Beatrx Posted March 23, 2013 Posted March 23, 2013 sąsiadka może psa drażnić, rzucać czymś w niego i przez to pies może się zrobić nerwowy, agresywny. ale nie jest to usprawiedliwienie ataków na właściciela. musiałby ktoś tego psa zobaczyć, określić skąd ta agresja i wtedy Tobą pokierować, zanim dojdzie do nieszczęścia. tutaj można Ci tylko doradzić jak największe wymęczenie zwierza, ćwiczenie posłuszeństwa wobec wszystkich domowników, nauka do upadłego niepodnoszenia z ziemi niczego bez pozwolenia, nauka oddawania wszystkiego co pies ma w pysku na komendę, nauka aportowania wszystkiego, co psu wskażesz. Quote
kiełbu Posted March 23, 2013 Author Posted March 23, 2013 (edited) to że drażni to jest pewne ponieważ wystarczy że wyjdzie na podwórko do siebie a niko drapie po płocie i ujada aż mu się piana w pyszczku robi i wycieka ( był szczepiony na wściekliznę to nie z tego :) ) Dzisiaj wymęczyłem go tak że poszedł do budy spać nawet nie przeszkadzało mu to że chodziłem po podwórku ( a zawsze nie odstępuje mnie na krok ) Wcześniej zdarzały się powarkiwania ale nie taka agresja co wczoraj i dzisiaj z rana. Więc wolałem zapytać z czym może się to wiązać. Co do zdiagnozowania skąd ta agresja to naprawdę nie wiadomo kiedy mu coś "odbije" po tym incydencie z rana, do tej pory zachowywał się normalnie. A co do sąsiadki i podrzucania leków lub czegoś podobnego to nie zdziwiłbym się mój piesek Max niestety już nie żyjący miał 13 lat lecz też zastanawiałem się nad tym czy ona mu nie pomogła "odejść" bo zdechł w nocy (mogę się tylko domyślać w jakich bólach) bo zdemolował całą kotłownię i do tego nawymiotował strasznie a nie był to duży pies taka mała kruszynka, więc naturalna śmierć to raczej nie była. Byłem z tym na policji lecz powiedzieli że jeśli pies chodzi po całym podwórku to nie ma sensu cokolwiek robić ponieważ nic nikomu nie udowodnimy. Edited March 23, 2013 by kiełbu Quote
katlis Posted March 23, 2013 Posted March 23, 2013 kiełbu napisał(a):to że drażni to jest pewne ponieważ wystarczy że wyjdzie na podwórko do siebie a niko drapie po płocie i ujada aż mu się piana w pyszczku robi i wycieka ( był szczepiony na wściekliznę to nie z tego :) ) Dzisiaj wymęczyłem go tak że poszedł do budy spać nawet nie przeszkadzało mu to że chodziłem po podwórku ( a zawsze nie odstępuje mnie na krok ) Wcześniej zdarzały się powarkiwania ale nie taka agresja co wczoraj i dzisiaj z rana. Więc wolałem zapytać z czym może się to wiązać. Co do zdiagnozowania skąd ta agresja to naprawdę nie wiadomo kiedy mu coś "odbije" po tym incydencie z rana, do tej pory zachowywał się normalnie. A co do sąsiadki i podrzucania leków lub czegoś podobnego to nie zdziwiłbym się mój piesek Max niestety już nie żyjący miał 13 lat lecz też zastanawiałem się nad tym czy ona mu nie pomogła "odejść" bo zdechł w nocy (mogę się tylko domyślać w jakich bólach) bo zdemolował całą kotłownię i do tego nawymiotował strasznie a nie był to duży pies taka mała kruszynka, więc naturalna śmierć to raczej nie była. Byłem z tym na policji lecz powiedzieli że jeśli pies chodzi po całym podwórku to nie ma sensu cokolwiek robić ponieważ nic nikomu nie udowodnimy. Jeżeli masz takie podejrzenia to dla czego nie zabezpieczyłeś tak ogrodzenia aby uniemożliwić przerzucanie czegokolwiek przez płot? Mówisz o agresywnych zachowaniach? Diagnozowałeś psa u behawiorysty? Quote
