Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

i strasznie żywiołowe, mają ogromną wolę życia :D
ojciec nie znany, jak trafiła do nas to nie wiedziałyśmy nawet, że jest szczenna :shake: (ciągle nie możemy się pogodzić z tym, że jest za TM :( )

Posted

potrzebujemy szkoleniowca albo behawiorysty, najlepiej z lubuskiego, z okolic Świebodzina
sprawa bardzo pilna, bardzo proszę o wszelkie informacje

Posted

Nie napisałaś dokładnie kogo szukasz. Jest różnica między szkoleniowcem a behawiorystą.
W naszym regionie jest kilka szkół prowadzonych przez dobrych treserów, czyli raczej są to szkoleniowcy.
Podaję Ci kontakty jakie znalazłam:
http://www.psiasfora.pl/Kontakt-Dojazd
http://www.psia-edukacja.pl/pl/kontakt.html
http://kpt.zgora.pl/kontakt

Ostatnio mieliśmy w schronisku szkolenie z p. Grzegorzem Wesołowskim. Z tego co znalazłam wynika, że jest on członkiem Grupy Ratownictwa Specjalnego PCK Żary. Jedyny namiar na p. Grzegorza jaki trafiłam, to nr telefonu, nie wiem czy aktualny: 607612998. Przypuszczam, że w schronisku mają z Nim kontakt. Wszystko zależy jakiej pomocy oczekujesz.

Posted

nasz wyadoptowany psiak nie toleruje obcych, jest w stosunku do nich agresywny, domowników uwielbia, mogą z nim zrobić wszystko (i dorośli i dzieci), ale jest o nich bardzo zazdrosny, nie ma mowy, żeby ktoś obcy zbliżył się do domowników, uwielbia dzieci, z którymi mieszka, ale nie toleruje już innych dzieci, także dorosłych, nawet jeśli je zna
psiak jest wykastrowany,
opiekunowie zwrócili się do nas o pomoc, bo nie mogą już sobie poradzić a pies jest dla nich jak członek rodziny
chcemy zasięgnąć porady i u szkoleniowców i u behawiorystów, ktoś może pomoże :)

dzisiaj mam problem z dogo albo nie mogę wejść albo pisać postów

Posted

Myślicie, że przy Figurze Jezusa ludzie otworzą swoje serca? Szczerze Wam tego życzę, oby kojce po tym festynie zupełnie opustoszały, trzymam kciuki:kciuki:

Posted

w tamtym roku byli hojni (mimo, że nas nie znali, bo działaliśmy dopiero kilka miesięcy), więc mam nadzieję (ogromną), że w tym roku będzie tak samo albo lepiej :D

Posted

Zagladam z pozdrowieniem ogromnym do Was:iloveyou::iloveyou::modla:ciociu jak maluszeczki od Lajki? Cudowne zachwycające zwierzunki:iloveyou:trzymam za wszystkie mocno !

Posted

maluszki rosną jak na drożdżach, zrobiły się z nich niezłe kluski i otworzyły już oczka, więc powoli zaczynają obserwować świat :razz:
i już niedługo pewnie zaczną poznawać innych azylowiczów (gołąbka ze zwichniętym skrzydełkiem, dwa mini króliki, 9 małych kociaków czy dorosłe koty i psy) :cool3:

  • 2 weeks later...
  • 3 weeks later...
Posted

dwa dni temu trafił do mnie młody gołąbek, ktoś go znalazł (znalazł dwa, ale jeden już nie żył) i przyniósł do azylu
dzisiaj niestety odszedł za TM, jest mi bardzo, bardzo smutno, miałam nadzieję, że uda mi się go uratować :-( :-( :-(

Posted (edited)

Przykro mi z powodu gołąbka :-(. Rozumiem to doskonale, bo tydzień temu znalazłam na terenie firmy, w której pracuję, pisklę w trawie, wyleciało lub został wyrzucone z gniazda, całkowicie łyse, najprawdopodobniej jednodniowe. Taki malutki "fistaszek". Oczyściłam z mrówek, które błyskawicznie pokryły jego ciałko, zawinęłam w flanelkę, odstawiłam w bezpieczne miejsce, żeby odchodził nie zjadany żywcem. Nie wiedziałam jak mu pomóc, ale nie dawało mi to spokoju. Uprosiłam pracownika, żeby wyszedł na dach budynku i poszukał gniazda, niestety nie znalazł :shake:. Próbowałam dzwonić do Schroniska Dla Dzikich Zwierząt, które mieści się niedaleko Zielonej Góry, żeby prosić o pomoc, ale nikt nie odbierał. Co jakiś czas zaglądałam do pisklęcia, ciągle żyło, popiskiwało, unosiło się na nóżki. Przed zakończeniem pracy, akurat miałam drugą zmianę, ptaszek uporczywie trzymał się życia, otwierał dziobek, był głodny :-(. Nie wiem po co, bo i tak nie wiedziałam co zrobić, zapakowałam go w kartonik i zabrałam ze sobą do domu. Po szybkim przewertowaniu zasobów internetu byłam mądrzejsza: ptaszka ogrzewałam biurkową lampka, przez całą noc karmiłam a może tylko próbowałam karmić :oops: ugotowanym jajkiem, poiłam wodą. Opróżniał się, co świadczyło, że przewód pokarmowy funkcjonował, ale był coraz słabszy i cichszy. Rano udało mi się skontaktować ze wspomnianym schroniskiem. Pozwolono mi go przywieźć. Zdecydowałam się na to, bo wiedziałam, że tym razem wychodzę do pracy na dłużej, na co najmniej 12 godzin a koniecznie chciałam dać mu szansę przeżycia. Korzystając z komunikacji MZK dotarłam do Starego Kisielina i przekazałam ptaszka. Tam dowiedziałam się, że to prawdopodobnie wróbelek, ale szanse ma nikłe. Nie spodziewałam się zbyt wiele, ale ... dzwoniłam następnego dnia, kolejnego i kolejnego bez skutecznego połączenia. Dopiero w piątek udało mi się. Odebrał, chyba mąż kobiety, której przekazałam pisklę. Mówił, że tak - mają wróbelki, czyżyki, jerzyki, że opiekują się nimi ale ... nie umiał odpowiedzieć mi na pytanie, co z "moim" wróbelkiem, akurat nie kojarzył który to. Ale dosłownie przed chwilą, w trakcie pisania zdzwoniłam ponownie i usłyszałam, do tej chwili nie mogę w to uwierzyć, że wróbelek przeżył, żyje i ma się dobrze. Co za ulga, jaka radość :Cool!: chociaż łzy też są, ale to ze szczęścia.

Wybacz, że tak się rozpisałam nie na temat, ale tak mnie naszło, gdy przeczytałam o gołąbku :oops:. Weszłam na watek, żeby tradycyjnie przekazać niedzielne wieści od Zybiego.

(dopiero teraz uświadomiłam sobie, że pomyliłam wątki :ices_bla:, już przenoszę wszystko w odpowiednie miejsce)

Edited by wykrywka
Posted

no to super, że wróbelek przeżył,
ja się czułam strasznie, przez tą bezsilność, jak widziałam,że odchodzi a nie mogłam pomóc :(


a u nas przybywa kotów i psiaków ehh (nie mówiąc o codziennych telefonach)
Zora - 3 l. sunia z uszkodzoną łapką

  • 3 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...