figbast Posted March 14, 2013 Author Posted March 14, 2013 Zapraszamy serdecznie :) Olusia88 napisał(a):[FONT=Calibri]Poniosę chłopaka z rana, może w weekend na jakiś spacerek uda mi się go zabrać [/FONT] Quote
figbast Posted March 14, 2013 Author Posted March 14, 2013 Lepiej tego ująć nie można :grin::grin: beta ata napisał(a):Czyli rasa NiufONek :-) Quote
figbast Posted March 14, 2013 Author Posted March 14, 2013 NiufONek na spacerze porannym: Uploaded with ImageShack.us" class="ipsImage" alt=""> Uploaded with ImageShack.us" class="ipsImage" alt=""> I na śniadanku: Uploaded with ImageShack.us" class="ipsImage" alt=""> Dobre, dobre, mniam, mniam, niczego sobie, mniam... Uploaded with ImageShack.us" class="ipsImage" alt=""> Po śniadanku można hopsnąć se na budkę, a czemu nie? Uploaded with ImageShack.us" class="ipsImage" alt=""> Uploaded with ImageShack.us" class="ipsImage" alt=""> Potem można zrobić maślane oczęta: Uploaded with ImageShack.us" class="ipsImage" alt=""> A wieczorem skraść serce pani weterynarz, która szczepi na wściekliznę ;) [IMG]http://img843.imageshack.us/img843/404/20130314180419.jpg" class="ipsImage" alt=""> Uploaded with ImageShack.us" class="ipsImage" alt=""> Quote
Guest awaldi Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 (edited) No, prześliczny jest :) Szkoda tylko, że niewierny... Ja się nie zgadzam z teorią, że ucieczki wynikają z braku bodźców. Swojego obecnego onka spuściłam ze smyczy już na drugim spacerze, dogomaniacy pewnie daliby mi po głowie... A ja nie jestem zbytnio "atrakcyjnym" właścicielem - ot, spacerki, smaczki, kanapa... Mimo to pies nigdy nie wybrał wolności, jest ze mną 12 lat. Za to mieliśmy kiedyś haszczankę i ona zwiewała przy każdej okazji. Raz np. uciekła, gdy wywróciłam się na rowerze i zerwałam sobie ścięgna w kolanie. Wyrwała się i wcale jej nie interesowały moje jęki :evil_lol: Wróciła do domu po kilku godzinach. Jestem pewna, że onek w takiej sytuacji nie ruszyłby się ode mnie na krok. Edited March 14, 2013 by awaldi Quote
figbast Posted March 15, 2013 Author Posted March 15, 2013 To także predyspozycje rasowe, czasem hm "wola boża":evil_lol: Quote
figbast Posted March 15, 2013 Author Posted March 15, 2013 Powiem Wam na dobranoc, że wydaje mi się, ze on może nauczyć się być wierny, mam go pod stałą opieką od wtorku,a już dziś zauważyłam, że jak biegnie daleko z przodu to ogląda się na mnie czy idę - uważam, że w tak krótkim czasie to bardzo dobry znak :) Dobranoc Quote
beta ata Posted March 15, 2013 Posted March 15, 2013 (edited) No, bo wiecie, dla haszczaków własnie "atrakcyjny" własciel to taki, który pozwala biegac, gdzie oczy i nos poniosą, a jak juz sie wróci, to da jeść :-D Większość psów w typie pierwotnym ma bardzo niezalezne spojrzenie na świat. A ON to owczarek, całe tysiące lat ewoluował w kierunku jak najlepszej współpracy z człowiekiem i ochrony jego stada owiec :-) Owczarki to owczarki, różne wyjątki pewnie są, ale jednak w większości zależy im przede wszystkim na tym, żeby czlowiek był zadowolony. Ja to widze po mojej suńce, reaguje na każde slowo czy gest aprobaty lub dezaprobaty. Gdy cos razem robimy, to aż jej sie pychol śmieje, gdy powiem "dobrze". Ona cała soba jest nastawiona na to, żeby robic cos dla mnie i bardzo chce, żebym była z niej zadowolona. No, owiec nie mam, więc pracuje z piłeczką i pluszakami ;-) Wierze, że NiufONek przestanie nawiewać, gdy poczuje, że ma cos swojego i ktoś go potrzebuje. Figbast, a powiedz, czy Ty zabierasz go na noc do garażu może..? Bo tak sobie myślę, taka półotwarta budka z gołych płyt to żadna osłona przed zimnem, ja wiem, że on jest futrzasty, ale jednak jest bardzo zimno w nocy, a w dodatku on jest wychudzony... No, martwię sie o miśka, żeby jakiegoś przeziębienia nie załapał i w ogole, żeby nie marzł biedak "malutki"... Edited March 15, 2013 by beta ata Quote