Beatrx Posted March 24, 2013 Posted March 24, 2013 nie masz możliwości psa odgrodzić od tej kobiety? Quote
kiełbu Posted March 24, 2013 Author Posted March 24, 2013 ogrodzony jest 1,5m płotem przez który zabardzo nic nie widać bo są bardzo małe odstępy od sztachet ale on po prostu tylko zobaczy ją/ poczuje że jest na podwórku to dzieję się to co opisywałem wyżej. Co do zabezpieczenia to raczej jest to duży koszt jedyne co jeszcze mogę zrobić to własnie na wiosnę posadzić tuje już ok. 1,5m szybko rosnące a co do przerzucania ana może czuć się bezkarnie szczególnie na tygodniu mama w pracy, tata w pracy ja w szkole do 14/15. Bardziej mnie martwi to że nie da sobie założyć obroży 2 dni temu jakoś mu założyłem tyle że zapiałem na pierwsze oczko bo nie dał sobie dalej zapiąć warczał i ugryzł mnie ale lekko nawet nie przeciął skóry, przed chwilą byłem u niego i spadła mu przy mnie bo się drapał, chciałem ją podnieść to warczał i skoczył do gryzienia lecz nie ugryzł. Strasznie dziwi mnie to zachowanie bo wcześniej dawał sobie ją zdejmować/zapinać itp. nic nie mówił siedział spokojnie i czekał aż skończę.. Myślę właśnie nad pojechaniem do specjalisty lecz z jakim kosztem mogę się liczyć za taką diagnozę? W moim regionie wyszukałem na necie że jest jedna pani http://behawiorysci.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=2 . Quote
katlis Posted March 24, 2013 Posted March 24, 2013 kiełbu napisał(a):ogrodzony jest 1,5m płotem przez który zabardzo nic nie widać bo są bardzo małe odstępy od sztachet ale on po prostu tylko zobaczy ją/ poczuje że jest na podwórku to dzieję się to co opisywałem wyżej. Co do zabezpieczenia to raczej jest to duży koszt jedyne co jeszcze mogę zrobić to własnie na wiosnę posadzić tuje już ok. 1,5m szybko rosnące a co do przerzucania ana może czuć się bezkarnie szczególnie na tygodniu mama w pracy, tata w pracy ja w szkole do 14/15. Bardziej mnie martwi to że nie da sobie założyć obroży 2 dni temu jakoś mu założyłem tyle że zapiałem na pierwsze oczko bo nie dał sobie dalej zapiąć warczał i ugryzł mnie ale lekko nawet nie przeciął skóry, przed chwilą byłem u niego i spadła mu przy mnie bo się drapał, chciałem ją podnieść to warczał i skoczył do gryzienia lecz nie ugryzł. Strasznie dziwi mnie to zachowanie bo wcześniej dawał sobie ją zdejmować/zapinać itp. nic nie mówił siedział spokojnie i czekał aż skończę.. Myślę właśnie nad pojechaniem do specjalisty lecz z jakim kosztem mogę się liczyć za taką diagnozę? W moim regionie wyszukałem na necie że jest jedna pani http://behawiorysci.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=2 . masakra:flaming:, zabiłeś mnie podejrzewasz, że sąsiadka drażni psa, ale płotu nie zabezpieczysz bo to koszt, na początku pisałeś że z pomocy behawiorysty nie skorzystasz bo kasa, teraz o tym myślisz, ale nie zadzwonisz do kobiety i nie dopytasz ile to kosztuje. Szczerze wątpię w Twoje dobre chęci ratowania psa. Objawy, które opisujesz nasilają się i wierz mi na słowo drogą korespondencyjną nikt Cię na dogo nie nauczy jak prawidłowo prowadzić psa. Na moim przykładzie: wyjazd do behawiorysty to pokonane 200km w obie strony, 5 godzin spędzonych na pracy, obserwacji itp czary mary, zdiagnozowanie przyczyn takiego zachowania i cała litania jak pracować żeby było lepiej. Tylko wiesz kiełbu, to trzeba chceć ratować przyjaciela a nie tylko o tym pisać. Nie pisz proszę że nie masz kasy, bo ja też nie miałam, ale tu odłożyłam, dzieci przylazły i powiedziały że rezygnują z kina i jakoś się nazbierało, WYSTARCZY TYLKO CHCIEĆ Quote
