kasia_r Posted April 16, 2007 Posted April 16, 2007 Przed chwilą wracałam z saskiej kępy i byłam świadkiem, jak samochód przede mną potrącił kota i nawet się skurw.... nie zatrzymał. Kiedy brałam go do samochodu, wytworzył się korek i podjechała straż miejska, nie to, żeby pomóc ale zapytać się co zbieram z ulicy... Kota szybko zawiozłam do lecznicy całodobowej na Gagarina. Doktor łaskawie poszedł ze mną do auta, bo ja nie chciałam go przynieść do gabinetu. Bałam się, że mogę sprawić mu większy ból. Lekarz zbadał go i powiedział, że nic nie da się zrobić. Upierałam się, żeby go uśpić, żeby mu skrócić cierpienia. Lekarz powiedział, że nie trzeba, bo kot już nie żyje....umarł dopiero za kilka minut. Zostawienie ciałka kosztowało 15zł, a głupia myślałam, że bezdomne bidy mają jakieś przywileje. Straszny koniec dnia. Strasznie było patrzeć na ostatnie chwile tego kociaka... Mam nadzieje, że już go nie boli Quote
szajbus Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 I to jest podejście lekarza, kierowcy, straży miejskiej. Panie Boże, napisze to po raz kolejny "widzisz to i nie grzmisz??????" Kasiu, to co zrobiłaś dla tego kiciusia było piękne. To pozwala uwierzyć , że są jeszcze na tym parszywym świecie ludzie o wrażliwych sercach. Dziekuję ci za to. Kiciusiu , teraz nic cię już nie boli. Już nie cierpisz. Biegaj swobodnie po soczystych łąkach za TM. Tam jesteś bezpieczny. Quote
Hippies Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 Oby takich ludzi było jak najwięcej, może świat byłby chociaż trochę lepszy i milszy dla małych niewinnych zwierzątek, jeżlei każdy z nas chciałby bezinteresownie pomóc drugiemu, niekoniecznie człowiekowi. Kiciuniu aż żal serce ściska że tak się stało, że już Ciebie nie ma :-( . Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.