Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mnie napawa optymizmem to jak Kredka od Poker się szybko otworzyła w nowym DS i mam nadzieję, że i Joga tak szybko się przestawi - pieskom jest już łatwiej po pobycie w DT bo znają dobroć od ludzi :loveu:

opis zajścia z palcem... naprawdę słabo się robi a co dopiero być tam na miejscu... nie zapomnę jak jakieś 15 lat temu moja siostra przecięła sobie żyłę i ścięgno Achillesa wybijając szybę w drzwiach w domu - krew sikała, my w mieszkaniu nie mieliśmy telefonu, komórek nie było jeszcze, a ja wpadłam w taką panikę, że głowa mała... sąsiedzi dzwonili po pogotowie, ja biegałam i krzyczałam chyba... wszędzie ta krew, tamowanie, robiłam jak maszyna to co mi siostra kazała bo sama nie byłam w stanie chyba myśleć... oczywiście pogotowie nie dojechało, ówczesny chłopak siostry zawiózł nas do szpitala, ona od razu na operację, a ja w autobus i do domu bo rodzice mieli wracać ze wsi i chyba by padli na miejscu zobaczywszy tą rzeźnię... dopiero w domu się zorientowałam, że jechałam w jasnych dżinsach i jasnej koszulce ufajdanych krwią - szok, że kompletnie nikt się nie zainteresował co mi się stało. Dotarłam do domu i sprzątałam tą krew - nie zapomnę tego do końca życia naprawdę takie piętno na psychice, ogromny szok.

  • Replies 772
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Cieszę się, że towarzyszycie Jogusi i nam kibicujecie.

Joga w stosunku do Państwa jak na nią, to nienajgorzej. Przywitała ich szczekaniem na auto i na nich, jak wysiedli (pilnuje domu z większym zapamiętaniem niż moje duże). Później gdzieś uciekła, więc oni wygłaskiwali duże psy i Otiego (podczas, gdy ja szukałam palca...). No i Pan powiedział, że Grace jest niezwykle podobna do ich Kubusia i on ją mi zabiera razem z Jogą.

Wyszliśmy na spacerek z psami - wyszły wszystkie oprócz Jogi (zwykle ona idzie razem ze wszystkimi, a nawet ostatnio bywa, że pierwsza). Poszła za nami dopiero jak kilka razy zawołałam, a miała mieszane uczucia, chciała wyjść, ale też widziałam, że waha się, czy się nie wycofać pod drzwi. Na spacerku się trochę rozluźniła, co prawda nie miała ogonka wesoło w górze, ale też nie podkulony. Przy powrocie z tego króciutkiego spacerku szła nie za mną, ale za synem Państwa i to bardzo blisko jego nóg.

Jak weszliśmy do domu, to czmychnęła pod schody, gdzie umieściłam jej legowisko, a pokój z biurkiem zamknęłam. Pod tymi schodami dawała się głaskać Pani i wnuczce (obie wczołgały się tam do niej). Trochę napięta, ale nie tak strasznie, żeby np. miała ochotę ugryźć. W aucie Pani wzięła ją na kolana, przedtem umieściłam ją na rękach u Pani (zrobiłam to sama, bo nie lubi momentu brania na ręce albo zapinania smyczy), przytuliłam i pogłaskałam kochany pyszczek.

Pojechali. Obiecali dać znać, jak minęła noc, jak przywitała Panią rano, czy nie było niespodzianek (siku itp.). Więc jutro czekam na telefon, na sms-y, ew. na maile.

Dopiero teraz doczytałam o rzeźni z siostrą. Masakra, w dodatku bez komórek! Nie wiadomo, co robić w takiej sytuacji.

Posted

Mój TZ dawno temu też sobie taki obcięty kawałek palca zafundował... zagoiło się:)
Twojemu też się ładnie zagoi, życzę zdrówka!

Jogunia sunieczko trzymam kciuki!!!

Posted

Ale wieści!:loveu: ale historia palca... dramat! współczuję! Życzę zdrowia TZ-owi i żeby Jogsia jak najszybciej się otworzyła i miała już same szczęśliwe dni! kochana kruszynka:loveu:

Posted (edited)

Nie mam żadnej wiadomości na telefonie. Zaraz sprawdzę pocztę.

Od rana plewię, bo chwasty po kolana, a muszę jeszcze zasadzić kilkanaście roślinek, które zimowały w garażu i czas najwyższy, by rosły w ziemi (a to się wiąże z wyplewieniem pod nie kawałka terenu). No i niestety wczoraj nie zdążyłam skosić, muszę dziś. Dzieki temu jakoś wytrzymuję czekanie na wiadomość o Jogusi, bo mam absorbujące zajęcie.

Niestety nie ma też nic na skrzynce. Może czekają, by zdać relację po pierwszym dniu. Wieczorem zadzwonię, jak oni nie dadzą znać.

Edited by marako
Posted

Będzie miała znowu robione pod narkozą we wtorek, bo na kości zrobiło się coś, jakaś narośl, która uraża i Grace kuleje na tę tylną łapę. Wszystko dlatego, że parę miesięcy temu nie wycięliśmy całego palca Ale już jeden w tej nodze ma amputowany i wet nie chciał amputować kolejnego, żeby miała na czym chodzić. Więc tylko miała doczyszczone do kości, no i teraz się zaczęło tam coś robić.
A przednia łapa - nic na zdjęciu nie ma, ale ona kuleje i ma tkliwy palec. Więc jak narkoza pozwoli, wet zrobi nacięcie i tam też zajrzy.