tanitka Posted March 24, 2013 Posted March 24, 2013 z tego co czytam to kiełbu to jeszcze dziecko, więc zważcie komu tych rad udzielacie. Dzieciak, który nic nie wie o zachowaniach psów ma wyszkolić tego psa, ma pojechac do behawiorysty? Nie widzę tego w żaden sposób. Quote
katlis Posted March 24, 2013 Posted March 24, 2013 (edited) kiełbu napisał(a): Wiązałem go to źle więc teraz będę go wiązał bądź zamykał jeśli zajdzie taka potrzeba bo czasami muszę, jego "box" to całe podwórko z tyłu gdzie mam garaż i trzymam motocykl i czasami muszę aby wyprowadzić motor do przodu bynajmniej teraz do puki nie uda mi się z nim "dogadać"/wyszkolić aby nie wybiegł na ulicę i nie zabił go samochód. kiełbu nie jest dzieckiem ps przepraszam, źle się wyraziłam, przynajmniej rocznikowo nie jest dzieckiem, zresztą jakie to ma znaczenie teraz będziemy rozgrzeszać młodych - bo głupi, starych - bo demencja dopadła co jeszcze? Dostał rady oddania psa, nie bo po co? Postanowił zepsuć do końca a później ......... to się dopiero okaże Edited March 24, 2013 by katlis Quote
tanitka Posted March 24, 2013 Posted March 24, 2013 (edited) Oczywiście katlis, masz rację. Mnóstwo w wypowiedziach tego "młodego człowieka" jednak sprzecznosci, które mnie dziwią więc kłądę je na kark niedojrzałości, bo inaczej to wyglądałoby na wkręcanie nas. [QUOTE]na tygodniu mama w pracy, tata w pracy ja w szkole do 14/15.[QUOTE] Edited March 24, 2013 by tanitka Quote
katlis Posted March 24, 2013 Posted March 24, 2013 (edited) [quote name='tanitka']Oczywiście katlis, masz rację. Mnóstwo w wypowiedziach tego "młodego człowieka" jednak sprzecznosci, które mnie dziwią więc kłądę je na kark niedojrzałości, bo inaczej to wyglądałoby na wkręcanie nas.[QUOTE] [quote name='kiełbu']na tygodniu mama w pracy, tata w pracy ja w szkole do 14/15.[QUOTE] zgadzam się ze wszystkim co napisałaś, tylko w pracę z trudnym psiakiem powinni zaangażować się wszyscy członkowie rodziny i jakoś do mnie nie przemawiają teksty, że wszyscy w pracy, tak naprawdę 99% społeczeństwa posiadająca psy ma pracę :roll: Edited March 24, 2013 by katlis Quote
Beatrx Posted March 24, 2013 Posted March 24, 2013 kiełbu napisał(a): Myślę właśnie nad pojechaniem do specjalisty lecz z jakim kosztem mogę się liczyć za taką diagnozę? W moim regionie wyszukałem na necie że jest jedna pani http://behawiorysci.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=2 . no ja bym się do tej pani nie wybrała. z resztą patrz na to, żeby ten ktoś przyjechał do was i poobserował was na waszym terenie, podczas zwykłych zajęć, przy całej rodzinie, bo wywożąc psisko na obcy teren możesz się bardzo zdziwić, jak psiak stanie się potulny jak baranek;) a na obrożę możesz go wziąć na sposób. poproś tatę o pomoc, siądźcie obok siebie, niech Twój tata ma pięści ściśnięta parówkę, Ty połóż obrożę na kolanach i przywołajcie psa od Twojej strony, z boku. niech psisko wyciągnie szyje do taty z parówką, tak żeby jego szyja była nad Twoimi kolanami i obrożą. niech Twój tata zacznie mu ją wysuwać powoli, tak żeby pies musiał delikatnie chwytać, lizać i ogólnie starać się powyciągać tę parówkę. Ty w tym czasie powoli zapnij obrożę. do tego manewru lepsza by była obroża na zatrzask, bo szybciej się ją zapina niż taką na klamrę, ewentualnie obroża półzaciskowa, którą możesz przełożyć przez łeb. i niech psisko będzie głodne przy tej zabawie, to lepiej skupi się na żarciu niż na tym, co Ty robisz. i jeszcze co do odgrodzenia bardziej mi chodziło o to, czy nie masz możliwości odgrodzić psu dostępu do płota z tą sąsiadką, nie tylko przez żywopłot ale przez jakiś płotek ustawiony jakieś 10 metrów od niej, ewentualnie opcja odgrodzenia psu kawałka podwórka po drugiej stronie. Quote
