adziambo Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 Witam, mam od wczoraj 8 miesięczną malamutkę. Saba jest super, ale mamy jeden problem. Strasznie ślizga się po parkiecie i nie chce wychodzić z mieszkania. Jak mówimy, że idziemy jest wielka radocha, popiskuje, macha ogonem i tak się kręci, że ciężko zapiąć ja na smycz. A kiedy mamy wychodzić zapiera się i nie chce wyjść przez drzwi, trochę podejdzie i się cofnie, ogon ma podkulony i wszystko ją rozprasza. Nie interesują ją wtedy żadne mięsa ani przysmaki. Po schodach radzi sobie nieźle (4 piętro), ale potyka sie na ostatnim stopniu, tak jakby chciała schodzić niżej a stopnia już nie ma (nie wiem jak to lepiej wytłumaczyć) i tak jest na każdym półpiętrze. Podejrzewam, że musi się przyzwyczaić. Na parterze, na ostatnim półpiętrze się zatrzymuje i kładzie i znów nie chce iść. Mąż jak nie może jej namówić to ją nosi, ale ja nie mam tyle siły, żeby podnieść 30 kg malamuta, a mąż po niedzieli wraca do pracy. Co zrobić, jak ją przekonać? Poradźcie i dajcie jakieś pomysły jak to rozwiązać. Dodam, że do wczoraj żyła na 2 metrowym łańcuchu, na podwórku i w budzie. Nigdy nie była spuszczana. :( Quote
bejasty Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 Tylko spokojnie .Biedulka nie jest przyzwyczjona do śliskiej podlogi.Może macie możliwośc na okres przystosowania /dla jej bezpieczeństwa/ porozkładać jakieś dywaniki ? Na schodach w/g mnie krotko na smyczy idzie przy nodze WOLNIUTKO ,kilka przejśc i powinna załapać jak sie chodzi. Jak nie chce iśc dożo cierpliwośc poczekać pogadać do niej zachęcić jakimś smaczkiem ale nigdy nie ciągnąc na siłę. Wiem ,że to na początek będzie super trudne,ale dacie radę.Zrozumcie malutką ona tego nie zna ,ma pełne prawo sie bać /.."a moze znowu zaprowadzą mnie na łańcuch"/.Musi nabrać zaufania a to nie dzieje sie z dnia na dzień.Życzę powodzenia wiele radości z posiadania takiego psiaka. Quote
asiak_kasia Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 Jak brałam pierwszą sukę była w podobnej sytuacji, tyle,ze ona na podwórku spędziłą 3-4lata. Na łancuchu, bez spacerów, w budzie. Suka do mieszkania weszła chętnie, z wyjsciem był problem. Wiec założyłam psu dość ciasno obroże, nie robiłam żadnej szopki przed wyjściem typu " idziemy na spacerek, chcesz iść itp" bo to psa niepotrzebnie wyprowadza z równowagi. Po prostu zapięłam smycz i pociągnęłam psa za sobą (suka dość spora, w typie kaukaza). Była to metoda siłowa, ale nie miałam czasu na nic innego. Ot po prostu stanowczo pokazałam, że musi pójść za mną. I wyszła z mieszkania. Potem schody, co półpiętro był postój i zapieranie się, pokładanie, wiec po prostu stanowczo pociągnęłam za smycz. I suka musiała za mną iść. Tyle, że ona się nie szarpała, po prostu zapierała i w końcu poddawała się. Jak wyszła, okazało się, że spacer jest super, chociaż początkowo była spięta i dość nerwowa, to po kilku wyjściach i powrotach okazało się, że nic złego się nie dzieje. Nie twierdze, że to najlepsze rozwiązanie, teraz pewnie spróbowałabym ze smakołykami, aczkolwiek wtedy ani nie posiadałam takiej wiedzy, ani nawet specjalnie nie miałam możliwości bawić się z pieskiem w pozytywne wzmocnienia. Można spróbować zaangażować nos, czyli weź coś super smacznego i pachnącego podetknij pod nos, daj psu złapać zapach i odsuń się na długość smyczy i poczekaj aż podejdzie sama. Wtedy smakołyk i znowu krok do przodu. Dzięki temu pies nie będzie przerabiał tego na szybko i stresowo. Tylko musisz się liczyć z tym, że to trwa. Czasami naprawde długo. U nas na szczęście nie odbiło się to jakoś negatywnie, bo suka była dość