Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja nawet i na sznupa z ledwością, a w innych stylach się nie łapię. A Joga zupełnie nie ma głowy sznaucerowej. Ani łap. Loczki też zresztą nie są sznupowe.

Po prostu równomiernie trochę skrócę loczki wszędzie po równo, a także jakoś wymodeluję główkę, podgolę pupkę dla higieny i koniec na tym. Jakby model był nieruchomo, to można by coś wymysleć, ale tak, to powinno się mieć zaplanowane wszystkie ruchy bez rozmyślania, co robić, żeby w ogóle się udało strzyżenie.

  • Replies 772
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jeszcze nie wpłynęły. Zapewne jutro, w dniu roboczym się pojawią.

Joga i Oti, a zwłaszcza on są gotowi do adopcji. Joga jak trafi na osobę cierpliwą (w żadnym wypadku na dzieci), na pewno będzie szła bardzo szybko do przodu z socjalizacją. W tej chwili mnie już bardzo lubi, zaczepia do zabawy, podskakuje, pyszczek jej się śmieje od ucha do ucha, ale nadal jak ja podchodzę do niej, zachowuje się z rezerwą a nawet czasem cofa się. Do innych jest raczej nieufna, kolejną osobą, którą czasem poliże i się nie cofa jest mój mąż. Innych obchodzi szerokim łukiem. Czy będzie tu, czy w nowym domku, w zasadzie nie ma znaczenia, bo pierwsze lęki już pokonała. Jest śliczna, grzeczna, zachowuje czystość, nie jest w najmniejszym stopniu kłopotliwa.

Ja wyjeżdżam (od wtorku do piątku), będę poza zasięgiem czegokolwiek, więc ogłaszanie to dopiero od soboty 4 maja. Psy zostają przez 1,5 doby pod opieką zupełnie obcych mi ludzi (z kotką), ale w naszym domu, więc o tyle dobrze, że nie zmienią miejsca, które znają. A później przyjeżdża osoba, która zna duże psy, ale dla małych też obca. W dodatku z 2 yorkami.
Aż się boję, co to będzie. Jutro zajrzę tylko kontrolnie, bo jestem 12 godzin w pracy, pojutrze pewnie już nie, bo wyjeżdżamy zaraz po pracy, będziemy w podróży kilkanaście godzin w najlepszym wypadku. Honda jak zwykle jeszcze niegotowa, więc nie będzie lekko zdążyć wszystko poogarniać, a także przygotować ludzi do zajęcia się psami (zaznajomienie ich ze sforą na szczęście będzie trwało kilka godzin, ale to mój mąż, nie ja, bo tylko on ma wtorek wolny).

Posted

wowww to dokąd na tą wystawę jedziecie, że kilkanaście godzin????

błagam tylko uczul mocno tych ludzi, którzy będą się opiekować psiakami, żeby ich nie puszczali luzem poza posesją :oops: ja się zawsze tak bardzo boję ucieczki dzikusków

Posted

Mają chodzić na zmianę po dwa psy, na smyczach. I to na krótkie spacerki, blisko domu. Reszta - ogród pod opieką. Trudno, psy wytrzymają przez 3 dni bez długich spacerów. Napisałam się instrukcji - leki Grace, mokra karma do mieszania z suchą, kolejność podawania misek (to też istotne), woda na okrągło, mycie misek itd itp.

Niestety ustne opisy musi podać im mąż, bo ja pracuję aż do 16:00, czyli wracam o 17:00, a trzeba się wpakować do auta, porobić jedzenie na drogę, a to trwa wieki zawsze. Jak nie wyjedziemy o 19:00 to nie mamy po co jechać. Po drodze w Czechach mamy jeszcze przechwycić córkę. W ogóle jedziemy aż w czwórkę + Honda (wystawa jest w Chorwacji, ale nie mamy paszportów więc okrężną drogą przez Węgry, a nie przez Austrię). Ale bachorki tak prosiły, że chcą jechać, że uległam. I teraz zamiast oni zostać z psami, to obcy ludzie, ich znajomi, z kotką, później Kasia, całe zamieszanie (i to Kasia jeszcze nie jest dograna). Nawet hotelu jeszcze nie zarezerwowałam. Honda niezrobiona (ale trymowałam grzbiet od kilku dni, to choć tyle do przodu).