GAJOS Posted March 24, 2013 Posted March 24, 2013 katlis napisał(a):masakra:flaming:, zabiłeś mnie podejrzewasz, że sąsiadka drażni psa, ale płotu nie zabezpieczysz bo to koszt, na początku pisałeś że z pomocy behawiorysty nie skorzystasz bo kasa, teraz o tym myślisz, ale nie zadzwonisz do kobiety i nie dopytasz ile to kosztuje. Szczerze wątpię w Twoje dobre chęci ratowania psa. Objawy, które opisujesz nasilają się i wierz mi na słowo drogą korespondencyjną nikt Cię na dogo nie nauczy jak prawidłowo prowadzić psa. Na moim przykładzie: wyjazd do behawiorysty to pokonane 200km w obie strony, 5 godzin spędzonych na pracy, obserwacji itp czary mary, zdiagnozowanie przyczyn takiego zachowania i cała litania jak pracować żeby było lepiej. Tylko wiesz kiełbu, to trzeba chceć ratować przyjaciela a nie tylko o tym pisać. Nie pisz proszę że nie masz kasy, bo ja też nie miałam, ale tu odłożyłam, dzieci przylazły i powiedziały że rezygnują z kina i jakoś się nazbierało, WYSTARCZY TYLKO CHCIEĆ Moim zdaniem piszesz bzdury, jeżeli ktoś nie ma kasy lub ma jej na styk to nie wyda na płot 200-300 czy nawet 100 zł. Są czasami "ważniejsze" wydatki. i Tyle. Daruj sobie tego typu stwierdzenia, nie znasz sytuacji to po co takie teksty? Można zrezygnować z kina, MC, i innych kebabów, o ile się na nie ma... Gdybyś miała wybrać np. miedzy lekarstwami dla dzieci a wizytą u behawiorysty, KTÓRY NIE ZAWSZE JEST ANTIDOTUM to co byś wybrała ? Poza tym, jest tylu pseudo specjalistów, którzy więcej szkodzą niż pomagają a hajs się kręci... Beatrix, odpisała rzeczowo i na temat. Trudno? Quote
katlis Posted March 24, 2013 Posted March 24, 2013 GAJOS napisał(a):Moim zdaniem piszesz bzdury, jeżeli ktoś nie ma kasy lub ma jej na styk to nie wyda na płot 200-300 czy nawet 100 zł. Są czasami "ważniejsze" wydatki. i Tyle. Daruj sobie tego typu stwierdzenia, nie znasz sytuacji to po co takie teksty? Można zrezygnować z kina, MC, i innych kebabów, o ile się na nie ma... Gdybyś miała wybrać np. miedzy lekarstwami dla dzieci a wizytą u behawiorysty, KTÓRY NIE ZAWSZE JEST ANTIDOTUM to co byś wybrała ? Poza tym, jest tylu pseudo specjalistów, którzy więcej szkodzą niż pomagają a hajs się kręci... Beatrix, odpisała rzeczowo i na temat. Trudno? Szanuję twoje zdanie, ale nie zmienia to faktu, że kiełbu, nie zrobił nic, żeby psu pomóc. Były propozycje, że ktoś bardziej doświadczony podjedzie, zobaczy podpowie i co? Skorzystał? Nie. Nie znasz sytuacji tak samo jak ja, a to co ja bym wybrała nie jest tematem tego wątku, więc bezsensu jest dawać takie porównania. Z opisu wynika, że właściciele najzwyczajniej nie mają chęci, żeby z psem pracować i tyle. A w takiej sytuacji żadne nasze rady nie przyniosą zamierzonego efektu Quote
