ania0112 Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 To trzymamy kciuki! Za zabieg i za niesikanie zwłaszcza na świeta.. chociaż wtedy będziesz mieć w domu dużo ludzi zapewne to Oti nie będzie mógł narzekać na brak uwagi :) Quote
Poker Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 Jutro mam zapchany dzień i nie mam jak pomóc chociaż z Frankiem. Może lepiej zmienić termin kastracji na piątek ,bo taki dzień jest za szalony jak na mnie. Quote
marako Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 Damy radę, o ile nasz syn będzie już po rozmowie o 11:00 i zawiezie nas do domu po Otiego, stamtąd jak piesio będzie na stole, pojadę na swoje USG i wrócimy po niego. Franek spędzi ten czas ze swoją mamą, bo ona jest wolna, tyle, że trzeba go jej zdążyć zawieźć, a później odebrać od niej w tych niewielkich lukach czasowych, które mogą się skurczyć z przyczyn obiektywnych. Miło, że w ogóle pomyślałaś o pomocy przy Franku. Najgorsza sprawa z moją szefową (żałuję, że nie chciałam L-4 przedłużyć do jutra włącznie, bo mogłam bez trudu), bo pojawię się o 9:00 i zniknę o 11:00. Nauczyciele mają wolne, ale ja po tygodniu zwolnienia mam trochę zaległości i powinnam być calutki dzień. Będę w piątek w pracy dłuuugo i się zrehabilituję, trudno. Lepiej nie zmieniać terminu kastracji, bo jakiś antybiotyk itp. mógłby wypaść w dzień wolny (nie wiem, czy mają dyżury w święta). Quote
Pink Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 Kurka, to terminowo masz zapchane - bede trzymac kciuki zeby wszystko sie udalo bez wiekszego poslizgu i stresu dla Was. Quote
malawaszka Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 brr jak ja nie lubię takich napiętych dni - zawsze się wtedy trafi coś nieprzewidzianego i klops - wszystko zaplanowane bierze w łeb i się przesuwa - ja jestem jak facet - jednozadaniowa :D Quote
Saththa Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 No to kciuki za powodzenie całej akcji zaciskam! Quote
Pink Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 [quote name='malawaszka']brr jak ja nie lubię takich napiętych dni - zawsze się wtedy trafi coś nieprzewidzianego i klops - wszystko zaplanowane bierze w łeb i się przesuwa - ja jestem jak facet - jednozadaniowa :D[/QUOTE] Wasze oj, Ty juz nie kracz :evil_lol: nic sie nie przesunie, nic nie wypadnie i wszystko pojdzie cacy ... tego sie trzymamy :cool3: Quote
AnkaG Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 Trzymamy za zabieg i oby pomógł z tym "psikaniem". Quote
marako Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 Skończyli naprawiać auto, więc jestem jutro niezależna od równoległych planów syna. Wygląda na to, że muszę tylko wymknąć się z pracy "po angielsku", a reszta jakoś się potoczy. Quote
Poker Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 To dobrze, samochód znacznie ułatwi ogarnięcie wszystkiego,ale i tak współczuję.Na samą myśl ile tego jest , jestem nieżywa Quote
marako Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 [quote name='malawaszka']no to lux!!!! trzymam :kciuki:[/QUOTE] Jedno, co w tym "lux" nie gra, to cena naprawy auta: 2150. (właściwie nawet nie naprawy, bo jeździło, ale rozrząd, tarcze hamulcowe, klocki, filtry, jakiś sworzeń, końcówki drążków itp. wyrobione części) Quote
malawaszka Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 uuułaaaa :mdleje: ja niedawno tyle zapłaciłam bo zaczęło się rozlatywać koło dwumasowe :angryy: Quote
Poker Posted March 28, 2013 Posted March 28, 2013 Jak daliście radę? Ja też miałam zakręcony dzień dzisiaj jak świński ogon. Quote