Nie martw się, psy najważniejsze, po to oni są tu poproszeni. Instrukcje wielkimi literami wydrukowane w łapie będą mieli. Środki opatrunkowe, leki na wierzchu. Auto R. zostaje na ewentualność pojechania do weta (odpukać). W piątek wracamy (choć kusiło mnie zostać do niedzieli...), ale jednak żal mi psiurów.

Hah, jak się będą lenili i lubili pospać rano, to ścieranie sików mają zapewnione, tak że nudy nie zaznają.
Ale od kilku dni mam suchutko, więc może ich Oti oszczędzi.

Posted

marako pewnie odsapywuje podróż do Chorwacji i zabrakło jej sił na pisanie tutaj.poczekamy cierpliwie na relację o Joguni.

Posted

malawaszka napisał(a):
marako umieram z ciekawości jak zachowywała się Joga z obcymi ludźmi - jak sobie radziła, czy chętnie chodziła z nimi na spacery?

Jogusia kryła się pod biurkiem i w ogóle nie wychodziła do nich. Musiała być przypinana pod biurkiem i wyciągana na spacer. Na spacerze jako tako, ale bez radości. Załatwiła się dopiero w piątek (od wtorku). Jadała tylko pod swoim biurkiem i to malutko, niechętnie.
Wczoraj, jak przyjechaliśmy i Joga wyszła spod biurka i przyszła do salonu (tylko do drzwi), jej opiekunki były zaszokowane. Im się nie udało tego wcześniej zobaczyć. Ale wczoraj Jogusia jeszcze była zagubiona i martwiłam się, że jej to zostanie.

Dziś na spacerze na szczęście znów wróciła jej radość życia i bardzo wesoło mnie zaczepiała. Nawet nie uciekała od mojego syna i wnuka. Na pysiu uśmiech. Jedzenie wspólne i z apetytem. Taką Jogusię mam nadzieję widzieć codziennie. Jednak wyraźnie czuła się źle bez nas, czy może bez znanych sobie rytuałów. Po spacerze pochodziła po działce, poszczekała na sąsiadów, a teraz zmęczona śpi.

Posted

Biedna Jogusia, pewnie myślała,że pańcia ją porzuciła. Dobrze,że już wraca do normy.
Ona jak Kredka się zachowuje. Bardzo się boję ,że po adopcji będzie miała wielką cofkę.

Posted

Obcięłam dziś trochę Jogę, na początku wyrywała się przerażona, ale później już nie było źle. Nożyczkami, bo maszynki się boi. Miała siano, które wyłaziło podczas czesania. Ale zostawiłam sporo włosków, bo łysa byłaby brzydka.
Pazury zostawiłam na jutro.








Trochę się na mnie boczyła później, co widać, ale już jest OK, zaraz pędzimy na wieczorny spacer.

Jutro poprawię to i owo, bo widzę na fotach, że sterczy tu i tam.

Posted

Super wygląda chociaż widać ,że przestraszona.
Jakie tam sterczy tu i tam ? to bałagan artystyczny :evil_lol:
Kredka jeszcze się nie pakuje, bo nie mam osoby do wizyty.

Posted

marako, mam dobry domek w Wałbrzychu dla małej suni.Pani 60 lat, której 3 tygodnie temu umarła sunia wzięta 5 lat temu ze schronu.Ma być spokojna i lubić koty, co Ty na to ?

Posted

Joga jest spokojna, ale co do kotów nie wiem, bo domu pilnuje tak samo intensywnie jak Oti, czyli drąc się bez opamiętania, jak ktoś/coś się pęta za płotem.
W rezultacie nie mieliśmy tu kota podczas naszej nieobecności.

Posted (edited)

No właśnie blok, ale na 100% sie upewnię.
Kamienica w pobliży dużego parku zdala od ruchu ulicznego.

Edited by Poker
Posted

PILNE!!!! Szukamy kogoś we Wrocławiu, kto w niedzielę przez kilka godzin przechowa Deli vel Hecę zanim dojedzie po nią Ania i zabierze do DT :modla: plizzzzz suczkę ptrzeba przejąć przed 8 rano bo przywiozłaby ją dziewczyna, która jedzie na zajęcia i nie może się spóźnić :modla: sunia dojedzie na ul. Sołtysowicką 19b - gdzies koło Policji

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...