GAJOS Posted March 25, 2013 Posted March 25, 2013 katlis napisał(a):A w takiej sytuacji żadne nasze rady nie przyniosą zamierzonego efektu Zgadzam się. Nie obserwuję wątku od jakiegoś czasu, a dzisiaj rzuciła mi się w oczy Twoja wypowiedź i tyle. Cóż o ile faktycznie nie chcą nic robić z tym psem, to albo wpadnie pod igłę albo będzie kolejnym psem, który dostanie troche kartofli do żarcia, i będzie siedział na metrowym łańcuchu. Cóż. Świata nie naprawimy. Pozdrawiam. Quote
kiełbu Posted March 25, 2013 Author Posted March 25, 2013 (edited) Katlis jak możesz pisać że z psem nie pracuje jeśli od 3 tygodni(odkąd tutaj przybyłem) cały czas z nim pracuje po 2-3 godziny dziennie i po prostu parę dni temu zdarzyło się parę naprawdę dziwnych incydentów. Parę dni pracowałem nad tym aby móc go podnieść drapać po brzuszku bo wcześniej powarkiwał na takie zachowanie z mojej strony. A przedwczoraj po prostu coś mu odbiło i zaczął zachowywać się agresywnie nie dał się podrapać podnieść itp. Dzisiaj byłem godzinę u niego i jakby ręką odjął dostał wycisk jakiego nie dostawał wcześniej i bez warczenia itp. mogłem go podnieść czochrać itp. i jeszcze się cieszył lizał po rękach jak bywało przed tamtymi incydentami. Dam mu chwile odpocząć i za jakąś godzinę idę znowu tym razem pracować nad tym co go nauczyłem do tej pory. Więc naprawdę jeśli ktoś ma pisać to co mu ślina na język przyniesie do tego nie wnosząc nic to tematu to niech lepiej ugryzie się w ten język i nic nie pisze... Gajos dziękuje za twoje wypowiedzi z których mogę dużo wyciągnąć jesteś chyba jedną z nielicznych osób która trzeźwo i racjonalnie myśli odpowiadając mi. Jeśli chodzi o odgrodzenie myślałem nad boxem 2x2 albo 3x3 tylko nie wiem jak on zareaguje bo od zawsze był na wolności sporo miał do biegania tego podwórka... Płot odpada całkowicie nie dość że mam bardzo wąski plac (dom dostawiony do tej kobiety) + przejazd i z tyłu podwórko o szerokości 15-16m... Edited March 25, 2013 by kiełbu Quote
Beatrx Posted March 25, 2013 Posted March 25, 2013 kojec nie jest złym rozwiązaniem, pod warunkiem że zapewniasz psu odpowiednią dawkę ruchu i zajęcia. noi poprawia psie bezpieczeństwo. wiadomo, jak ktoś by był na podwórku to psa można puścić luźno, tak samo w nocy jak wiadomo że sąsiadka śpi. a jak nikogo w domu nie ma to piesa zamykamy i czeka na nasz powrót. Quote
GAJOS Posted March 25, 2013 Posted March 25, 2013 Beatrx napisał(a):kojec nie jest złym rozwiązaniem, pod warunkiem że zapewniasz psu odpowiednią dawkę ruchu i zajęcia. noi poprawia psie bezpieczeństwo. wiadomo, jak ktoś by był na podwórku to psa można puścić luźno, tak samo w nocy jak wiadomo że sąsiadka śpi. a jak nikogo w domu nie ma to piesa zamykamy i czeka na nasz powrót. Dokładnie. Poza tym, człowiek przychodzący codziennie, żeby zabrać psa na spacer jest sam w sobie super fajnym więc po co go gryźć skoro można z nim iść poszaleć? Quote
kiełbu Posted March 26, 2013 Author Posted March 26, 2013 No to jeśli tak to jak się zrobi ciepło a to chyba dopiero po świętach :( to zrobię ten box temu łobuzowi. Jeszcze jedno macie jakiś pomysł jak go wykąpać ponieważ ostatni raz to już trochę było temu jakieś 2mies albo nawet 3 bo boi on się wody jak diabeł święconej i też troszkę agresywnie się zachowuje przy kąpieli. Idą święta więc będzie przebywał trochę w domu trochę na polu a jest już strasznie brudny. Mi się wydaje że trochę jego zachowanie może być spowodowane jego dzieciństwem"ponieważ do 3-4 miesiąca przebywał z dziećmi małymi i podobno one go kąpały dosyć często więc być może był podtapiany i rozbijany dlatego boi się strasznie podnoszenia i wody. Quote
