Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wiem, że na forum jest wiele osób, które mają bardzo duzą wiedzę na temat behawioru psów i w związku z tym mam pytanie dotyczące zachowania mojej suki, które nie wydaje mi się do końca normalne.

Kiedy wita się z psem, który jest pewny siebie, który podchodzi przyjaźnie, ale z podniesionym ogonem, nastawionymi uszami, porusza się pewnie i zdecydowanie, wtedy wszystko jest w porządku. Wita się bez agresji, z wyraźnym respektem. Natomiast atakuje psy, które podchodzą z wahaniem, niepewnie, które okazują jej strach lub uległość (nie mam na myśli całkowitego poddania się - pozycji z brzuchem do góry, bo psa który tak by zareagował jeszcze nie spotkałyśmy). "Atak" ten polegania na warczeniu, szczekaniu, odpędzaniu na pewną odległość, ale nigdy żadnego z tych psów nie próbowała chwycić zębami - to raczej taka pokazówka. :diabloti: Nie wydaje mi się to do końca normalnym zachowaniem, bo z tego co wiem, uległość powinna hamować takie zachowania, a nie wręcz je prowokować.

Właściwie to sama umiem juz rozpoznać po zachowaniu psy, które ja "prowokują" i w takich sytuacjach staram się odwracać jej uwagę komendą, zabawką, itp. Skutek jest marny, zwłaszcza gdy drugi pies nachalnie podchodzi, bo właściciel mimo próśb nie raczy go odwołać albo w ogóle nie ma go w poblizu. Jeśli taki pies do nas podbiega, jeszcze zanim suka okaże agresję chwalę ja i nagradzam, ale efekt jest taki że po chwili psa i tak próbuje przepędzić. Niepokoi mnie to, że kiedy obwą****e się z takim psem, wszystko wydaje się być ok, a po kilku sekundach jak znienacka na niego ryknie, to biedak wygląda jakby miał dostać zawału :shake: Karanie wydaje sie nie mieć sensu, bo wzbudzi negatywne skojarzenia z podchodzącymi psami. Suczka zna komendę "zostań" i teoretycznie mogłabym w obecności takiego psa kazać jej leżeć w miejscu, ale wydaje mi się że taka sytuacja będzie ja jeszcze bardziej nakręcać, zamiast zmienić jej nastawienie. Mam wrażenie że przepędzanie niepewnych siebie psów sprawia jej przyjemność i swego rodzaju satysfakcję.

Problem nie jest bardzo palący, bo ona nie próbuje zrobic żadnemu psu krzywdy, ale jest to nieco uciążliwe i niezbyt mile widziane przez innych właścicieli psów.. Dodam że jej zachowanie nie zalezy od wielkości psa - potrafi spokojnie przywitać się z pewnym siebie jamnikiem, a "huknąć" na potulnego psa dwa razy od niej większego.

Posted

Nie wiem,czy to bedzie dla Ciebie pocieszeniem, ale burki zachowywały sie podobnie.Ze straszenia niepewnych siebie psów zrobiły sobie superzabawę.:mad: Największa frajda było pogonienie duzego psa, najczęsciej ONkopodobnego bo te często bywaja lękliwe i zmykały na sam widok diablat nie pytajac czy te chcą sie pobawic czy zagryźć. Kiedyś przepędziły z parku znajomego(!) pitbulla i goniły go przez 3 ulice. Gdy pies wyhamował,przed swoja bramą, zawróciły i przybiegły z szczęsciem na pyskach i duma w oczach.Potrafiły nawet naskoczyc znienacka na psa idącego na smyczy, gdy same szły na smyczy i przy nodze. Biedak odskakiwał przestraszony i zanim sie ktokolwiek zorientował o co chodzi one szły dalej równiutko przy mnie:roll:.Tyle,ze łby były dumnie podniesione, krok paradny i poczucie mocy w oczach...
Nie wiem w jakim wieku jest Twoja suka i jak wyglada. Burki zaczęły wycinać takie numery gdy skończyły dwa lata, okrzepły psychicznie i usamodzielniły sie. Odezwał im sie instynkt terytorialny i obronny a one zaczeły poznawać i wykorzystywac własne mozliwości. Na ich korzyść działało równiez to,ze są niesamowicie futrzaste i maja kłapciate uszy i zawiniete ogony. Pies musi byc nie byle lingwistą żeby rozszyfrować zamiary biegnacego puli więc na wszelki wypadek połowa uciekała od razu. Poniewaz to straszenie i przpedzanie innych psów jest zachowaniem samonagradzajacym, zaczęło sie to nasilać.Od sporadycznego straszenia burki przeszły do planowej pacyfikacji wszystkiego co było w zasiegu wzroku. Jak nie było psów to zabrały sie za ludzi.:mad::mad:Po niemal trzech latach wzorowego zycia zaczęły scigać nie tylko rowerzystów ale i obszczekiwac pojedynczych przechodniów. I tez miałam dylematy: opieprzyc jak wrócą? - nastepnym razem nie wrócą. Pochwalić jak wrócą? Pochwaliłam dwa razy a za trzecim natychmiast wystartowały znów do oszczekania i natychmiast wróciły po pochwałę. :flaming:Narobiłam tyle głupot, ze odkręcam je do dziś :wallbash::wallbash:. Pies na spacerze ma być zajety Tobą tak zeby Twoja obecność i praca dla Ciebie były najwieksza atrakcja na swiecie
Martens, zabierz sie za prace póki czas :evil_lol:. Nakręcaj na zabawkę, ćwicz posłuszeństwo na kazdym spacerze, wymyslaj 1000 nowych zadań, sztuczek i innych atrakcji. Gdy te małpiszony sa skoncentrowane i wpatrzone we mnie (zwłaszcza gdy trzymam w ustach parówkę ;)) to nie zauwazaja innych psów ani ludzi. Nie umiem jeszcze utrzymac ich uwagi tak długo jakbym chciała, ale postepy sa spore. Jeszcze z 50 lat i dojdziemy do ideału :evil_lol:. Tobie pójdzie szybciej, bo masz tylko jedno diablę i to na wczesnym etapie straszenia ;).

