KWL Posted January 3, 2008 Author Posted January 3, 2008 Przerwa w pisaniu spowodowana około świątecznym urlopem i wcześniej uszkodzeniem laptopa. Witosz spokojnie sobie żyje nic złego się z nim nie dzieje. Trochę się ostatnio "poczuł" i pokazuje nieco różki, ale nic wielkiego i nie do skorygowania. Powiedziałbym bardziej zabawne niż niepokojące. Z Luckiem jako tako bez szczep ostatnio, ale też nie mają okazji, a przy mnie raczej nie próbują. Lucek zaś ponad wszelką wątpliwość jest ofiarą poprzedniego sylwestra. On się panicznie boi jakichkolwiek huków i to jest potworna panika. Na spacerach przed sylwkiem jak ktoś odpalił petardę Lucek wykonywał paniczny manewr ciągnięcia mnie gdziekolwiek. Dopiero głaskanie i spokojne słowa uspokajały go co nieco i pozwalały na nerwowy marsz w wybranym przeze mnie kierunku. Noc Sylwestrowa była koszmarna. Lucek przerażony szukał najciemniejszego kąta żeby się wcisnąć. Już od wieczora siedział u mnie pod biurkiem, co jakiś czas szukając sposobu wciśnięcia się mi na kolana. O dwunastej zaczął szukać sposobu wciśnięcia się pod szafkę, lub kominek w schowek na drewno...Musiałem chodzić za nim i uspokajać. Koło drugiej w miarę sie uspokoił ale i tak spał pod łóżkiem. Witosz zniósł huki prawie ze stoickim spokojem, o północy bardziej zaciekawiony niż przestraszony wyglądał przez okno ze swojego fotela stojącego zaraz pod oknem. Lacu jak wiadomo obchodzi tylko jedzenie i spanie więc też nic się z nią nie działo. Helka trochę panikowała ale w porównaniu do Lucka umiarkowanie - trochę pobiegała i pogadała w swoim stylu (trudno to opisać, taka mieszanka dźwięków chrząknięć miauknięć popiskiwania). Zawsze jak się denerwuje albo czegoś bardzo chce zaczyna właśnie tak pogadywać. Bilans nocy huków: szyba na werandzie, szklanka, kubek, sprzątanie... Ogólnie jest już normalnie. Zdjęcia postaram się po weekendzie zamieścić. Quote
sacred PIRANHA Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 no to ciekawy sylwester....ja ogldalam na zewnatrz fajerwerki i sluchalam hukow z 3miesiecznym psem na rekach ktory patrzyl i chyba sie dio tych fajerwerkow usmiechal...a tymczasem moj 8letni wyzelek zasikal calutenka podloge w pokoju rodzicow....przynajmniej byl na tyle kulturalny ze nie moj.... ja czekam z niecrepliwoscia na fotki Wita Quote
Ziutka Posted January 6, 2008 Posted January 6, 2008 Niki-lidka napisał(a): ja czekam z niecrepliwoscia na fotki Wita Oooo...ja także czekam na Vitusia fotencje :cool3: Quote
KWL Posted January 11, 2008 Author Posted January 11, 2008 Wreszcie udało mi się zgrać jakie takie oświetlenie z trafieniem Vita :-) Ostatnio to trudne bo albo wychodzą ciemne plamy albo ogon Vita :-) Więc chłopak wygląda obecnie tak. Jak widać spaceruje obecnie ze sporym zapałem :-) Quote
Ziutka Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 On jest coraz piękniejszy :loveu: Krzysiu - czemu tylko jedno zdjęcie :motz::motz::motz: Quote
KWL Posted January 11, 2008 Author Posted January 11, 2008 Bo tylko jedno wyszło :-( Vito za szybki, słońce za słabe a Lucek ciągnie w swoją stronę :-) Quote
Ziutka Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 KWL napisał(a):Bo tylko jedno wyszło :-( Vito za szybki, słońce za słabe a Lucek ciągnie w swoją stronę :-) :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: To chociaż mu zrób jak śpi :cool3: Chyba nie ucieknie :evil_lol: Quote
KWL Posted January 15, 2008 Author Posted January 15, 2008 Smutny od wczoraj jestem - świętuje smutną rocznica rozstania z moim najbliższym przyjacielem. To już rok jak w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach Felix zaginął. Mam nadzieję że znalazł miejsce w którym jest szczęśliwy. Że poznał kogoś kogo może cieszyć swą mądrością i oddaniem. Był moim instruktorem obsługi psa, psim nauczycielem, czasem mocno wymagającym. Ale też wiernym kochającym przyjacielem i nieulękłym, nieugietym stróżem i obrońcą całej rodziny. Nie zapomnę cię, masz u mnie kącik w sercu. Może nasze drogi się jeszcze skrzyżują... Zdaje się że wątek Felixa padł ofiarą porządków na dogo więc dla przypomnienia gdyby ktoś go spotkał... To zdjęcia z lat 2004-05, w 2007 Felo miał juz widoczną mocno siwiznę na pysku... W oczekiwaniu na bardziej radosne rocznice (na szcęście już za kilka dni) Quote