Beatrx Posted March 26, 2013 Posted March 26, 2013 na razie daruj sobie kąpanie, gdzie moczysz całego psa, myjesz szamponem i spłukujesz. równie dobrze możesz ten brud usunąć mokrym ręcznikiem, wtedy owijasz sobie rękę nim i tak jakby głaszczesz psa, wtedy pies nie ma skojarzenia z myciem tylko z głaskaniem. Quote
GAJOS Posted March 26, 2013 Posted March 26, 2013 Lub wizyta u kogoś kto się zajmuje tego typu usługami, kosz to jakieś 30 - 40 zł. Jeśli się zrobi ciepło to możesz też z nim iść po prostu nad wodę i tam spróbować, co wypływa to jego. Quote
Aśka Belkowska Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 Szkoda tego psa, jest przepiękny i to go zgubiło. Ja codziennie (!) współczuję osiedlowym beaglom, ktore snują sie u nas po osiedlu na smyczy. Takie śliczne pieski :evil_lol:. Mnie też sie podobały, zwłaszcza, że mogłam wziąć do domu takiego przybląkanego, ale najpierw poczytałam sobie o nich. Ciesze sie , że kiełbu zauważył jednak, że coś niehalo. Życzę Ci powodzenia w szkoleniu, na pewno gdy włożysz trochę wysiłku w pracę nad sobą i nad psem, będziesz miał cudownego przyjaciela. Nam mieszkającym w mieście jest łatwiej, mamy pod ręką fachowe porady różnych szkoleniowców. Najlepiej pracować z psem, gdy ktos patrzy na to z boku. Powodzenia jeszcze raz!!! Quote
kiełbu Posted March 27, 2013 Author Posted March 27, 2013 Tym mokrym ręcznikiem w sumie nie głupie dzisiaj spróbuje. Jeśli chodzi o pójście nad wodę to raczej nie będzie miał nic przeciwko bo kiedyś mi uciekł to jak dorwał się do oczka wodnego sąsiada to aż się zdziwiłem że wanny i ciepłej wody się boi a w -3 czy -4 szalał w lodowatej wodzie. Znajomy polecił mi http://psiapasja.pl/SZKOLENIE_PSOW_PORADY_PRAKTYCZNE_Jerzy_Wozniak-91.html tę książkę do szkolenia tego typu psów przejrzałem recenzje tak na szybko to jest w niej sporo ciekawych informacji i myślę nad zamówieniem jej. Naprawdę dziekuje za rady szczególnie Tobie Gajos. Jest naprawdę duża poprawa przez te parę tygodni tylko właśnie nie kiedy incydenty takie się zdażają ale myślę że to minie z biegiem czasu. Quote
Karilka Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 tanitka napisał(a):z tego co czytam to kiełbu to jeszcze dziecko, więc zważcie komu tych rad udzielacie. Dzieciak, który nic nie wie o zachowaniach psów ma wyszkolić tego psa, ma pojechac do behawiorysty? Nie widzę tego w żaden sposób. Wiesz, to jest pojęcie względne. Można mieć naście lat i być dojrzałym, bardziej niż osoba po 40. zgadzam się ze wszystkim co napisałaś, tylko w pracę z trudnym psiakiem powinni zaangażować się wszyscy członkowie rodziny i jakoś do mnie nie przemawiają teksty, że wszyscy w pracy, "chciałeś psa? To sie nim teraz zajmuj. Bo jak nie to ...." U mnie było na tej samej zasadzie. Chcesz psa? To o niego dbasz. katlis napisał(a):Szanuję twoje zdanie, ale nie zmienia to faktu, że kiełbu, nie zrobił nic, żeby psu pomóc. Były propozycje, że ktoś bardziej doświadczony podjedzie, zobaczy podpowie i co? Skorzystał? Nie. Nie znasz sytuacji tak samo jak ja, a to co ja bym wybrała nie jest tematem tego wątku, więc bezsensu jest dawać takie porównania. Z opisu wynika, że właściciele najzwyczajniej nie mają chęci, żeby z psem pracować i tyle. A w takiej sytuacji żadne nasze rady nie przyniosą zamierzonego efektu Słucham? Przecież to już 3 strony, w których autor wątku opisuje poszczególne sytuacje, bardzo dokładnie i prosi o pomoc..Podaje wyniki, efekty pracy.O czym Ty mówisz? Jaki brak zaangażowania? Kiełbu: te zachowania agresywne są niepokojące, jednak bądź cierpliwy i pokaż psu, że nie warto sie tak zachowywać - bo jesteście przyjaciółmi. Jest jeszcze młody. Nauczy sie. Polecam tę książkę. Jest na allegro w fajnej cenie. http://allegro.pl/moj-pies-swiadczy-o-mnie-i3123806633.html Quote
