Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nie bijta, nie bijta - już piszę sprawozdanie - natychmiast już  ;)  

 

We drzwiach powitał mnie Rudasek, to już taki rytuał - Rudaś musi natychmiast widzieć, kto idzie. I od razu oczywiście skoczył do torby (pachnącej smakami). I jak zwykle rozłożylismy się na podłodze, żeby Rudasek mógł obejrzeć swoje skarby i wziąć sobie kilka, skitrać w budce, albo na łóżku, a potem odprowadzić Pańcię z torbą do szafy na przedpokoju w której znajduje się półka Rudaska, sprawdzić czy torba na właściwej półce i można zacząc się bawić i pastwić nad gryzakami.

 

Rudaś jest śliczny, sierść nabiera pięknej barwy, a oczka ma jak pomalowane permanentnym makijażem - popatrzcie same na te kreseczki za oczętami

2yvm4xl.jpg

 

Jedno z nielicznych zdjęć Rudasia nie na łóżku - ale to tylko dlatego żeśmy skarby oglądali  :D  

qy6a1d.jpg

 

Najlepsza miejscówka naszego kochanego Rudzielca (na kolanlach u Pańci)

11lii9s.jpg

 

No i ukochany pluszak

vzhb0k.jpg

 

Zdrówko dopisuje, apetyt także, jedynie linieje okrutnie od tygodnia więc podpowiedziałam dodawanie odrobiny siemienia lnianego do karmy (u moich psic to dobrze działa).  Jeszcze jest troszkę lękliwy Rudaś - boi się gwałtownego podniesienia ręki więc Rodzinka stara się tego unikać.

 

No i jeszcze ciekawostka - Rudasek "startuje" do dużych psów. Do małych i średnich jest nastawiony przyjaźnie, natomiast jak nawet z daleka widzi dużego psa to zaraz się jęży i zaczyna warczeć. Znając tę przypadłość Rudasia, Pańcie szeroko omijają duże psiaki. Myślę, że to może jakieś uprzedzenie Rudaskowe po tym okropnym pogryzieniu przez wielkiego psa u chłopa alkoholika.

 

W każdym razie, Rudasek jest teraz rozpieszczany na wszelkie możliwe sposoby. Fantastyczni ludzie, pełni miłości i ciepła, bardzo miło z nimi przebywać. Na pożegnanie zostałam obdarowana wielką siatą pysznych, niepryskanych jabłek, i buziakami na "do zobaczenia wkrótce"    :D

  • Upvote 1
Posted

Cudne wiadomości.

Rudasek pięknieje z dnia na dzień albo...... zdjęcia są "obrabiane"/to żart oczywiście./

 

Małgosiu siemię lniane jest bardzo dobre dla piesków,moje też dostają,ale trzeba podawać mielone/samemu w każdym młyneczku można zmielić/

Chodzi o to ,że po zmieleniu jest lepiej przyswajalne.

Całe nie mielone zaparzone wrzątkiem podawać można w przypadku problemów trawiennych.

Posted

Grażynko kochana -  tylko o MIELONYM siemieniu lnianym gadałam bo takie można lekko przemycić w karmie. Co prawda, kupuję już mielone i takie też poleciłam pani Agnieszce, ale także spełnia swoją rolę.

Wymiziałam Rudaska od wszystkich zainteresowanych cioć i wujka Rentsa też :) dał sobą poniewierać głaskami i buziakami od obcej baby (co niewątpliwie ułatwiły przysmaki, ale nie bądźmy zaraz tacy drobiazgowi  ^_^ )

Zdjęcia nawet do picassy nie wrzucone, bo i po co? owszem, jedno trochę rozmazane, ale da się przeżyć  ;) Rudasek maleńki, ta wesoła fryga co to biega bez przerwy (no chyba, że się akuratnie zmaga z gryzakiem) jest wdzięcznym pozerem, który i tak zrobi, co akuratnie chce zrobić - dowód poniżej  - młodsza pańcia ma nie spać na łóżku Rudaska tylko się z nim bawic, i już!  :lol:

 

2d7wyvc.jpg

Posted

Małgosiu,sorki,może nie doczytałam.

Ja tak wszędzie nos wsadzam,bo już wielokrotnie się spotkałam wśród znajomych  ,że podają psiakom siemię lniane po pierwsze w za dużych dawkach po drugie w całości a później się dziwią,że pieski mają wolniejszy stolec.

Dopiero po dłuższej rozmowie ,buzie ze zdumienia otwierają,że to nie to samo.

Dla nich ważne było,że podawali siemię a że inaczej działa nie dochodziło.

Posted

Małgosiu,sorki,może nie doczytałam.

