Jump to content
Dogomania

Podjadanie specyficznego "śmiecia" na spacerach - chleb


Recommended Posts

Posted

Od tygodnia moja suczka (niecałe 6 miesięcy) jest na BARF'ie. To, że dieta jej służy było widoczne już po dwóch dniach, ale tu się nie będę rozpisywać.

Kiedy złapie kość/kawałek kiełbasy/czegokolwiek na spacerze (tak zwane pyszności), po komendzie "puść" wypluwa bez problemu. Wtedy dostaje smakołyk w nagrodę (kiedy była na Bricie były z tym duże problemy). Niestety z uporem maniaka szuka chleba na spacerach i komenda "puść" nic nie daje. Muszę wtedy jej wyciągać z pyska.

Wyciągając wnioski z obserwacji jej zachowań podczas karmienia suchą karmą, a obecnie BARFem wiem, że czegoś jej nadal brakuje.
Przed BARFem była na Brit premium junior. Wtedy wszystkie śmieci trzeba było zabierać z pyska. Od kiedy jest na BARFie tylko chleb stanowi problem. Czy można to rozpatrywać w ten sposób, że jeszcze jej organizm przyzwyczajony jest do węglowodanów takiego pochodzenia i odruchowo ich szuka?

Jej mix warzywno owocowy stanowi marchewka, pietruszka, por, jabłko, ogórek (na ten tydzień).

Spróbuję jej nieco zmodyfikować mix warzywno owocowy i dodam do niego szpinak oraz więcej marchewki. Ale czy mogę podczas stosowaniu BARFu dodać również ugotowaną kaszę w małych ilościach stopniowo od niej odchodząc (wracając poniekąd do składu karmy)?

Jestem otwarta na wszelkie sugestie.
Doświadczenia w BARFie nie mam...

Posted

owszem, że możesz kaszę w minimalnych ilosciach podać - tak jak z nałogami - coraz mniej i mniej aż zrezygnujesz z kaszy. Też powinnaś podawać żwacze ("śmierdziele") - one normują florę bakteryjną jelit i żolądka - dostępne są mrożone albo suszone.
i fajnie, ze żywisz barfem :)
zapraszam do głównego wątku barfowego - tam jest sporo osób i każdy am jakieś własne doświadczenia

Posted

Ja bym spróbowała wędzonych naturalnych gryzaków (żołądki - żwacz, trawieniec, uszy, tchawice, płucka, wątróbki i inne różne śmierdzidła :D) zamiast wypełniacza w postaci kaszy. I zobaczysz, czy to jej wystarcza ;)

Posted

Ona wszelkie wędzone naturalne gryzaki czy suszone żwacze dostaje często i regularnie. Jeszcze jej kaszy nie dodawałam do BARFu. Miałam nadzieję, że coś się zmieni po dodaniu szpinaku do mixu, jednak nic to nie pomogło. Wciąż się zastanawiam, co może być tego przyczyną. Już sama zaczynam odruchowo szukać chleba na spacerach razem z nią, aby odpowiednio szybko zareagować :(.

Posted

To może rzeczywiście kawałeczki chleba?

Ciężka sprawa. Moja na barfie prawie przestała żreć, wcześniej była takim zbieraczem, że szok - potrafiła zżutą gumę odkleić z chodnika i ją wsunąć. Obrzydlistwo... Pomogła właśnie surowizna, czasem daję jej wręcz trochę podśmierdnięte mięso, no i żelazna nauka komendy "nie rusz!".

Posted

to pierwsze dni na barfie, tak? Przeczekaj cierpliwie na ile tylko mozesz te znaleziska. No i koniecznie ćwicz "fe!" (moje z wielkim żalem ale zawsze wyplują, tyle, ze "fe" jest bardzo donośne )

Posted

W sumie niecałe 2 tygodnie jest na tej diecie. Komenda "nie" i "E!" (które u nas oznacza Fuj/nie rusz) są opanowane do perfekcji w przypadku wszelkich kiełbas,wędlin, innych śmieci, tylko ten nieszczęsny chleb...
To podjadanie mnie martwi, bo odnoszę wrażenie, że czegoś jej nie dostarczam i głowie się co jest nie tak. Czy może ona naprawdę tak się "uzależniła" od zboża w karmie i niczego jej nie brak, tylko po prostu przyzwyczajenie?

Ostatnio na dworze złapała kiełbasę, a po komendzie "puść" grzecznie wypluła. Marzę, żeby chleb przestał być dla niej taki atrakcyjny :(

A co do zjadania gum na dworze :). Moja ma fioła na punkcie gum do żucia! Uwielbia zapach mięty. Całe szczęście na dworze nie łapie ich do pyska, tylko wącha (ale za to z jaką pasją!). Podejrzewam, że w domu jakby dorwała świeże opakowanie, to chyba by zjadła od razu.

Posted

To trochę irytujące, ponieważ mięsne "smaczki" na dworze przestała uznawać za atrakcyjne już po dwóch/trzech dniach. A tu z chlebem taki problem...
Gdyby nie to, że nigdy nie wiadomo co to za chleb i czy nie jest czymś "doprawiony", nie byłoby to tak uciążliwe.

Da się jakoś oszacować kiedy się jej potrzeba "tych" węglowodanów skończy? Takie "odtrucie" organizmu chyba nie powinno zająć więcej niż miesiąc? Jeśli jednak będzie to dłuższy okres czasu, to po prostu przeprosimy się z kagańcem, skoro nie mam nad nią 100% kontroli jeśli chodzi o wypluwanie...

Posted

nie wiem. Nigdy z psami tego nie przechodziłam.
Moje za to dziś pierdzą straszliwie.... Zrobilam im dzis "dzień gluta" czyli ugotowałam siemię lniane i dałam - po tym nie pierdzą, ale dodałam tam suszonego mięsa (i to był błąd - jak w jakiejś oczyszczalni ścieków mam teraz w chałupie :evil_lol: )

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...