asikowska Posted February 26, 2014 Posted February 26, 2014 jaki słodziak:))) w końcu ma swój kącik:) Quote
Bjuta Posted February 27, 2014 Author Posted February 27, 2014 Te oczyska wpatrzone w pańcię!! Coś cudnego! :) :) :) Quote
Tianku Posted February 27, 2014 Posted February 27, 2014 o jejku jakie oczka :iloveyou: przybywam z pączkami :cool3: Quote
Raczyna Posted February 27, 2014 Posted February 27, 2014 to już dzisiaj, ten "tłusty"? leca po kreple :D Bjuta napisał(a):Te oczyska wpatrzone w pańcię!! Coś cudnego! :) :) :) to nie w pańcię, to w kiełbaskę Quote
Bjuta Posted February 27, 2014 Author Posted February 27, 2014 Matko! Ten pies nigdy wcześniej nie jadł!! Czy mnie oczy mylą, czy on już jest ślicznie wykąpany? :) Quote
Raczyna Posted February 27, 2014 Posted February 27, 2014 Łoli spał tak mocno, że ani nie usłyszał jak idę do drzwi wejściowych (zawsze leci za mną, bo a nuż idziemy na spacerek), ani nie usłyszał jak chłopaki weszli, przeszli obok niego, weszli do kuchni i zaczęli ze mną rozmawiać o problemach z zakresu prądowego. W końcu się obudził i popatrzył na nas zaspanym wzrokiem i chwilę siedział cicho,aż się ucieszyłam, że nie będzie problemu jak ktoś przyjdzie w gości. Próżne me nadzieje. Jak się rozindyczył, to cały czas burczał, a jak przeszliśmy na sień do liczników i zamknęłam go na chwilę w pokoju, to tak żałośnie szczekał, że szybciutko do niego wracałam. Niby fajnie, że broni, ale trochę się obawiam... czy będzie pamiętał zapach TZeta? czy na niego też będzie notorycznie szczekać? my się widujemy 2-3 razy w tygodniu. Skojarzy go z gościem, który zabierał go ze schroniska? Naszczekał, naszczekał i się zmęczył. Znowu śpi, znowu chrapie. Ja zaraz jadę do Katowic, ale i tak najpierw jeszcze raz wyjdziemy na spacer. Tabletki je od wczoraj, dzisiaj już nie chowałam w kiełbasce, tylko normalnie wsadziłam do gardła. Dobrze, że on jest taki głupi za parówkami... Wrzucam paragon, dla potomności.Oprócz antybiotyku wzięłam osprzęt do płukania oczków. Popołudniu pierwsze podejście. i nie, jeszcze nie jest kąpnięty Quote
asikowska Posted February 27, 2014 Posted February 27, 2014 spokojnie trochę czasu trzeba mu dać:) moja Neska na jedną koleżankę zawsze szczeka mimo że ona przychodzi do nas raz na jakiś czas i nie wiadomo czemu:> Quote
Mysia_ Posted February 27, 2014 Posted February 27, 2014 Myślę, że już zapamiętał TZta, a jak nie to pewnie wystarczy mu z 2-3 razy i będzie OK. :) Quote
Raczyna Posted February 27, 2014 Posted February 27, 2014 robiłam sobie drugie śniadanie przed wyjściem do lekarki, położyłam na blacie (surowe drewno, tylko olejem zabezpieczane) talerz z bułką i otwartą puszeczkę pasztetu i odwróciłam się po nóż, czyli jakieś 2 sekundy później zobaczyłam Łolesa na blacie wylizującego pasztet.... ślady łap z grubsza udało się usunąć (byliśmy tuż po spacerze, a przed moją kamienicą wymieniają chodnik i jest straszny syf), trochę pasztetu uratować, ale zła jestem na niego :angryy::angryy::angryy: Quote
asikowska Posted February 27, 2014 Posted February 27, 2014 a to zbój:> ale kto nie połakomił by się na pasztecik :D Quote
arnold Posted February 27, 2014 Posted February 27, 2014 Fajnie śpi, na czuwaniu. Na pasztet każdy się połakomi :) Quote
Raczyna Posted February 27, 2014 Posted February 27, 2014 no pewnie, pasztet górą, bo surowe mięsko to nam nie pasi... :niedowia: :stupid: tym samym legł w gruzach mój podstępny plan wyprowadzenia Łolesa na ludzi....:splat: po powrocie ze spacerku próbowaliśmy się przekonać, że grzebień nie gryzie grzebień nie gryzie, za to Łoli kłapie, ale gdy lekko go przytrzymałam za obróżkę, to jakoś zdzierżył, a gdy po chwili puściłam to nawet nie uciekał, oczywiście tylko trochę po grzbiecie go czesałam, chociaż trudno to nazwać czesaniem, raczej chodziło o oswojenie się z czynnością i sprzętem, ale przy boczkach to był mega niezadowolony, a tylne łapki to w ogóle koniec świata! po prostu taka krzywda, że jego duma tego nie uniesie- normalnie strzelił mi focha na kilka minut ciężko go będzie przekonać do czegokolwiek :/ zwłaszcza, że brak kart przetargowych, bo za niczym nie jest tak głupi, żeby go to skusiło, potrafi zrezygnować jeśli stwierdzi, że mu się nie opłaca zresztą te tylne łapy też mnie martwią to chyba nawet nie jest to, że Łoli przybrał na wadze bardzo, ale to właśnie bardzo szczupły tył daje takie wrażenie już kilka razy na spacerze pociągnął pazurkami charakterystycznie po chodniku, zupełnie jak mój poprzedni pies- tak jakby nie zdążył zgiąć łapki i nią szurał po ziemi ogólnie to mi się wydaje, że ma słabe mięśnie z tyłu- udka powinny być trochę bardziej "napakowane" czy jesteście w stanie mi powiedzieć, ile lat Łoli był z tym swoim poprzednim panem? czy jest ktoś kto go znał przed i po? Quote