Od Jogi nadal nic.

Posted

Ja bym nie wytrzymała i zadzwoniła.
Zawsze nadzwaniam DSy kilka razy dziennie, o czym je lojalnie uprzedzam.Jakoś dzielnie to znoszą.
Jak palec męża?

Posted

Poker napisał(a):
Ja bym nie wytrzymała i zadzwoniła.
Zawsze nadzwaniam DSy kilka razy dziennie, o czym je lojalnie uprzedzam.Jakoś dzielnie to znoszą.
Jak palec męża?


Właśnie nie uprzedziłam, że to ja będę dzwonić - to oni mieli dać informacje o tym, jak przeszła pierwsza noc i jak w ogóle Jogusia się zachowuje w nowym miejscu. Dlatego powiedziałam sobie - 19:00. Do tej godziny czekam i jak nic od nich nie będzie, to dzwonię.

Mąż już dziś o wiele lepiej się ma. Byliśmy na rodzinnym spacerku z psami. Zmniejszył dawki pyralginy i daje radę. Chyba najgorsze za nim, przyzwyczaja się, że coś dokucza, ale do wytrzymania.

Posted

19 minęła, trzeba dodać marako odwagi.
Ja to zawsze tak jęczę , stękam ,że trudno żeby nie zauważyli .
Ludzie czasem są mało domyślni i uważają ,ze jak nic złego się nie dzieje, to nie ma po co dzwonić.

Posted

Dzwoniłam równo o 19:00, ale zaraz rodzina mnie przechwyciła, że głodni.

Jogusia jest bardzo smutna, pan powiedział, że serce się kraje, jak na nią się patrzy. Na spacerku tylko się załatwi i nie chce nigdzie iść, chce wracać do domu. Pan wie, że czas wyleczy ją z tęsknoty, ale teraz wyraźnie tęskni. Nie wydała z siebie dotąd żadnego dźwięku.
Tu miała psy, cieszyła się na sygnał spacerowy, popiskiwała, szczekała. Tam wszystko nowe, nie ma psów, ani pani, którą już zaczęła kochać.

Tak mówił Pan, a ja wiem, że to wszystko prawda, że zapewne za kilka dni Jogusia się trochę już przyzwyczai do nowego, też zacznie już rozpoznawać swoich ludzi i z czasem będzie się cieszyć na ich widok. Ale teraz jest mi smutno, jak o niej pomyślę, takiej zagubionej.

Prosiłam o relacje, nawet jak nie są jakieś budujące i optymistyczne. Bo ja się już przywiązałam do Malutkiej i bardzo czekam na każde słowo.

Jadła ładnie - to przynajmniej zostało po staremu. Karmę dałam Państwu na kilka dni, nawet i wkładkę do suchej karmy tę samą, którą tu podawałam, żeby miała podobne odczucia smakowe na początku. Cieszę się, że jadła to samo, bo chociaż jedzenie było takie jak zawsze, choć wszystko inne już nie. Powoli przestawią ją na inną karmę, jaką zechcą.

Posted

Takie zamknięte w sobie psiątko będzie potrzebować czasu. Ona bidula nie wie co sie stalo ... Ale będzie dobrze :) Trzymamy za małą kciuki :)

Posted

Serce mi się rwie, żeby ją zobaczyć, żeby zapiszczała z radości i łapkami przebierała w powietrzu (to taka jej zaczepka, jak jest szczęśliwa). Ale przecież nie pojadę, bo to tylko pogorszyłoby sprawę. Musi zapomnieć nas jak najszybciej.

Posted

marako napisał(a):
Serce mi się rwie, żeby ją zobaczyć, żeby zapiszczała z radości i łapkami przebierała w powietrzu (to taka jej zaczepka, jak jest szczęśliwa). Ale przecież nie pojadę, bo to tylko pogorszyłoby sprawę. Musi zapomnieć nas jak najszybciej.


Oczywiście ,że nie ma mowy o odwiedzinach.Serce by jej dopiero pękło.

To jest trudny okres dla wszystkich.Dla psa , bo wszystko znowu nowe, dla DT , bo się martwi przeżyciami psiaczka, dla DS, bo widzi cierpienie psa naocznie.
Z Kredką też tak było przez 1,5 doby, a potem się rozkręciła.
Trzymaj się marako.Taki nasz , DT, los z wyboru.Musimy być silne, by pomagać innym biedom.

Posted

Dziś mija równo 3 miesiące, kiedy Shila miała ten swój pierwszy dzień u nas.
Shilunia pierwszego dnia też była taka smutna. Też widać było tę tęsknotę. Serce pękało, chociaż rozum podpowiadał, że to tymczasowe. Jednak kolejne dni otwierały ją coraz bardziej.
Teraz - wybacz Marako ;) - Shilka absolutnie nie tęskni, na pewno by poznała i oszalała z radości, ale Wasz dom to dla niej przeszłość.
Jogusia wolniej się otwiera, na pewno zajmie jej to troszkę czasu, ale wkrótce zrozumie i poczuje, że to jest JEJ dom :)
Szczęściara mała :) i tę szansę otrzymała dzięki Wam! Coś wspaniałego!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...