marako Posted March 1, 2013 Posted March 1, 2013 Też niestety myślę, że oczka nie będzie miała. Jest maleńka i naprawdę biedniutka. Na pewno zrobię wszystko, żeby nabrała zaufania, a przede wszystkim, żeby nic jej nie bolało i nie dolegało. A cóż, bez oczka też można żyć. Jutro napiszę, co powiedział wet, powiem mu o szczepieniu. (a wścieklizna była szczepiona? w książeczce nie widzę). Odrobaczyć by też trzeba było i odpchlić. Ale mam dylemat. Zwykle odrobaczałam też razem z tymczasem duże. A teraz one niedawno były odrobaczane i nie wiem, czy powtórzyć im, czy nie. Jak sądzicie? Poker, Twój kontenerek nie był ruszany, ani torba. Przywiozę je przy okazji. Jutro? (będę u weta) Quote
zerduszko Posted March 1, 2013 Posted March 1, 2013 Bez oka da rade żyć, ważne żeby przyszły domek był dobry :) Quote
marako Posted March 1, 2013 Posted March 1, 2013 Ba, czy ktoś zechce adoptować sunię bez oczka? Quote
zerduszko Posted March 1, 2013 Posted March 1, 2013 Moim zdaniem tak. Niektórzy szukają zwierzaków bardziej pokrzywdzonych przez los, a brak oczka dla niektórych jest kalectwem. Całkiem ślepe psy znajdują domy. Najciężej mają te zwykłe, nie wyróżniające się. Poza tym to tylko jedno oczko, ona da radę :) Quote
Poker Posted March 1, 2013 Posted March 1, 2013 [quote name='marako']Ba, czy ktoś zechce adoptować sunię bez oczka?[/QUOTE]Zechce, są jeszcze normalni ludzie na tym świecie. mieliśmy w DT cocker spanielkę niewidomą , na którą DS czekał cierpliwie 3 miesiące bez względu na efekt operacji.I sunia ma super dom. Jutro powinnam być ,ale proszę o wcześniejszy telefon i przypomnienie o 50 zł. A jak z kasą na weta? Quote
Poker Posted March 2, 2013 Posted March 2, 2013 [quote name='wilczy zew']a co z drugą sunią?[/QUOTE] druha sunia, Mucha jeszcze niezłapana. Quote
Pink Posted March 2, 2013 Posted March 2, 2013 (edited) Waszek faktycznie jak mama kwoka, bo mnie w dorodze jeszcze popedzala, zebym juz wkoncu dojechala :evil_lol: ale darlam szybko po A4 hihi Chlopakow musze izolowac, Felix agresor do bojki sie stawia ale pocieszny i rezolutny malec. Nic mu nie przeszkadza - jak go ciachne i opanuje troche, to bedzie cacany piesek. Oskar przylepa i bojazliwy jak szlag, wczoraj w nocy poswiecilam swoja roslinnosc na ogrodku i go wynioslam bez smyczy ... podlal mi wisienke ozdobna i pare roz :cool3: ps marako daj znac co z malutka jak juz bedziesz cos wiecej wiedziec. Edited March 2, 2013 by Pink Quote
marako Posted March 2, 2013 Posted March 2, 2013 Ja już od 6:00 łażę po domu i próbuję ja po troszkę obłaskawiać. Niedotykalska dzikuska. Na Hondę zawarczała, jak ta chciała ją powąchać, a Honda na baczność przed nią. Kuli się i nie chce bliskiego kontaktu. Gdyby nie konieczność weta, to bym ją zostawiła na samoistne przezwyciężenie lęków, bo i tak jest żwawsza, niż wczoraj. Rozgląda się już z podniesionym łebkiem, parę razy wstała. Teraz leży pod schodami, bo wkroczyłam delikatnie z mopem do wiatrołapu i zwiała pod schody. Na szczęście tz wreszcie wstał i zaraz spróbujemy jej założyć szelki (jak nas nie zje) i jedziemy do weta. Jak nie da założyć szelek, to zagonimy do kontenerka i tak pojedziemy. Poker, ja dostanę od Ciebie 50 zł, to podróż będzie prawie sfinansowana, a na weta malawaszka pisała, że przyśle, ale najpierw wolę wiedzieć co będzie robione i ile zakosztuje. Jak będę w pobliżu, zadzwonię się upewnić, czy jesteś i zahaczę, jak będziesz dostępna. Quote