Posted

Równiez miałam taki problem. U nas w zasadzie dotyczył psa, dobrego kumpla z dzieciństwa. Tamten pies (bokser) bardzo lubił Raptusa i wzajemnie, ale tamten był zawsze bardzo energiczny, nigdy nie stał spokojnie tylko okazywał radość i jednocześnie uległość. Raptus nigdy go nie ugryzł tylko "atakował" groźnie warcząc i rzucając sie w jego kierunku, straszył tamtego.
Dodam, ze Raptus był dobrze socjalizowany, od małego miał kontakt z innymi psami i chociaż jako dorosły pies nie bawił sie z kazdym napotkamym psem, ale też nie rzucał się na kazdego.

Dlaczego tak "ponizał" uległego psa?

Posted

No właśnie Puli, problem nie w tym, że ona nie zwraca na mnie uwagi na spacerach, tylko w samym jej zachowaniu wobec psa, jeśli już dochodzi do spotkania. Nie mam problemu ze skupieniem jej uwagi na sobie - wezmę patyk, piłkę, smaczek, i jestem bogiem :lol: Tylko przy takim jej zachowaniu wychodzi na to, że właściwie nie powinnam jej pozwalac na kontakt z innymi psami w ogóle, a to chyba nie wyjdzie jej na dobre. Wydaje mi się, że czasami takie zachowania prowokuje coś na kształt zazdrości, ale nie zawsze. Np. kiedy zajmujemy się aportowaniem i suka wraca z piłką, i w pobliżu zakręci się jakiś psiak, jest natychmiast przepedzany, po czym Baryła cała szczęśliwa wraca do mnie z piłką. I co wtedy? Przeciez nie ukarać?!

Suczkę mam w avatarku, jest wielkości trochę drobniejszego ONka, ma 8 lat. To zachowanie zaczęło się pojawiać kiedy miała 5-6 lat i ogólnie stała się pewniejsza siebie. W tym samym czasie zaczęło jej sie zdarzać znaczyć teren z podnoszeniem nogi łącznie (oczywiście nie tak jak pies, ale troszkę tą nogę unosi), co trwa do dziś. Tak jakby skoczyła jej pozycja w "parkowej mafii" :cool1: Dodam, że wcześniej zmagałam się u niej z agresją lękową (obszczekiwanie), głównie wobec "dziwnie" zachowujących się ludzi i (w mniejszym stopniu) duzych psów, co zakończyło sie umiarkowanym sukcesem - zdarza jej się zaszczekać, kiedy pijany facet wpada z impetem na żywopłot, albo przestraszyć się dużego psa który pędzi prosto na nią, ale generalnie jest ok.

Gdzieś spotkałam się z teorią, że psy o bardziej niż przeciętny dominującym charakterze, nawet jeśli są podporządkowane właścicielowi, swoją potrzebę dominacji przekierowują na inne psy i np. obcych ludzi, gości, co powoduje różne nie do końca uzasadnione zachowania dominacyjne i agresywne wobec nich. Więc może po prostu w ten sposób odbija sobie to, że mi wejść na głowę nie daje rady :evil_lol:

