Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 204
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Łoli spał tak mocno, że ani nie usłyszał jak idę do drzwi wejściowych (zawsze leci za mną, bo a nuż idziemy na spacerek), ani nie usłyszał jak chłopaki weszli, przeszli obok niego, weszli do kuchni i zaczęli ze mną rozmawiać o problemach z zakresu prądowego.
W końcu się obudził i popatrzył na nas zaspanym wzrokiem i chwilę siedział cicho,aż się ucieszyłam, że nie będzie problemu jak ktoś przyjdzie w gości. Próżne me nadzieje. Jak się rozindyczył, to cały czas burczał, a jak przeszliśmy na sień do liczników i zamknęłam go na chwilę w pokoju, to tak żałośnie szczekał, że szybciutko do niego wracałam.
Niby fajnie, że broni, ale trochę się obawiam... czy będzie pamiętał zapach TZeta? czy na niego też będzie notorycznie szczekać? my się widujemy 2-3 razy w tygodniu. Skojarzy go z gościem, który zabierał go ze schroniska?



Naszczekał, naszczekał i się zmęczył. Znowu śpi, znowu chrapie.
Ja zaraz jadę do Katowic, ale i tak najpierw jeszcze raz wyjdziemy na spacer. Tabletki je od wczoraj, dzisiaj już nie chowałam w kiełbasce, tylko normalnie wsadziłam do gardła. Dobrze, że on jest taki głupi za parówkami...
Wrzucam paragon, dla potomności.Oprócz antybiotyku wzięłam osprzęt do płukania oczków. Popołudniu pierwsze podejście.


i nie, jeszcze nie jest kąpnięty

Posted

robiłam sobie drugie śniadanie przed wyjściem do lekarki, położyłam na blacie (surowe drewno, tylko olejem zabezpieczane) talerz z bułką i otwartą puszeczkę pasztetu i odwróciłam się po nóż, czyli jakieś 2 sekundy później zobaczyłam Łolesa na blacie wylizującego pasztet....

ślady łap z grubsza udało się usunąć (byliśmy tuż po spacerze, a przed moją kamienicą wymieniają chodnik i jest straszny syf), trochę pasztetu uratować, ale zła jestem na niego :angryy::angryy::angryy:

Posted

no pewnie, pasztet górą, bo surowe mięsko to nam nie pasi... :niedowia: :stupid:
tym samym legł w gruzach mój podstępny plan wyprowadzenia Łolesa na ludzi....:splat:

po powrocie ze spacerku próbowaliśmy się przekonać, że grzebień nie gryzie
grzebień nie gryzie, za to Łoli kłapie, ale gdy lekko go przytrzymałam za obróżkę, to jakoś zdzierżył, a gdy po chwili puściłam to nawet nie uciekał, oczywiście tylko trochę po grzbiecie go czesałam, chociaż trudno to nazwać czesaniem, raczej chodziło o oswojenie się z czynnością i sprzętem, ale przy boczkach to był mega niezadowolony, a tylne łapki to w ogóle koniec świata! po prostu taka krzywda, że jego duma tego nie uniesie- normalnie strzelił mi focha na kilka minut
ciężko go będzie przekonać do czegokolwiek :/ zwłaszcza, że brak kart przetargowych, bo za niczym nie jest tak głupi, żeby go to skusiło, potrafi zrezygnować jeśli stwierdzi, że mu się nie opłaca

zresztą te tylne łapy też mnie martwią
to chyba nawet nie jest to, że Łoli przybrał na wadze bardzo, ale to właśnie bardzo szczupły tył daje takie wrażenie
już kilka razy na spacerze pociągnął pazurkami charakterystycznie po chodniku, zupełnie jak mój poprzedni pies- tak jakby nie zdążył zgiąć łapki i nią szurał po ziemi
ogólnie to mi się wydaje, że ma słabe mięśnie z tyłu- udka powinny być trochę bardziej "napakowane"



czy jesteście w stanie mi powiedzieć, ile lat Łoli był z tym swoim poprzednim panem? czy jest ktoś kto go znał przed i po?

Posted

Jola podpowiada, żebyś może ugotowała wątróbkę i nad nią na sitku metalowym rozłożyła trochę suchego, żeby nabrało wątrobowego aromatu i tego używała jako nagród. No bo trudno go cały czas wątrobą karmić.