Poker Posted March 2, 2013 Posted March 2, 2013 Widziałam malutką w kontenerku, boi się i odwraca od człowieka. Ciekawe co u weta. Quote
malawaszka Posted March 2, 2013 Author Posted March 2, 2013 czekamy na wieści... ja zrobiłam w międzyczasie porządki w rozliczeniach - dla Oczki (kurcze marako jakieś imię fajne potrzebne bo nie możemy jej nazywać Oczką :shake: ) wygląda to tak: Wpływy: 02.2013 30 zł Pani od Zefirka 20 zł lilo 30 zł AnkaG 20 zł Saththa 50 zł koja 03.2013 270 zł po Shili 140 zł z bazarku groomingowego 107,70 zł po Timku z Olkusza SUMA: 667,70 zł Wydatki: szczepienie 100 zł transport malawaszka 330 km transport marako SALDO: 567,70 zł czyli jak tylko dostanę info ile jeszcze marako za transport i ile missieek za szczepienie mam zwrócić to będziemy wiedzieć ile zostanie na leczenie; niestety część kosztów transportu musiałam sobie odliczyć bo już mnie nie stać na więcej - jeszcze 200 km dzień wcześniej po Włodka vel Felixa jechałam i za to już ja płacę sama Quote
Poker Posted March 2, 2013 Posted March 2, 2013 Oczka to niezbyt ciekawe imię. Kruszka jest miłe. Ode mnie jeszcze dolicz 50 zł , które dałam dziś marako na paliwo. I z bazarku jak na razie są 4 dyszki. Quote
marako Posted March 2, 2013 Posted March 2, 2013 Nie było żadnego z moich dwóch zaufanych lekarzy, więc tak na 100% nie dam głowy, za to, co usłyszałam. Oczko albo po urazie, albo nawet niewykształcone w ogóle. Infekcja wcale nie jakaś duża. Kropelki wykupiłam (Naclof, 15,77), oraz gentamycynę. Mam zakrapiać. Jak nie będą się czepiały infekcje, to oko należałoby zachować (jeszcze to skonsultuję). Kupiłam odpchlanie oraz odrobaczenie. Dziś odpchlę, we wtorek odrobaczę. Za 2 tygodnie powtórka szczepienia, tym razem więcej chorób. Uszy czyste. Zdjęła z niej pani jakiegoś stworka (nie pchłę). Pokażę ją na pewno mojemu lekarzowi przy okazji wizyty kontrolnej z Grace. Razem z apteką zapłaciłam 52,77 zł. Quote
marako Posted March 2, 2013 Posted March 2, 2013 Wiem, że post pod postem, ale inny temat, więc nie chcę edytować i wydłużać. Próba "wyspacerowania i wysikania spełzła na niczym. Ona przywiera do ziemi i nie rusza się, a pociągnięta, żeby jednak się przemieściła, zamiera w bardzo dziwnych pozycjach i tak trwa, wystraszona na maxa. Stąd też jak zrobiliśmy burzę mózgów w celu wymyślenia imienia to oprócz Libii, Gerdy, Issy pojawiła się oczywiście Asana, po czym zdecydowaliśmy że w takim razie MUSI BYĆ Joga, czy się to komuś podoba, czy też nie. Postawiona na trawie zmierza do domu, bo tu już spędziła noc i czuje się najlepiej (oczywiście nieruchomo). Quote
wilczy zew Posted March 2, 2013 Posted March 2, 2013 To kolejne wyzwanie przed Tobą ale jestem spokojna o efekt :) Quote
malawaszka Posted March 2, 2013 Author Posted March 2, 2013 Joga fajnie :) jak moja kotka :) ona z missieek chodziła na smyczy - załatwiała się na niej nawet - tzn wyglądało to tak, że szła byle dalej od tego kto trzyma smycz, a ten ktoś szedł za nią, więc ona byle dalej i tak spacer wyglądał i ciągnęła do domu, pewnie niedługo u Was też tak będzie, a potem już będzie coraz lepiej - musi być!!! policz proszę marako ile mam Ci jeszcze za podróż zwrócić to przelałabym za jednym razem te dzisiejsze wydatki i podróż Quote