Posted

Np. kiedy zajmujemy się aportowaniem i suka wraca z piłką, i w pobliżu zakręci się jakiś psiak, jest natychmiast przepedzany, po czym Baryła cała szczęśliwa wraca do mnie z piłką. I co wtedy? Przeciez nie ukarać?!
Tym to ja bym sie w ogóle nie przejmowała. Broni zdobyczy i ma do tego prawo.
Mnie sie wydaje ze troche szukasz sobie problemów. Bo po co 8 -letniej suce wpatrzonej we włascicielkę inne towarzystwo? Pewnie ze nie musi od razu fukać i przepedzać - ideałem byłoby totalne ignorowanie wszystkiego ale to pies z problemami a takie rzeczy to tylko w erze...Napracowałaś sie nad wyprowadzeniem psiny z agresji lekowej i widzisz efekty: panna jest silniejsza psychicznie i nauczyła sie manifestowac swoje zdanie.Po ludzku mówiąc od nieśmiałości do asertywności. Teraz posmakowała poczucia mocy a Ty dopilnuj zeby nie zaczęła sama szukac ofiar do pogonienia:evil_lol:( ja nie dopilnowałam i teraz mam kłopoty). Ciesz sie z sukcesów, wypełniaj jej czas na spacerach i nie marudź bo masz superpsa;):eviltong:.

  • 2 weeks later...
Posted

Z tego co piszesz, Twoja sunia była/(jest?) lękliwa, i mi sie wydaje ze te ataki nie wynikają z tego że ma dominujacy charakter, tylko ona poprostu "dowartosciowuje " sie na psach na których wie ze ma przewage,(bo mają uległa postawe).Moja ma podobne zachowania, psy pewne siebie zostawia w spokoju ( bo jeszcze jej oddadza) , a na uległe naskakuje:shake: ( na szczescie nie zawsze i jak widze po jej zachowaniu ze ma zamiar to od razu ja wolam),a i jeszcze taka "odwazna" jest do psów (w sensie ze samców), bo pies suce nie odda:cool3: ,a do suk które ją ustawiają jest ulgła.

uległość powinna hamować takie zachowania, a nie wręcz je prowokować.


A uległość czesto (chyba) nie tyle zapobiega takim atakom ,tylko zapewnia bezpieczenstwo, bo przecierz sama napisałaś ze nie ugryzła zadnego psa tylko jest to pokazówka,Zregóły jak pies sie podda to ten "atakujacy" zostawia go w spokoju. Gorzej jest własnie jak dwa psy czuja sie tak samo silne, i maja dominujace cechy, to wtedy moga sie pogryzc na powaznie juz.

Sama nie bardzo wiem jak mogłabys ją tego oduczyć . Mika poprostu zna komende "nie wolno", i jak widze ze moze zareagowac taką pokazówką to od razu reaguje, choc nad ogdganianiem psów nie panuje, ale tego własciciele mi nie mja za złe, bo to sie raczej tyczy tych bardziej nachalnych , które ją za bardzo podwą****ą.

Nie wiem , ikle prawdy w tych moich wypocinach, ( oparte są one na moich doświadczeniach z 7 lat regolarnego spotykania sie z różnymi psiakami w parku) ale moze problem nnie jest az tak duzy. Mika ma juz 7 lat i nigdy sie nie gryzła z rzadnym psem( dwa razy była zaatakowana,naszczescie nieskutecznie, ale to inna historia)
A woekszość włascicieli psów rozumie zachowanie psów(przynajmniej tych których spotykam) i nie miałam jakis nieprzyjemnosci( zreszta ona tez jst czasem tak "atakowana')

  • 2 weeks later...
Posted

Kwiecień napisał(a):
Jakby ktoś albo czyjś pies próbował straszyć moją sunie to miałby kłopoty, dziwię się że jescze nikt się nie znalazł żeby ci się zrewanżować. Oko za oko.


A co mam zrobić, kiedy mój pies idzie na smyczy i jest nachalnie "molestowany" przez puszczonego luzem zwierzaka? Wybacz, ale jak byś był nie w humorze i ktoś wsadził by ci znienacka nos prawie w d... to bys sie nie wsciekl?

Sytuacje, które opisałam mają miejsce, gdy idę z moim psem na smyczy, a pies puszczony luzem i nie odwoływany przez właściciela (lub odwoływany bezskutecznie) praktycznie zmusza mojego do bezpośredniego kontaktu, albo gdy jesteśmy w ustronnym miejscu (łąka, park), mój pies luzem, i przybiega do nas pies puszczony bez smyczy i bez żadnej kontroli ze strony właściciela. Ja wówczas jestem w stanie swojego psa odwołać - nie dopuścić do kontaktu, ale co z tego, skoro tamten i tak podejdzie.. I sytuacja, że mój pies luzem podbiega do psów prowadzonych na smyczy NIE ZDARZA SIĘ. Wydaje mi się to niedopuszczalne, ale w moim miescie chyba jestem niestety osamotniona w swoich poglądach na ten temat :cool1:

