Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 325
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Lili8522 napisał(a):
Właśnie, właśnie... Co to za nieoceniona Cioteczka? :)


Pewnie chodzi o cioteczkę ewu :)
Bo raczej nie o mnie :P

Posted

Jestem nadal pełna podziwu i ogromnie wdzięczna za pomoc dla Maji. Myślę, że jej pancia też z góry na to wszystko patrzy:lol:

A ja z góry przepraszam za zaśmiecanie wątku ale poproszę o podpowiedź jak załatwić pewną sprawę..
Dziewczyny macie większe doświadczenie więc może mi cos podpowiecie. Sprawa jest delikatna. Na działce niedaleko mojego domu mieszkają 4 psy. Stary spokojny łaciatek, stara łaciata sunia (do tej pory myślałam, że to pies), pyskaty łaciaty pies (ma 2-3lata) i ciemny większy z długa sierścią (ma ok roku). Psy mieszkają albo na łące albo po drabinie wchodzą do starego pustostanu. Nie są głodne albo nie przepadają za suchą karmą, ludzie, którzy mieszkają obok „ich” działki też je dokarmiają.
Co do właściciela psów to mieszka niedaleko, a w ogrodzie ma jeszcze dwa duże psiaki a te łaciatki są bo są. Dwa może trzy lata temu jedna łaciata sunia zniknęła i myślałam, że suczek już nie ma niestety sąsiadka mnie uświadomiła, że jednak jest i to na pewno po amorach jakie odchodziły na łące na pewno w ciąży.
I teraz nie bardzo wiem co najlepiej zrobić (myślałam o napisaniu anonimu). W schronisku je uśpią, te psiaki nigdy nie miały na sobie nawet obroży i nigdy nie były zamykane no i są dziczkami. Ludzi tylko obszczekują, trzymają się z daleka i nie podchodzą (tylko jeden najmłodszy widziałam, że daje się pogłaskać). Jak właściciela postraszę to je zabije. Kilka lat wcześniej miał trzy małe kundelki, które tez latały luzem i któregoś dnia ugryzły moją sąsiadkę jak zaczęła robić dymy bo wiadomo, że psy nie szczepione to na następny dzień już ich nie było.
Chodzi mi o to, że one na swój sposób są szczęśliwe na tej łące, głodne nie są i moim zdaniem nie nadają się ani do bloku i w adopcji też ich nie widzę ale obawiam się, że właściciel totalnie oleje suczkę i albo urodzi na łące i wtedy już ludzie nie dadzą spokoju i nie pozwolą na powiększenie się stada (tym bardziej, że potrafią napędzić stracha jak całą bandą gonią i zaczynają szczekać) albo oszczeni się u właściciela a on maluchy zabije.
Myślałam o tym anonimie i postraszeniu go ustawą o zakazie rozmnażania ale boję się, że wtedy sprzątnie suczkę albo wszystkie. Nie wiem czy poskutkuje jak go postraszę ustawą o ochronie i ew. materiałach na temat warunków i „opieki” nad psami ale wtedy pewnie powie, że nie jego.
Suni nie da się złapać a sama nie podejdzie wiec zawiezienie na zastrzyk też odpada. I suma sumarą nie mam dobrego pomysłu jak to zrobić, żeby psom nie zaszkodzić a ustrzec je jakoś przed szczylkami… Przepraszam, że się wciełam zupełnie nie na temat ale wszystkie tu jesteście może macie jakiś pomysł

Posted

Agnieszko, sprawa dość ciężka, bo psy mają właściciela i nawet schronisko ich nie weźmie. On mimo wszystko jest odpowiedzialny za nie i ma prawo głosu. Jeśli psiaki mają stały dostęp do jedzenia i jest im tam dobrze i nikomu nie przeszkadzają, to chyba faktycznie nie ma sensu niczego zmieniać, przynajmniej teraz wiosną/latem. Tylko sunią trzeba się zająć. Jedyne co mi przychodzi do głowy to klatka-łapka, złapać sunię, zawieźć na sterylkę i po powrocie do sił zawieźć z powrotem. My mamy tylko kocie, a jeśli to większa sunia to będzie zbyt mała. Trzeba by skontaktować się np.ze schroniskiem czy nie pomogliby w odłowieniu suni. Sama nie wiem co jeszcze można by zrobić, skoro boisz się, że po interwencji jakichkolwiek służb psiaki znikną... :( bo teoretycznie można by tam wysłać SM/policję żeby zbadali warunki. No albo schron, że to niby bezpańskie psy, ale wtedy lądują za kratami.


Ja dzisiaj byłam w odwiedziny u Majeczki :) Ale to radosna, pełna życia sunia!
Nie chcę wiedzieć, co byłoby z nią teraz w schronisku :(

Posted

Ciotki, kciuki potrzebne do jutra, Majeczka jest już po sterylce, ale okazało się po otwarciu, że są jakieś większe nieprawidłowości w wątrobie - nie znamy szczegółów, jutro przy odbiorze Mai dowiemy się wszystkiego. W każdym razie zostaje w lecznicy do jutra na obserwacji.

Miejmy nadzieję, że to nic poważnego :(
I że jeśli sunia będzie wymagać stałego leczenia to Państwo się nie rozmyślą :(

Dużo ciepłych myśli potrzeba cioteczki!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...