Ja tak wszędzie nos wsadzam,bo już wielokrotnie się spotkałam wśród znajomych  ,że podają psiakom siemię lniane po pierwsze w za dużych dawkach po drugie w całości a później się dziwią,że pieski mają wolniejszy stolec.

Dopiero po dłuższej rozmowie ,buzie ze zdumienia otwierają,że to nie to samo.

Dla nich ważne było,że podawali siemię a że inaczej działa nie dochodziło.

 

Grażynko, żadne sorki, bo nie pisałam na wątku że mówiłam o siemieniu lnianym MIELONYM więc skąd miałaś wiedzieć, że właśnie o takim mówiłam do Pani Agnieszki? bardzo się cieszę, że Ty lub inne ciocie są czujne bo przecież zawsze można o czymś zapomnieć lub się pomylić -  w pędzie dzisiejszego tempa życia.

Jesli chodzi o mnie - to bardzo proszę o wszelkie sugestie i życzliwe rady bo zawsze mówię - że co dwie (albo wiele) głowy to nie jedna - przecież to wszystko dla dobra wspólnego - psiaków - robimy, a suma doświadczeń może tylko budować lepsze życie psiaków :)

Posted

Moi Drodzy nie mam dobrych wieści z domku Pysi :( Pani pod koniec marca wyjeżdża na stałe do Anglii do swojej córki i wnuków którzy juz tam sa . Pani rozmawiała ze swoja sąsiadka żeby ta wzięła Pysię do siebie ( pani niedawno straciła swojego pieska) Pani sąsiadka ma na dniach dać odpowiedź . Jesli odpowiedź będzie odmowna to muszę Pysię zabrac ....:( tylko gdzie ??? Jestem przerażona , ale nie chcę żeby Pani oddała Pysię do schroniska :(

Posted

Nasz kochany Rudasek malutki ponownie miał atak. W czwartek po południu bawił się, bawił, biegał, a w pewnym momencie schował się do budki. Po kilku minutach budka zaczęła się ruszać. Pańcie domyśliły się, co się stało i wyciągnęły z budki posłanko z Rudzikiem. Na szczęście, tym razem atak trwał krótko. Rudasek na rączkach powędrował do weta (gabinet bliziutko), gdzie dostał kroplówkę.

W piątek, na porannym spacerze miał niewielkie drgawki. Ruduś miał robione badania krwi - morfologię i biochemię. Wyniki badań, łącznie z tarczycowymi i wątrobowymi ma prawidłowe. Wet dał pańciom do domku Relsed (wlewkę doodbytniczą) na tzw. wszelki wypadek (tfu, tfu, tfu) i kazał maleństwo obserwować.

Wczoraj i dzisiaj, u Rudaska już wszystko w porządku. I oby tak już pozostało na długo, za co mocno trzymam kciuki :)

Posted

Biedna Pysieńka malutka. Poczekamy chwilkę, niech się sąsiadka określi czy wezmie Pysię, czy trzeba nam pilnie szukać domku dla małej.

Jakieś trudne czasy ostatnio, gdzie się nie obrócę to kłopoty...ech życie... 

Posted

Biedny Rudzik ...:( jak on sobie radził z tymi atakami sam w budzie ...:(  Jak dobrze że ma takich wspaniałych ludzi .... oby tylko opieka nad chorym Rudaskiem ich nie przerosła ... ( jakieś czarnowidztwo mnie dzis dopadło ) :(

Posted

Jak to mawia mój przyjaciel "spoko beret" w kwestii Rudaska - Rodzinka ani myśli się poddawać, choć nie jest jej łatwo skoro to ich pierwszy piesek i wielu spraw muszą uczyć się w trybie przyspieszonym.

Wspieram Rudaska z Rodzinką, jak tylko mogę i jestem dobrej myśli. W razie czego - Rudasek ma miejscówkę w moim sercu i domu więc w tym przypadku, ciocie możecie spać spokojnie :)

 

Czekamy na wieści od pani Pysi i tutaj trzeba nam się koncentrować, jakby co...

  • Upvote 1
Posted

Biedniutki Rudasek.

Jak mu się domek poszczęścił to choroba go dopadła.

Ja myślę,że to może po tym ostatnim pobiciu i po pogryzieniu przez dużego psa na starych włościach.

Kochane maleństwo , tak bardzo mi go szkoda.

 

Teraz Pysia......musimy myśleć pozytywnie,choć ja ostatnio załamana jestem.

Mojej siostry podhalanka .......po sterylce i usunietej listwie mlecznej.....złośliwy nowotwór z zaatakowanym układem limfatycznym.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...