Guest westor Posted March 15, 2013 Posted March 15, 2013 może i on biedak ale na pewno nie malutki ;) a swoją drogą to czemu ma nie uciekać a właściwie to udawać się w dowolnym kierunku? przecież on na razie nie ma za bardzo od czego uciekać. Jak będzie miał swojego pana, swoje posłanie, swoją michę to co innego. Ale teraz to on taki bardziej więzień oczywiście w systemie tzw. półotwartym i z cudownymi klawiszami :) Quote
Evodish Posted March 15, 2013 Posted March 15, 2013 (edited) No to jestem - przepraszam, że tak późno ale musiałem przejrzeć cały wątek dokładnie :) Powiedzcie mi - a Misio ucieka tylko jak Ciebie nie ma w domu, zostaje sam? Czy również jak jesteście w domu? Tak sobie przeglądałem zdjęcia, i widać że pies powoli łapie do Was zaufanie - zobaczcie, że na pierwszych zdjęciach od frontu baaaardzo mocno obraca głowę, nie chce spojrzeć - a później już jest lepiej. Z początku na spacerach widać, że ma własny świat - a dalej, że trzyma się jako tako swoich tymczasowych właścicieli. Natomiast z tymi ucieczkami to raczej bym nie liczył na to, że po jakimś czasie to się zmieni samo - nie te motywy :) To jest pies który doskonale sobie radził samodzielnie, bez człowieka - i jak będzie musiał, to poradzi sobie znowu. Jest po prostu nie nauczony pilnowania się człowieka, nie czuje takiej potrzeby. Jesteście fajnymi opiekunami, więc się Was trzyma - ale jak traci z Wami stały kontakt i zaczyna się nudzić/tęsknić to leci w swoją stronę. To raczej taki partnerski, a nie poddańczo-władczy związek :) To, co mogę na teraz poradzić (tylko to jest BARDZO dużo pracy..) -wprowadźcie siedzenie w kojcu tak, jak się wprowadza kennel-klatkę. Czyli zostawiacie psu w środku coś, co będzie dla niego dostępne wyłącznie gdy jest sam (swoisty sygnał "teraz sobie idę, Ty zajmij się sobą a ja zaraz wracam" - może być jakaś zabawka, albo kong, coś do lizania lub gryzienia bo to uspokaja i mocno wkręca) i stopniowo zostawiajcie go na jak najdłużej, najpierw na pół minuty i wracacie, później na minutę, dwie, pięć i tak dalej. Potrzebujecie całego dnia na ćwiczenia, więc warto na to przeznaczyć powiedzmy całą sobotę i niedzielę :) -Nauczcie go wychodzić z kojca na komendę i wchodzić tam na komendę. Chodzi o to, by pies nawet przy otwartych drzwiach kojca siedział sobie w nim spokojnie dopóki nie dostanie polecenia które by mu pozwoliło wyjść. Otwórzcie drzwi kojca i zablokujcie mu ciałem wyjście, żeby nie mógł się wydostać, jednocześnie przypnijcie smycz. I teraz obserwujecie jego zachowanie - jak troszkę się cofnie i przestanie przeciskać między nogami - odsuwacie się odrobinę odsłaniając mu trochę przejście. Jak ruszy do przodu - znowu blokujecie przejście swoim ciałem. Ostatecznie doprowadźcie do takiej sytuacji, że pies stoi sobie grzecznie nawet gdy drzwi są otwarte a Wy stoicie za kojcem. Wtedy pada komenda, np."idziemy" i zachęcacie go do wyjścia, idziecie na spacer. Stopniowo zwiększacie czas, jaki ma wytrzymać - najpierw 5 sekund, później 10, 15, minutę itd. Dalej - przywiążcie mu do obroży lekką linkę (może być linka do wspinaczki, są niedrogie i bardzo lekkie) i trzymacie ją luźniutko. Powtarzacie ćwiczenie, ale tym razem coraz dalej odsuwacie się od kojca - na metr, dwa, pięć, dziesięć..Wszystko stopniowo, baardzo małymi kroczkami, nagradzając miłym słowem gdy wytrzyma. Nie utrudniajcie zadania zbyt mocno - to znaczy jeśli wytrzyma gdy jesteście metr od niego, to próbujecie jeszcze jeden metr, jeszcze jeden.. a następnie podchodzicie do niego, i zachęcacie do wyjścia komendą i na spacer. Następnym razem zaczynacie z dwóch metrów, robicie trzy, pięć,i znowu wracacie, chwalicie, komenda i idziecie choćby na krótki spacer. Główną nagrodą za to, że wytrzymał jest tutaj możliwość wyjścia na