GAJOS Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 Skoro pies szaleje za wodą to jak tylko będzie +15 czy 20 stopni to nad wode i heja ! Niech się kąpie, jeśli masz jakieś miejsce gdzie też możesz popływać czy choćby wejść do wody "po kolana" a będzie na prawde ciepło, to bierz szapon i jazda :) Połączysz przyjemne z pożyteczny, a po jakimś czasie zapach szamponu psu skojarzy sie z zabawą (pływaniem) i wtedy i w wannie w domu da rade :) Quote
kiełbu Posted March 28, 2013 Author Posted March 28, 2013 Opcja z ręcznikiem się sprawdziła a jeśli chodzi o wodę to taki plan miałem tylko niestety wiosna nie przybywa, rok temu o tej porze było 10-15 stopni a w tym roku mamy zimę... Ale nie to jest dla mnie najważniejsze chyba udało mi się zdiagnozować co powoduje agresywne zachowanie są dwie opcje które poniżej opiszę lecz dzieją się one razem i nie wiem która jest prawidłowa. pierwsza alkohol, druga jedzenie - już 3 czy 4 raz ta sama sytuacja tata wieczorem wypiję sobie 2-3 piwa idzie do kotłowni zapalić bądź podpalić w piecu wpuszcza psa, pozwala mu skoczyć na siebie i głaska go ( w tym samym czasie ja przychodzę stawiam garnek z jedzeniem na półce i ubieram się ) Niko jest "podniecony" ze zaraz dostanie jeść (oblizuje sie itp) i tu jest problem bo jeśli tata chce go pogłaskać zaczyna warczeć i chce ugryźć go na co wystarczy że krzyknę "spokój" lub "nie wolno" uspokaja się lecz cały aż się telepie widać jest przestraszony i wtedy nawet jeśli ja go chce pogłaskać bądź przechodzę obok niego wpada w szał biega za ogonem warczy itp. lub skacze mi do nóg i warczy. Wtedy pomaga tylko stanie w bezruchu i czekanie + mówienie do niego spokój/nie wolno. Oczywiście ja nie jestem pod wpływem alkoholu. Z tego co zauważyłem na co dzień jak daję mu jeść i nawet tata jest w kotłowni (pali papierosa czy podpala w piecu) 0 agresywnego zachowania tylko wtedy również nikt nie jest "po piwie". Sytuacje którą opisywałem wcześniej że skoczył do mojego taty na podwórku jak przechodził obok niego to również wtedy był po 1 piwie. Dzisiaj sytuacja się powtórzyła miał miejsce w niej również alkohol. Przyznam wcześniej Niko był uderzony 2 razy raz przez mojego tatę raz przeze mnie ale było to dosyć dawno 2-3 miesiące temu być może to spowodowało jakiś uraz szczególnie do mojego taty ponieważ jeśli jestem sam na sam z psem lub nawet przy kimś mogę z nim robić wszystko i 0 agresji z jego strony. Pamiętam dwa razy byłem u niego pod wpływem jak wróciłem z imprezy i również nie przejawiał żadnej agresji lecz było to jakieś 3-4 miesiące temu. Co do jedzenia to jak pisałem wcześniej jest bardzo łakomy mógłby jeść, jeść, jeść cały dzień i noc wszystko być może dlatego że jest jeszcze młody. Myślę że wszystko jakoś sensownie opisałem jeśli czegoś nie będziecie mogli zrozumieć postaram się to opisać dokładniej. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.