thizz123 Posted March 5, 2020 Posted March 5, 2020 Mój pies to bokser. Boksery do małych psów nie należą więc długość życia jest raczej krótka(co nie zmienia faktu że I tak zostało by mu kilka lat). Dzięki wam na pewno pójdę do drugiego weta, bo do tej pory nawet nie rozważałem opcji błędu człowieka, tym bardziej że zajmował się moimi psami od parunastu lat I nigdy nie było jakiś błędów. Faktem jest że po lekach przeciwbólowych jest dużo żywszy, dużo więcej chodzi po domu do domowników I po prostu widać lepszy humor. Bardzo wam dziękuję za pomoc. Quote
bou Posted March 5, 2020 Posted March 5, 2020 2 godziny temu, Thizz123 napisał: Mój pies to bokser. Boksery do małych psów nie należą więc długość życia jest raczej krótka(co nie zmienia faktu że I tak zostało by mu kilka lat). Dzięki wam na pewno pójdę do drugiego weta, bo do tej pory nawet nie rozważałem opcji błędu człowieka, tym bardziej że zajmował się moimi psami od parunastu lat I nigdy nie było jakiś błędów. Faktem jest że po lekach przeciwbólowych jest dużo żywszy, dużo więcej chodzi po domu do domowników I po prostu widać lepszy humor. Bardzo wam dziękuję za pomoc. Odezwij się koniecznie,bardzo proszę... Quote
IlonaS Posted March 5, 2020 Posted March 5, 2020 Też uważam, że powinien inny weterynarz potwierdzić, że " coś " tam jest. Aby mieć pewność, że to nowotwór złośliwy, należałoby wykonać biopsję. Tylko badanie histopatologiczne może potwierdzić nowotwór złośliwy. Weterynarz niedouczony u mojego już nieżyjącego psa odczytał na USG torbiele, guz na nerce. Drugi wet. nic takiego nie widział. Pies odszedł na raka żołądka. Quote
Thizz123 Posted March 7, 2020 Posted March 7, 2020 Cześć, wczoraj byłem u weterynarza i potwierdziło się najgorsze: nowotwór złośliwy bez przerzutów(na razie). Pies ma coraz mniej energii, lecz nie traci humoru, wczoraj doszła biegunka(po konsultacji z wetem nie związana z rakiem). Spacer(50-100m) jest dla niego sporym wysiłkiem, więc z rodziną planujemy zawieść go do domku letniskowego gdzie miałby opiekę co najmniej jednej osoby(mimo wszystko odłączenie od reszty członków rodziny), aby zmniejszyć odległość spaceru itd. Jednak waham się do kiedy tak to ma wyglądać? Oczywiste jest to że chcemy aby był jeszcze ten jeden dzień dłużej. Sam nie wiem... Myślałem nad jako końcem życia i według mnie to najlepszy możliwy sposób śmierci. We śnie, w towarzystwie najbliższych, bez bólu i cierpienia. Liczyłbym na waszą pomoc, bo sam już nie wiem. Z góry wielkie dzięki. Quote
bou Posted March 7, 2020 Posted March 7, 2020 3 godziny temu, Thizz123 napisał: Cześć, wczoraj byłem u weterynarza i potwierdziło się najgorsze: nowotwór złośliwy bez przerzutów(na razie). Myślałem nad jako końcem życia i według mnie to najlepszy możliwy sposób śmierci. We śnie, w towarzystwie najbliższych, bez bólu i cierpienia. Liczyłbym na waszą pomoc, bo sam już nie wiem. Z góry wielkie dzięki. Napisałam Ci wcześniej - jeśli znasz swojego psa,to zobaczysz,że już z trudem daje radę,.śpi niespokojnie,szuka sobie miejsca,cichutko popiskuje,kręci się,ma słaby apetyt i brak chęci do zabawy....Wtedy najwyższa pora,żeby dać mu odejść w otoczeniu najbliższych osób. 3 godziny temu, Thizz123 napisał: z rodziną planujemy zawieść go do domku letniskowego gdzie miałby opiekę co najmniej jednej osoby(mimo wszystko odłączenie od reszty członków rodziny), aby zmniejszyć odległość spaceru itd. Uważam,że to zła decyzja! On na pewno chce być w takich warunkach jak dotąd,w znanym stadzie (swoich ludzi),u siebie w domu. Mimo,że zna na pewno ten domek letniskowy - nie będzie miał wszystkich przy sobie.Nie rób tego....Niech zaśnie wśród rodziny.A jeśli zobaczysz,że już pora - to postaraj sie zaprosić weta do domu,żeby nie ciagać Psa do gabinetu (o ile to możliwe,oczywiście,pogadaj z wetem). Quote
Sowa Posted March 7, 2020 Posted March 7, 2020 Zwróć uwagę jak pies śpi - jeśli śpi ma klatce piersiowej, nie na boku, to sygnał cierpienia. Quote