spacer, więc niech nie czeka na to za długo. I jedna ważna zasada - tylko jedno kryterium na raz. Czyli jak odsuwacie się na pięć metrów a później na 10, to nie każcie mu tak wytrzymać zbyt długo bo nie da rady. Jak ma wytrzymać przy otwartej furtce minutę, to nie każcie mu tego robić gdy jesteście 10 metrów od niego. Wszystko po kolei, dopiero jak będzie ładnie łapał to wszystko łączymy w całość. Ostatnim elementem tego ćwiczenia jest schowanie się - czyli odchodzicie od psa tak daleko, że znikacie mu z oczu - i znowu sprawdzacie. Najpierw wytrzymuje sekundę i wracacie, nagradzacie i wypuszczacie. Później dwie sekundy, później pięć itd. Psy wiedzą, że ich nie widzimy - chodzi o to, by nauczył się że nawet jak Was nie widzi, to Wy i tak go pilnujecie. Linka jest po to, by w razie gdyby złamał polecenie mógł być zaraz wciągnięty z powrotem do kojca. Zamykacie wtedy drzwi i obracacie się tyłem na kilka sekund, ignorujecie psa - i powtarzacie ćwiczenie. Czyli-za wytrzymanie przy otwartych drzwiach jest nagroda w postaci spaceru, zerwanie komendy - kara w postaci powrotu do kojca i zamknięcie na kilka sekund. On ma skumać, że nie opłaca mu się wyjść z kojca nawet jeśli opiekuna nie widać, bo i tak zawsze wrócisz i go przypilnujesz. Jak ma to działać na całej działce (bo nie wiem, czy jest ogrodzona) - to szkolicie dokładnie tak samo. Biega sobie luźno, ale jak tylko przekroczy granicę której przekraczać nie może - rzucasz dyski albo warczysz "nie" i ściągasz go do kojca na parę sekund. I też ćwiczycie najpierw blisko psa, a później tak, by Was nie widział. Później, po setkach prób ;) na ogół wystarczy mu przywiązać tą linkę do szyi (nawet krótki kawałek) i położyć luźno - będzie myślał, że się czaisz gdzieś za rogiem ;) Do czasu oczywiście - jedne psy wytrzymają tak cały dzień, inne tylko godzinę czy dwie -No i szkolenie - mocno buduje więź z opiekunem, wzmacnia posłuszeństw..też by go trochę zmieniło. Można też pomyśleć nad dyskami Fishera - ich sposób użycia jest opisany na opakowaniu. Kosztują niewiele, a przydadzą się też na przyszłość :) Do tego ćwiczenia budujące silne relacje - przede wszystkim kontrola zasobów (czyli karmienie, wyjście na spacer, zabawa z innymi psami wyłącznie za poprawne wykonanie kilku komend). To go nauczy bardziej zwracać uwagę na człowieka. Natomiast jest jedno ALE. Każde z podanych ćwiczeń będzie przywiązywało psa do Was, bo to w zasadzie jedyna droga, by zniechęcić go do ucieczek. I teraz pozostaje kwestia - czy chcecie to robić wiedząc, że zwierzę nie zostanie u Was na zawsze..? Co, gdy on się z Wami mocno zwiąże a znajdzie się osoba, która będzie chciała go zabrać.. Być może mądrzej byłoby po prostu znakomicie zabezpieczyć kojec, a nowemu właścicielowi przekazać jak ma z nim pracować..? No i przy okazji - fajnie, że tak o niego walczycie! Mam nadzieję, że uda się znaleźć mu dobry domek - ten, z którego nawiał albo nowy :) Zobaczcie też to: http://www.youtube.com/watch?v=NCuY9uX7ods Edited March 15, 2013 by Evodish Dodanie filmu Quote
figbast Posted March 16, 2013 Author Posted March 16, 2013 Słusznie Waść prawisz :) westor napisał(a):może i on biedak ale na pewno nie malutki ;) a swoją drogą to czemu ma nie uciekać a właściwie to udawać się w dowolnym kierunku? przecież on na razie nie ma za bardzo od czego uciekać. Jak będzie miał swojego pana, swoje posłanie, swoją michę to co innego. Ale teraz to on taki bardziej więzień oczywiście w systemie tzw. półotwartym i z cudownymi klawiszami :) Quote