Co do reszty przedmówców to chyba zgodzę się, że poza działaniami zapobiegawczymi (smycz, posłuszeństwo) wiele na to się poradzić nie da. Thx za komplementy ;)

A propos opisanych sytuacji - ostatnio mam problem z kobitką i jej suczką, chyba zacznę inną drogą do domu wracać.. Pani ma suczke trochę mniejszą od mojej; idę z Baryłką przy nodze do miasta, pani rozparta na ławeczce plotkuje z sąsiadką, a jej pies looz pas :cool1: Oczywiście od razu podbiegł do mojego i usilnie chciał się przywitać.. Moja suka warknęła i kłapnęła zębami w powietrzu - dopiero wtedy popłoch wśród szanownych pań i wielkie wołanie psa, który na swoje imię reagował mniej więcej jak pień :roll: I komentarz, że mój pies to jakiś nienormalny, żeby tak od razu z zębami... Ot, typowe podniecenie pewnego rodzaju osiedlowych pań.. Gdybym była złośliwa, poszłabym dalej, bo piesek przyczepił się do nas na dobre, a niedaleko była ruchliwa ulica - pewnie znalazłby się pod samochodem, ale szkoda psa mi się zrobiło, więc poczekałam aż babsko psa dogoni i zabierze :shake:

Dzisiaj wracałam tamtędy do domu i ujrzałam ową panią szarpaną we wszystkie strony na smyczy przez jej psa. Musiałam się z nią minąć, na wszelki wypadek wzięłam Baryłkę z drugiej strony, żeby jakiegoś warku czy starcia nie było. Niepotrzebnie się wysilałam, bo psiuńcio szarpnął nią jak workiem kartofli, wpadł mi pod nogi mało mnie nie podcinając i padł na ziemię przed moją suką, liżąc ją po pysku.. W psim kodeksie zachowanie nadzwyczaj uprzejme, aczkolwiek Baryłka jakos tego nie docenia - delikwentkę potraktowała standardowo: ryk jak z lwiej paszczy i to cudowne kłapnięcie w powietrze.. :cool1: Pani z trudem zabrała swojego psa nie szczędząc komentarza w stylu "ojejej chodz, chodz bo to ten pies, on jest jakis taki.." Tu nie wytrzymałam i stwierdziłam "No właśnie, on jest jakiś taki dobrze wychowany :evil_lol: " co oczywiście panią oburzyło niezmiernie.

Czasem mam wrażenie, że swojego psa powinnam nosić na głowie :roll: Może powinnam była nazwać ten wątek "Jak radzić sobie z nieposłusznymi nachalnymi psami i ich właścicielami" :p

  • 3 weeks later...
  • 1 month later...
Posted

mam ten sam problem z moją suką,właśnie ze względu na m.in.to zachowanie została oddana;
teafiła do mnie jako ok.6miesięczny rozpuszczony szczeniak,który mimo małej postury atakował każdego psa! sytuacja uległa zmianie gdy zaatakowana ON-ka pogoniła ją kilkadziesiąt metrów;
suka ma teraz 4 lata i waży ok.8 kg,przestała rzucać się na większe psy,podbiega do nich, płaszczy się przed nimi,odsłania brzuch,wylizuje psyk,ale potrafi bez żadnego ostrzeżnie rzucić się na mijącego ją szczeniaka! który nie wie co się dzieje,dorosłe ,małe psy ,jeśli właścicel nie bierze ich na ręce ignoruje,jeśli nie skacze i próbuje chwytać w powietrzu!

gnębi również drugą , mniejszą sukę,która nie może nawet do mnie podejść,bo jest od razu atakowana i zaczyna się walka,ewentulanie zadziora wspina się na nią,warczy i przez kilka min nie chcę zejść z suki,doszło do tego, że mniejsza boi się wrócić do domu,bo przy ściąganiu szelek jest atakowana; przykro mi jest patrzeć jak jest zastraszana, kaganiec nie pomaga,dalej atakuje waląc na oślep;wciąż strofuje mniejszą,jeśli ta biegnie większa zaczaja się w trawie i nagle wyskakując z warkotek atakuje;

nie wiem już jak zmienić jej zachowania,suka jest posłuszna, mogę z nią robić co chcę:shake:

Posted

Mój atakuje mniejsze psy. I dopóki tamte spokojnie się zachowują sytuacja jest w miarę ok- i tak muszę zachwalać jaki to piękny piesek się chce przywitać głosem pełnym radości.... problem się zaczyna naprawdę DUŻY na mały chce odejść do właściciela a raczej podbiec.
Wtedy mój pokemon zaczyna na niego polować i traktuje go jak ruchomy cel...
co ja mam robić?
pies chodzi na sznurku 15 metrowym i staram się nad nim panować ale czasami sytuacja staje się naprawdę mało przyjemna

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...