Thizz123 Posted March 8, 2020 Posted March 8, 2020 22 godziny temu, bou napisał: Napisałam Ci wcześniej - jeśli znasz swojego psa,to zobaczysz,że już z trudem daje radę,.śpi niespokojnie,szuka sobie miejsca,cichutko popiskuje,kręci się,ma słaby apetyt i brak chęci do zabawy....Wtedy najwyższa pora,żeby dać mu odejść w otoczeniu najbliższych osób. Uważam,że to zła decyzja! On na pewno chce być w takich warunkach jak dotąd,w znanym stadzie (swoich ludzi),u siebie w domu. Mimo,że zna na pewno ten domek letniskowy - nie będzie miał wszystkich przy sobie.Nie rób tego....Niech zaśnie wśród rodziny.A jeśli zobaczysz,że już pora - to postaraj sie zaprosić weta do domu,żeby nie ciagać Psa do gabinetu (o ile to możliwe,oczywiście,pogadaj z wetem). A propos wyczuwania zachowań swojego psa to niestety teraz wszystko wyolbrzymiam w swojej głowie. Zachowania które miał wcześniej postrzegam pod kątem choroby. Co do przenosin także to odrzuciliśmy pod kątem dodatkowego stresu i separacji. 21 godzin temu, Sowa napisał: Zwróć uwagę jak pies śpi - jeśli śpi ma klatce piersiowej, nie na boku, to sygnał cierpienia. To wiele zmienia... W domu praktycznie cały czas leży I nie wiedziałem że to także może być sygnałem w jaki sposób śpi. Dziękuję wam za pomoc. Quote
Iwonaka Posted January 6, 2021 Posted January 6, 2021 Witam, W sumie nie wiem jakiej potrzebuje od Państwa porady czy pomocy... Zacznę od tego że moje maleństwo adoptowane ze schroniska 3 lata temu miał być rocznym psiakiem a okazał się wręcz starcem około 10 letnim z licznymi chorobami. Po zmianie żywienia na orjen wielu wizytach u weterynarzy lekarstwach myśleliśmy że osiągnęliśmy sukces w jego walce o zdrowie i został tylko problem z jego serduszkiem ale leki uspokajały chorobę niestety rok temu zaczął się dziwnie zachowywać zrobił się agresywny początkowo wybiórczo potem cały czas... Lekarz stwierdził iż może to być związane z jego problemami zdrotnymi i alergiami jednak lekasrtwa nic nie pomagają, zaczął dostawać silne lekarstwa psychotropowe które miały mu pomóc niestety one też nie pomogły, spotkaliśmy my się z psim behawiorystą który stwierdził iż piesek ma pewne problemy psychiczne tz psią demencję dlatego nie rozpoznaje ludzi i miejsc, inny behawiorystą uznał iż może jego zachowanie być spowodowane bólem oraz depresja... Ogólnie serce mi się ściska na jego widok kiedyś szczęśliwego i aktywnego psa obecnie staruszka który cały dzień leży nie ma sił wychodzić na spacery agresywnego z napadami szaleńczymi który następnie ma chwilowe okresy jasności umysłu gdzie patrzy na mnie swoimi oczętami i się tuli by parę minut później rzucać się z agresja... Doradzono nam ulżyć mu w jego cierpieniu temu psychicznemu bo z bólowym chyba sobie dajemy radę... Tyle że ja nie wiem czy mam tyle sił przecież nie mogę mu tego zrobić bo się zrobił stary i zapomina... Chodź z drugiej strony nie jestem mu już w stanie zapewnić odpowiedniego godnego życia skoro mało kiedy jest szczęśliwy czy zdrowie psychiczne i agresja uzasadniają taki krok? Czy będzie to okrucieństwo czy wybawienie od bólu? Nie potrafię zdecydować.... Quote
bou Posted January 6, 2021 Posted January 6, 2021 11 godzin temu, Iwonaka napisał: Nie potrafię zdecydować.... To jedna z najtrudniejszych chwil,ale jesli ma się na uwadze dobro stworzenia,a nie nasze własne emocje,to ta świadomość ułatwia podjęcie tej decyzji...Mam jeszcze jedno pytanie - czy Twoim zdaniem psina cieszy się z życia? Przeczytaj...to bardzo mądre rozważania...zgadzam się z tym w 100%. "Trudno jest podjąć decyzję o eutanazji, mimo iż: *pies nie je, a jeśli troszkę zje to zwraca; *pies przestał kontrolowac wypróżnienia; *pies ledwo staje na łapch, a tylnymi dodatkowo powłóczy; *pies leży cały dzień i noc na podłodze i trudno mu się dźwignąć..... Czy boli nie umie powiedzieć, bo próg bólowy w miarę jak ból narasta przenosi się wyżej i wyżej, więc mozna cierpieć cichutko. A mimo takich przesłanek my - ludzie mamy poczucie winy. Poczucie winy też by było, gdybyśmy narazili psa na coraz większe cierpienia...." lewkonia,dogo2006 Quote
Iwonaka Posted January 6, 2021 Posted January 6, 2021 10 minut temu, bou napisał: czy Twoim zdaniem psina cieszy się z życia? Nie... Widzę jak gasnie w nim radość jak zjada go stres jak wypada mu futerko garściami z tego wszystkiego.... Quote
bou Posted January 6, 2021 Posted January 6, 2021 17 minut temu, Iwonaka napisał: Nie... Widzę jak gasnie w nim radość jak zjada go stres jak wypada mu futerko garściami z tego wszystkiego.... Nikt,oprócz Ciebie i ewent.wetertynarza nie jest uprawniony do podjęcia tej decyzji. A jednak od siebie powiem tak:uwolniłabym seniora od bólu i dyskomfortu - bez wahania,tymbardziej,że nadziei na poprawę przecież nie ma... (W ostatnim dniu roku podjęłam taką decyzję i...wiem,że zrobiliśmy dobrze.Boli.To prawda.Ale jest tez ulga,że ukochane zwierzę nie cierpi.) Tyle ode mnie,trzymaj się i bądź silna...pozdrowienia. M. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.