figbast Posted March 16, 2013 Author Posted March 16, 2013 O mamo - dziś tego nie przeczytam - nie ze zrozumieniem - wybaczcie blondynce ;) Evodish napisał(a):No to jestem - przepraszam, że tak późno ale musiałem przejrzeć cały wątek dokładnie :) Powiedzcie mi - a Misio ucieka tylko jak Ciebie nie ma w domu, zostaje sam? Czy również jak jesteście w domu? Tak sobie przeglądałem zdjęcia, i widać że pies powoli łapie do Was zaufanie - zobaczcie, że na pierwszych zdjęciach od frontu baaaardzo mocno obraca głowę, nie chce spojrzeć - a później już jest lepiej. Z początku na spacerach widać, że ma własny świat - a dalej, że trzyma się jako tako swoich tymczasowych właścicieli. Natomiast z tymi ucieczkami to raczej bym nie liczył na to, że po jakimś czasie to się zmieni samo - nie te motywy :) To jest pies który doskonale sobie radził samodzielnie, bez człowieka - i jak będzie musiał, to poradzi sobie znowu. Jest po prostu nie nauczony pilnowania się człowieka, nie czuje takiej potrzeby. Jesteście fajnymi opiekunami, więc się Was trzyma - ale jak traci z Wami stały kontakt i zaczyna się nudzić/tęsknić to leci w swoją stronę. To raczej taki partnerski, a nie poddańczo-władczy związek :) To, co mogę na teraz poradzić (tylko to jest BARDZO dużo pracy..) -wprowadźcie siedzenie w kojcu tak, jak się wprowadza kennel-klatkę. Czyli zostawiacie psu w środku coś, co będzie dla niego dostępne wyłącznie gdy jest sam (swoisty sygnał "teraz sobie idę, Ty zajmij się sobą a ja zaraz wracam" - może być jakaś zabawka, albo kong, coś do lizania lub gryzienia bo to uspokaja i mocno wkręca) i stopniowo zostawiajcie go na jak najdłużej, najpierw na pół minuty i wracacie, później na minutę, dwie, pięć i tak dalej. Potrzebujecie całego dnia na ćwiczenia, więc warto na to przeznaczyć powiedzmy całą sobotę i niedzielę :) -Nauczcie go wychodzić z kojca na komendę i wchodzić tam na komendę. Chodzi o to, by pies nawet przy otwartych drzwiach kojca siedział sobie w nim spokojnie dopóki nie dostanie polecenia które by mu pozwoliło wyjść. Otwórzcie drzwi kojca i zablokujcie mu ciałem wyjście, żeby nie mógł się wydostać, jednocześnie przypnijcie smycz. I teraz obserwujecie jego zachowanie - jak troszkę się cofnie i przestanie przeciskać między nogami - odsuwacie się odrobinę odsłaniając mu trochę przejście. Jak ruszy do przodu - znowu blokujecie przejście swoim ciałem. Ostatecznie doprowadźcie do takiej sytuacji, że pies stoi sobie grzecznie nawet gdy drzwi są otwarte a Wy stoicie za kojcem. Wtedy pada komenda, np."idziemy" i zachęcacie go do wyjścia, idziecie na spacer. Stopniowo zwiększacie czas, jaki ma wytrzymać - najpierw 5 sekund, później 10, 15, minutę itd. Dalej - przywiążcie mu do obroży lekką linkę (może być linka do wspinaczki, są niedrogie i bardzo lekkie) i trzymacie ją luźniutko. Powtarzacie ćwiczenie, ale tym razem coraz dalej odsuwacie się od kojca - na metr, dwa, pięć, dziesięć..Wszystko stopniowo, baardzo małymi kroczkami, nagradzając miłym słowem gdy wytrzyma. Nie utrudniajcie zadania zbyt mocno - to znaczy jeśli wytrzyma gdy jesteście metr od niego, to próbujecie jeszcze jeden metr, jeszcze jeden.. a następnie podchodzicie do niego, i zachęcacie do wyjścia komendą i na spacer. Następnym razem zaczynacie z dwóch metrów, robicie trzy, pięć,i znowu wracacie, chwalicie, komenda i idziecie choćby na krótki spacer. Główną nagrodą za to, że wytrzymał jest tutaj możliwość wyjścia na spacer, więc niech nie czeka na to za długo. I jedna ważna zasada - tylko jedno kryterium na raz. Czyli jak odsuwacie się na pięć metrów a później na 10, to nie każcie mu tak wytrzymać zbyt długo bo nie da rady. Jak ma wytrzymać przy otwartej furtce minutę, to nie każcie mu tego robić gdy jesteście 10 metrów od niego. Wszystko po kolei, dopiero jak będzie ładnie łapał to wszystko łączymy w całość. Ostatnim elementem tego ćwiczenia jest schowanie się - czyli odchodzicie od psa tak daleko, że znikacie mu z oczu - i znowu sprawdzacie. Najpierw wytrzymuje sekundę i wracacie, nagradzacie i wypuszczacie. Później dwie sekundy, później pięć itd. Psy wiedzą, że ich nie widzimy - chodzi o to, by nauczył