Bjuta Posted February 28, 2014 Author Posted February 28, 2014 Jola podpowiada, żebyś może ugotowała wątróbkę i nad nią na sitku metalowym rozłożyła trochę suchego, żeby nabrało wątrobowego aromatu i tego używała jako nagród. No bo trudno go cały czas wątrobą karmić. Raczyno, ale generalnie jesteś zadowolona z adopcji Łolesa, czy bardziej sie martwisz trudnościami? :) Quote
Tianku Posted February 28, 2014 Posted February 28, 2014 Bjuta napisał(a):Jola podpowiada, żebyś może ugotowała wątróbkę i nad nią na sitku metalowym rozłożyła trochę suchego, żeby nabrało wątrobowego aromatu i tego używała jako nagród. No bo trudno go cały czas wątrobą karmić. Raczyno, ale generalnie jesteś zadowolona z adopcji Łolesa, czy bardziej sie martwisz trudnościami? :) dobre pytanie mi się wydaje że Raczyna lubi wyzwania :cool3: Quote
Raczyna Posted February 28, 2014 Posted February 28, 2014 fakt, lubię wyzwania :] myślę, że adopcja psa to nie jest coś, co można rozpatrywać w kategoriach zadowolenia, to coś zupełnie innego przyrównałabym do posiadania dziecka- co, jak nie jestem zadowolona ze swojej latorośli to mam gdzieś oddać, bo nie spełnia minimum moich wymogów? ;) to, że pewne rzeczy mogą nam zająć dużo czasu mi nie stanowi, gorzej że to się niestety łączy z wizytami u weterynarzy, a to już inna bajka chciałabym mu jak najszybciej pomóc, zwłaszcza z oczkami, ale jak się nie da zbadać, to każda wizyta w przychodni to będzie sajgon po prostu mi go szkoda, bo będzie się mocno stresować, a jest to zupełnie niepotrzebne co do mięska i smaczków, to to mięsko co było dla niego ugotuję, może za takie się chwyci, a jak nie to jakiś inny dostanie, łaski bez :obrazic: czasami jak patrzę jak Łoli reaguje na spacerach na inne psy, to się zastanawiam, czy jak mi się sytuacja finansowa poprawi nie wziąć drugiego psa/suczki? wiadomo, są psiaki, z którymi Łoli nie wchodzi w interakcje, zerkają na siebie kątem oka i mijają dystyngowanie ale są takie, z którymi Łoli chętnie by się przywitał, pobył, ale zazwyczaj nie ma czasu, albo właściciele im nie pozwalają i może mi się tylko wydaje, ale Łoles jest wtedy zawiedziony, ogon, który przed chwilą tak radośnie machał smutno opuszcza się w dół.... Quote
Mysia_ Posted February 28, 2014 Posted February 28, 2014 Raczyna napisał(a): czy jesteście w stanie mi powiedzieć, ile lat Łoli był z tym swoim poprzednim panem? czy jest ktoś kto go znał przed i po? do adopcji trafił w czerwcu 2006 roku, a wrócił 18 marca 2010 roku... Niestety średni go pamiętam przed adopcją, ale wtedy młodym energicznym psiakiem, na pewno radosnym, wydaje mi się, że nie było z nim problemów związanych z czesaniem, itp. Quote
Raczyna Posted February 28, 2014 Posted February 28, 2014 uff, przynajmniej jedno- TZeta przyjął z otwartymi łapami dzięki Mysia za info dotykalskie postępy robimy codziennie np wczoraj podstępem kropelnęłam mu w oczka co poskutkowało oczywiście ucieczką i fochem, dzisiaj rano przemyłam mu oczka i okolice gazikiem- fakt, że jeszcze muszę przytrzymać delikatnie za obróżkę, ale łba już nie wykręca tak, tylko czeka, i to bez nagrodzika! miziać go mogę już prawie wszędzie i nie jest przy tym taki ostrożny jak na początku podejrzewam że wszystko to kwestia systematyczności i tego, że jest jedna osoba, z którą jest może nie będzie tak źle? idziemy na drugi spacer i jadę pozałatwiać kilka rzeczy, w planie mam kolejne zoologiczne, szukam mu kagańca, najlepiej z plastiku z jednym paskiem za łbem na zatrzask- to ma być kaganiec tylko dla wyglądu, a nie na serio Czakusiowi, byłemu tymczasowi, też taki kupiłam, mógł w nim swobodnie otwierać pysk nawet w upały, szukam takiego samego i ni ma :/ Quote
Bjuta Posted February 28, 2014 Author Posted February 28, 2014 Oj no to się cieszę, że się układa! :) :) :) Quote
Raczyna Posted March 1, 2014 Posted March 1, 2014 fajnie jak kluska kica z radością na powitanie, nawet jeśli mam świadomość, że ta radość to z rychłego spacerku:evil_lol: próbowałam nagrać jak śpi i chrapie, ale akurat wtedy przestał, ale nic straconego, on głównie śpi i chrapie, tak mocno, też dosyć często... w sumie jest u mnie dopiero 4 dzień... jutro, z okazji niedzielli, dostanie puchę, niech ma ;P a, i tak jak podejrzewałam, surowego nie ruszy, za ugotowane, ugrilowane, to da się pokroić przy oczach mogę już spokojnie grzebać, przechodzimy do uszków i kontynuujemy próby czesania Quote
Tianku Posted March 1, 2014 Posted March 1, 2014 postępy szybciutkie :p to czekamy na filmik z chrapiącym Łolim :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.