Pink Posted March 2, 2013 Posted March 2, 2013 O widze, ze Oskar siostre odnalazl :lol: gnojek robi identycznie ... do tego nie idzie do domu z wlasnej woli, tylko trzeba go podniesc i zaniesc do domu. Pisalam juz w topiku na sznaucerach, ze siedzialam pol godziny na murku a on mnie olal i snie nie podniosl nic a nic. Czyli co z tym oczkiem Jogi? jezeli zapalenie ustapi, to juz tak bedzie tak? Quote
AnkaG Posted March 2, 2013 Posted March 2, 2013 Joga :) Fajne imię :) Widać, że nie socjalizowana i dlatego wystraszona. Ale Marako ma super rękę do takich pisiundli:) Quote
Saththa Posted March 2, 2013 Posted March 2, 2013 Mi się Joga tez bardzo podoba!Tak uspokaja imię:) Quote
marako Posted March 2, 2013 Posted March 2, 2013 Waszko, pisałam, że podróż jest opłacona. Tylko dzisiejszy wet, jeśli chcesz przelewać. Po tym, jak ją wyjmowałam z kontenerka u weta, boi się mnie. Aż szkoda, bo już trochę mniej się kuliła do mnie, niż do innych. Na spacerku też zauważyłam, że jak byłam za nią to robiła kilka kroków, żeby ode mnie zwiać. A jak chciała wrócić do domu to wolała przez wysoką donicę przejść (ledwo jej się to udało) niż przejść 2 metry ode mnie. Ja ją przenoszę i kładę na trawnik oddalając się, a ona rozgląda się i powoli rusza w stronę jakiegoś drzewka pod któe może się schować, w gąszcz. Jest na 5m lince, więc nawet jej nie trzymam. Quote
Poker Posted March 2, 2013 Posted March 2, 2013 JOGA, bardzo ładne imię. Jak ona zacznie ćwiczyć yoge i nie siusiać i koopkać po 3 dni to dopiero będzie rwetes. Ale to żarty. Może puść ją luzem za ogródku z długą smyczą, jest szansa ,ze w kąciku się załatwi.A smycz po to , ze jak będzie nawiewać przed Wami to łatwiej złapać. Gusia mnie tego nauczyła po prawie godzinnej gonitwie w nocy po ciemnym ogródku. To normalne u tych strachulców ,ze omijają człowieka szerokim łukiem, bo on jest wrogiem. Quote
malawaszka Posted March 2, 2013 Author Posted March 2, 2013 [quote name='Poker'] To normalne u tych strachulców ,ze omijają człowieka szerokim łukiem, bo on jest wrogiem.[/QUOTE] Figa jest z nami już półtora miesiąca - w domu w większości jest już fajna wesoła, rozrabia, ale na dworze koło obcego (nawet mojego ojca, siostrzenic czy siostry) nie przejdzie - przywiera plackiem do ziemi i ani drgnie :( to jest straszne co się musi dziać w tych małych główkach :( Quote
AnkaG Posted March 2, 2013 Posted March 2, 2013 No w jej przypadku to będzie trzeba troszkę czasu. Bidula ... Quote
marako Posted March 2, 2013 Posted March 2, 2013 Jest pierwsze siku! Po raz kolejny wynieśliśmy ją na trawę i tym razem sukces - tylko przez chwilę była niepewna, po czym zaczęła iść i przykucnęła na siku. Następnie obrała kurs w stronę domu, a w domu wcisnęła się w ulubioną półkę w blibliotece. Przeniosłam ją na legowisko umieszczone w kąciku, na którym spędziła dzisiejszy wieczór (zostało po yorkach). Dodatkowo zagrodziłam taboretem owiniętym w koc, żeby czuła się bezpiecznie, jak psy przechodzą blisko wychodząc na ogród drzwiami z biblioteki. Jest więc ciut lepiej. Quote
Poker Posted March 2, 2013 Posted March 2, 2013 Gratulacje :multi:, dzielna dziewczynka. tylko my fiśnięte umiemy cieszyć się z tego. Kiedyś jak Frezja była u nas pierwsze dni w DT i tez nie robiła sioo i koo to bardzo sie martwiliśmy. Ja poszłam na szkolenie i czuję ,że komórka mi wibruje.Patrzę ,a tu SMS od męża z informacją ,ze było wielkie sioo na ogródku. Też zbzikował :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.