się że nawet jak Was nie widzi, to Wy i tak go pilnujecie. Linka jest po to, by w razie gdyby złamał polecenie mógł być zaraz wciągnięty z powrotem do kojca. Zamykacie wtedy drzwi i obracacie się tyłem na kilka sekund, ignorujecie psa - i powtarzacie ćwiczenie. Czyli-za wytrzymanie przy otwartych drzwiach jest nagroda w postaci spaceru, zerwanie komendy - kara w postaci powrotu do kojca i zamknięcie na kilka sekund. On ma skumać, że nie opłaca mu się wyjść z kojca nawet jeśli opiekuna nie widać, bo i tak zawsze wrócisz i go przypilnujesz. Jak ma to działać na całej działce (bo nie wiem, czy jest ogrodzona) - to szkolicie dokładnie tak samo. Biega sobie luźno, ale jak tylko przekroczy granicę której przekraczać nie może - rzucasz dyski albo warczysz "nie" i ściągasz go do kojca na parę sekund. I też ćwiczycie najpierw blisko psa, a później tak, by Was nie widział. Później, po setkach prób ;) na ogół wystarczy mu przywiązać tą linkę do szyi (nawet krótki kawałek) i położyć luźno - będzie myślał, że się czaisz gdzieś za rogiem ;) Do czasu oczywiście - jedne psy wytrzymają tak cały dzień, inne tylko godzinę czy dwie -No i szkolenie - mocno buduje więź z opiekunem, wzmacnia posłuszeństw..też by go trochę zmieniło. Można też pomyśleć nad dyskami Fishera - ich sposób użycia jest opisany na opakowaniu. Kosztują niewiele, a przydadzą się też na przyszłość :) Do tego ćwiczenia budujące silne relacje - przede wszystkim kontrola zasobów (czyli karmienie, wyjście na spacer, zabawa z innymi psami wyłącznie za poprawne wykonanie kilku komend). To go nauczy bardziej zwracać uwagę na człowieka. Natomiast jest jedno ALE. Każde z podanych ćwiczeń będzie przywiązywało psa do Was, bo to w zasadzie jedyna droga, by zniechęcić go do ucieczek. I teraz pozostaje kwestia - czy chcecie to robić wiedząc, że zwierzę nie zostanie u Was na zawsze..? Co, gdy on się z Wami mocno zwiąże a znajdzie się osoba, która będzie chciała go zabrać.. Być może mądrzej byłoby po prostu znakomicie zabezpieczyć kojec, a nowemu właścicielowi przekazać jak ma z nim pracować..? No i przy okazji - fajnie, że tak o niego walczycie! Mam nadzieję, że uda się znaleźć mu dobry domek - ten, z którego nawiał albo nowy :) Zobaczcie też to: http://www.youtube.com/watch?v=NCuY9uX7ods Quote
figbast Posted March 16, 2013 Author Posted March 16, 2013 Btw, Misio-Bazyl to nie mój pies, ja go tylko zgarnęłam z ulicy, niestety ta nauka jest niemożliwa w tych warunkach w jakich jest teraz po pierwsze: nie mam tyle czasu dla niego (mam swoje trzy ogony, z jednym z nich - samcem ktory go ciągle prowokuje się raczej nie polubią i muszę latać na oddzielne spacery z nim i moją trójcą, po drugie : na podwórku , na którym tymczasowo przebywa ( nie moim) też są psy w tym jeden, do ktorego delikatnie mówiąc nie czuje sympatii (z wzajemnością ). W ogóle , wydaje mi się, żeby poznać psa to nie można go zaszufladkować (że jest taki i taki ) to wszystko zależy od opiekunówi sposobu opieki. Przepraszam ,ze tak piszę, bo przecież chcesz pomóc, ale trochę nie moge się zgodzić z tym co napisałeś. Jakbym mu próbowała zatarasować sobą wejście do kojca, to by mnie zwyczajnie przepchnął, choć i tak nie pozwalam mu na zbyt wiele, to on jest jednak mocno zdeterminowany i tylko jakaś wrodzona delikatność sprawia, że jeszcze mnie nie staranował, Myślę, ze najpierw muszę popracować nad samymi początkami czyli nauczyć go że w ogole czegoś się od niego wymaga np. siad przed jedzeniem - dwa razy zrobiiłam a już zalapał :) A na to co piszesz (bardzo mądrze zresztą) nie mam czasu, a po drugie za dużo jest warunków rozpraszających - on się bardzo trudno na czymś skupia ( jedynie na wąchaniu i to postaram się wykorzystać przy nauce czegokolwiek). tymczasem poproszę o radę bo nie wiem kompletnie co robić zeby dwa psy dominujące a