Lajla Posted March 12, 2013 Posted March 12, 2013 Witam serdecznie, bardzo prosiłabym o o pomoc w mojej sytuacji, co mam robić: Mam sunię mieszańca po mamie beaglu, ma 14 lat i 4 miesiące. W sobotę się źle czułam i cały dzień praktycznie przespałam, sunia razem ze mną. O godzinie 23 obudziło mnie trzęsienie się psa. Zobaczyłam, że moja Tina siedzi wygięta i wygina się bardziej. Siedziała z łapami tylnymi wyprostowanymi do przodu (siedziała na pupie), przednie sztywniały, głowa jej zaczeła lecieć do tyłu, przewróciła się na plecy, zaczeła robić siku, kupke, pojawił się oczopląs, odrobina piany na pyszczku. Zawieźliśmy ją czym prędzej do szpitala dla zwierząt. W sumie ten atak trwał ok. 15 minut, bo będą w szpitalu jeszcze był. Dostała relanium, tlen, kroplówkę, wszystko ustało. W niedzielę po południu zabrałam ją ze szpitala, ponieważ pies wył, trząsł się, nie dało rady zrobić ekg (sunia nigdy nie zostawała sama w obcym miejscu). Miała robione badania ekg, morfologie - nie wyszło nic niepokojącego, jak na ten wiek, wszystko OK, RTG wykazało jakieś rozszerzenie się kręgów, nie wiem co dokładnie, ze stresu nie zapamiętałam, w każdym bądź razie ma założony kołnierz. Wróciliśmy do domu. Sunia miała wyprostowaną lewą tylną łapkę i przednią lewą podnosiła i szła dosłownie skosem, pupę miała na wysokości głowy niemalże. Dziś jest wtorek i sunia wróciła do siebie, nie widać praktycznie żadnych zmian, no może minimalnie pupkę jej zarzuca, ale je, pije, wychodzi na dwór siku, kupkę - wszystko ok. Wczoraj i dziś dostała takie leki: Rapidexon, Catosal, Nivalin - wszystkie podskórnie. Mam do Państwa pytanie: co to było - czy to atak padaczki? Czy to jakiś wylew? Udar? Czy ktoś się spotkał z podobnym przypadkiem? To wyglądało naprawdę koszmarnie, bałam się, że ją stracę. Bardzo proszę o jakiekolwiek informacje co to mogło być, dlaczego to się stało podczas snu i czy można temu zapobiec w przyszłości? Nie mam możliwości bycia z nią 24/24, bo przecież pracuję, boję się, że gdy wyjdę do pracy, ona w ciągu tych 8 godzin może dostać ataku i nikt nie zdąży jej uratować, skoro będzie sama. Jestem załamana nie wiem co robić, żyję jak na tykającej bombie. Tak bardzo nie chcę jej stracić, może ktoś mógłby mi coś doradzić, może spotkał się z podobną chorobą, bardzo proszę o pomoc co robić. Dodam że tomografii nie robiliśmy, bo u nas w mieście nie ma gdzie, jestem z Lublina i są 2 problemy: po pierwsze podróż - Tina nawet 10 minut jazdy znosi okropnie harcze, dycha, itp, a do tego, o ile się dowiedziałam, badanie te odbywa się w znieczuleniu ogólnym, a ją strach uśpić do badania, bo może się nie obudzić. Nie wiem co mam robić, nie chcę aby atak się powtórzył, bo może zagrażać jej życiu, myślę nad opieką dla niej, ale nie wiem czy znajdę kogoś zaufanego. Będę wdzięczna za jakąkolwiek poradę, co robić, jak jej pomóc, jak to zatrzymać i co to w ogóle było?? Skąd?? Pozdrawiam Ania Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.