mocna psychicznie, nie wiem jak Saba się ma w tym względzie, więc na początek doradzała bym jednak spróbować po dobroci ;) I na waszym miejscu założyła bym suce obroże, a nie szelki- wbrew pozrom obroża daje dużo większa kontrolę, szelki jednak umożliwiają psu większe "miganie się" Dają dużo większe pole manewru. edit: w temacie dywanów, ja bym poczekała, az się przekonacie czy suka da rade zachować czystość. łatwiej się sprzata z paneli niż dywanu. Jeżeli okaże się, że nie ma problemu z czystością. Warto zainwestować w dywan/wykładzinę, albo chociaz dywaniki co jakis kawałek podłogi położone. chociaz nie jest to obowiązek u mnie wszedzie płyki i panele, piesy sobie radzą, po prostu wiedza, że po domu się nie biega w dzikim pędzie. i tyle ;) Quote
Patmol Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 mój pies nie znał schodów i też się ich bał -mieszkam na 4 piętrze po kilku dniach trochę ciągnięcia, trochę noszenia i trochę kuszenia smaczkami - zaakceptował je dodatkowo chodziłam z nim na schody na otwartej przestrzeni -u nas są takie nad ulicami -chodzenie po nich było dla psa łatwiejsze psychicznie , niż po schodach wewnątrz budynku i chodziliśmy po nich tam i z powrotem - a jak się przyzwyczaił - to tam i z powrotem po schodach wewnątrz budynku pewnie i u Ciebie to kwestia czasu Quote
adziambo Posted March 14, 2013 Author Posted March 14, 2013 Obie rady stosujemy i jakieś efekty są, ale mierne. Chyba chciałabym wszystko za szybko. Dobra, będziemy cierpliwi. Już całkiem nieźle radzi sobie z podłogą, tylko za szybkie skręcanie sprawia jeszcze, że ląduje na podłodze i czołga się do posłania. Ciągle któreś z nas prowadzi ją żeby poćwiczyła. Kot na początku, jak położyliśmy parkiet, też się strasznie ślizgał i jakoś się nauczył, choć nawet teraz zdarza mu się zostawić rysy poślizgowe :) Będziemy też ćwiczyć chodzenie po schodach. Co do czystości, to wczoraj ostatni spacer skończył się przed 22 i do 6:30 była w domu i rano żadnej niespodzianki :), rano obudziło mnie tylko leciutkie skrobanie do drzwi sypialni. Nie prosi, ale widać po niej bo zaczyna się trochę kręcić. Myślę, że z tym nie będzie problemów. Wolałabym nie mieć dywanów bo przy kocie i psie niedługo będzie i tak naturalny dywan na podłodze :D Quote
asiak_kasia Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 Spokojnie, to potrwa, dla suczki to jest ogromna zmiana. To tak jakbyś się musiała teraz przenieść do szałasu w lesie. Ot tak z dnia na dzień, bez żadnego przygotowania. I zamieszkać w obcymi ludźmi, który mówią po chińsku. Tak mniej więcej to wygląda dla niej. Także cierpliwości. Psina jest młoda, szybko załapie o co chodzi, musi mieć tylko na to czas. A wy dużą dozę cierpliwości i wyrozumiałości dla suczki. Jeżeli cała noc przespała spokojnie, to raczej nie bedzie kłopotu, o ile bedziecie w stanie wyprowadzić ją ZANIM się coś zdarzy. I oczywiście nagradzanie za załatwianie potrzeb na podwórku. Jak ze szczeniakiem. I jeżeli tylko macie możliwość z nią popracować nad tym wychodzeniem-na spokojnie, to róbcie to przede wszystkim. Jeżeli będą to sytuacje nagłe, no to wtedy nie ma się co bawić w smakołyki. Co do dywanów, u nas psy funkcjonują bez dywanów juz od kilku lat, róznych ras w róznym wieku, fakt, jak czasami się zapomną i probują jakiś nagły zwrot wykonać, to zaliczają glebe, ale wiedzą tez, że po domu się nie biega, więc takich sytuacji jest zdecydowanie niewiele. Mimo wszystko dywan i pies, a szczególnie pies taki jak malamut-to srednio fajne połaczenie, wiec się wcale nie dziwię, że fanką dywanów nie jesteś ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.