jeden do tego mocno tchórzliwy się przynajmniej tolerowały? czy jest na to jakaś rada, czylepiej dać spokój? Dodam że to mój pies zaczął awanturę, a MisioBazyl dobrze to sobie zapamiętał i nie pozostaje mu dłużny, najczęściej dochodzi do starć gdy Misio chce się bawić z moją suńką :( Pozdrawiam :) Evodish napisał(a):No to jestem - przepraszam, że tak późno ale musiałem przejrzeć cały wątek dokładnie :) Powiedzcie mi - a Misio ucieka tylko jak Ciebie nie ma w domu, zostaje sam? Czy również jak jesteście w domu? Tak sobie przeglądałem zdjęcia, i widać że pies powoli łapie do Was zaufanie - zobaczcie, że na pierwszych zdjęciach od frontu baaaardzo mocno obraca głowę, nie chce spojrzeć - a później już jest lepiej. Z początku na spacerach widać, że ma własny świat - a dalej, że trzyma się jako tako swoich tymczasowych właścicieli. Natomiast z tymi ucieczkami to raczej bym nie liczył na to, że po jakimś czasie to się zmieni samo - nie te motywy :) To jest pies który doskonale sobie radził samodzielnie, bez człowieka - i jak będzie musiał, to poradzi sobie znowu. Jest po prostu nie nauczony pilnowania się człowieka, nie czuje takiej potrzeby. Jesteście fajnymi opiekunami, więc się Was trzyma - ale jak traci z Wami stały kontakt i zaczyna się nudzić/tęsknić to leci w swoją stronę. To raczej taki partnerski, a nie poddańczo-władczy związek :) To, co mogę na teraz poradzić (tylko to jest BARDZO dużo pracy..) -wprowadźcie siedzenie w kojcu tak, jak się wprowadza kennel-klatkę. Czyli zostawiacie psu w środku coś, co będzie dla niego dostępne wyłącznie gdy jest sam (swoisty sygnał "teraz sobie idę, Ty zajmij się sobą a ja zaraz wracam" - może być jakaś zabawka, albo kong, coś do lizania lub gryzienia bo to uspokaja i mocno wkręca) i stopniowo zostawiajcie go na jak najdłużej, najpierw na pół minuty i wracacie, później na minutę, dwie, pięć i tak dalej. Potrzebujecie całego dnia na ćwiczenia, więc warto na to przeznaczyć powiedzmy całą sobotę i niedzielę :) -Nauczcie go wychodzić z kojca na komendę i wchodzić tam na komendę. Chodzi o to, by pies nawet przy otwartych drzwiach kojca siedział sobie w nim spokojnie dopóki nie dostanie polecenia które by mu pozwoliło wyjść. Otwórzcie drzwi kojca i zablokujcie mu ciałem wyjście, żeby nie mógł się wydostać, jednocześnie przypnijcie smycz. I teraz obserwujecie jego zachowanie - jak troszkę się cofnie i przestanie przeciskać między nogami - odsuwacie się odrobinę odsłaniając mu trochę przejście. Jak ruszy do przodu - znowu blokujecie przejście swoim ciałem. Ostatecznie doprowadźcie do takiej sytuacji, że pies stoi sobie grzecznie nawet gdy drzwi są otwarte a Wy stoicie za kojcem. Wtedy pada komenda, np."idziemy" i zachęcacie go do wyjścia, idziecie na spacer. Stopniowo zwiększacie czas, jaki ma wytrzymać - najpierw 5 sekund, później 10, 15, minutę itd. Dalej - przywiążcie mu do obroży lekką linkę (może być linka do wspinaczki, są niedrogie i bardzo lekkie) i trzymacie ją luźniutko. Powtarzacie ćwiczenie, ale tym razem coraz dalej odsuwacie się od kojca - na metr, dwa, pięć, dziesięć..Wszystko stopniowo, baardzo małymi kroczkami, nagradzając miłym słowem gdy wytrzyma. Nie utrudniajcie zadania zbyt mocno - to znaczy jeśli wytrzyma gdy jesteście metr od niego, to próbujecie jeszcze jeden metr, jeszcze jeden.. a następnie podchodzicie do niego, i zachęcacie do wyjścia komendą i na spacer. Następnym razem zaczynacie z dwóch metrów, robicie trzy, pięć,i znowu wracacie, chwalicie, komenda i idziecie choćby na krótki spacer. Główną nagrodą za to, że wytrzymał jest tutaj możliwość wyjścia na spacer, więc niech nie czeka na to za długo. I jedna ważna zasada - tylko jedno kryterium na raz. Czyli jak odsuwacie się na pięć metrów a później na 10, to nie każcie mu tak wytrzymać zbyt długo bo nie da rady. Jak ma wytrzymać