Raczyno, ale generalnie jesteś zadowolona z adopcji Łolesa, czy bardziej sie martwisz trudnościami? :)

Posted

Bjuta napisał(a):
Jola podpowiada, żebyś może ugotowała wątróbkę i nad nią na sitku metalowym rozłożyła trochę suchego, żeby nabrało wątrobowego aromatu i tego używała jako nagród. No bo trudno go cały czas wątrobą karmić.

Raczyno, ale generalnie jesteś zadowolona z adopcji Łolesa, czy bardziej sie martwisz trudnościami? :)


dobre pytanie mi się wydaje że Raczyna lubi wyzwania :cool3:

Posted

fakt, lubię wyzwania :]

myślę, że adopcja psa to nie jest coś, co można rozpatrywać w kategoriach zadowolenia, to coś zupełnie innego
przyrównałabym do posiadania dziecka- co, jak nie jestem zadowolona ze swojej latorośli to mam gdzieś oddać, bo nie spełnia minimum moich wymogów? ;)

to, że pewne rzeczy mogą nam zająć dużo czasu mi nie stanowi, gorzej że to się niestety łączy z wizytami u weterynarzy, a to już inna bajka
chciałabym mu jak najszybciej pomóc, zwłaszcza z oczkami, ale jak się nie da zbadać, to każda wizyta w przychodni to będzie sajgon
po prostu mi go szkoda, bo będzie się mocno stresować, a jest to zupełnie niepotrzebne


co do mięska i smaczków, to to mięsko co było dla niego ugotuję, może za takie się chwyci, a jak nie to jakiś inny dostanie, łaski bez :obrazic:

czasami jak patrzę jak Łoli reaguje na spacerach na inne psy, to się zastanawiam, czy jak mi się sytuacja finansowa poprawi nie wziąć drugiego psa/suczki? wiadomo, są psiaki, z którymi Łoli nie wchodzi w interakcje, zerkają na siebie kątem oka i mijają dystyngowanie
ale są takie, z którymi Łoli chętnie by się przywitał, pobył, ale zazwyczaj nie ma czasu, albo właściciele im nie pozwalają
i może mi się tylko wydaje, ale Łoles jest wtedy zawiedziony, ogon, który przed chwilą tak radośnie machał smutno opuszcza się w dół....

Posted

Raczyna napisał(a):

czy jesteście w stanie mi powiedzieć, ile lat Łoli był z tym swoim poprzednim panem? czy jest ktoś kto go znał przed i po?


do adopcji trafił w czerwcu 2006 roku, a wrócił 18 marca 2010 roku... Niestety średni go pamiętam przed adopcją, ale wtedy młodym energicznym psiakiem, na pewno radosnym, wydaje mi się, że nie było z nim problemów związanych z czesaniem, itp.

Posted

uff, przynajmniej jedno- TZeta przyjął z otwartymi łapami

dzięki Mysia za info

dotykalskie postępy robimy codziennie
np wczoraj podstępem kropelnęłam mu w oczka co poskutkowało oczywiście ucieczką i fochem, dzisiaj rano przemyłam mu oczka i okolice gazikiem- fakt, że jeszcze muszę przytrzymać delikatnie za obróżkę, ale łba już nie wykręca tak, tylko czeka, i to bez nagrodzika!
miziać go mogę już prawie wszędzie i nie jest przy tym taki ostrożny jak na początku
podejrzewam że wszystko to kwestia systematyczności i tego, że jest jedna osoba, z którą jest


może nie będzie tak źle?
idziemy na drugi spacer i jadę pozałatwiać kilka rzeczy, w planie mam kolejne zoologiczne, szukam mu kagańca, najlepiej z plastiku z jednym paskiem za łbem na zatrzask- to ma być kaganiec tylko dla wyglądu, a nie na serio
Czakusiowi, byłemu tymczasowi, też taki kupiłam, mógł w nim swobodnie otwierać pysk nawet w upały, szukam takiego samego i ni ma :/

Posted

fajnie jak kluska kica z radością na powitanie, nawet jeśli mam świadomość, że ta radość to z rychłego spacerku:evil_lol:

próbowałam nagrać jak śpi i chrapie, ale akurat wtedy przestał, ale nic straconego, on głównie śpi i chrapie, tak mocno, też dosyć często...

w sumie jest u mnie dopiero 4 dzień...
jutro, z okazji niedzielli, dostanie puchę, niech ma ;P

a, i tak jak podejrzewałam, surowego nie ruszy, za ugotowane, ugrilowane, to da się pokroić
przy oczach mogę już spokojnie grzebać, przechodzimy do uszków i kontynuujemy próby czesania

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...