marako Posted March 28, 2013 Posted March 28, 2013 Żal mi biedaka, bo wet dziś nie pozwolił dawać jeść. Oti jest jak Heidi, pożera jedzenie w kilka sekund, ogromne ilości (je prawie tyle, co Honda, więcej niż Tajga, tyle, co Grace), a nadal chudzielec z niego. Rano biedak był tak zawiedziony, że nie dostał śniadania, że serce się kroiło. Wieczorem niestety też. Biedny jest z tym ogromnym kloszem, bo próbował go zrzucić z siebie, tarzał się, robił salta itp. U weta wszyscy się go bali, prosili Franka (wnuka), żeby wyszedł z pomieszczenia, jak Oti będzie wypuszczony z kenelu. Na to Franek, że się go nie boi, bo to miły psiak. I po co Oti ma założony kaganiec? A wet, na to, że pies jest okropnie dziki i żeby Franek się odsunął. Ale rzeczywiście, jak Niuniuś zobaczył, że ma na sobie kołnierz, zrobił taki cyrk, że można było go posądzić o dzikość. Czekam na jutrzejsze rano, żeby mógł najeść się do syta. (odrobinkę mu dałam, to tak pędził z jedzeniem, że wysypał, a później jak odkurzacz albo glonojad zbierał, bo tylko, gdy klosz przytykał całym obwodem do podłogi było możliwe sięgnięcie językiem po kulkę). Zdążyłam nawet z Grace i Jogą wieczorem do weta (mojego). Jesteśmy umówieni na czwartek, za tydzień na zabieg. Grace - palec, w którym kość była piłowana goi się w końcu, ale odparzyła sobie miejsce przy bocznym pazurze i dlatego wciąż kuleje. Dostałam na to Aqua Gel do opatrunków (może coś przekręciłam) i na dniach będzie zdrowa! Ja kamieni w nerkach nie mam, jest w pęcherzu, ale pewnie niedługo wyjdzie. Mam torbiel na nerce, ale małą. Jest super! Reszta brzucha OK, woreczek ż., nawet wątroba NIEOTŁUSZCZONA (a wszyscy moi krewni z linii mamy skończyli kiepsko - nowotwory trzustki, dwunastnicy, duże kłopoty z wątrobą, woreczkiem żółciowym itp., mama zresztą też w wieku 40 lat). W czasach studenckich byłam wielokrotną pacjentką na ostrych dyżurach z powodu ataków bólu wątroby i zapowiadało się to nieciekawie. Quote
Poker Posted March 28, 2013 Posted March 28, 2013 Biedny Oti.My też byśmy były dzikie w jego sytuacji.Może jak zje , to się uspokoi. Dobrze,że kamień już w pęcherzu, chyba dasz radę go urodzić. Ja też mam cysty gdzie się da i nie da, ale żyję. Quote
AnkaG Posted March 29, 2013 Posted March 29, 2013 Dobre wieści o Tobie i suńkach :) A Oti faktycznie mały dzikusek .. Quote
Saththa Posted March 29, 2013 Posted March 29, 2013 otiemu się nie dziwie z tym kloszem. Ciesze się z Twych wyników;) A U Grace widze jak nie urok to... ale dobrze ze się goi! 3mam kciuki :) Quote
marako Posted March 30, 2013 Posted March 30, 2013 My też dołączamy do życzeń. Witamy święta wiosennie... cieczką Hondy i zalecaniem się do niej małego amanta. Uff, jak dobrze, że już bezjajeczny podczas jajecznych świąt. No i SUKCES!!! Dziś w nocy nie nalał ani kropli, a przerwę miał 7-godzinną. W ciągu dnia też żadnych sików (no ale co godzinkę wyjście na zewnątrz). Za to błota tona, mop już 3 razy ścierał cały dół mieszkania i wszystko na nic. (a jutro niespodziewana wizyta rodziców chłopaka mojej córy!!!) Quote
malawaszka Posted March 30, 2013 Posted March 30, 2013 ooo rany to cieczka w średnio dobrym momencie - marako jak będą dni płodne to będziesz musiała ich izolować! plemniki jeszcze gdzieś tam mogą się błąkać kurcze Quote
Poker Posted March 30, 2013 Posted March 30, 2013 Masz zdolny MOP. który sam ściera podłogi , ja też chcę taki mieć :evil_lol: Chyba lepiej już błoto myć niż siuśki. Całe szczęście ,ze chłopak się statkuje z laniem.Ciekawe jak przeżyje atrakcyjną Hondę. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.