przy otwartej furtce minutę, to nie każcie mu tego robić gdy jesteście 10 metrów od niego. Wszystko po kolei, dopiero jak będzie ładnie łapał to wszystko łączymy w całość. Ostatnim elementem tego ćwiczenia jest schowanie się - czyli odchodzicie od psa tak daleko, że znikacie mu z oczu - i znowu sprawdzacie. Najpierw wytrzymuje sekundę i wracacie, nagradzacie i wypuszczacie. Później dwie sekundy, później pięć itd. Psy wiedzą, że ich nie widzimy - chodzi o to, by nauczył się że nawet jak Was nie widzi, to Wy i tak go pilnujecie. Linka jest po to, by w razie gdyby złamał polecenie mógł być zaraz wciągnięty z powrotem do kojca. Zamykacie wtedy drzwi i obracacie się tyłem na kilka sekund, ignorujecie psa - i powtarzacie ćwiczenie. Czyli-za wytrzymanie przy otwartych drzwiach jest nagroda w postaci spaceru, zerwanie komendy - kara w postaci powrotu do kojca i zamknięcie na kilka sekund. On ma skumać, że nie opłaca mu się wyjść z kojca nawet jeśli opiekuna nie widać, bo i tak zawsze wrócisz i go przypilnujesz. Jak ma to działać na całej działce (bo nie wiem, czy jest ogrodzona) - to szkolicie dokładnie tak samo. Biega sobie luźno, ale jak tylko przekroczy granicę której przekraczać nie może - rzucasz dyski albo warczysz "nie" i ściągasz go do kojca na parę sekund. I też ćwiczycie najpierw blisko psa, a później tak, by Was nie widział. Później, po setkach prób ;) na ogół wystarczy mu przywiązać tą linkę do szyi (nawet krótki kawałek) i położyć luźno - będzie myślał, że się czaisz gdzieś za rogiem ;) Do czasu oczywiście - jedne psy wytrzymają tak cały dzień, inne tylko godzinę czy dwie -No i szkolenie - mocno buduje więź z opiekunem, wzmacnia posłuszeństw..też by go trochę zmieniło. Można też pomyśleć nad dyskami Fishera - ich sposób użycia jest opisany na opakowaniu. Kosztują niewiele, a przydadzą się też na przyszłość :) Do tego ćwiczenia budujące silne relacje - przede wszystkim kontrola zasobów (czyli karmienie, wyjście na spacer, zabawa z innymi psami wyłącznie za poprawne wykonanie kilku komend). To go nauczy bardziej zwracać uwagę na człowieka. Natomiast jest jedno ALE. Każde z podanych ćwiczeń będzie przywiązywało psa do Was, bo to w zasadzie jedyna droga, by zniechęcić go do ucieczek. I teraz pozostaje kwestia - czy chcecie to robić wiedząc, że zwierzę nie zostanie u Was na zawsze..? Co, gdy on się z Wami mocno zwiąże a znajdzie się osoba, która będzie chciała go zabrać.. Być może mądrzej byłoby po prostu znakomicie zabezpieczyć kojec, a nowemu właścicielowi przekazać jak ma z nim pracować..? No i przy okazji - fajnie, że tak o niego walczycie! Mam nadzieję, że uda się znaleźć mu dobry domek - ten, z którego nawiał albo nowy :) Zobaczcie też to: http://www.youtube.com/watch?v=NCuY9uX7ods Quote
pomóżpomagać Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 jestem, musze doczytac bo prze brak czasu mam duze zaległości... Do góry psinko!:) Quote
figbast Posted March 16, 2013 Author Posted March 16, 2013 Bazylek na spacer zaprasza :) Uploaded with ImageShack.us" class="ipsImage" alt=""> Uploaded with ImageShack.us" class="ipsImage" alt=""> Uploaded with ImageShack.us" class="ipsImage" alt=""> Uploaded with ImageShack.us" class="ipsImage" alt=""> Uploaded with ImageShack.us" class="ipsImage" alt=""> Uploaded with ImageShack.us" class="ipsImage" alt=""> Swędzi cuś: Uploaded with ImageShack.us" class="ipsImage" alt=""> Smile: Uploaded with ImageShack.us" class="ipsImage" alt=""> Quote
pomóżpomagać Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 Ufff jestem po calości! kłaniam się przed wami i tym co zdążyliście dla niego zrobić! jesteście niesamowici:) Ja mysle, ze rady Ewodish są bardzo dobre i dałyby odpowedni skutek. Ale może lepiej, żeby np przekazać je osobie która chciałaby adoptować Bazylka bo praca z psem, choćby nauka komend mocno scala psa i własciciela (wiem po mojej Bejsi) tylko że ta osoba miałaby przed sobą dużooo pracy choć jak dla mnie przyjemnej :) Gdzie znaleźć taka osobę? Pozwoliłam sobie wkleić zdjątko Bazylka bo normalnie skradł mi serce ta fotką :loveu: Co do onka to te uszy od samego poczatku wydawaly sie owczarkowate :D Quote
