Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 772
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Od Jogusi nadal nie ma wieści (poza wczorajszym moim telefonem), ale ludzie wrażliwi i na pewno robią wszystko jak najlepiej. Jak będą mieli jakieś pozytywne wieści, to na pewno podzielą się tą radością. Zresztą jeszcze zaraz sprawdzę skrzynkę, może coś napisali.

Za to o Otiego mam dwa konkretne zapytania, jutro będę wiedziała więcej, bo przyjeżdża pewna pani go poznać.

Posted

Marako oni pewnie też by chcieli Ci dać jakieś konkretne dobre informacje.. no a Jogusia potrzebuje czasu. no ale skoro dziś wytrwałaś bez wieści to jutro jesteś w pełni usprawiedliwiona by zadzwonić i spytać jak mała :)
ooo to czekamy na info o Otim :) kciuki zaciśnięte!

Posted

ania0112 napisał(a):
Marako oni pewnie też by chcieli Ci dać jakieś konkretne dobre informacje..


Dlatego rozumiem ich milczenie. I się nie naprzykrzam.

ania0112 napisał(a):
skoro dziś wytrwałaś bez wieści to jutro jesteś w pełni usprawiedliwiona by zadzwonić i spytać jak mała :)


Taki też mam zamiar, jeśli się nie odezwą.

ania0112 napisał(a):


ooo to czekamy na info o Otim :) kciuki zaciśnięte!


Ten drugi domek napisał też maila ale na stronie adopcyjnej był mail malawaszki, więc ona odebrała.... i milczy jak zaklęta.
Też zaciskam kciuki za Otiego. Będę teraz miała miesiąc zabawy z łapami Grace, buciki, opatrunki, jeżdżenie do weta na okrągło. Wolałabym trochę oddechu i o jednego mniej na stanie (choć bardzo Otisia już zdążyłam polubić - ona się nie da nie lubić, mój syn i tz przepadają za nim, wnuk też).

Posted

ten drugi domek jakiś dziwny jak mam być szczera... rozumiem stratę psa i chęć wypełnienia tej ogromnej pustki.. zwłaszccza jak ktoś miał długo psa.. ale żeby na następny dzień po śmierci już szukać to chyba lekka przesada... chociaż ludzie róznie reagują a to nie oznacza ze będą złym domkiem...
no ale jeżeli Ci coś nie pasuje to ja liczę na tą Panią co ma jutro chłopaka poznać :)

Posted

Mi bardziej nie pasuje, że tego ich psa przejechało auto. No i buda, z której jak nie zechce skorzystać, to będzie mieszkał w domu, bo ich pies - znajda też mieszkał w domu, bo nie chciał w budzie. A szukają tak szybko, bo pani rozpacza, a pan zobaczył, że Oti jest jak 2 krople wody podobny.

Mimo, że domek aktywny, wędrujący z psem, to już wystarczy, żeby zasiać niepokój.

Posted

wypadki się zdarzają... mój jamnik też został potrącony przez auto bo jak miałam 3 latka weszłam na ulice i ajax za mną i mama zdązyła złapać mnie a ajax podążał za mną a mamie smycz sie poluzowała bo łapała mnie ( na szczęście ajax z tego wyszedł). no ale faktycznie to bardzo niepokojące...
ale ta buda.. sam pomysł budy jest zły! nie po to go z klatki wyciągnięto by skończył w budzie! buda w ogrodzie jest dobra po to by straszyc ludzi z zewnątrz ze ma się psa a nie po to by pies tam mieszkał! a co! ;)
edit: trochę namieszałam w tym opisie wypadku:oops: mało to zrozumiałe

Posted

Ja mialam dawno temu tez podobny przypadek, mielismy mlodziutka Welsh-ke terrierke i szklam z dzieckiem i nia do parku na druga strone ulicy - dzieciak mi sie potknal i jak go lapalam, to wypuscilam smycz - Giga dala susa na ulice, bo juz do parku chciala i Auto ja stuknelo... i niestety nie wyszla z tego :-( Dlatego nie oceniam juz takich przypadkow, bo moga sie zdarzyc niestety. Tak samo jak pies komus zwieje i sie zgubi bo to nie zawsze jest bezmyslnosc - tylko poprostu czlek nie moze wszystkiego przewidziec. Felix zwial mi ostatnio z placu treningowego - kto wiedzial ze tam jest dziura? nikt tylko on.

Posted

pan do mnie napisał na alegratce - ten od wypadku - poprosiłam żeby podał maila bo tam tylko przez formularz jest kontakt - ale i tak nie podoba mi się pomysł z budą... bo może być tak, że na początku w domu coś oznaczy, nasika i co? i na stałe dostanie eksmisję do budy... wypadki niestety się zdarzają - moja Luna cudem uniknęła śmierci pod kołami autobusu kiedyś... była to moja wina bo miałam dwa psy i skupiona byłam na ślepym Bolusiu i zaufałam, że ona nie wyjdzie na ulicę bo nigdy nie wychodziła - az do tego razu... brr koszmar

Posted

ania0112 napisał(a):
ten drugi domek jakiś dziwny jak mam być szczera... rozumiem stratę psa i chęć wypełnienia tej ogromnej pustki.. zwłaszccza jak ktoś miał długo psa.. ale żeby na następny dzień po śmierci już szukać to chyba lekka przesada... chociaż ludzie róznie reagują a to nie oznacza ze będą złym domkiem...
no ale jeżeli Ci coś nie pasuje to ja liczę na tą Panią co ma jutro chłopaka poznać :)

