Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 684
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Piękne psice. :) A obserwowanie zabawy dwóch psów jest bardzo wciągające - ja sama uwielbiam patrzeć jak moja pociecha bawi się w berka z innymi psiakami... ;)

No i fenomenalny pomysł u Was z tym psim parkiem!

  • 1 month later...
Posted

Wczoraj zrobiliśmy drugie podejście Dotts do szkolenia. Razem z Masza
i Dotty pojechaliśmy na zajęcia dla psich przedszkolaków -
Jarek jako przewodnik Maszy i ja jako przewodnik Dotty. Wprawdzie Masza juz jest po tym szkoleniu, ale taka socjalizacja z maluchami dobrze jej robi.
Poprawa U Dotty jest. Niezaprzeczalnie.
Dotts nie reagowałą panicznie na innych ludzi (a było ich sporo), bawiła się z innymi psami.
W konfrontacji z pierwszymi zajęciami we wrześniu zaobserwowaliśmy duuużą poprawę. Oczywiście na stricto szkolenie nie będziemy jeszcze z nia uczęszczać, ale od czasu do czasu w ramach oswajania z nowymi sytuacjami będziemy tam gośćmi.
Za to po domowym szkoleniu Dotts bezbłędnie reaguje na komendy: siad, waruj, zostań, do mnie. Ku mojemy zaskoczeniu, ostatnio na spacerze na komendę zostaw wypluła kupę (Dotts jest niestety smakoszką takich rarytasów :roll:), chyba więc jesteśmy na dobrej drodze.
Acha, na spacery chodzę już z nią bez smyczy.

Zaczęliśmy wprowadzać metodę klikerową.

Posted


Za to po domowym szkoleniu Dotts bezbłędnie reaguje na komendy: siad, waruj, zostań, do mnie.
Brawo :klacz: to naprawde postep i sukces nauczyc psa tylu komend...

Moja Casablanka umie : siad, zostan (to jej nie za bardzo wychodzi), lezeć, daj łapę, drugą.
Coraz bardziej wyszkolone te nasze dziewczynki :multi::multi:

Posted

[quote name='Ulka18']Brawo :klacz: to naprawde postep i sukces nauczyc psa tylu komend...

Moja Casablanka umie : siad, zostan (to jej nie za bardzo wychodzi), lezeć, daj łapę, drugą.
Coraz bardziej wyszkolone te nasze dziewczynki :multi::multi:

Oj tak, po prosty wykształciuchy :evil_lol:!

A teraz kilka fotek ze spaceru ze znajomymi ze szkolenia labradorami:

  • 2 weeks later...
Posted

[quote name='Reno2001']To nasze pierwsze, wspólne święta.

Oto przygotowania do Wigilii.
Wszystkie psy z moją mamą w kuchni oczywiście :evil_lol::



no mam nadzieje, ze jakis karpik sie ostal ;]

pasozyty trzy...
to tak jak u mnie, z tym, ze zamiast mamy ja, a zamiast psów reszta rodziny. te same oczy ;]

najlepszego w 2008!!

Posted

Dotty juz od trzech dni na hydroksyzynie. Niestety bez środków uspokajających bałam sie podejść do Sylwestra.
Huki petard słychac u nas w okolicy juz od kilku dni i niestety...nie jest dobrze. Dotty reaguje paniką. Pozytyw, że w okolicy naszego bloku zawsze ciągnie do domu, zaś w innych miejscach ciągnie jak pazrowóz do naszego samochodu. Niestety mamy co raz większe problemy, by wychodziła na dwór. Ona się tak boi, że odmawia wychodzenia. Wieczorami nie wygląda juz przez okno (co bardzo lubiła) bojąc się, że zaraz huknie lub błyśnie (błysków również nie lubi).
Po lekach jest troszke otępiała, choć ten spacyfik nie zwala z nóg. Nie o to mi jednak chodziło. Chciałam ja po prostu troszkę przytępić, aby więcej pospała i tak włąśnie jest.
Musimy to przeżyć, ale bardzo sie boję o jej serduszko...
To wielki stres dla niej.

Posted

schroniskoJozefow napisał(a):
:/ kto wymyslil te petardy...


Chińczycy wieki całe temu...:roll:

Sylwestra spędzamy baaardzo kameralnie tzn. całą naszą czwórką :evil_lol:
u nas domu. Dotts będzie więc miała nas w ciągłym kontakcie, Maszę przy boku i do dyspozycji wszystkie swoje najbezpieczniejsze miejsca tj. sofę i łóżko...:cool3:.
Jakos damy radę.

  • 2 weeks later...
Posted

Witamy w Nowym Roku.
Niestety nie zaczął sie on za fartownie. Huki sylwestrowe tak bardzo rozstroiły Dotts, ze póko co mamy problem. Nie chce wychodzic wieczorami z domu, bo to jej sie kojarzy z wystrzałami. Za to dziwnym trafem spacery o godz 2 w nocy sa juz zupełnie w porządku. Byc może kojarzy, że mniej więcej o tej godzinie huki w Sylwestra ustały? Niestety do tej pory jakiemuś durniowi w okolicy zdarzy się puscic petardę, wiec na spacerach jest bardzo niespokojna i mało wiele obiera azymut na dom. Mam wrażenie, ze ta jedna noc przekresliła jednym machnięciem ponad pół roku naszej pracy z sunią.
Nie poddajemy się i zaczynamy od nowa, choc nie wierzę, że uda nam sie ją odczulic na strzały.