figbast Posted March 17, 2013 Author Posted March 17, 2013 Wczoraj Bazylek miał gości i był na baaardzo długim spacerku z psią koleżanką. Wieczorem byłam z nim na ostatnim spacerku i zauważyłam że ktoś mu wstawił (nie wiem w jaki sposób) plastikowy pojemnik z jakimś jedzeniem. A dziś mój TZ poszedł do niego z rana i zastał cały kojec zafajdany :angryy:, pies nie dość że dostał jakieś żarło nie wiem skąd, to jeszcze nażarł się tego plastikowego pudełka:shake::angryy:. Ta osoba, która mu to dała ma szczęście że nie wiem kim jest (kwestia czasu) bo urwę łeb i nasikam do szyi - cholera my tu nad nim skaczemy a przez jakiś deficyt umysłowy pies dostał rozstroju żołądka i mam nadzieję, ze tylko tego (boję się by kawałek plastiku który zjadł nie narobił dużo gorszych szkód :( Na razie dałam mu Nifuroksazyd i będę obserwować, czy się nie zachowuje jakoś inaczej. Przychodzi tam jedna kobieta, która dokarmia mieszkających tam psich rezydentów i pamiętam jak się pytałam czy mu dawać jeść - odpowiedziałam, ze nie bo pies ma karmę zapewnioną, ale nie jestem przekonana, czy mnie posłuchała... No cóż jeśli to ona to poślę w jej kierunku parę ciepłych słów:mad: - wtedy na pewno zrozumie. Ale jestem wściekła:pissed::pissed:... Quote
figbast Posted March 17, 2013 Author Posted March 17, 2013 A, jeszcze jedno wydaje mi się , żew nasz Bazyli to jednak z psami , które się nie podporządkują przebywać nie powinien... Quote
figbast Posted March 17, 2013 Author Posted March 17, 2013 Oj, Bazylku nie zaglądał do Ciebie dzisiaj nikt :( Quote
figbast Posted March 17, 2013 Author Posted March 17, 2013 Do góry chłopaczku -niedźwiedziaczku :) Quote
figbast Posted March 17, 2013 Author Posted March 17, 2013 Wczoraj byłam u mnie kumpela, która jakby to powiedzieć: "na owczarkach zęby zjadła" i mówi, że z owczarka to jedynie te uszy (jedno w dodatku śmiesznie mu klapie z góry na dół jak chodzi), a reszta to taka niufowatość :p. Bazyl - mądry pies - dziś już się po całości za mną na spacerach oglądał, bawił się kijkiem i zakupionym specjalnie dla niego sznurem z supełkami :) pomóżpomagać napisał(a):Ufff jestem po calości! kłaniam się przed wami i tym co zdążyliście dla niego zrobić! jesteście niesamowici:) Ja mysle, ze rady Ewodish są bardzo dobre i dałyby odpowedni skutek. Ale może lepiej, żeby np przekazać je osobie która chciałaby adoptować Bazylka bo praca z psem, choćby nauka komend mocno scala psa i własciciela (wiem po mojej Bejsi) tylko że ta osoba miałaby przed sobą dużooo pracy choć jak dla mnie przyjemnej :) Gdzie znaleźć taka osobę? Pozwoliłam sobie wkleić zdjątko Bazylka bo normalnie skradł mi serce ta fotką :loveu: Co do onka to te uszy od samego poczatku wydawaly sie owczarkowate :D Quote
figbast Posted March 18, 2013 Author Posted March 18, 2013 Wczoraj na nocnym spacerze jeszcze się z niego "lało". W sumie dostał 8 tabl. Nifuroksazydu. Dziś w kojcu było czysto, a na spacerze całkiem normalna koopka :) Profilaktycznie dałam mu jeszcze trzy węgle dzisiaj i na razie zero jedzonka, ale Bazylek był dziś chyba w ogóle w lepszym stanie - jak go brałam na spacer to nie mógł się nacieszyć i zamiast się załatwiać, to biegł do mnie co chwila i w podskokach witał. A pysio mu się tak bosko cieszył :loveu:. On to naprawdę może serce skraść w minutę - kudłacz jeden. Żebyście widzieli te jego niedźwiedzie podskoki - ja miałam banana na twarzy od ucha do ucha. Cieszę się, że już mu lepiej :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.