KWL Posted January 16, 2008 Author Posted January 16, 2008 Dziś już lepsza rocznica - pierwszy raz spotkaliśmy się na wątku Lucka, a ja szukałem drugiej dziewczynki - Lacuny :-) Quote
gallegro Posted January 17, 2008 Posted January 17, 2008 KWL napisał(a):...To już rok jak w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach Felix zaginął. Mam nadzieję że znalazł miejsce w którym jest szczęśliwy. Że poznał kogoś kogo może cieszyć swą mądrością i oddaniem... ...Nie zapomnę cię, masz u mnie kącik w sercu. Może nasze drogi się jeszcze skrzyżują... Czego niniejszym obu Wam życzę... Feliks to piękny pies... Widzę KWL, że masz słabość do czarnosierstwych sierścuichów ;) Quote
KWL Posted January 17, 2008 Author Posted January 17, 2008 Albo one do mnie :-) Felix poniekąd sam sobie mnie wybrał na opiekuna. Pojechałem do znajomych pod Warszawę którzy jak się potem dowiedziałem mieli chytry plan obdarzenia mnie jamnikiem, a przed bramą ich posesji znalazłem Felixa. Potem na pradze znalazłem wycieńczonego czarnego (oczywiście) szczeniaka który po doprowadzeniu do porządku pojechał do brata koleżanki i dziś wygląda na większą wersję czarnego owczarka belgijskiego. Swoją drogą to też trochę zaskakujące że tego samego dnia kiedy zaginął Felix, Lucek pojawił się na Dogo, a ja następnnego dnia się zalogowałem na dogo... Quote
gallegro Posted January 17, 2008 Posted January 17, 2008 KWL napisał(a):...Swoją drogą to też trochę zaskakujące że tego samego dnia kiedy zaginął Felix, Lucek pojawił się na Dogo, a ja następnnego dnia się zalogowałem na dogo... Bardzo to spłyciłeś :razz: Pamiętaj, że Lucek najpierw musiał zerwać się z łańcucha... Potem wybrał właściwy moment, żeby... wpaść pod samochód... A wszystko po to, żeby mieć tak fajnego Pana, o jakim niektóre psiaki mogą tylko pomarzyć... Quote
KWL Posted January 17, 2008 Author Posted January 17, 2008 gallegro napisał(a):Bardzo to spłyciłeś :razz: Pamiętaj, że Lucek najpierw musiał zerwać się z łańcucha... Potem wybrał właściwy moment, żeby... wpaść pod samochód... A wszystko po to, żeby mieć tak fajnego Pana, o jakim niektóre psiaki mogą tylko pomarzyć... Spłycanie nie było moją intencją - chciałem chyba za dużo upchnąć w jednym poscie. To była cała heroiczna wyprawa Lucia w celu znalezienia domu. Zaczęła się pewnie w Sylwestra lub nawet przed kiedy coś huknęło, Lucek wpadł w panikę, szarpnął się i zerwał. Potem kiedy wszędzie huczało przerażony pies gnał po prostu przed siebie, byle dalej od tych strasznych dźwięków...Kiedy opadł z sił i zasnął był już pewnie daleko od miejsc które znał. I tak pewnie prawie dwa tygodnie się tułał - pies nie znający do tej pory być może nic poza swoim obejściem i nie wiedzący jak przetrwać. Aż wreszcie trafił w miejsce i czas które mogły być końcem a stały się nowym początkiem... Nie wiem czy też jestem taki dobry, stanowczo za mało czasu mam a on by chciał więcej miziania :-) Zdecydowanie mogę sobie zarzucić pare zaniedbań. Quote
Ziutka Posted January 17, 2008 Posted January 17, 2008 KWL czy udało Ci się dodzwonić do tych państwa z Milanówka ?? Quote
KWL Posted January 28, 2008 Author Posted January 28, 2008 Witosz jest wyjątkową paskudą na porannym spacerze jeśli chodzi o robienie zdjęć. Otóż Vito indywidualista wypracował sobie własny styl porannego spaceru. Mianowicie Vito najpierw się wybieguje - jakieś 3-4 minuty (traf skaczącego i biegającego) potem pan pies wykonuje czynności fizjologiczne (nie wypada przecież robić zdjęć) potem znowu minuta dwie trochę spokojniejszego biegania i... sru do domu nie ma mnie ! (dokładnie do domu z ogrodu żaden problem a furtkę też potrafi otworzyć) Czekam na was na werandzie :-) I takie są skutki. Dziewczynki są spokojniejsze, zawsze znajdą coś do przewąchania (tak razem i bez awantur, czasem nie wiem o co się tak naprawdę kłócą....) Hela - znudziła mi się butelka zaraz was wkurzę czymś innym :evil_lol: Quote