Posted

nie dobrze...

biedna psina...

ja swoejgo sylwestra spedzilam uspakajajac jakiegos przestraszonego psiaka, ktorego ludzie zostawiali na noc sylwestrowa w ogrodzie!! :angryy:

takie malentswo, biedne, wylupialo oczkami... a ja przez siatke probowalam go jakos uspokoic...


martwie sie od Dociaka.... No zrobiliscie prawie wszytsko... To moze zajac jej sporo czasu...

Ale czytalam gdzioes ostatnio taki artykul, przypaderk byl podobny... Tez pies sie nie mogl wygrzebac po tym wszytskim... No i po miesiacu jak sie zaczal uspokajac, to zaczeli z nim bardzo wolne cwiczenia. Najpierw wlascicel powiedzmy puknal sobie w lodowke czy w cos i udawal, ze nic sie nie stalo. Pies sie na poczatku bal, ale potem zrozumial,ze nie ma chyba zagrozenia. No i tak stopniowo, z zaskoczenia, zwiekszal skale i za rok juz problemu nie bylo...

Tyle, ze najpeirw ja trzeba przekonac, ze spacerki wieczroekim sa ok... To o 2giej z nia chodzicie?

A jak Masza? Nie ma problemow?
A kiedy Dotts dostaje jedzonko? Bo jak na wieczor, to moze starac sie jej rozdac wi8eksza czesc posilku w trakcie tego wieczornego spaceru, a rano jej nie nagradzac tak czesto... Nie wiem, czy to na nia dziala...

Posted

Sęk w tym, że Dotts boi sie tylko i wyłącznie wystrzałów. A jak na złośc właściwie od świąt do dziś ciągle gdzies jakis debil puszcza petardy. To sa pojedyncze wystrzały, ale o tak róznych porach (i w dzień i na wieczór), że nie sposób wyczuc kiedy cos strzeli. Co do jedzonka to je rano i zaraz po popołudniowym spacerze. Nie dajemy na wieczór, by sadełka nie hodowac :cool3:. Próbowalismy wywabiac ja na ukochane parówki, ale nie działa. Strach jest silniejszy.
Ale dzis mały przełom-właśnie przed chwilką wróciliśmy ze spaceru, na którego Dotty SAMA chciała wyjśc :multi:. Jeszcze na spacer ok 18.30 nie dała się namówic i Masza z TZ poszli sami. jednak najwyraźniej później przekotłowana w zabawie przez Maszę, tak sie rozluźniła, że zachciało jej sie bardzo to i owo :evil_lol:.
O 2 w nocy wychodził TZ, ale po tygodniu miał juz dośc. Wczoraj ok 23.00 ją po prostu ją wyniosłam na rękach (ona waży 19kg!! ja 48 ale co tam :cool3:) na spacer, bo takie nocne wychodzenie jest bardzo uciążliwie.
Ale Kasiu, żebys ja widziała jak ona sie boi tych wystrzałów - trzęsie sie jak osika, uszy po sobie, ogon schowany, ze juz bardziej nie można i te pełne przerażenia oczy. Ja jestem po prostu przerażona jej stanem. Straciłam jedną sunię na serce, teraz po prostu nie śpię po nocach myśląc o Dotts.

Dobrze, że jest Masza - psiak bez lęków i zahamowań. Ona prowokuje Dotty do zabawy, zmusza ją, by zapomniała o strachu. Wychwalam pod niebiosa dzień, w którym mój ojciec nie pozwolił mi oddac małej Maszki. To taka mała, nieświadoma terapeutka Dotty.

My oczywiście robimy wszystko, co w naszej mocy, by pomóc Dotts. I tylko boimy się, by nie zabrakło nam wiedzy i intuicji.

Posted

no nie jest Wam łatwo... i szczerze wspolczuje...
no ale ile moze miec jeszcze tych petard... musza mu sie zaraz skonczyc...

i wtedy powolutku dotts wydobrzeje, mam nadzieje ;] wyskoczycicie gdzies za miasto, odstresuje sie, polata z Maszencja i bedzie dobrze... pytanie jak glebko to w niej zostanie... czy jka nie bedize ruszal autobus albo jakies inne cudo, nie zacznie panikowac...

Dociaczek jest taki kruchutki... Jak dobrze, ze jest u Was...

trzymajcie sie

Posted

Dla mnie największym szczęściem jest fakt, ze dla Dotts najwiekszym azylem jest nasz dom. Nawet kiedy wraca roztrzęsiona z dworu w domu w miarę szybko dochodzi do siebie. I tak własnie ma byc.
Przyjęła zasadę: "mój dom, moja twierdza a moja pani to mój przewodnik".
A ja jestem dumna, że ona taka własnie zasadę przyjęła.

Fakt faktem, ze ona jest kruchutka. Moja mama mówi, że ona taka prawdziwa dama jest. Wszystko co robi, robi z wielka delikatnościa i gracją. I pewnie bardzo dobrze, że za towarzyszkę ma roztrzepaną i idącą jak czołg Maszynę Maszeńkiewicz :evil_lol:.
Razem stanowią duet egzotyczny, aczkolwiek nierozłączny...
Bo nic lepiej sie nie przyciaga, jak przeciwieństwa ;).

Damy radę!!!

Posted

ALEZ NIKT NIE WATPI!

Delikatnie pomasuj łapusie ksiezniczki ;] i wyszarp maszaka ode mnie ;]

W schronie nie bylam od listopada, mam nadzieje, ze tamte psiaki tez jakos przezyky tego sylwestra. co prawda schron jest na uboczu, ale pewnie legionowo huczalo rowno, a i w samym jozefowie pewnie sie cos niecos dzialo ...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...