A ja to rozumiem.
Na moich kolanach odeszła Sonia - owczarek niemiecki. Miałam 17 lat i dostałam histerii. Nie mogłam sobie znaleźć miejsca. W TV same reklamy żarcia dla psów, a z rosołu zostało mięsko dla niej. Musieliśmy przerobić na pierogi i przerabiałam i płakałam.
3 dni później miałam szczeniaka sznaucera (z pseudo). Szybko bardzo.
Kiedy on odszedł jako 14-letni dziadziuś było podobnie. Weszłam na forum sznaucerów, oglądałam szczeniaki, potem weszłam na stronę Malawaszki. Gdyby nie to, że miałam w domu 10-miesięczne bliźniaki i męża, który powiedział, że teraz NIE, to też szukałabym psa. Nigdy żaden pies nie zastąpi tego, który odszedł, ale dom bez psa.... :(
Natomiast pomysł z budą mi się nie podoba.

Posted

Różnie reagują ludzie.Od nas adoptowali sunię ludzie, którzy zadzwonili w dniu śmierci poprzedniego.Przerażała ich pustka i życie bez psa. Biorąc następnego psa nie zdradza się poprzedniego, bo on i tak na zawsze zostaje w sercu.
A buda BEEEEEEEE

Posted

Pan już dziś wysłał sms-a, że bardzo Otiego chcą. A później jeszcze zadzwonił i nadal bardzo prosi. Powiedziałam mu, co myślę o budzie. Na to on, że ich pies mieszkał w domu, bo nie chciał w budzie. Że ich pomysł z budą dlatego, że sąsiada pies mieszka w budzie i myśleli, że pies może woleć. Że to nie pies jest dla człowieka, ale człowiek dla psa. Że będzie miał dobrze, będzie wszędzie z nimi chodził, jeździł. Że oni nie mają TV, bo wolą spędzać czas na powietrzu, a pies zawsze im wszędzie towarzyszył. Że on jest gotów przyjechać po niego o każdej porze.

A jak mu opisałam całą procedurę, wizytę pa, umowy, to bez zawahania powiedział, że oczywiście, może ktoś przyjechać, zobaczyć, pytać, bo im bardzo na Otim zależy.

No to na koniec powiedziałam, że Pani, która dziś przyjeżdża jest "pierwsza w kolejce" i jeśli okaże się, że nie jest to pies pasujący do niej, bo my mamy duże wymagania co do przyszłych właścicieli, żeby dopasować i psa do ludzi i ludzi do psa, to ja zadzwonię do niego i będę z nim dalej rozmawiać.

Posted

Będę dzwonić, ale już nie dziś. Siedzieliśmy w gabinecie podczas wybudzania Grace, podczas kroplówki, dopiero wróciliśmy. ostala dość duzo narkozy, miała robione obie łapy, strasznie jest biedna.
Nawet nie miałam siły na telefon z pytaniem o Jogę. Za to jutro może w końcu doczekam się optymistycznych wiadomości (jak sami nie zadzwonią, ja to zrobię). W końcu to już 3 pełne doby minęły, jutro będą 4. Musi być postęp

Posted (edited)

Dziś zadzwoniła Pani od Jogi.

Jogusia już ma się lepiej. Już chętnie spaceruje, a nawet sama weszła dziś na półpiętro (do windy jeszcze się boi). Podchodzi do ręki po smakołyk. Nie ma już takiego smutnego pyszczka.

Rodzinka Jogi jest już spokojna i dobrej myśli, bo w ciągu tych trzech dni widzą ogromny postęp i już kamień spadł z serca, Smutno było patrzeć na taką nieszczęśliwą Jogusię.

Mi oczywiście też już humor się poprawił, teraz czekam już na następny telefon, za parę dni, jak Pani obiecała.

A Grace porusza się na 2 łapach, trudno sobie to wybrazić, ale tak jest. Tylko czasem nieco się przez moment podpiera jedną z tych chorych łap, a przez cały czas porusza się szybkimi skokami na dwóch prawych, utrzymując równowagę (jak ten szaleniec Oti nie wpada na nią, bo jak raz wpadł, to się biedna przewróciła i nie mogła wstać). Kosztuje ją to wiele wysiłku, dyszy okropnie jak przebiegnie kikanaście metrów, ale jak je wyprowadziłam dziś, to popędziła do sąsiada na wyżerkę (ponad 40 metrów) jednym ciągiem, bez podpierania się trzecią łapą. Jak dobiegłam do niej, to już zażerała kość.

Edited by marako
Posted

Joga, Pinku, JOGA.
Wspaniale ,że mała się aklimatyzuje. Wiem co przeżywasz marako, chociaż ja wzięłam sobie kliny i nawet nie sądziłam ,ze będą tak WIELKIE,że zdominują moje życie.
Biedna Grace, co za dziadostwo się do niej przyplątało.Czy to częste u olbrzymów?
Nakręć filmik jak ona biega na 2.łapach, bo aż trudno to sobie wyobrazić.

Posted

no własnie z tego co ja obserwuję to jest to częste u olbrzymów - miała takie problemy Nafka od Ka-Vangi, Aron od Jambi też, i jeszcze któreż ze znajomych ale teraz sobie nie przypomnę...

Posted

No sie zastrzele - napisalam raz Joga a raz Jaga ... ale kapnelam sie jak wyslalam posta i przeczytalam. To zrobilam edit i oczywiscie poprawilam to co nie potrzeba :evil_lol: Dzieki Pokerku - dobijcie mnie mydlem prosze :scared:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...