KWL Posted January 29, 2008 Author Posted January 29, 2008 Dziś było jeszcze zabawniej - rano siedzieliśmy wszyscy jakieś pół godziny w ogrodzie i lasku za domem. Wszyscy oprócz Vita :-) Nasz indywidualista wybiegł pobiegał załatwił co chciał i pobiegł do domu, otworzył sobie drzwi i zapakował się na swój fotel. Ja wróciłem na chwilę do domu pogłaskałem i zawołałem - nic z tego Vito nie zamierzał opuścić swojego miejsca. Za jakieś 10 minut zauważyłem kątem oka ruch na werandzie. Vito wybiegł z domu, podbiegł do najbliższego drzewa....osz... je i potruchtał z powrotem do domu. I z pewnością nie jest chory - tradycyjnie tańczy przed jedzeniem, przylepia się rano i wieczorem, troszkę rozrabia w domu - wczoraj trochę się przepychał z Luckiem (zupełnie niegroźnie, ale spacyfikowałem na wszelki wypadek) Kanapowiec po prostu i tyle :-) I nie jest to chyba kwestia temperatury - Vito co prawda ne założył zimowego futra ale Hela w ogóle nie jest futrzata a truchtała całe pół godziny. O Lucku i Lace nie wspominam. Quote
KWL Posted January 31, 2008 Author Posted January 31, 2008 Dziś wreszcie udało mi się namówić Vita do pozowania w ogrodzie i na spacerze tak więc proszę oto od dawna obiecywane zdjęcia. Quote
przyjaciel_koni Posted January 31, 2008 Posted January 31, 2008 Ale przystojniak z Witusia !!!! Taki troszkę "leciwy", ale prezentuje się jak super amant !!!! Dzięki za foty - i pamiętaj, że to jest to, co Ciotki i Wujkowie lubią najbardziej.... Quote
gallegro Posted January 31, 2008 Posted January 31, 2008 przyjaciel_koni napisał(a):...i pamiętaj, że to jest to, co Ciotki i Wujkowie lubią najbardziej.... Ot, mądrego to i miło poczytać ;) Quote
Ziutka Posted February 1, 2008 Posted February 1, 2008 KWL - muszę wpaść w odwiedzinki i namacalnie się pozachwycać Vitusiem i całą resztą :loveu: Quote
KWL Posted March 12, 2008 Author Posted March 12, 2008 W stadku ustalił się pewien podział J . Mam dwie pary. Młodszą i większą Lucka i Lagunę. Starszą i mniejszą Vita i Helę. Trochę to wynika z rywalizacji pomiędzy chłopakami i dziewczynami która czasem przyjmuje postać szczepek ale chyba bardziej wynika z sympatii. W wypadku Wita i Heli to chyba trochę przyciąganie przeciwieństw J. Spokojny Wito i nadpobudliwa Hela. Przyszło mi to do głowy podczas ostatniego incydentu. Moja działka jest podzielona na dwie części - przednia z domem jest standardowym wybiegiem. Tylna leśna jest do spacerów. Ostatnio rzadko tam byliśmy spacerując głównie poza. Nie zauważyłem więc że mam uszkodzoną siatkę. Oczywiście zauważył to natychmiast Lucek który skorzystał z szansy. Jak Lucek to natychmiast w jego ślady poszła Laguna, a po krótkim wahaniu Wit. Wyjście Wita spowodowało podążenie za nim Heli która zrobiła taki numer po raz dugi w historii. Mnie na taki grupowy akt nieposłuszeństwa opadła szczęka. No nic do domu po smycze i do furtki z drugiej strony działki. W międzyczasie telefon do pracy że się spóźnię (lepiej nie powiem co tym razem wymyśliłem jako powód). Wychodzę przed posesję i… Lacu i Lucek czekają już żeby ich wpuścić. Wpuściłem obszedłem kwadrat ulic, wracam pod posesję i widzę jak od lasu suną dwa czarne wariaty -Wito goni ile sił w łapach, powiewając uszami i ogonem za Helą Która także wywija uszami. Zaskoczony byłem dwiema rzeczami. Po pierwsze błyskawicznym powrotem całego stadka – góra 15 minut (a raczej mniej). Tak jakby tylko chciały sprawdzić dokąd dziura prowadzi i zajrzeć w kilka znanych kątów. Po drugie kolejnością ucieczki i powrotów grupami. Inna sytuacje mojej teorii – Helce zdarza się karcić Lucka za burczenie na Wita. Wygląda też na to że Lucek i Laguna najlepiej się bawią razem. A Helka chociaż czasem się bawi zaczyna być troszkę spokojniejsza i ceni towarzystwo Wita. Quote
gallegro Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 KWL, a Ty w kółko tylko o tych psach i psach... :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.