Joluska Posted March 20, 2013 Posted March 20, 2013 nie tutaj powinien byc chyba ten temat bo moja najukochansza suczka jeszcze zyje ale o decyzje chodzi...... puniulka ma 18 lat w styczniu skonczyla choc wiekszosc osob juz dawno by ja pochowalo ja nie pozwolilam bo to moj piesek i tylko ja moge podjac taka decyzje. i tu sie zaczyna moj problem. bo oczywiscie nie jestem w stanie tego zrobic bo kocham ja nad swoje i innych zycie. doslownie. jest najwazniejsza !!!! bo nie choruje na jakas straszna chorobe ( wydaje mi sie ze byloby latwiej podjac decyzje gdy piesiul naprawde cierpi- usypiamy zeby nie cierpial to jasne!!! nie pozwalamy na cierpienie przyjaciela!!!) ale Punka jest poprostu starszka. i ma dolegliwosci typowe dla staruszki.... czasem cos zje i widac ze brzuszek boli (chociaz je kurczaczki ryz zkasze jakies inne gotowane miesko - bo karmy nie gryzla juz od dawna tylko lykala wiec nie bylo opcji podawania bo udusilaby sie! ) ostatnio "poczulam" jak sie zsikala w mieszkaniu ze mocz juz smierdzi naprawde a jeszcze miesiac temu tego nie bylo- mysle ze nerki zaczynaja siadac i nie filtruja juz dobrze......;/ jedyny jej problem to wlasnie problem z chodzeniem.. lapki sie rozjezdzaja (w moim pokoju porozkladalam jej na calych panelach koldre plus jej poslanie zeby nic jej sie nie dzialo!! ) przewraca sie chwieje czesto kreci sie w kolko jakby nie wiedziala gdzie isc jak ja wyprowadze z pokoju to juz sobie chodiz po mieszkaniu ... no i rzadko sama wstaje z poslania i rusza lapkami lezac na boku ze chce wstac to ją podnosze- chyba ze pokaze jej miske to wstaje niczym torpeda ..... oczywiscie juz slepnie czasem wejdzie w kat i nie wie co zrobic trzeba ja wycofac (robie to bez mrugniecia oka bo ja kocham !!! ) chyba juz nie slyszy wcale.... jeszcze jakis cza stemu jak sie klaskalo to reagowala , chcoiaz czasem pstrykne palcami to sie odwraca ale moze mi sie wydaje! spi tylko u mnie na kolanach lub jak trzymam ja za pysczek... sama nie polozy sie i nie zasnie.... nie wiem czym to jest spowodowane mzoe potrzebuje czuc moja obecnosc czuje sie bezpieczniej..... jak widac dozyla swojej starosci wiele rzeczy sprawia jej trudnosc... nie zostawiam jej w domu wychodze tlyko na godzinke najdluzej i to najlepiej najpozniej do 14 bo wieczorami jest zmeczona i musze ja brac na kolana zeby pospala- tak doklandie jak z malutkim dziekciem. - teraz tez spi u mnie na kolanach. przesypia cala noc rano jest taka fajna bo widze ze jest wyspana i nic jej nie jest ae dochodzi 12 i zaczyna sie krecic juz nie polezy tylko chce wstawac a nie moze sie sama podniesc i sie wykreca do tylu nie w ta strone...jakby zapomniala jak sie wstaje.... a no i nie szczeka juz od dwoch lat...mysle ze juz 2 lata minely... na dwor jak wyjdzie to powolutku chodiz pare krokow i biore ja do domu bo teraz jest zimno...... a ona bardzo syzbko marznie i sie trzesie i ogrzewam ja suszarka zbey szybkobylo jej cieplo.... i zeby stawy nie bolaly.... od jakiegos roku wszystko to co napisalam poglebia sie.. dookola ludzie od ponad roku mowili mi uspij ją ona sie meczy... a dozyla do dzisiaj i chyba bym sie zastrzelila z wyrzutow sumienia gdybym uspala ja np. rok temu... teraz podjelam decyzje (nie wiem czy w niej wytrwam!) ze chyba juz czas... nie ma ona zadnej radosci z cyia- ledwie chodiz przewraca sie itp.... pewnie najchetniej czekalabym np ze bedzie jakis konkretny powod np choroba ciezka itp- chociaz OCZYWISCIE NIE CZEKAM NA ZADNA CHOROBE ciesze sie ze poprostu dozyla 18 lat ze mna! ( wzielam ja jak ja mialam 8 lat! wiec jest ze mna cale moje zycie jest NAJWAZNIEJSZA! nie umiem nawet wyjasnic slowami jak jest wazna naj naj naj!) oczywiscie moglabym ja ciagle nosic na rekach( bo to robie bo nie moge patrzec jak sie rozjezdza fikolki az robi jak sie zachwieje nie raz uderzyla o cos robiac te fikolki-bo glowe nisko trzyma-i ciagle ja nosze po domu jak male dziekco wszystko robie z nią na rekach) ale nie przemawia do mnie nic ze podejmuje wlasciwa decyzje! nie umiem sobie wytlumaczyc chociaz to ja podjelam decyzje ze juz zcas... ale nie umiem sobie wytlumaczyc ze to dobra decyzja.. ze nie ma radosci z cyia ale nie cierpi przez jakas chorobe .... czy dobrze robie usypiajac ją?- niech ktos wypowie sie czytajac tylko to co napisalam.... wiem ze mozna jeszcze tak ciagnac jej zycie noszac na rekach siedzac non stop w domu- jestem w stanie to robic bo kocham ja nad zycie! ale z punktu widzenia psiaka jakie to zycie dla niej? tak wiem napisze ktos ze ona sie cieszy ze ma kochajaca "panią" ale radosic z zycia nie ma napewno! prosze pomozcie mi... bo nie wiem co robic.. wyje od par dni myslac o tym.... :-( czy czekac na nie WIAODMO CO...... Miejcie na uwadze to ze KOCHAM JĄ NAD ZYCIE! i kiedykolwiek podejme ta decyzje nie pogodze sie z nia nigdy! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.